Idę przed siebie

Zacząłem powoli te treningi na nogi.
Wspięcia na palcach mimo tego, że łydki mam mocne, ale zawsze jakoś wzmocni się stopa od tego. W jednej serii robię 40 i tak trzy razy dziennie.

Poza tym przysiady. To jak mi kolana strzelają to jakaś masakra. Od dziecka miałem z nimi problem jednak po tym ostatnim marszu jak już miałem zajechane nogi postanowiłem kontynuować. Robię 20 przysiadów rano i 20 wieczorem. Muszę wzmocnić czworoglowe.
Izometrie możesz porobić, np krzeselko przy ścianie do upadku mięśniowego, fajne ćwiczenie przy problemach z kolanami
 
W tym tygodniu zrobiłem w sumie 58km. Zdecydowanie bardziej pasuje mi takie podejście. Krótsze marsze z dronem i aparatem. Brak zajechania i fajne spędzanie czasu.
No i elegancko. Moim zdaniem jakakolwiek amatorska forma aktywności fizycznej powinna służyć człowiekowi, a nie odwrotnie. Pozdrawiam!
 
Z nudów i braku zajęcia, przeżyć przygodę i poznać fajne osoby, mam gościa w drużynie i pokoju co grał 16 lat w rugby i miał mistrza Polski, drugi stoi od 22 lat na bramkach w Łódzkich klubach, trzeci robi salta i chodzi na rękach, piąty to strażak i gość od roboty w lesie i na wsi, szósty piłkarz, siódmy to ja. Ogólnie same kozaki. Do przysięgi nie podchodzę i rezygnuje w ostatnim tygodniu i spadam do cywila. 28 kwietnia wyjeżdżam na 5 miesięcy ba półwysep Helski.
Ale hajsik zgarniesz, bo żołd już na koncie, co? :roberteyeblinking:
 
tylko na głowę
:lesnarhappy:

Przez te ponad dwa lata raz byłem przeziębiony przez kilka dni i w tym roku chory przez tydzień, ale jakieś konkretne gówno złapałem jak byłem kilka godzin w szpitalu na izbie przyjęć.
A łupież np.?
 
A łupież np.?
Jaki łupież.
W sumie kiedyś to miałem, ale jakoś przeszło samoistnie. Na pewno nie od zimnej wody chociaż piszą, że zimna woda może dobrze wpływać na włosy i skórę głowy.
 
Jaki łupież.
W sumie kiedyś to miałem, ale jakoś przeszło samoistnie. Na pewno nie od zimnej wody chociaż piszą, że zimna woda może dobrze wpływać na włosy i skórę głowy.
No właśnie do tego zmierzałem .
Rano robisz na pobudzenie?
 
No to zaczynamy i powoli gotujemy kamień.
Dziś 13km z czego 6.5km z obciążeniem 10kg.
Za jakiś miesiąc będę miał darmowe bilety, więc już nie będę chodził w tym pierdolonym mieście, tylko rano się zrobi autobusem wyjazd w tereny zielone.
Lubię chodzić jak jest chłodno. Jak zacznę dłuższe marsze to wjedzie gorąca herbata w termos a w drugi gorąca zupa.
 
No to zaczynamy i powoli gotujemy kamień.
Dziś 13km z czego 6.5km z obciążeniem 10kg.
Za jakiś miesiąc będę miał darmowe bilety, więc już nie będę chodził w tym pierdolonym mieście, tylko rano się zrobi autobusem wyjazd w tereny zielone.
Lubię chodzić jak jest chłodno. Jak zacznę dłuższe marsze to wjedzie gorąca herbata w termos a w drugi gorąca zupa.
Weź sobie chlebka do tej zupy ... :roberteyeblinking:
 
Dziś 11.5km po ciemku i przez ponad połowę trasy w deszczu. Powinienem sobie zrobić dzień przerwy, lecz postanowiłem walczyć bardziej ze swoją głową niż z nogami. Takich momentów będzie więcej i trzeba się z nimi oswajać. Spacer w mokrych butach nie należał do najprzyjemniejszych.
 
Dziś 11.5km po ciemku i przez ponad połowę trasy w deszczu. Powinienem sobie zrobić dzień przerwy, lecz postanowiłem walczyć bardziej ze swoją głową niż z nogami. Takich momentów będzie więcej i trzeba się z nimi oswajać. Spacer w mokrych butach nie należał do najprzyjemniejszych.
uwazaj bo w mokrych bardzo latwo zerwac odcisk i pozniej masz dwa tygodnie wyjete.
 
Ale się rozgrzeje..

jedną na pewno nie, dlatego prorok zaraz zalecił przynajmniej dwie


Ekspertów zawsze warto posłuchać.


IMG_6608.jpeg
 
W tym tygodniu wracam do swojej starej, świątecznej tradycji. Wlatuje długodystansowy marsz. Planuję przejść 35-50 km, ale zobaczymy ile się uda. Cisnę ile wlezie, ale nie będę się zajeżdżał do odcinki, jeśli ciało będzie odmawiać współpracy. W tym roku kontuzje mnie nie oszczędzały, więc jestem ciekaw jak to ostatecznie wyjdzie.
 
Weszło ponad 46 km marszu na trasie Chałupy - Puck - Rzucewo - Osłonino - Kosakowo - Gdynia Główna. Z rannym przejściem na pociąg itd., przebiję dzisiaj barierę 50 km. Lekko nie było, ale organizm to uciągnął. Więcej napiszę jutro, na spokojnie.
Ja pierdole kolego !!! Nie chce być złym prorokiem ale żebyś na SOR z zawałem nie ruszył zaraz !!!!
 
Back
Top