Apdejty z trasy
Do ósmego kwietnia byłem poza domem i w tym okresie nie było żadnej aktywności związanej z marszami. Po powrocie do domu wykonałem:
08.04 - 6.07km
9.04 - 10.89km
11.04 - 9.55km
13.04 - 21.72km
14.04 - 2.4km
15.04 - 9.66km
16.04 - 21.77km
18.04 - 9.65km
19.04 - 9.63km
Do tej pory w kwietniu zrobiłem 101km a w przeciągu ostatniego tyg (13.04-19.04) 74km. Do tej pory chodziłem z doskoku wtedy gdy miałem ochotę. Teraz zmieniłem to na regularne treningi. 2/3 kwietnia za nami, w pozostałe dni zamierzam dalej robić odcinki ok 10km i być może jeden lub dwa marsze po 20km. W maju mniejsza objętość natomiast kilka dłuższych wypraw gdzieś tak po 30km.
Kupiłem bardzo budżetowe buty do biegania na pierwszy strzał. Adidas Galaxy 6. Dałem na promce 23 funty. Nigdy wcześniej nie miałem doczynienia z takim obuwiem, wiec zapewne kupię kilka różnych par do testowania. Docelowo chcę kupić jakąś parę dobrych jakościowo butów, które pomogą mi w dłuższych dystansach. Zamówiłem też kilka koszulek z poliestru aby lepiej oddawać ciepło.
Od momentu gdy znów zacząłem maszerować, czyli gdzieś tak od 10 marca niesamowicie utwardziłem nogi. Biorąc pod uwagę, że zacząłem chodzić w drugim tygodniu, to 100km w dwa tygodnie jest dobrym wynikiem. Jest to obciążenie dla nóg więc nie przesadzam. Chciałbym zakończyć kwiecień z 200km na liczniku a za jakieś dwa miesiące zrobić 300km w miesiąc.
Zmieniłem swoje nastawienie. Zero chodzenia na pałę, bo to kończy się tylko pęcherzami i otarciami, które wykluczają mnie później z treningów na kilka dni.
Przy mojej aktualnej wadze 107kg, wyniki które wykręcam są bardzo obiecujące. Znacząco poprawiła mi się wydolność. Dziś, gdzieś tak w okolicach 7km byłem w stanie wykręcić 6.20 na godzinę przy tętnie rzędu 120.
Piję ok 1litra na 10 kilometrów. Przy dłuższych dystansach zabieram ze sobą 2g elektrolitów i mieszankę orzechów i rodzynek. Ciało dobrze radzi sobie z pobieraniem glikogenu i efektywnie przełącza się na pobieranie energii z tłuszczów.
Jeszcze kilka danych na koniec:
- Od marca do teraz zrobiłem 276km
- Spędziłem 63 godziny w trasie
- Spaliłem blisko 40000 kalorii
- Zrobiłem 302 626 kroków
Kolejne cele to włączenie 30km w tygodniu przy jednoczesnym obniżeniu intensywności tygodniowej. W czerwcu chcę wpleść kilka razy po 40km, ale to zależy od adaptacji organizmu. Mógłbym bez problemu już teraz zrobić 50km, ale to nie o to chodzi. Muszę stopniowo wzmacniać nogi i szykować się pod tą setkę.
Pozdro i zachęcam was również to tej formy aktywności
joł
1.planki
2. Nie rób długich dystansów jeszcze. Zbuduj solidny base w dłuższych marszach, ale bez przegięć. 60/70 km będziesz robić później. 100 km możesz atakować po pół roku, w październiku.
3. Jak nie zrzucisz nadwagi, to męczysz kolana niepotrzebnie. Poznałem sporo ludzi, którym właśnie to zepsuło plany na życie - zepsute stawy. Chcesz je mieć sprawne, jak zejdziesz na plankach do 90 kg. Inaczej będziesz ważyć 90 kg, ale z rozwalonymi kostkami czy kolanami.
A nie chcesz tego. W tym czasie po prostu zrzucisz nadwagę, bo 12 kg nadwagi to trzy miesiące planków. Potem ostatnie 4 kg to już na luzie. Done.
5. W międzyczasie robisz nadal solidną podstawę piramidy swoich treningów. Sold you base. Fundament.
6. Po trzech miesiącach atakujesz 50, po dwóch tygodniach 60 lub 70, jak będziesz czuć. Dobierasz starannie trasę - miejsce docelowe, skąd masz krótki dojazd do domu i najważniejsze - start trasy. Możesz pójść po pomysł do Drzewa i podjechać strategicznie do miejsca startu - wystartować z jakiejś góry czy wyżyny, skąd będziesz mieć łatwiej zrobić długi dystans, niż waląc przez góry i doliny. Chodzi przecież o dystans.
Jak robienie nóg, to wtedy góry i doliny, ale zwłaszcza góry. Do góry. Im większe obciążenie tym bardziej nogi dojebane. Jak odżywkę se człowiek do tego dojebie, to wracasz z nogami jak koń, jak pod górę trasę se wymyślisz. Dlatego zrobisz trasę w dół. A odżywka białkowa wiadomo, że spoko, choć to przed i po, ale nie w trakcie. Tzn dzień przed.
Wypita z rana może dać sraczkę przy 50 kilometrze. Żele energetyczne, herbata Mocna, niesłodzona, na koniec trasy czekolada, w trasie kanapki, albo polecam mój parent - wrapy z twardego cienkiego placka. Ogarniesz placka wg przepisu, faszerujesz kurczakiem zrobionym a'la kebab lub inne ulubione, do tego jajko na twardo, ziemniaki pieczone, kapusta kiszona rozciągnięta wzdłuż, niedużo, do smaku, trochę kepuczu. Składasz na 3 razy, żeby dupka ciasta trzymała zawartość. Pakujesz w woreczek, zawiązujesz. Palce lizać. Tzn nie liż brudnych paluchów w trasie!
7.efekt uboczny - plany wykonane.
Plan krótkoterminowy, niecały rok - dystanse zrobione. Ty docięty, zero nadwagi, wreszcie widać kutasa spod brzucha.
Plan średnioterminowy, kilka lat - robisz kilka dłuższych marszy na rozgrzewkę, potem zaczynasz biegać. Koniec pierwszego roku kończysz z pierwszym biegiem na 10 km. Nadal docięty, masz kaloryfer.
Plan długoterminowy, starość: nadal działają Ci kolana
