Filmy - co obejrzeć a co omijać szerokim łukiem.

Pytanko małe

Ostatnia scena zostawiła mi trochę domysłów. Ten gościu z laską, co składał z papieru zwierzątka. O co z nim chodziło?

e: skumałem chyba, Deckard był replikantem?
 
Last edited:
Były jakieś średnie role, ale to pewnie dlatego że i filmy nie porywały "Pojutrze" i "Brokeback Mountain" pierwsze jaki mi do głowy przychodzą
Kurde Pojutrze to jeden z bardziej klimatycznych wg mnie filmów katastroficznych, w każdym razie lubię sobie do niego powrócić. W BM bardzo dobra rola dramatyczna. Oczywiście sceny pod namiotem wolałbym nie pamiętać, ale też świadczy o aktorskim poświeceniu. Ogólnie to dobrze dobiera filmy trzeba przyznać.
 
O dwóch obejrzanych dziś horrorach.

http://www.filmweb.pl/film/Zjedzeni+żywcem-1980-110776
Zjedzeni Żywcem.

Jeśli widziałes Cannibal Holokaust i ci się podobał - warto poznać ten film. Może obrzydliwych scen jest trochę mniej, nie ma także takiej cudownej i sugestywnej muzyki - jednak jest całkiem ciekawa fabuła i sprawna, przygodowa akcja.
Jeżeli Cannibal Holocaust lub Cannibal Ferox był dla Ciebie zbyt pojebany i obrzydliwy - tym filmem(swoją drogą twórcy Cannibal Ferox) możesz wywołać u siebie jakąś pozytywną opinie na nurt kanibalistyczny.
Wspomnę o fabule, bo jest całkiem zachęcająca.
Piękna kobieta z USA poszukuje zaginionej siostry. Okazuje się, że ta została wplątana w jakąś sekte byłego proesora. Sekta ta głosi odnalezienie drogi do natury poprzez ból. Zakładają wioskę w dżungli pełnej kanibbali i faszerują się narkotykami. Boss sekty to oczywiśćie zboczeniec i zwyrodnialec.

Mamy tu poza dość dobrą, chociaż nie przesadzoną, dawką obrzydliwośći masę dobrych cycków. Oczywiśćie większość tych piersi zostanie później obcięta na żywca tępym nożem i zjedzona, ale i ta warto docenić walory cielesne aktorek.

http://www.filmweb.pl/film/Cicha+noc,+śmierci+noc-1984-173301

"Cicha noc, śmierci noc".
Jak dla mnie najlepszy film z klimatów "zabójcze Boże narodzenie".
Nie jest to co prawda klasyczny slasher. I dobrze. Film wyróżnia się ciekawą psychologią głównego mordercy, przez którą to psychologie morderca staje się tak naprwadę ofiarą.
Mamy chłopca, który został zastraszony w dzieciństwie Mikiłajem, który miał rzekomo karać niegrzecznych ludzi. Po tym zastrasznieu chłopiec zostaje świadkiem zamordowania jego rodziców przez bandytę przebranego za mikołaja.
Następnie trafia do sierocinca prowadzonego przez zakonnice, oczywiście sadystkę, która za każde przewinienie leje go batem powtwarzając "trzeba ukarać".
Nasz bohater, jako dorosły mężczyzna zostaje zmuszony do pracowania w wigilie jako Święty Mikołaj. Jak myślicie, czy mu odpierdoli po tym, jak miał zakodowane, że Mikołaj morduje niegrzecznych ludzi i zakonnica powtwarza mu coś podobnego?
 
Po to jest zbroja, że jej miecz nie przebija.
Ale bez zbroi jesteś mobilniejszy i nie muszą Cię wcale trafić, jeśli różnica umiejętności walczących jest wystarczająco duża ;) A Francuzi nigdy fighterami zbytnio nie byli :P
PS: Wikingowie zajebiści, choć to serial :) No, ale po jednym odcinku nie można oceniać, bo to cała historia i nie każdy odcinek musi wymiatać w kosmos :)
Tez czekam na suby do Straight Outta Compton. Choć angielskie, ale widzę nikt się nie kwapi i chyba posłucham oryginalnego języka, choć pewnie sporo slangu się znajduje.

Co do Jake'a. Southpaw bardzo fajny. Widać, że się chłop aktorsko rozwija. Pojutrze było spoko jako film, ale i on nie grał świra tylko normalnego chłopaka. Brokeback to film o gejach, ale trzeba docenić aktorstwo dwóch głównych bohaterów mimo wszystko. Raz widziałem z dziewczyną ponad 10 lat temu, ale nie dziwię się, że bodajże pare oscarów zgarnęli. Odważny film jak i gra. Nie każdy by się zdecydował. Już chyba prędzej zagrać kobietę ;D
 
Last edited:
Polecam film "Furia" z Bradem Pittem. Mocne, wydaje się dosyć realistyczne kino wojenne (poza końcówką). Fajnie zagrani główni bohaterowie, niezłe zdjęcia.
P.S. "Furie" z Melem Gibsonem też polecam.
 
Polecam film "Furia" z Bradem Pittem. Mocne, wydaje się dosyć realistyczne kino wojenne (poza końcówką). Fajnie zagrani główni bohaterowie, niezłe zdjęcia.
P.S. "Furie" z Melem Gibsonem też polecam.
Gdyby właśnie nie ta końcówka Furia byłaby eleganckim filmem. A tak jebnęli chyba najprostszy pomysł a la Rambo.
 
Polecam film "Furia" z Bradem Pittem. Mocne, wydaje się dosyć realistyczne kino wojenne (poza końcówką). Fajnie zagrani główni bohaterowie, niezłe zdjęcia.
P.S. "Furie" z Melem Gibsonem też polecam.

Kurde, z Furią mam problem. Z jednej strony realistycznze kino, część batalistyki, no i zachowania żołnierzy takie jak w Kompanii Braci, a nie wielkich bohaterskich filmach o nieskalanych i czystych amerykańskich żołnierzach.

Z drugiej strony, ostatnie 20 minut filmu...patologia debilizmu. Polecam, warto zobaczyć ale uprzedzam przed tym gigantycznym gównem na końcu.

Brad Pitt chciał penwie normalną końcówkę(bo chyba on był też producentem filmu, jak większość jego ostantich) lecz na pewno przyciesnęło studio by zrobić ten kał na sam koniec.
Byłoby 8/10 , lecz ta końcówka(która jest jednak dość długą częśćią filmu) obniżyła do 6/10 ocene.
 
Gdyby właśnie nie ta końcówka Furia byłaby eleganckim filmem. A tak jebnęli chyba najprostszy pomysł a la Rambo.
Kurde, z Furią mam problem. Z jednej strony realistycznze kino, część batalistyki, no i zachowania żołnierzy takie jak w Kompanii Braci, a nie wielkich bohaterskich filmach o nieskalanych i czystych amerykańskich żołnierzach.

Z drugiej strony, ostatnie 20 minut filmu...patologia debilizmu. Polecam, warto zobaczyć ale uprzedzam przed tym gigantycznym gównem na końcu.

Brad Pitt chciał penwie normalną końcówkę(bo chyba on był też producentem filmu, jak większość jego ostantich) lecz na pewno przyciesnęło studio by zrobić ten kał na sam koniec.
Byłoby 8/10 , lecz ta końcówka(która jest jednak dość długą częśćią filmu) obniżyła do 6/10 ocene.
Dokładnie, naprawdę byłby dobry film. Bardzo dobry! Zapowiadało się ekstra, w trakcie filmu miałem przeczucie, że koniec to będzie mizeria. Szkoda bardzo.
 
Co do Furii. E tam. Dobry żołnierz może wiele w momencie, gdy wie, że straci życie i może zrobić coś na co nie odważyłby się, gdyby wiedział, że jeszcze może wyjść cało ;) Przerysowali może, ale i tak film fajny, efekty też :)
 
Mój hit dnia dzisiejszego.

http://www.filmweb.pl/film/Cosa avete fatto a Solange-1972-4695
Cosa avete fatto a Solange?

Polskiego tytułu niestety nie ma.
Film zalicza się do mojego ukochanego nurtu filmowego - GIALLO, Jest to włoski nurt z lat 70(chociaż jego początki to filmy Mario Bavy z lat 60). Włoska kinematografia cechowała się tworzeniem tzw pulpy filmowej(@Szady coś dla Ciebie, bo Tarantino głównie inspirował się włoskimi filmami tego gatunku. A, no i PULP fiction) - tzn produkcją na masową skalę amerykańskich hitów. I tak powstawały włoskie westerny, zwane spaghetti westernami, włoskie filmy postapokaliptyczne, włoskie filmy policyjne, włoskie filmy o zombie. Kopiowali głównie popularne kino klasy B na swoją, masową modłe, włoskie kino klasy S.
Jednak w każdym z tych skopiowanych nurtów zaszczepiali jakieś swoje schematyczne, oryginalne cechy szczególne. Wszyscy doskonale znają brutalizm i inne cechy ich westernów(kto nie kocha trylogii dolarowaje Leone, z Clintem Estwoodem?).

Giallo jest nurtem które inspirowało się amerykańskimi kryminałami i filmami Alfreda Hitchckocka, głównie tymi detektywistycznymi. Jednak powstawał ten nurt równolegle do innego gatunku włoskiej pulpowej kinematografii. Mianowicie obrzydliwych horrorów włoskich charakteryzujących się niesamowitą dawką krwi, flaków i obrzydliwośći. Gore doprowadzili do perfekcji.
Tak więc Giallo zostąło skażone elementami gore(warto wspomnieć, że prawie każdy twórca giallo tworzył takżę kultowe filmy gore, zombiestyczne, kanibalistyczne).
Mamy więc tutaj pokazaną bezpośrednio krwawą przemoc(wydłubywanie oczu, wkładanie noży do pochwy, w niektórych chorych filmach na bardzo realistycznych i długich zbliżeniach). O ile w orygninalnych amerykańskich filmach o psychopatycznych mordercach(bo na tym schemacie bazuje KAŻDE giallo) nie ukazywano realistycznie scen mordu, o tyle w giallo to obowiązek. W amerykańskim filmie zawsze mamy scenę morderstwa wyglądajaćą tak: czai się morderca, ofiara jest nieświadoma. Nale pokazuje się morerca z nożęm. Cięcie(czasem jakieś zbliżenie na dłoń łapiącą za włosy). Następne ujęcie to detektyw który stoi nad zwłokami i mówi "ofiara została rozpruta sztyletem od łona po klatkę piersiową".
We włoskim giallo nie musiał detektyw tego mówić. Po prostu widzimy jak nóź wbija się w brzuch dziewczyny i wędruje w kierunku szyi.
Inną, ważną cechą szczególną jest to, że morderca zwykle morduje młode, piękne kobiety. i zawsze jest to pokazane operatorsko z wielką wirtuaozerią, podszytę muzyką, głównie rockiem progresynwym. Piękna kobieta w giallo zawsze umiera teatralnie, krzyk jest teatralny, upadanie, cała scena. I oczywisćie nigdy nie ma zniszcoznej twarzy- piękne kobiety zawsze są rozpruwane. te brzydkie, i mężczyzni mają masakrowaną twarz(wrzątkiem ,kwasem np). Nigdy nie widzimy sprawcy.
Widzimy tylko w detalu, najczęściej z perspektywy jego oczu, fetyszystyczne dla giallo rekwizyty: czarne(czarem białe) rękawiczki, i nóż.
Bardzo ważne są też kolory(zwłacza czerwień. Zresztą najwybitniejszy film tego nurtu oddaje hołd tej zasadzie w swoim tytule "Głęboka Czerwień". ).

W Giallo widz nigdy nie zgadnie kto jest moerdercą. Serio, fabuła jest lepiej skontruowana niż w powieściach Agaty Chrisie. Motyw najczęściej jest freudowski, psychologiczny, często wynika z traumy z dziecinstwa, lub seksualnych kompleksów. Czasem zakończenie jest wręcz pojebane dla widzaq, gdy odrywa kto i dlaczego zabijał.
Główny bohater zwykle zaangażowany jest w śledzwo nie z własnej woli - zostaje przypadkowym świadiem, niesłusnzie oskarżonym, ;lub w jakiś inny sposób zmuszony do rozwikłania zagadki. Bardzo rzadko bohaterem jest policjant,w przeciwieństwie do amerykańskich produkcji.
Same filmy odnaczają się najcześćiej piękną formą - każdy kadr to czasem małe dzieło sztuki. I cudowną muzyką. Jest to estetyka piękna i brzydoty, w ukazywaniu przemocy.


To tyle o skrótowym wytłumaczneiu czym jest giallo.

Teraz wspomnę o filmie, który dziś widziałem i z miesjca uznałem za jedno z najwybitniejszych dzieł tego wspaniałego nurtu.

Zacznę od fabuły(czywiscie wiele zdradzić nie mogę by nie psuć zabawy). Jest w 5 najlepszych scenariuszy kryminalnych. (nie tylko z nurtu giallo).
Londyn, szkoła średnia. Przystojny nauczyciel ma romans z nieletnią uczennicą. W trakcie ich igraszek w lesie tej wydaje się , że widzi scene morderstwa. Okazuje się, że tak było. W szkole grasuje ktoś kto wyjątkowo brutalnie morduje młode dziewczyny - wbija im wieli nóż w pochwę pastwiąc się godzinami przed śmiercią ofiary.
I właściwie tylko tyle o fabule mogę powiedzieć. Żonaty wykładowca zostaje bohaterem filmu.
Za co ten film uważam za tak wybitny? Mamy to właściwie klasyczne i podręcznikowe giallo, ze wszystkimi elementami które wyżej wymieniłem. Klasyczne, a każdy z tych elementów został doprowadzony do perfekcji, artystycznej, formalnej.
Zacznę od cech obiektywnych dla każdego gatunku: aktorstwo. Jest na poziomie bardzo dobrym. To jest we włoskim kinie puply bardzo wyjątkowe., zwykle te produkcje, masowo kręcone, kulały w tym elemencie.
Muzyka - o ile prawie każde giallo to mistrzostwo muzyczne, o tyle tutaj jest to arcymistrzostwo. Warto wspomnieć, że muzykę robił Morricone. I to dla niego nietypową - jest tu dużo jazzu, rocka progresywnego. I wyszło mu to naprawdę bardzo dobrze.
Zdjęcia - robił je joe d'amato , naprawdę wybitny włoski operato i reżyser. I zrobił je na swoim, bardz dobrym poziomie.

Akcja rozgrywa się wokół dojrzewających seksualnie nastolatek - mamy też wiele naprawdę atrakcyjnej nagości(niektóre aktorki pewnie miały po 16 lat - to dla sympatyków nimfetek informacja).

Gore i przemoc - na szczęście zrobiono wszystko ze smakiem. Widz który nie jest przyzwyczajony do najbrutalniejszych włoskich produkcji nie powinien się oburzyć - nie zobaczymy tu w zblizeniu pochwy w którą wkładany jest nóż. Na szcżęśćie, zepsuło by to formalny klimat. (chociaż szpikulec od lodu tak wykorzystany i dosłownie ukazany w Giallo a Venezia bardzo pasował). Dosłowność jest lekka. Chociaż cierpi na tym kompozycja momentów morderstwa - jest ukazana raczej na sposó amerykański. u , np mistrza Dario Argento, był to majstersztyk, prawdziwy teledysk śmierci - kamera stopniowo rozkręcająća się po domu w rytm narastajaćej muzyki, kilka minut niepernosći, kilka minut sugestywnie i dosłownie ukazanej akcji.
To jedyna wada filmu - brakuje poetycości mordu. Naprawdę, to dziwnie brzmi, lecz w filmach giallo morderstwa są piękne i poetyckie. Jak u Szekspira.




Jeżeli kogoś zachęciłem do obejrzenia tego filmu, chociaż jedną osobę - moja misja promowania wybitnego acz nieznanego kina spełniona.

Dobranoc.

edit

płakałem na koniec filmu, a więc to wyjątkowe giallo. Żadne nie miał historii takiej, że poruszany problem doprowadził mnie do łez. Mimo wszystko to mocna i piękna, ale jednak "tarantinowska" rozrywka.
 
Last edited:
Turbo Kid - kocham takie filmy, mógłbym je oglądać w nieskończoność i suszyć zęby z radości. Teraz jeszcze muszę zapolować na OSTa,

 
Back
Top