Starvin' Marvin
ONE FC Welterweight
Oklepałem cyberpunka i mam w sumie mieszane uczucia. Perki, walka, muzyka, projekt Night City, niektóre postacie i questy poboczne, dialogi to sztos. Jedna z niewielu gier gdzie praktycznie nie korzystałem z szybkiej podróży bo wolałem się przejechać/przejść. Gorzej wypadają pozostałe generyczne questy poboczne, bardzo słabe sterowanie pojazdami oraz fakt że ciężko zrobić postać która nie byłaby przekokszona. Najbardziej jednak zawiodłem się na głównej osi fabuły która ani mnie nie porwała, ani nie zaskoczyła, wybory były w większości iluzoryczne i znaczące podejmowało się dopiero w finałowej scenie. Wiadomo że to subiektywna opinia ale nie kupiła mnie ta historia i gdyby nie charyzmatyczny Silverhand to byłaby bardzo mocno średnia 
W tle cały czas ogrywam Elder Ringa i na szczęście okazało się że nie jestem w soulsy aż tak chujowy jak myślałem więc jakoś to idzie
A na tapecie ląduje Henryk i drugi Kingdom Come, dopiero mam kilka godzin ale póki co piękna to jest gra
Lubię gry zostawiające swobodę w "rojplejowaniu" gdzie mogę wyrżnąć pół wioski, okraść, upłynnić towary a do następnej wjechać jak magnat gardząc wszystkimi wokoło.

W tle cały czas ogrywam Elder Ringa i na szczęście okazało się że nie jestem w soulsy aż tak chujowy jak myślałem więc jakoś to idzie
A na tapecie ląduje Henryk i drugi Kingdom Come, dopiero mam kilka godzin ale póki co piękna to jest gra
Lubię gry zostawiające swobodę w "rojplejowaniu" gdzie mogę wyrżnąć pół wioski, okraść, upłynnić towary a do następnej wjechać jak magnat gardząc wszystkimi wokoło.
Dobrze że do Scarlet/Violet są chociaż mody przerabiające rozgrywkę na bardziej "realną" i wymagającą bo tam w oryginale to wystarczył starter i wciskanie "A" żeby dopchać się do ligi.


Do końca nie dotrwał Wax i Ashly




