Katolicyzm i inne religie

Ja nie - chociaż po dzisiejszej fotce @Mort na fb może trochę :D

Nie chodzi mi o naukowe wywody. Ale napisałeś że "dzieki temu" i ja tego nie widzę.

Może ;) Słowo klucz. Fajna historia BTW ale nijak nie łączę tego z wiarą. Tak jak mówiłem, gdy ktoś wierzy to sobie to chce złożyć i mu pasuje. Ja tego nie widzę.
Ok, rozumiem i szanuję.
Znaczy rozumiem Ciebie, bo tej całej mojej historii nijak nie rozumiem (i jej sam nie widzę), chociaż tak naprawdę nie chcę jej zrozumieć.

Może :) to jest tak, że osoba wierząca godzi się na pewną dozę niewiedzy w swoim życiu, podczas gdy niewierzący dążą do uzyskania wszystkich odpowiedzi?

Ale właśnie może to słowo klucz.
 
Niewierzący dąży do zapewnienia bytu rodzinie i w sumie chyba tyle.
Wierzący też, w sumie zdecydowana większość społeczeństwa, niezależnie od wiary tyra po 8-12h żeby dziecko miało co do twarzy wziąć :)
Trudne to zadanie orzec dlaczego ktoś wierzy, a innemu jest z wiarą nie po drodze. Nie wiem czy ktoś udzieli odpowiedzi na to pytanie, raczej to nie będę ja :wink:
 
Ale wierzący ma jeszcze jakiś inny cel, niebo czy coś ;) A my na tym poprzestajemy ;)
Czy ja wiem :)
Nie znam się na ludziach, ale bym w ciemno strzelał, że wierzący łoi wódę tak samo jak niewierzący, może są jacyś napaleńcy, którzy piją ku chwale bożej, ale o takich jeszcze nie słyszałem.
Dobrze to określiłeś cel: niebo czy coś, myślę że często to coś przesłania cel jakim jest niebo. Zresztą nawet niewierzący może dążyć do nieba (bo wejść to może na pewno o ile zasłuży).

W każdym razie usystematyzowując różnimy się, ja uważam że wierzący nie szuka odpowiedzi w przeciwieństwie do niewierzącego. Ty twierdzisz, że wierzący dąży do czegoś dalej niż niewierzący. Dość przeciwstawne mamy opinie, ale to dobrze :)
 
Czy ja wiem :)
Nie znam się na ludziach, ale bym w ciemno strzelał, że wierzący łoi wódę tak samo jak niewierzący, może są jacyś napaleńcy, którzy piją ku chwale bożej, ale o takich jeszcze nie słyszałem.
Dobrze to określiłeś cel: niebo czy coś, myślę że często to coś przesłania cel jakim jest niebo. Zresztą nawet niewierzący może dążyć do nieba (bo wejść to może na pewno o ile zasłuży).

W każdym razie usystematyzowując różnimy się, ja uważam że wierzący nie szuka odpowiedzi w przeciwieństwie do niewierzącego. Ty twierdzisz, że wierzący dąży do czegoś dalej niż niewierzący. Dość przeciwstawne mamy opinie, ale to dobrze :)

Nikt nie zasługuje na niebo Wewiur. :) Każdy z nas nie dość, że ma grzech pierworodny, to do tego jeszcze codziennie popełnia grzechy. Chrystus jest odpowiedzią. To tak jakbyś grzesząc brał dług - na siebie - i ten dług na Tobie pozostaje, ciąży Ci na karku, jeżeli nie wierzysz. Jak nie uwierzysz, to umrzesz razem z tym długiem, którego żaden dobry czyn nie usunie, bo dajmy na to grzech to 100zł, a dobry czyn to 1zł. :) Jak umrzesz - to spłacisz po śmierci cały dług. Natomiast jeżeli uwierzysz i wpuścisz Jezusa do swego życia i serca, to On spłaca ten dług i już nie ciąży on na Tobie.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. 10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

To jest złożone, ale dla mnie powyższy cytat całkowicie rozwiewa wątpliwości. Najpierw jest uwierzenie, a później dobre uczynki, które chcemy czynić dzięki temu, że Duch Święty w nas mieszka. :)
 
Wchodzę tu z ciekawości i nagle taki gruby WTF jak wypowiedź Morta. Jedno pytanie - skąd Ty to wiesz?

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. 10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

(2EF, 8-10)

Z Pisma Świętego. :)
 
Nikt nie zasługuje na niebo Wewiur. :) Każdy z nas nie dość, że ma grzech pierworodny, to do tego jeszcze codziennie popełnia grzechy. Chrystus jest odpowiedzią. To tak jakbyś grzesząc brał dług - na siebie - i ten dług na Tobie pozostaje, ciąży Ci na karku, jeżeli nie wierzysz. Jak nie uwierzysz, to umrzesz razem z tym długiem, którego żaden dobry czyn nie usunie, bo dajmy na to grzech to 100zł, a dobry czyn to 1zł. :) Jak umrzesz - to spłacisz po śmierci cały dług. Natomiast jeżeli uwierzysz i wpuścisz Jezusa do swego życia i serca, to On spłaca ten dług i już nie ciąży on na Tobie.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. 10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

To jest złożone, ale dla mnie powyższy cytat całkowicie rozwiewa wątpliwości. Najpierw jest uwierzenie, a później dobre uczynki, które chcemy czynić dzięki temu, że Duch Święty w nas mieszka. :)

To grzech pierworodny nie został zmazany śmiercią Jezusa na krzyżu?
 
Nikt nie zasługuje na niebo Wewiur. :) Każdy z nas nie dość, że ma grzech pierworodny, to do tego jeszcze codziennie popełnia grzechy. Chrystus jest odpowiedzią. To tak jakbyś grzesząc brał dług - na siebie - i ten dług na Tobie pozostaje, ciąży Ci na karku, jeżeli nie wierzysz. Jak nie uwierzysz, to umrzesz razem z tym długiem, którego żaden dobry czyn nie usunie, bo dajmy na to grzech to 100zł, a dobry czyn to 1zł. :) Jak umrzesz - to spłacisz po śmierci cały dług. Natomiast jeżeli uwierzysz i wpuścisz Jezusa do swego życia i serca, to On spłaca ten dług i już nie ciąży on na Tobie.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. 10 Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

To jest złożone, ale dla mnie powyższy cytat całkowicie rozwiewa wątpliwości. Najpierw jest uwierzenie, a później dobre uczynki, które chcemy czynić dzięki temu, że Duch Święty w nas mieszka. :)
Ja to widzę inaczej.
Kościół Katolicki dopuszcza możliwość zbawienia osób niewiernych (w sensie, że wg przekonania jest ono możliwe do osiągnięcia przez każdego człowieka), warunkiem jest życie zgodnie z wolą boską, a skoro każdy człowiek pochodzi od Boga (ma w sobie naturę boską), to każdy, nawet niewierzący i nieznający Boga, może żyć tak, aby to było Bogu miłe. Z drugiej strony wg ziemskiego przekonania ostro traktowane są osoby, które odeszły od wiary, oni poznali Boga, mieli szanse z nim przebywać, ale dobrowolnie zrezygnowali z tego daru. Choć dla nich zbawienie nie jest zamknięte, to jest je ciężej osiągnąć.

Twoją drogą jeśli ktoś nie poznał Boga (nie spotkał misjonarza) to nie ma możliwości zbawienia i uwierzenia (bo nie zna tej wiary), jednak Kościół jak najbardziej dopuszcza możliwość, że osoba nieznająca Boga może osiągnąć zbawienie. Tutaj pojawia się powszechność i apostolskość Kościoła, który ma jak największej liczbie osób dać możliwość poznania Boga, a jeśli ktoś Boga przez całe życie nie miał możliwości poznać, to nie jest to jego wina, tylko wina wiernych, bo Ci nie zdołali tej osobie pokazać zbawcze dzieło Chrystusa.

Zatem w myśl tego co Kościół głosi niewierzący i nieznający Boga mają taką samą szansę na zbawienie jak Ci, którzy w Boga wierzą i są mu posłuszni.
Zresztą Kościół Katolicki w przekonaniu nikomu nie zabiera możliwości zbawienia, ani przestępcy, ani zbrodniarzowi, ani posłusznemu wiernemu. Każdy stoi przed sądem bożym, który rządzi się innymi prawami, niż sąd ludzki, zatem nie możemy tutaj na ziemi powiedzieć, że ktoś ma inne szanse na zbawienie od kogoś innego.
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.

Co do grzechu i długu niezbyt podoba mi się to stwierdzenie, ale to kiedy indziej.
 
Ja to widzę inaczej.
Kościół Katolicki dopuszcza możliwość zbawienia osób niewiernych (w sensie, że wg przekonania jest ono możliwe do osiągnięcia przez każdego człowieka), warunkiem jest życie zgodnie z wolą boską, a skoro każdy człowiek pochodzi od Boga (ma w sobie naturę boską), to każdy, nawet niewierzący i nieznający Boga, może żyć tak, aby to było Bogu miłe. Z drugiej strony wg ziemskiego przekonania ostro traktowane są osoby, które odeszły od wiary, oni poznali Boga, mieli szanse z nim przebywać, ale dobrowolnie zrezygnowali z tego daru. Choć dla nich zbawienie nie jest zamknięte, to jest je ciężej osiągnąć.

Twoją drogą jeśli ktoś nie poznał Boga (nie spotkał misjonarza) to nie ma możliwości zbawienia i uwierzenia (bo nie zna tej wiary), jednak Kościół jak najbardziej dopuszcza możliwość, że osoba nieznająca Boga może osiągnąć zbawienie. Tutaj pojawia się powszechność i apostolskość Kościoła, który ma jak największej liczbie osób dać możliwość poznania Boga, a jeśli ktoś Boga przez całe życie nie miał możliwości poznać, to nie jest to jego wina, tylko wina wiernych, bo Ci nie zdołali tej osobie pokazać zbawcze dzieło Chrystusa.

Zatem w myśl tego co Kościół głosi niewierzący i nieznający Boga mają taką samą szansę na zbawienie jak Ci, którzy w Boga wierzą i są mu posłuszni.
Zresztą Kościół Katolicki w przekonaniu nikomu nie zabiera możliwości zbawienia, ani przestępcy, ani zbrodniarzowi, ani posłusznemu wiernemu. Każdy stoi przed sądem bożym, który rządzi się innymi prawami, niż sąd ludzki, zatem nie możemy tutaj na ziemi powiedzieć, że ktoś ma inne szanse na zbawienie od kogoś innego.
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.

Co do grzechu i długu niezbyt podoba mi się to stwierdzenie, ale to kiedy indziej.

Bardzo dobry przykład, ja mówię o tych, którzy usłyszeli Dobrą Nowinę, ale nie poszli za Chrystusem. :)

Ja nie sądzę @Wewiur, tylko mówię w jaki sposób na pewno osiągnie się zbawienie.

Wierząc, kochając Boga całym sercem i duszą i czyniąc dobrze swoim bliźnim, przestrzegając Jego przykazań właśnie to osiągniemy. <3

'Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie' :)
 
Last edited:
Widzę tu pewną niekonsekwencję - cytujesz Pismo Święte jako katolik, a przecież katolicyzm jeśli chodzi o np. bałwochwalstwo czy celibat księży księży wielokrotnie narusza jego treść i zalecenia.

Zwróć np. uwagę na dekalog, podstawowy dokument nadany przez Boga. Dlaczego katolicy czytają to, a potem modlą się do obrazków Boga, Marii, świętych, papieży, aniołów?
"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył."


Fajny jest ten religijny entuzjazm, ale katolicyzm to religia wielokrotnie przecząca samej sobie. Nie wyobrażam sobie wierzyć w coś tak wewnętrznie sprzecznego i znając historię wprowadzania kolejnych zmian. Jak studiowałem na UW to chodziłem na wszystkie zajęcia związane z historią chrześcijaństwa (prowadzoną przez katolika!) i łapałem się niejeden raz za głowę.
 
Fajny jest ten religijny entuzjazm, ale katolicyzm to religia wielokrotnie przecząca samej sobie. Nie wyobrażam sobie wierzyć w coś tak wewnętrznie sprzecznego i znając historię wprowadzania kolejnych zmian.

Mort ci zaraz wszystko wyjaśni w jakiś ultra zawiły sposób oraz wrzuci kilka cytatów z pisma, żeby to uwiarygodnić :)
 
Widzę tu pewną niekonsekwencję - cytujesz Pismo Święte jako katolik, a przecież katolicyzm jeśli chodzi o np. bałwochwalstwo czy celibat księży księży wielokrotnie narusza jego treść i zalecenia.

Zwróć np. uwagę na dekalog, podstawowy dokument nadany przez Boga. Dlaczego katolicy czytają to, a potem modlą się do obrazków Boga, Marii, świętych, papieży, aniołów?
"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył."


Fajny jest ten religijny entuzjazm, ale katolicyzm to religia wielokrotnie przecząca samej sobie. Nie wyobrażam sobie wierzyć w coś tak wewnętrznie sprzecznego i znając historię wprowadzania kolejnych zmian. Jak studiowałem na UW to chodziłem na wszystkie zajęcia związane z historią chrześcijaństwa (prowadzoną przez katolika!) i łapałem się niejeden raz za głowę.

"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył."

Dokładnie tak. Na niebie, a nie w niebie. :D

Jeżeli tak, to Cheruby, które uczynił Mojżesz w Przybytku Bożym, to bluźnierstwo, a przecież to Bóg nakazał mu je uczynić. To samo węża, którego miał uczynić Mojżesz.

Cheruby:

I uczynisz przebłagalnię7 ze szczerego złota: długość jej wynosić będzie dwa i pół łokcia, szerokość zaś półtora łokcia; 8 wykujesz ze złota. Uczynisz zaś je na obu końcach przebłagalni. 19 Jednego cheruba uczynisz na jednym końcu, a drugiego cheruba na drugim końcu przebłagalni. Uczynisz cheruby na końcach górnych.20 Cheruby będą miały rozpostarte skrzydła ku górze i zakrywać będą swymi skrzydłami przebłagalnię, twarze zaś będą miały zwrócone jeden ku drugiemu. I ku przebłagalni będą zwrócone twarze cherubów. 21 Umieścisz przebłagalnię na wierzchu arki, w arce zaś złożysz Świadectwo, które dam tobie. 22 Tam będę się spotykał z tobą i sponad przebłagalni i spośród cherubów, które są ponad Arką Świadectwa, będę z tobą rozmawiał o wszystkich nakazach, które dam za twoim pośrednictwem Izraelitom.

Wąż:

Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu". Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. Każdy kto z wiarą popatrzył na niego a był ukąszony przez ognistego węża pustynnego, został uzdrowiony

Zatem chodzi tutaj tylko i wyłącznie o czynienie posągów przedstawiających bóstwa. Ludzie w dawnych wiekach czcili potwory morskie, słońce, księżyc, bożków uczynionych na podobieństwo zwierząt i ludzi i oto tutaj chodzi.

Ja wierzę w to, że Duch Święty prowadzi KK i nawet jeżeli Kościół ten błądził niejeden raz, to zostawał naprostowany przez Boga. Jest to jedyny Kościół na Ziemi, który jest jednolity i tradycja od pierwszych wieków (chodzi o Liturgię) jest niemalże niezmienna.

PS. Jeżeli ktoś się modli do obrazków, to trzeba go uświadamiać, że się modli tylko do Boga, a świętych można co najwyżej prosić o wstawiennictwo i modlitwę.
 
Mówcie co chcecie, ale znaki są wokół nas.

Dokładnie tak. Mówi się, że Kościół umiera, ale to nieprawda. Nie w Polsce. Jeżdżę i widzę co się dzieje, masa młodych ludzi zaczyna się budzić z tego letargu. Jaram się. :D Co raz bliżej przyjścia Jezusa!
 
Jeżeli tak, to Cheruby, które uczynił Mojżesz w Przybytku Bożym, to bluźnierstwo, a przecież to Bóg nakazał mu je uczynić. To samo węża, którego miał uczynić Mojżesz.

PS. Jeżeli ktoś się modli do obrazków, to trzeba go uświadamiać, że się modli tylko do Boga, a świętych można co najwyżej prosić o wstawiennictwo i modlitwę.

Z tą różnicą, że Mojżesz nie modlił się do tych obrazków, nie nadawał im tytułów, nie prosił ich o wstawiennictwo, kiedy zgubił klucze do samochodu, tak jak katolikom zaleca się w tym wypadku modlitwę do świętego Antoniego (powiesz, że to folklor, ale mnie interesuje praktyka, a nie teoria).

Dwa szybkie przykłady
- włączenie w ok. IV w. kultu bogini-matki do chrześcijaństwa. Nadawanie co 100-200 lat coraz bardziej wymyślnych i niebiblijnych tytułów (NMP, Zawsze Dziewica - gdzie w Biblii jest napisane, że Jezus miał rodzeństwo z Józefa, Matka Boska, etc.)
- XI w. i wprowadzenie celibatu dla księży - miliony duchownych na przestrzeni stuleci cierpi wyrzuty sumienia, bo chcą się rozmnażać i borykają się z pożądaniem, bo Kościół chciał zachować dobra, żeby nie dziedziczyły się na świeckich potomków księży. I tak do dziś to, co jest w Biblii zalecane jako powołanie dla wybranych, a nawet w Listach pada stwierdzenie, że biskup powinien mieć żonę i dwójkę dzieci, zostaje siłą narzucone ku nieszczęściu milionów ludzi przez kilkaset lat.

Wiara protestantów wydaje mi się o wiele czystsza i bliższa chrześcijaństwu niż katolicyzm. Między innymi z wyżej wymienionych powodów. Ale wystarczy wejść do kościoła obwieszonego złotem, żeby poczuć to bez czytania Pisma Świętego...

A tak w ogóle, to własny system etyczny wydaje mi się bardziej wartościowy, niż postępowanie według cudzych wytycznych, żeby w nagrodę udać się do mitycznej krainy szczęścia, którą obiecuje ksiądz z ambony, a potem wychodzi zbierać na tacę (kiedy KK jest największym posiadaczem dóbr na globie).
 
Z tą różnicą, że Mojżesz nie modlił się do tych obrazków, nie nadawał im tytułów, nie prosił ich o wstawiennictwo, kiedy zgubił klucze do samochodu, tak jak katolikom zaleca się w tym wypadku modlitwę do świętego Antoniego (powiesz, że to folklor, ale mnie interesuje praktyka, a nie teoria).

Dwa szybkie przykłady
- włączenie w ok. IV w. kultu bogini-matki do chrześcijaństwa. Nadawanie co 100-200 lat coraz bardziej wymyślnych i niebiblijnych tytułów (NMP, Zawsze Dziewica - gdzie w Biblii jest napisane, że Jezus miał rodzeństwo z Józefa, Matka Boska, etc.)
- XI w. i wprowadzenie celibatu dla księży - miliony duchownych na przestrzeni stuleci cierpi wyrzuty sumienia, bo chcą się rozmnażać i borykają się z pożądaniem, bo Kościół chciał zachować dobra, żeby nie dziedziczyły się na świeckich potomków księży. I tak do dziś to, co jest w Biblii zalecane jako powołanie dla wybranych, a nawet w Listach pada stwierdzenie, że biskup powinien mieć żonę i dwójkę dzieci, zostaje siłą narzucone ku nieszczęściu milionów ludzi przez kilkaset lat.

Wiara protestantów wydaje mi się o wiele czystsza i bliższa chrześcijaństwu niż katolicyzm. Między innymi z wyżej wymienionych powodów. Ale wystarczy wejść do kościoła obwieszonego złotem, żeby poczuć to bez czytania Pisma Świętego...

A tak w ogóle, to własny system etyczny wydaje mi się bardziej wartościowy, niż postępowanie według cudzych wytycznych, żeby w nagrodę udać się do mitycznej krainy szczęścia, którą obiecuje ksiądz z ambony, a potem wychodzi zbierać na tacę (kiedy KK jest największym posiadaczem dóbr na globie).

Co do ostatniego akapitu, to jest to bujdą ogromną. :) Korporacje mają dużo więcej hajsu niż KK i trzeba być ignorantem, żeby coś takiego postulować. Poza tym, skąd miałby KK czerpać pieniądze, jak nie od wiernych? Przecież nie prowadzi innej działalności niż krzewienie wiary. Dla mnie jest to usprawiedliwione, nikt nikogo nie zmusza do dawania hajsu na Kościół, wszystko w wolności, a księży, którzy namawiają do dawania hajsu na tacę należy olać. Każdy daje ile chce i jak chce.

Jeżeli protestantyzmowi jest bliżej do chrześcijaństwa przez ich 'nie wyciąganie hajsu od wiernych' proponuję Ci iść na konferencję protestantów na zachodzie (u nas jest to nieakceptowalne i ci, którzy przyjeżdżają wiedzą o tym, aby czegoś takiego nie robić). Mianowicie:

- tam jest kompletną normą, że na początku konferencji mówi się coś w stylu 'dane do wypisania czeków czekają na was tu i tu'. Słyszałem o sytuacji, jak głoszący powiedział coś takiego w Polsce... za wiele datków to on nie zebrał. :)
- ostatnio pewien pastor z USA zbierał 56 mln na swój samolot :c gdzie się podziało stosowanie do Pisma i życie bez 'niczego w drodze oprócz laski?'
- obłuda protestantów w wytykaniu błędów w KK jest ogromna, przy czym u nich uwielbienia są tak prowadzone, że zespół jest na scenie - na podwyższeniu, tam gdzie powinien być Chrystus i często u nich się czci ludzi, a to nie oto tutaj chodzi. Uwierz mi, też przeżywałem fascynację protestantyzmem, póki nie posmakowałem jego samego i nie wszedłem do 'środka'. Co zbór to inne nauczanie i człowiek się po prostu gubi. Vide Luteranie w Szwecji i pastorzy geje/pastorki lesbijki.

Z celibatem po części się nie zgadzam, jednak wiem, o co chodziło. Kościół bez pieniędzy nie zaistniałby w dzisiejszym świecie. Polecam poczytać ile szkół i różnych akcji humanitarnych prowadzi Kościół w Afryce i porównać to z misjonarstwem innych wyznań. Niestety, wszyscy wypadają tutaj blado. Św. Paweł również zachęcał, aby, jeżeli nie czujemy potrzeby - a tacy ludzie istnieją i wytłumaczył to dokładnie dlaczego - by pozostać bezżennym. Dodatkowo, księża w tamtych wiekach często prowadzili lubieżne życie i Kościół chciał to ukrócić, bo wierni odwracali się od wiary mając takich przewodników.

PS. W kulturze żydowskim bratem i siostrą nazywany jest każdy kuzyn, więc Pismo jednoznacznie nie stwierdza, że Maryja nie pozostała niepokalana do końca życia. Jeżeli Kościół tak ustanowił, to wierzę, że Duch Święty razem z nim.

Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. 2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. 8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. 9 Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. 10 Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. 12 Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?
 
Dlaczego katolicy czytają to, a potem modlą się do obrazków Boga, Marii, świętych, papieży, aniołów?
"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył."
Sprawa jest prosta, wiara w świętego, czy obraz jest grzechem. Modlitwa do świętego o wstawiennictwo u Boga jest normą (każda modlitwa jest opisana słowem o wstawiennictwo).

kiedy zgubił klucze do samochodu, tak jak katolikom zaleca się w tym wypadku modlitwę do świętego Antoniego (powiesz, że to folklor, ale mnie interesuje praktyka, a nie teoria).
Modlitwa do świętego Antoniego w spoilerze.
Święty Antoni!
Wielką łaską obdarzył Cię Bóg, czyniąc Cię patronem rzeczy zgubionych i skradzionych. Stroskany przychodzę do Ciebie ufając, że pomożesz mi w odnalezieniu rzeczy zaginionej, której bezskutecznie szukam. Wspomnij na to, jak wielką łaskę Bóg wyświadczył Tobie, posyłając do Ciebie wszystkich strapionych, ufających, że Twojej modlitwie Bóg niczego nie odmówi. Jakże często się działo, że za Twoim wstawiennictwem umarli otrzymywali życie, błądzący dobrą radę, uciśnieni pociechę, opętani uwolnienie, trędowaci oczyszczenie, więźniowie wolność, podróżujący pewność życia, kalecy zdrowie, okradzeni swój majątek, znajdujący się w niebezpieczeństwie ocalenie, a wszyscy cierpiący - pomoc i pociechę. Także dzisiaj wszędzie doznajemy owoców Twego wstawiennictwa u tronu Bożego.
Gdzie w tej treści jest wiara w św. Antoniego, a nie modlitwa o wstawiennictwo?

Zwróć np. uwagę na dekalog, podstawowy dokument nadany przez Boga.
Tradycja chrześcijańska uznaje Dekalog za dokument spisany przez Mojżesza, zatem nie jest to oryginał dokumentu, który dał Bóg. Zatem Dekalog to nie jest dokument nadany przez Boga, tylko odtworzony przez Mojżesza, po zniszczeniu oryginału, tak przynajmniej uznaje tradycja.


- XI w. i wprowadzenie celibatu dla księży - miliony duchownych na przestrzeni stuleci cierpi wyrzuty sumienia, bo chcą się rozmnażać i borykają się z pożądaniem, bo Kościół chciał zachować dobra, żeby nie dziedziczyły się na świeckich potomków księży. I tak do dziś to, co jest w Biblii zalecane jako powołanie dla wybranych, a nawet w Listach pada stwierdzenie, że biskup powinien mieć żonę i dwójkę dzieci, zostaje siłą narzucone ku nieszczęściu milionów ludzi przez kilkaset lat.
Celibat jest wynikiem tradycji chrześcijańskiej, a nie Biblii. Zapewne wiesz, że Kościół Katolicki za jedyny tekst koniecznie poddany wierze uznaje Ewangelię, tekstem który jest dodatkiem do Ewangelii jest reszta Pisma Świętego, a za rzecz zalecaną do wiary jest ta, wynikająca z tradycji. Celibat w momencie wprowadzenia nie miał na celu zachowania dóbr kościelnych w ich włościach, tylko miał na celu utrudnienie duchownym posiadanie majątku, zatem jego zamysł był zbieżny z tym, co postulujesz. Jednak jak wszystko kombinowane tutaj okazało się to jakim jest (wcale nie jest źle).

Ale wystarczy wejść do kościoła obwieszonego złotem, żeby poczuć to bez czytania Pisma Świętego...
Na początek najmniej ważny i jednocześnie najśmieszniejszy argument mianowicie o złocie w kościele.
Jak budujesz dom, to chcesz by był największy, najporządniej zrobiony, najlepiej wyposażony jak tylko jesteś w stanie sobie na to pozwolić (nikt nie buduje rudery, jeśli stać go na lepszy dom).
Tak samo z domem bożym, to ludzie chcieli by był on najlepiej zrobiony, najporządniej wyposażony jak tylko mogli to zapewnić, a jako że grono wyznawców stać na więcej niż pojedynczego obywatela, tak samo lepszy standard kościołowi mogli zapewnić.
Czepianie się tego, że kościół jest bogaty jest tak naprawdę niekonsekwencją, bo to ludzie chcieli by był bogaty, zatem ubogacili go najlepiej jak potrafili. Bóg tutaj z Nieba nie sypną ani groszem.
A to że dzisiaj możemy jechać do Rzymu i oglądać piękne freski cudownych artystów to raczej dobro wspólne, a nie rzecz pozostawiona na dowód bogactwa kościoła.
Moim zdaniem, sposób wyznawania byłby nudny jak mantra, jakby nie było tego bogactwa w kościele, bo człowiek nie tylko duszę, ale także i oko lubi sobie nacieszyć.

Wiara protestantów wydaje mi się o wiele czystsza i bliższa chrześcijaństwu niż katolicyzm. Między innymi z wyżej wymienionych powodów.

Marcin Luter wywiesił 95 tez, Papież zgodził się z około 70 tezami, jako być może słusznymi i chciał je poddać pod ówczesną "kongregację wiary". Odrzucono tylko te tezy które były zmianą dogmatów (Duch Święty nie jest jedną osobą z Bogiem i Chrystusem, Maryja nie była dziewicą itp.), albo były idiotycznymi postulatami np. Żydzi są gorszą rasą od Europejczyków. Zgodzono się np. ze szkodliwością odpustów, nawet tłumaczenie Biblii miało być poddane pod rozstrzygnięcie, ba nawet zniesienie celibatu jednoznacznie nie odrzucono.

Luter wyszedł z Kościoła z powodów tylko i wyłącznie politycznych, zresztą nie był pierwszym który padł ofiarą polityki (o tym też na pewno słyszałeś).

Co więcej Kościół Katolicki zwołał sobór trydencki (1545-1563) który wprowadził część z słusznych reform Lutra, a zdecydowaną większość luterańskich słusznych reform wprowadził ostatecznie sobór watykański II (w którym luteranie brali aktywny udział).
Zatem wyznanie protestantów w sposobie realizacji jest bardzo podobne do obecnego wyznania rzymskokatolickiego, które jednak odrzuca te reformy, które zaprzeczają dogmatom.
Mówię tutaj o luteranach, mamy jeszcze anglikanów, którzy praktycznie niczym się nie różnią od katolików (na początku faktycznie różnili się tylko "antypapieżem", później wprowadzono kilka zmian upodabniających ich do luteran), no i są jeszcze kalwini, którzy już mocniej odbiegają od sposobów wyznawania (reinkarnacje itd.).

Zatem w czym miałaby się objawiać ta większa czystość protestantyzmu?

Zdecydowanie trudniejszym do zbicia argumentem są reformy jakie wprowadził św. Augustyn, wobec ówczesnych schizm.
 
Last edited:
A w Niemczech każdy katolik płaci podatek na kościół, a i tak zbierają kasę. Po co? Bo kościół jest lasy na hajs i nie ma nic wspólnego z prawdziwa wiara
 
A w Niemczech każdy katolik płaci podatek na kościół, a i tak zbierają kasę. Po co? Bo kościół jest lasy na hajs i nie ma nic wspólnego z prawdziwa wiara

Czym zatem jest prawdziwa wiara? Jak katolik płaci podatek na kościół (dziesięcina) i jeszcze chce dać ofiarę, to może jego to sprawa jest, hm? :D
 
Katolik nie ma wyboru i musi płacić ten podatek, a ja pytałem po co kościołowi więcej hajsu jak maja go dość
 
Katolik nie ma wyboru i musi płacić ten podatek, a ja pytałem po co kościołowi więcej hajsu jak maja go dość

Na taką działalność jak prowadzi KK, nigdy mało hajsu nie jest.

http://www.news.va/en/news/vatican-world-mission-day-catholic-church-statis-3

In the field of education, the Catholic Church runs 71,482 kindergartens with 6,720,545 pupils; 94,411 primary schools with 31,939,415 pupils; 43,777 secondary schools with 18,952,976 pupils. The Church also cares for 2,494,111 high school pupils, and 3,039,684 university students. Compared to the previous year there has been an increase concerning kindergartens and concerning pupils ; primary schools and pupils ; increase in secondary schools and pupils ; there is also an increase in secondary school pupils and a decrease concerning university students .
Catholic charity and healthcare centresCharity and healthcare centres run in the world by the Church are 117,119 and include: 5,435 hospitals most of them in America and Africa ; 17,524 dispensaries mainly in Africa ; America and Asia ; 567 Care Homes for people with Leprosy mainly in Asia and Africa ; 15,784 Homes for the elderly, or the chronically ill or people with a disability mainly in Europe and America ; 10,534 orphanages , about one third in Asia ; 11,592 creches; 15,008 marriage counselling centres mainly in America and Europe ; 40,671 social rehabilitation centres and 4 other kinds of institutions.

To nie są tanie rzeczy prowadzić szkoły na całym świecie... a to dane na 2013 rok.
 
I dlatego księża wykorzystują te środki do swoich prywatnych celów?

Jakie to prywatne cele? Czy ksiądz nie jest człowiekiem? Czy nie wykonuje konkretnej pracy, za którą też powinien otrzymać zapłatę? Czy nie jest zmuszony do wykonywania rozkazów z 'góry'? Czy ma szefów? Ma. Oprócz tego Szefa na górze, ma też tutaj, na dole szefów 'wyżej' od siebie. Księża muszą lwią część odprowadzać do 'korporacji-matki', która prowadzi działalność na całym świecie, natomiast poszczególne kościoły to lokalne struktury. To, że po kilkunastu latach służenia (pracowania) dorobił się fury za 30 tysięcy, to nie jest nic złego dla mnie. Natomiast jeśli chodzi o Rydzyka, bo czuję, że ten temat zaraz będzie podjęty - to dostał hajs od wiernych, ale też od słuchaczy swojego radia lub oglądających jego telewizję, które sam wybudował, podczas gdy świeccy rzucali mu kłody pod nogi. Szanuję.
 
A w Niemczech każdy katolik płaci podatek na kościół, a i tak zbierają kasę. Po co? Bo kościół jest lasy na hajs i nie ma nic wspólnego z prawdziwa wiara
Słówko o temacie:
http://www.currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/2007/03/art-28.php

Na podstawie konstytucji niemieckiej ustalono, że od obywateli będących członkami wspólnoty kościelnej, która ma status stowarzyszenia o prawach publicznych, pobierany jest podatek kościelny, który w Badenii-Wirtembergii i Bawarii wynosi 8%, a w pozostałych krajach związkowych 9% od podatku dochodowego.
Podatek ten pobierany jest przez urząd finansowy i przekazywany dalej do Kościołów (głównie są to Kościoły: katolicki i ewangelicki). Za przeprowadzenie tej operacji państwo otrzymuje około 3% (różnie w poszczególnych krajach związkowych; od 2% do 5%) od całej kwoty. Stwierdzono przy tym, że gdyby Kościół sam organizował pobieranie podatku, koszty administracyjne wynosiłyby około 20% całej kwoty.


Podatek kościelny płaci faktycznie niecałe 40% (niektórzy mówią nawet o 1/3) katolików. Z podatku tego zwolnieni są bowiem: osoby bez dochodów (np. dzieci, młodzież), renciści z niskimi rentami, bezrobotni i słabo zarabiający (poniżej 400 miesięcznie).

Kończąc część dotyczącą podatku kościelnego warto zaznaczyć, że jest on korzystny także dla państwa. Zwłaszcza liczne instytucje kościelne o charakterze charytatywno-socjalnym zajmują się działalnością, która musiałoby państwo przejąć, gdyby ich zabrakło.

W 1992 r. Instytut Demoskopijny w Allensbach, na zlecenie Niemieckiej Konferencji Biskupów, przeprowadził badania na temat tendencji i motywacji wystąpień z Kościoła. Zwrócono wówczas między innymi uwagę na łatwość całego procederu oraz fakt, że wystąpienie nie jest już w społeczeństwie tematem tabu.

Co ciekawe, w momencie wystąpienia z Kościoła najczęciej jako uzasadnienie przedstawiany jest motyw chęci niepłacenia podatku kościelnego. Czyni tak 60% występujących.
Jednak z perspektywy czasu tylko 13% katolików, którzy wystąpili z Kościoła, podaje chęć niepłacenia podatku kościelnego jako motyw decydujący o podjęciu tego kroku.


5. Podsumowanie�

������������� W kr�tkim artykule nie spos�b przedstawi� wszystkich problem�w zwi�zanych z wyst�pieniami z Ko�cio�a. Na pewno warto raz jeszcze podkre�li�, �e p�acenie podatku ko�cielnego jest w Niemczech wyrazem przynale�no�ci do Ko�cio�a. Dochody uzyskiwane z tytu�u podatku ko�cielnego wykorzystywane s� dla prowadzenia szeroko poj�tego duszpasterstwa �i dzia�alno�ci charytatywnej. Nie jest to wi�c tylko zap�ata za korzystanie �z sakrament�w czy nabo�e�stw. P�acenie podatku ko�cielnego jest wyrazem solidarno�ci z Ko�cio�em, a ostatecznie r�wnie� wyrazem wiary. Mo�e brzmi to troch� dziwnie w uszach Polak�w czy ludzi o polskich korzeniach, ale tak jest rzeczywi�cie. R�wnie� p�acenie podatku mo�e by� wyrazem wiary. I nawet je�eli nasza wra�liwo�� jest troch� inna, to przebywaj�c �w Niemczech i podlegaj�c tu opodatkowaniu, powinni�my przyj�� system, kt�ry w tym kraju obowi�zuje. W przeciwnym razie spotkaj� nas konsekwencje, o kt�rych jasno pisali biskupi niemieccy. I nie mo�na liczy� na to, �e w Polsce nikt si� nie dowie o wyst�pieniu z Ko�cio�a. Informacja o tym fakcie na pewno zostanie przes�ana do parafii chrztu, a p�niej zaczn� si� niepotrzebne problemy. Mo�e warto jeszcze doda�, �e wyst�pienia z Ko�cio�a dokonuje si� wprawdzie w Niemczech, ale dotyczy ono ca�ego Ko�cio�a katolickiego. Nie mo�na wi�c wyst�pi� z Ko�cio�a w Niemczech, �a pozosta� w Ko�ciele w Polsce. Niekt�rzy zdaj� si� o tym nie wiedzie�...

������������� Ostatnio coraz cz�ciej pojawia si� te� sytuacja, kt�r� mo�na nazwa� zatajeniem przynale�no�ci do Ko�cio�a. Chodzi tu o ludzi, kt�rzy formalnym aktem nie wyst�puj� z Ko�cio�a, ale te� nie wype�niaj� rubryki o przynale�no�ci ko�cielnej, czyli faktycznie deklaruj� si� jako bezwyznaniowi. To przecie� r�wnie� brak solidarno�ci z Ko�cio�em. W �wietle prawa podatkowego �w Niemczech osoba, kt�ra zatai�a przynale�no�� do Ko�cio�a, po ujawnieniu tego faktu musi si� zdeklarowa� (wyst�pi� z Ko�cio�a albo w nim zosta�), �a zaleg�e podatki trzeba zap�aci�. Tyle prawo pa�stwowe. Prawo ko�cielne b�dzie musia�o jeszcze zmierzy� si� z tym problemem. Na pewno jednak zatajenie przynale�no�ci do Ko�cio�a jest du�ym nieporz�dkiem moralnym, kt�ry w �aden spos�b nie jest usprawiedliwiony przez zaoszcz�dzone w ten spos�b kilkana�cie (dla niekt�rych kilkadziesi�t) euro miesi�cznie.

Swoj� wiar� wyra�amy nie tylko przez uczestnictwo we Mszy �wi�tej czy innych nabo�e�stwach. Wiara domaga si� czynu - �ycia z wiary. Przede wszystkim chodzi oczywi�cie o mi�o�� bli�niego. Czynem wyp�ywaj�cym z wiary mo�e by� jednak r�wnie� tak prozaiczny fakt, jak p�acenie podatku ko�cielnego. Warto to sobie u�wiadomi�.

Jeszcze raz się powtórzę, to ludzie płacą na Kościół, dlatego że chcą płacić! Nikt nie zmusza do tego!
Chcesz płacisz, nie chcesz nie płacisz, ta sprawa jest oczywista.
To nie hierarchowie kościelni są łasi na pieniądze, to wierni świeccy są chętni dawać im pieniądze,
to chyba spora różnica, czyż nie?

I dlatego księża wykorzystują te środki do swoich prywatnych celów?
Czy ksiądz nie ma prawa zjeść obiadu, albo się ubrać za to co dadzą mu wierni?
Zatem za co ksiądz ma jeść czy się ubierać?
 
Back
Top