mat
UFC Middleweight
Tym że wygrywa? Nie przypominam sobie jakichś jego pozapływalniowych chamskich zachowańCo nie zmienia faktu, że Phelps wkurwia mnie już![]()
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
Tym że wygrywa? Nie przypominam sobie jakichś jego pozapływalniowych chamskich zachowańCo nie zmienia faktu, że Phelps wkurwia mnie już![]()
Tym że wygrywa? Nie przypominam sobie jakichś jego pozapływalniowych chamskich zachowań
Rozumiem, też tak mam z Nadalem. Nie lubię i już :-DPo prostu mnie wkurwia.
![]()
Is normal. Ciebie dziwi moja niechęć do Phelpsa, mnie Twoja do Nadala, a nas obu - że ktoś lubi IsięRozumiem, też tak mam z Nadalem. Nie lubię i już :-D

Przecież Bęben Olimpijski cały był temu poświęcony. Pływacy, w mniejszym stopniu potem gimnastycy, wreszcie lekkoatleci (ale tylko biegi, ew. + skok w dal). I zimą: narty klasyczne i alpejskie też mają podobnie.Moim zdanirm nieuczciwym jest mnogość konkurencji pływackich, w których może wystąpić jedna osoba. W wielu konkurencjach jest sztucznie ograniczana możliwość występu, przez co poza pływakami nikt nie ma szans zdobyć większej ilości medali na jednej imprezie. A na basenie Phelps dziennie zalicza po 4 finały, to rywalizacja bez sensu. Za duża ilość konkurencji, skoro zawodnicy osiągają podobne wyniki w kilku z nich.
Ja nie lubie Nadala bo grzebie w dupie i wącha paluchyIs normal. Ciebie dziwi moja niechęć do Phelpsa, mnie Twoja do Nadala, a nas obu - że ktoś lubi Isię![]()

Ja nie lubie Nadala bo grzebie w dupie i wącha paluchy
Poprawiłem !!Kto nigdy nie grzebał w dupie, niech pierwszy rzuci bizonkiem!!!
Ale jak rzucić rodzynem bez grzebania?Kto nigdy nie grzebał w dupie, niech pierwszy rzuci rodzynem!!!
To taka zmyła... Niektórzy rzucą, a wtedy druga strona powie:Ale jak rzucić rodzynem bez grzebania?
Dzik w żołędziach said:Co się stało pod siatką po meczu? Było nerwowo.
Zawsze będą nerwy – odparł Kubiak. – To są igrzyska olimpijskie i każdy chce wygrać. Nie mamy nic osobiście do zawodników z Iranu. To nie jest tak, że ich nie lubimy. Wręcz przeciwnie, gdy widzimy się poza halą, to normalnie z tymi chłopakami rozmawiamy. To są emocje. Zwłaszcza na igrzyskach, za które dałbym się pokroić. Nie będzie miłości do żadnego przeciwnika.
Ale Irańczycy są wyjątkowo irytujący.
- Nie doszukujmy się dodatkowych rzeczy. tak będą wyglądały te spotkania, że będą na noże. Oni będą robić wszystko, by wygrać, będą prowokować nas, uśmiechać się przez siatkę. My robimy to samo. Sport to nie jest gra dla miłych chłopców. nie musimy klepać się nie wiadomo gdzie. mamy grać i wygrywać.
Przed meczem zapewniał pan nas, że Polska wygra.
- I miałem rację. Zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić i to jest najważniejsze. Trzeci set zagraliśmy trochę słabiej, w czwartym prowadziliśmy cały czas i puściliśmy końcówkę. To nie powinno się zdarzyć. Powinniśmy zwyciężyć 3:1. Ale nie ma tego złego... Kibice mogli nas dłużej zobaczyć.
Zauważyliście, że w pewnym momencie publiczność skierowała się przeciwko wam?
- Tak było od początku. Ale im więcej ludzi przeciwko nam, tym lepiej. Przeszliśmy bardzo długą drogę, by tu przylecieć i kibice nie są w stanie nas wyprowadzić z równowagi. Brazylijczykom też się nie udało.
Dlaczego nas nie lubią?
- Boją się nas. Wiedzą, że jesteśmy dobrzy i jak trafią na nas, to dostaną w łeb.
Gdy drużyna wątpi, to Michał Kubiak mówi, że wygramy ten turniej. Był taki moment?
- Na pewno. Były momenty, że człowiek się zastanawiał. Ale to nie powinno dochodzić do naszej głowy. My mamy myśleć o tym, by iść do przodu. Mamy zawodników, którzy potrafią grać pod presją i pokazali to nieraz. Tylko muszą w siebie uwierzyć.

Nie słuchałem, ale racja. Moim zdaniem Phelps nie jest aż tak zajebistą gwiazdą bo zdobył 40 medali. Większość zawodników przez może zdobyć jeden medal na olimpiadzie i dla mnie osobiście nie ilość, a jakość jest ważna. Czasami jeden medal (jak Majki w kolarstwie) jest więcej znaczący, niż 15 na basenie.Przecież Bęben Olimpijski cały był temu poświęcony. Pływacy, w mniejszym stopniu potem gimnastycy, wreszcie lekkoatleci (ale tylko biegi, ew. + skok w dal). I zimą: narty klasyczne i alpejskie też mają podobnie.
Alfred Oerter i Carl Lewis > Michael PhelpsNie słuchałem, ale racja. Moim zdaniem Phelps nie jest aż tak zajebistą gwiazdą bo zdobył 40 medali. Większość zawodników przez może zdobyć jeden medal na olimpiadzie i dla mnie osobiście nie ilość, a jakość jest ważna. Czasami jeden medal (jak Majki w kolarstwie) jest więcej znaczący, niż 15 na basenie.
Musiałby jeszcze autobus zatrzymaćNie słuchałem, ale racja. Moim zdaniem Phelps nie jest aż tak zajebistą gwiazdą bo zdobył 40 medali. Większość zawodników przez może zdobyć jeden medal na olimpiadzie i dla mnie osobiście nie ilość, a jakość jest ważna. Czasami jeden medal (jak Majki w kolarstwie) jest więcej znaczący, niż 15 na basenie.

A co z Boltem? Jest tak dobry, że może startować w trzech konkurencjach, skandal! Głupoty gadasz waćpan.Nie słuchałem, ale racja. Moim zdaniem Phelps nie jest aż tak zajebistą gwiazdą bo zdobył 40 medali. Większość zawodników przez może zdobyć jeden medal na olimpiadzie i dla mnie osobiście nie ilość, a jakość jest ważna. Czasami jeden medal (jak Majki w kolarstwie) jest więcej znaczący, niż 15 na basenie.
Dajmy takie wioślarstwo, albo kajakarstwo. Jeden kraj może wystawić jedną osadę - to jest dopiero skandal, bo najciekawsze rozgrywki są w eliminacjach krajowych, gdzie z kilku potencjalnych medalistów trzeba wyłonić jednego. W pływaniu nawet nie ma czegoś takiego jak eliminacje, bo i tak MKOL da dziką kartę. Do tego w wioślarstwie ciągle jest kombinowanie kto z kim może wystartować w jakiej osadzie, bo przecież nie mogą startować w kilku. I tak masa medali przechodzi obok najlepszych ze względu na ograniczoną możliwość występu.A co z Boltem? Jest tak dobry, że może startować w trzech konkurencjach, skandal! Głupoty gadasz waćpan.
Wewiur, nie przesadzaj też w drugą stronę. Jednak klasyk różni się od delfina, czy kraula, jest to więc szerokie spektrum umiejętności, które trzeba posiąść, żeby kolekcjonować medale w różnych stylach. U Bolta właśnie bardziej jaskrawy przykład jest - po prostu szybko biega, a do tego ma kolegów, którzy też szybko biegają, więc ma 100,200,4x100 praktycznie pewne, jeśli chodzi o zdobycie medali (raczej tutaj nie będzie miał 3 złotych).Porównując Phelpsa do dajmy na to Włodarczyk w rzucie młotem, to 1 złoto Anity jest równoważne z 8 (czy tam ile jest tych pseudokonkurencji) złotami Phelpsa.
Skoro te konkurencje pływackie się niczym nie różnią to dlaczego tylko jedna osoba zdobywa tyle medali? Wykazujesz się kompletną ignorancją pisząc, że te konkurencje się od siebie nie różnią... Umniejszasz jego sukcesy tylko dlatego, że leśne dziadki w innych dyscyplinach dali inne przepisy, absurd.Dajmy takie wioślarstwo, albo kajakarstwo. Jeden kraj może wystawić jedną osadę - to jest dopiero skandal, bo najciekawsze rozgrywki są w eliminacjach krajowych, gdzie z kilku potencjalnych medalistów trzeba wyłonić jednego. W pływaniu nawet nie ma czegoś takiego jak eliminacje, bo i tak MKOL da dziką kartę. Do tego w wioślarstwie ciągle jest kombinowanie kto z kim może wystartować w jakiej osadzie, bo przecież nie mogą startować w kilku. I tak masa medali przechodzi obok najlepszych ze względu na ograniczoną możliwość występu.
A Phelps, czy w znacznie mniejszym stopniu Bolt, mogą startować w wielu konkurencjach, z czego jedna od drugiej różni się tym, co poranny krowi placek o wieczornego. Z tym, że Bolt ma te 3 biegi (które w 100m i 200m się już sporo różnią), a Phelps to ma kilkanaście szans medalowych, to jest kpina. Owszem jest dobry, ale nie chodzi o hurtowe zdobywanie medali, ale aby zdobyć jeden, który naprawdę coś znaczy.
Porównując Phelpsa do dajmy na to Włodarczyk w rzucie młotem, to 1 złoto Anity jest równoważne z 11 (czy tam ile jest tych pseudokonkurencji) złotami Phelpsa.
Może przesadziłem z nazwą, ale właśnie zmierzam do tego, że nabijanie medali w podobnych bądź co bądź konkurencjach nie jest więcej warte niż jeden medal przy jednej szansie.Wewiur, nie przesadzaj też w drugą stronę. Jednak klasyk różni się od delfina, czy kraula, jest to więc szerokie spektrum umiejętności, które trzeba posiąść, żeby kolekcjonować medale w różnych stylach. U Bolta właśnie bardziej jaskrawy przykład jest - po prostu szybko biega, a do tego ma kolegów, którzy też szybko biegają, więc ma 100,200,4x100 praktycznie pewne, jeśli chodzi o zdobycie medali (raczej tutaj nie będzie miał 3 złotych).
Niemniej, tabela multimedalowa trochę zaburza wizję faktycznych uber-mistrzów, bo ginie w niej z wynikiem 4-0-0 taki Oerter, który miał jedną szansę na 4 lata. I wykorzystał wszystkie.
Oczywiście że jest, bo gość posiada szerszą paletę umiejętności. Nie kompromituj się.Może przesadziłem z nazwą, ale właśnie zmierzam do tego, że nabijanie medali w podobnych bądź co bądź konkurencjach nie jest więcej warte niż jeden medal przy jednej szansie.
Porównując Phelpsa do dajmy na to Włodarczyk w rzucie młotem, to 1 złoto Anity jest równoważne z 11 (czy tam ile jest tych pseudokonkurencji) złotami Phelpsa.
Ja za wpisy kontrowersyjne uwazam te, ktore jednoczesnie sa rozsadne. Tutaj sa one zwyczajnie glupie.Wewiur na siłę chcesz być kontrowersyjny:
Umniejszam jego sukcesy dlatego, że inni nie mają tylu okazji do zdobywania medali. Zdecydowana większość olimpijczyków nie będzie w stanie zdobyć 4 medali w życiu - Phelps ma taką okazję w trzy dni.Skoro te konkurencje pływackie się niczym nie różnią to dlaczego tylko jedna osoba zdobywa tyle medali? Wykazujesz się kompletną ignorancją pisząc, że te konkurencje się od siebie nie różnią... Umniejszasz jego sukcesy tylko dlatego, że leśne dziadki w innych dyscyplinach dali inne przepisy, absurd.
Szerszą paletę umiejętności - dobre sobie. Umiejętności ma jedne i te same, tylko w wielu konkurencjach przynoszą one medale. W przypadku pływania w zbyt wielu.Oczywiście że jest, bo gość posiada szerszą paletę umiejętności. Nie kompromituj się.
Popularność to nie jest jedyny wyznacznik prestiżu konkurencji, ale na pewno ważny. Nie neguję tego. Jedynie postuluję, że mnogość konkurencji, w których rywalizują ci sami zawodnicy jest niepotrzebna.Wewiur na siłę chcesz być kontrowersyjny: pseudo konkurencji? Prawda jest taka, że Phelps czy Bolt startują w warunkach bardzo konkurencyjnych. Każdy z nas pewnie zna po kilka osób, które trenowało bieganie czy pływanie. Za to poznanie kulomiota, śmiesznego skoczka narciarskiego graniczy z cudem. To złoty medal Włodarczyk jest śmieszny w porównaniu do brązowego medalu Phelpsa a nie odwrotnie.
Jak do sciany. Jak tak latwo byc multimedalista w plywaniu to dlaczego inni nie zdobywaja tylu medali w roznych stylach i sztafetach?Umniejszam jego sukcesy dlatego, że inni nie mają tylu okazji do zdobywania medali. Zdecydowana większość olimpijczyków nie będzie w stanie zdobyć 4 medali w życiu - Phelps ma taką okazję w trzy dni.
A później jest pianie, że Phelps to taki kozak, bo ma więcej medali niż 170 państw - owszem ma i co z tego?
Szerszą paletę umiejętności - dobre sobie. Umiejętności ma jedne i te same, tylko w wielu konkurencjach przynoszą one medale. W przypadku pływania w zbyt wielu.
To sugerowałbym Anicie Włodarczyk by do rzutu młotem dorzuciła dysk i oszczep (w końcu to też rzuty) - zwiększymy paletę umiejętności.
Popularność to nie jest jedyny wyznacznik prestiżu konkurencji, ale na pewno ważny. Nie neguję tego. Jedynie postuluję, że mnogość konkurencji, w których rywalizują ci sami zawodnicy jest niepotrzebna.
Moglibyśmy wprowadzić w podnoszeniu ciężarów medale za rwanie, podrzut i sumę. Byłoby 3 złota do rozdania, w zdaje się zupełnie różnych konkurencjach (każdy kto podrzucał i rwał przyzna, że to coś innego). Jednak ktoś to mądrze połączył i jest tylko jeden medal do rozdania.
Umiejętności ma jedne i te same, tylko w wielu konkurencjach przynoszą one medale.

No wlasnie, dlaczego nie startuje w dysku i oszczepie? To praktycznie to samo.To sugerowałbym Anicie Włodarczyk by do rzutu młotem dorzuciła dysk i oszczep (w końcu to też rzuty) - zwiększymy paletę umiejętności.
Popularność to nie jest jedyny wyznacznik prestiżu konkurencji, ale na pewno ważny. Nie neguję tego. Jedynie postuluję, że mnogość konkurencji, w których rywalizują ci sami zawodnicy jest niepotrzebna.
Rozumiem, że bez wstawek jak pierwsze zdanie nie potrafisz się wypowiedzieć - szkoda, w tym wieku już by wypadało.Jak do sciany. Jak tak latwo byc multimedalista w plywaniu to dlaczego inni nie zdobywaja tylu medali w roznych stylach i sztafetach?
Nie twierdzę, że to łatwe. Stwierdzam, że jest możliwe, a część osób z tego korzysta. W innych dyscyplinach nie ma mowy o takich połączeniach (poza wyjątkami jak Bolt, albo specyficznymi dyscyplinami jak łucznictwo itp.), lub takie połączenia zostały uniemożliwione - panują dla pływania podwójne standardy.Zapytaj sie jakiegos zawodowego plywaka, ktory cale zycie trenowal motylka dlaczego nie moze zdobyc medalu w kraulu. Przeciez to to samo, Wewiur by umial.
Skoro Ty wypisujesz debilizmy to i ja napisze.
Specjalnie do tego się nie odniosłem. To jałowa dyskusja tak samo jak rozważania, czy pas Demetriousa Johnsona jest więcej wart od pasa Michaela Bispinga. Dyskusja bez sensu, bo nie sposób dojść do jakichkolwiek miarodajnych wniosków.Ty nie rozumiesz dlaczego jego medale cenię bardziej? Wiesz jak się kreuje złotą medalistkę w konkurencji Włodarczyk? Bierzesz najbrzydszą i największą dziewczynę ze szkoły, która ani szybko nie biega, ani daleko nie skacze, totalne beztalencie a potem pchasz w nią sterydy i każesz podnosić ciężary. A potem wysyłasz na Igrzyska gdzie jest już kilka podobnych jej pokrak, które tylko do rzucania się nie nadają i nikt nie chce iść w ich ślady.
A w dyscyplinie Phelpsa? Szukasz tysięcy najbardziej wysportowanych dzieciaków, wielu frików genetycznych i każesz im zapierdalać od małego, konkurować ze sobą aż zostanie jeden niewiarygodnie utalentowany mutant a potem wysyłasz go na Igrzyska, gdzie rywalizuje ze sobie podobnymi i podziwia go cały świat.
Oh jest bardzo łatwo dojść-moje argumenty są niepodważalne a twoje do dupy:) Kończę dyskusję bo nie lubię skakać po głowie jak już kogoś nokautuje:)Specjalnie do tego się nie odniosłem. To jałowa dyskusja tak samo jak rozważania, czy pas Demetriousa Johnsona jest więcej wart od pasa Michaela Bispinga. Dyskusja bez sensu, bo nie sposób dojść do jakichkolwiek miarodajnych wniosków.