Filmy - co obejrzeć a co omijać szerokim łukiem.

Właśnie wróciłem z seansu "It". Naprawdę bardzo dobry horror. Skurkowańce nic nie spieprzyli, a ewentualne odejścia od książkowego oryginału nie działają na niekorzyść filmu. Pod postem @Betonowy Krzychu spokojnie mogę się podpisać. Fajny klimat, dobry film i idzie się przestraszyć, zwłaszcza jak klauny wzbudzają u kogoś niepokój...brrrrr
Więc cała ta otoczka i plakietka "najstraszniejszego horroru od lat" jak najbardziej słuszna?
 
Więc cała ta otoczka i plakietka "najstraszniejszego horroru od lat" jak najbardziej słuszna?
Jak dla mnie tak. Nie cierpię klaunów i lubię prozę Kinga, więc może trochę zawyżam swoją ocenę, ale jak tak to nieświadomie i raczej nieznacznie. Od takiej Obecności It mi się podobało bardziej i wg mnie jest straszniejsze.
 
Stwierdziłem, że nie będę udzielał się w temacie, dopóki nie zobaczę jakiegoś pewniaka, któremu na filmwebie dam co najmniej 9/10. Ale to, co zobaczyłem dzisiaj, przerosło moje najśmielsze oczekiwania i dałem "dyszkę!". A musicie wiedzieć, że jest to ocena, którą wystawiam średnio jednemu na 130 filmów, więc myślę, że nie jestem jakoś szczególnie rozwiązły w tym temacie i że to o czymś świadczy. Zanim powiem kilka słów o samym filmie, chciałbym podkreślić najważniejszą rzecz : każdy kolejny obraz oceniam w ramach gatunku, a nie w kategoriach czysto artystycznych. Film, który obejrzałem dzisiaj nie był szczególnie ambitny i z pewnością posiadał kilka niespójności fabularnych, natomiast nie wydaje mi się, że właśnie tego należy oczekiwać od filmu akcji z domieszką sensacji, komedii oraz dramatu (proporcje : 50, 30, 10, 10). Ja oczekiwałem przede wszystkim tego, że będę świetnie się bawił i że może tym razem film tego typu nie będzie próbował robić ze mnie kompletnego kretyna. To się sprawdziło z nawiązką, bo poza dobrze spędzonym czasem otrzymałem też kilka świetnych scen komediowych i kilka powodów do wzruszeń. Tak, tytuł W KOŃCU : "Księgowy". Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem Bena Afflecka nie tylko jako reżysera (to chyba bardziej powszechne), ale przede wszystkim właśnie jako aktora. Zawsze bawi mnie, kiedy ktoś nazywa go "drewnem", myślę sobie wtedy : "Biedny człowieku, twoje neurony lustrzane nie funkcjonują najlepiej, idź obejrzyj jakąś kolejną aktorską szarżę Ala Pacino albo Seana Penna, tam znajdziesz coś dla siebie". Ben Affleck jest aktorem oszczędnym w środkach wyrazu i zazwyczaj emocje przekazuje w sposób subtelny, gra role bohaterów z krwi i kości, a nie role "większe niż życie". Jeśli ktoś tego nie dostrzega... cóż, jest kilka fajnych książek, chociaż nie jestem pewien, czy tego można się nauczyć. Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że ten film to taki "szach-mat" dla przeciwników Bena, gra on tutaj bohatera dotkniętego autyzmem, u którego większość reakcji wieje totalnym chłodem i brakiem zrozumienia sytuacji. Nie można mu zarzucić braku ekspresji czy polotu, scenariusz po prostu wykluczył taką możliwość. Dodatkowo, zamknięty w takim "emocjonalnym pudełku", Affleck pokazuje pełnię swojego talentu... komediowego, a postać o charakterystyce tak nieprzystającej do kina akcji jest wyjątkowo zabawna i urocza. Do tego dochodzi też specyficzna "chemia" jego relacji z bohaterką graną przez Annę Kendrick i jest to relacja bardzo daleka od wszelkiej sztampy, niedopowiedziana, inna. Jest jeszcze kilka niuansów, których nie chcę zdradzać, żeby nie odebrać nikomu frajdy, ale właśnie one sprawiają, że ten film jest właśnie taki "inny", nietypowy, zaskakujący zmiennością narracji i klimatu, momentami wręcz wybijający z rytmu, ale za każdym razem po to, żeby za chwilę mógł stać się jeszcze bardziej interesujący. Co ciekawe, mój najlepszy kumpel obejrzał ten film przedwczoraj i był delikatnie rozczarowany, bo nastawił się na intrygę, w którą wplątany jest matematyczny geniusz, a otrzymał - cytuję - "film o Jamesie Bondzie z zespołem Aspergera". Dzięki temu wiedziałem co będę oglądać i przed seansem miałem już pewne oczekiwania, ale słodki jeżu, w życiu nie spodziewałbym się, że wszystko zostanie tam tak perfekcyjnie zgrane i że moje oczekiwania zostaną przebite stukrotnie. Bardzo, bardzo smaczny film, wszystkie emocje podane w odpowiednich dawkach, ten film miał KLASĘ.
 
Dziś obejrzałem "Remember" z 2015 roku- świetny film, dla mnie 9/10.
Christopher Plummer klasa sama w sobie
Gorąco polecam!
 
Podbijam zachwyty nad It, fenomenalnie to wyszło. Laurka dla lat 80-tych (fani Stranger Things będą zachwyceni), kapitalne dzieciaki, wspaniała opowieść o przyjaźni. Po prostu film z sercem. 9/10
 
Podbijam zachwyty nad It, fenomenalnie to wyszło. Laurka dla lat 80-tych (fani Stranger Things będą zachwyceni), kapitalne dzieciaki, wspaniała opowieść o przyjaźni. Po prostu film z sercem. 9/10
Potwierdzam, właśnie wróciłem z kina. Dużo postaci a mimo to każdy jest jakiś. Film sam w sobie super a scena z początku jedna z lepszych jakie widziałem. Na drugą część czekam bardziej niż na Pudzian - Bedorf.
 
Potwierdzam, właśnie wróciłem z kina. Dużo postaci a mimo to każdy jest jakiś. Film sam w sobie super a scena z początku jedna z lepszych jakie widziałem. Na drugą część czekam bardziej niż na Pudzian - Bedorf.

No ja akurat na kontynuację już tak się nie napalam, inny czas, inny klimat, inni aktorzy ... Ponoć planują na 2019 rok.
 
No ja akurat na kontynuację już tak się nie napalam, inny czas, inny klimat, inni aktorzy ... Ponoć planują na 2019 rok.
Czekam bardziej z ciekawości jak się historia potoczy. Może mi się odwidzi jak po książkę sięgnę.
 
No ja akurat na kontynuację już tak się nie napalam, inny czas, inny klimat, inni aktorzy ... Ponoć planują na 2019 rok.
Też mam takie odczucie, że z dorosłymi postaciami to może już nie być to samo, aczkolwiek pierwsza część mnie pozytywnie zaskoczyła więc mam nadzieję, że tak samo będzie z drugą.
 
Ja jestem ciekawy jak rozwiążą problem zakończenia, które nawet w książce jest wg. mnie cholernie słabe. Może uda im się nas zaskoczyć. Trzymam kciuki.
 
Ja jestem ciekawy jak rozwiążą problem zakończenia, które nawet w książce jest wg. mnie cholernie słabe. Może uda im się nas zaskoczyć. Trzymam kciuki.

W książce jest strasznie odjechane, słabe to jest w pierwszej ekranizacji.
 
Dobra. Biorę się za "Idź i patrz", film Białoruski(prawnie ZSRR). Po Wołyniu długo się zbierałem do zobaczenia tego dzieła. Jednak w końcu tę klasykę, straszną, ale trzeba poznać...zwłaszcza, że krytycy "Wołynia" podają ten film jako argument, że Wołyń jest niepotrzebny, ponieważ taki film już powstał.
 
Więc cała ta otoczka i plakietka "najstraszniejszego horroru od lat" jak najbardziej słuszna?
imo majac ponad 9 lat cięzko uznac jakikolwiek horror za straszny, ale warto, bylem dzis. IT na pewno jak dotad najlepszy horror tego roku, znacznie lepszy niz wersja z 90' i fajnie tez ze tworcy postanowili podzielić książkę i zekranizować tylko pierwszą jej częśc


Dobra. Biorę się za "Idź i patrz", film Białoruski(prawnie ZSRR). Po Wołyniu długo się zbierałem do zobaczenia tego dzieła. Jednak w końcu tę klasykę, straszną, ale trzeba poznać...zwłaszcza, że krytycy "Wołynia" podają ten film jako argument, że Wołyń jest niepotrzebny, ponieważ taki film już powstał.

Polecam, swietny film,mimo wszystko znacznie lepszy imo niż Wołyń, dałem 10/10
 
http://www.filmweb.pl/film/Idź+i+patrz-1985-35185

Pozytywnie zaskoczyłem się tym filmem. Bałem się, że znajdzie się tu dużo propagandy, sugerowałem się komentarzami. Jednak okazało się, że żadnej propagandy tu nie ma, żadnego sierpa i młota, żadnego pięknego wyzwalania przez armie czerwoną(ba, są tu nawet zasugerowane jej zbrodnie). Chyba niektórzy propagandę widzą przez sam fakt, że film nakręcono przez ZSRR.
A tematyka tego arcydzieła jest ważna. Dotyczy zbrodni popełnianych przez nazistów na mieszkańcach Białorusi. A to najbardziej dotknięty przez wojne kraj. Zginęło tam 28% mieszkańców.


Nawet nie muszę recenzować tego filmu. Recenzja ma wyłapywać wady i zalety. A ja tutaj wad zwyczajnie nie widzę. Do fabuły nie można się przyczepić: ot, realistyczna, jedna z tysięcy historii jakie mogły mieć miejsce w trakcie wojny. Główny bohater to młody chłopak, właściwie dziecko, któremu zachciało się wojaczki, partyzantki(a przypomnę, że na Białorusi ponad 400 tys ludzi walczyło w partyzantce, czyli większość zdolnych do walki mężczyzn). Gdy grupa żołnierzy z którymi miał iść walczyć, odsyła go , jako za młodego, do domu - ten staje się świadkiem gehenny swojego narodu. Jego domu już nie ma- przez dwa dni jego nieobecności, zdążono wymordować mu rodzinę. Później jest świadkiem innych okrucieństw, m.in. likwidacji jednej ze wsi, w której wszystkich mieszkańców spalono żywcem, lub rozrywając granatami.

Sama historia nie ma wielu zwrotow akcji , potrafi ciągnąć się powoli. Jednak środki filmowe jakich użyto by ją przedstawić - nie pozwalają się nudzić. Już abstrahuje o świetnej, niepokojącej muzyce i świetnych ujęciach. Lecz jakże ważny tu jest dźwięk - na początku filmu główny bohater zostaje ogłuszony przez bombardowanie. Przez pewien czas słyszy tylko wytłumione dźwięki. Lecz jest to takze symboliczne - jest też głuchy na rzeczywistość wokół niego. Gdy wraca do rodzinnej wioski, nie dopuszcza do siebie myśli, że jego rodzina nie żyje. Jest głuchy na prawdę. Zmusza siebie i poznaną dziewczynę do wejścia na bagna, w celu odszukania jego zmarłej matki i siostry. Jedna z najwspanialszych scen filmu, bardzo symboliczna.
Takiej symboliki jest w tym filmie wiele, i to kolejny bardzo duży atut tej produkcji. W wielu filmach, np Malicka "Cieńka, czerwona linia" i innych - symbolika jest stricte poetycka, odrealniona. Tutaj te elementy są naturalnie wkomponowane, nie ma tutaj sztuczności, wręcz przeciwnie; dawno nie spotkałem się by w jakimś filmie elementy tak mocno poetyckie były jednocześnie elementami stricte naturalistycznymi, urealniającymi dzieło a nie odrealniającymi. Za to nazwałem ten film arcydziełem.

Można by jeszcze wiele pisać, lecz po co? Wystarczy, i trzeba zobaczyć. Nie powinniśmy się zamykać tylko na produkcje dotyczące II WS produkowane przez zachód czy też własną, narodową martyrologie.
Bardzo solidne 9/10
 
http://www.filmweb.pl/film/Idź+i+patrz-1985-35185

Pozytywnie zaskoczyłem się tym filmem. Bałem się, że znajdzie się tu dużo propagandy, sugerowałem się komentarzami. Jednak okazało się, że żadnej propagandy tu nie ma, żadnego sierpa i młota, żadnego pięknego wyzwalania przez armie czerwoną(ba, są tu nawet zasugerowane jej zbrodnie). Chyba niektórzy propagandę widzą przez sam fakt, że film nakręcono przez ZSRR.
A tematyka tego arcydzieła jest ważna. Dotyczy zbrodni popełnianych przez nazistów na mieszkańcach Białorusi. A to najbardziej dotknięty przez wojne kraj. Zginęło tam 28% mieszkańców.


Nawet nie muszę recenzować tego filmu. Recenzja ma wyłapywać wady i zalety. A ja tutaj wad zwyczajnie nie widzę. Do fabuły nie można się przyczepić: ot, realistyczna, jedna z tysięcy historii jakie mogły mieć miejsce w trakcie wojny. Główny bohater to młody chłopak, właściwie dziecko, któremu zachciało się wojaczki, partyzantki(a przypomnę, że na Białorusi ponad 400 tys ludzi walczyło w partyzantce, czyli większość zdolnych do walki mężczyzn). Gdy grupa żołnierzy z którymi miał iść walczyć, odsyła go , jako za młodego, do domu - ten staje się świadkiem gehenny swojego narodu. Jego domu już nie ma- przez dwa dni jego nieobecności, zdążono wymordować mu rodzinę. Później jest świadkiem innych okrucieństw, m.in. likwidacji jednej ze wsi, w której wszystkich mieszkańców spalono żywcem, lub rozrywając granatami.

Sama historia nie ma wielu zwrotow akcji , potrafi ciągnąć się powoli. Jednak środki filmowe jakich użyto by ją przedstawić - nie pozwalają się nudzić. Już abstrahuje o świetnej, niepokojącej muzyce i świetnych ujęciach. Lecz jakże ważny tu jest dźwięk - na początku filmu główny bohater zostaje ogłuszony przez bombardowanie. Przez pewien czas słyszy tylko wytłumione dźwięki. Lecz jest to takze symboliczne - jest też głuchy na rzeczywistość wokół niego. Gdy wraca do rodzinnej wioski, nie dopuszcza do siebie myśli, że jego rodzina nie żyje. Jest głuchy na prawdę. Zmusza siebie i poznaną dziewczynę do wejścia na bagna, w celu odszukania jego zmarłej matki i siostry. Jedna z najwspanialszych scen filmu, bardzo symboliczna.
Takiej symboliki jest w tym filmie wiele, i to kolejny bardzo duży atut tej produkcji. W wielu filmach, np Malicka "Cieńka, czerwona linia" i innych - symbolika jest stricte poetycka, odrealniona. Tutaj te elementy są naturalnie wkomponowane, nie ma tutaj sztuczności, wręcz przeciwnie; dawno nie spotkałem się by w jakimś filmie elementy tak mocno poetyckie były jednocześnie elementami stricte naturalistycznymi, urealniającymi dzieło a nie odrealniającymi. Za to nazwałem ten film arcydziełem.

Można by jeszcze wiele pisać, lecz po co? Wystarczy, i trzeba zobaczyć. Nie powinniśmy się zamykać tylko na produkcje dotyczące II WS produkowane przez zachód czy też własną, narodową martyrologie.
Bardzo solidne 9/10
Oglądałem z 10 lat do tej pory pamiętam większość filmu, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Również polecam.
 
Back
Top