Filmy - co obejrzeć a co omijać szerokim łukiem.

Spy - kozak film, mnóstwo wulgarnego dowcipu, który akurat niesamowicie mnie śmieszył, Statham chyba stworzony do tej roli :D
 
Zmarł Wes Craven, reżyser takich filmów jak Krzyk, Koszmar z ulicy wiązów czy Ostatni dom po lewej.
 
Zmarł Wes Craven, reżyser takich filmów jak Krzyk, Koszmar z ulicy wiązów czy Ostatni dom po lewej.

Facet był fenomenalny, kilka razy ratował gatunek horroru ze śmierci.
Najpierw tworząc "Wzgórza mają oczy", rozbudował raczkujący gatunek slashera do tego wprwoadzając ciekawy motyw ideologiczny - mordercy zostali stworzeni przez zaniedbanie środowiskowe człowieka.

Przełom - Koszmar z ulicy wiązów.
Gdy wydawało się, że gatunek slashera jest już skostniały - Wes wyciągnął go z czeluści obozów nad jeziorem(Piątek 13go) , jednonocnych masakr (Halloween) i wprowadził nowy wymian mordercy załatwiającego niewinnych nastolatków. Masa oryginalnośći i do tego powiew dobrego pastiżu gatunku.

I znowu gatunek horroru, slashera umarł. Kto go na nowo reaktywował? Oczywiscie Wes Craven i jego dzieło życia - "Krzyk". Seria filmów cytująca inne filmy gatunku, nowy wymiar slashera. Następne 20 lat kinga grozy to filmy kopiujące pomysły z Krzyku(np beznadziejne Koszmar Minionego lata).


Także, pamiętajmy, że zmarł gościu który kilka razy zmieniał oblicze horroru.
 
Wes umarł to chyba horrory tych czasów dostały kolejny gwóźdź do trumny i nie wiem czy jeszcze kiedyś będzie lepiej z nimi niż było kiedyś :-|
 
Wes umarł to chyba horrory tych czasów dostały kolejny gwóźdź do trumny i nie wiem czy jeszcze kiedyś będzie lepiej z nimi niż było kiedyś :-|
Odswiezyli ten gatunek troche japonczycy i hiszpanie. Teraz zostaly juz tylko pastize, jak dead snow. A wiec cytowanie samego gatunku w postmodernistycznym wydaniu. Czyli smierc gatunku, tak jak Tarantino tworzyl postmodernistyczne zabawy kinem akcji b klasy i pojawienie sie Tarantino bylo zwieczeniem i koncem tego typu kina. To samo jest z horrorami.
 
Skończyłem oglądać trylogię Bourne'a ze świetnym Matt'em Damon'em. Każdy film u mnie dostał 7/10, bo wszystkie trzy części są cholernie równe. W drugiej natknąłem się na kilka baboli, jednak całość oglądało się kapitalnie. Rzadko się zdarza aby każdy film z serii był na poziomie poprzednika. Trochę szkoda, że to już się skończyło, bo Damon dużo zyskał w moich oczach przelewając na ekran postać, którą na kartkach papieru zostawił Robert Ludlum.

Aby skończyć cały wątek Bourne'a, pozostało mi do obejrzenia "Dziedzictwo Bourne'a", jednakże patrząc na oceny, zapowiada się wielka kupa i nieporozumienie. Szkoda, bo trylogia miała wszystko to, co kino akcji wymieszane z kinem szpiegowskim powinno mieć + świetną muzykę, zwłaszcza na napisach końcowych (jak dobrze pamiętam, autorstwa Moby'ego).
 
Do filmowego Bourne'a z Damonem musiałem się długo przekonywać, bo jestem fanem Ludluma i oczekiwałem wiernej ekranizacji, a przynajmniej jej próby. O ile pierwszy film jeszcze w jakichś 30% odwzorowywał książkę, tak pozostałe w tym kontekście z książek miały jedynie tytuł - nie mam pojęcia jakim cudem wydawca Ludluma zgodził się na coś takiego. Po jakimś czasie, jak przebolałem, spojrzałem na te filmy jako na coś zupełnie niezwiązanego z książkami, wyczyściłem swój umysł i mogę dać im rzeczywiście 7/10. Dobre kino sensacyjne. Dziedzictwo, ja wiem? Poziom niżej, ale kupą bym nie nazwał.
 
Do filmowego Bourne'a z Damonem musiałem się długo przekonywać, bo jestem fanem Ludluma i oczekiwałem wiernej ekranizacji, a przynajmniej jej próby. O ile pierwszy film jeszcze w jakichś 30% odwzorowywał książkę, tak pozostałe w tym kontekście z książek miały jedynie tytuł - nie mam pojęcia jakim cudem wydawca Ludluma zgodził się na coś takiego. Po jakimś czasie, jak przebolałem, spojrzałem na te filmy jako na coś zupełnie niezwiązanego z książkami, wyczyściłem swój umysł i mogę dać im rzeczywiście 7/10. Dobre kino sensacyjne. Dziedzictwo, ja wiem? Poziom niżej, ale kupą bym nie nazwał.
Podobnie jest z "Jurassic Park". Ludzie jarali/jarają się do teraz pierwszą częścią a z książką Crichtona miała coś wspólnego w 30-40 procentach, tym bardziej, że pewne fragmenty które pojawiły się w filmowym "Zaginionym Świecie" miały miejsce w pierwszej części książkowego "Parku Jurajskiego". W tym przypadku akurat ekranizacja i tak była stosunkowo lightowa, bo książka z kolei jest chwilami brutalna.

Rzadko zdarza się ekranizacja która prawie w 100% zobrazuje książkę. Niby łatwo się mówić - przełożyć książkę na film, jednak jak widać nie do końca to filmowcom wychodzi i niestety, lubią dodawać coś od siebie, psując efekt końcowy. Trylogia o Bournie była dla mnie z kolei kawałkiem dobrego ambitnego kina akcji, które nie było jakieś nie wiadomo jak nierealne jak 99,9% filmów z Jasonem Stathanem, dodatkowo oplecione w ciekawy wątek fabularny.
 
Na miejscu Barbie nie otwierałbym tych drzwi...
Faktycznie smierc Wesa mozna odebrac jako symboliczny upadek straszakow jako gatunku, tym bardziej, ze ostatnie hiszpanskie horrory juz nie porywaja jak ich poprzednicy, o azjatyckich produkcjach mozna powiedziec to samo. Teraz znacznie lepiej ten gatunek egzystuje na malym ekranie. Dobre i to w sumie
 
Podobnie jest z "Jurassic Park". Ludzie jarali/jarają się do teraz pierwszą częścią a z książką Crichtona miała coś wspólnego w 30-40 procentach, tym bardziej, że pewne fragmenty które pojawiły się w filmowym "Zaginionym Świecie" miały miejsce w pierwszej części książkowego "Parku Jurajskiego". W tym przypadku akurat ekranizacja i tak była stosunkowo lightowa, bo książka z kolei jest chwilami brutalna.

Rzadko zdarza się ekranizacja która prawie w 100% zobrazuje książkę. Niby łatwo się mówić - przełożyć książkę na film, jednak jak widać nie do końca to filmowcom wychodzi i niestety, lubią dodawać coś od siebie, psując efekt końcowy. Trylogia o Bournie była dla mnie z kolei kawałkiem dobrego ambitnego kina akcji, które nie było jakieś nie wiadomo jak nierealne jak 99,9% filmów z Jasonem Stathanem, dodatkowo oplecione w ciekawy wątek fabularny.

Dla mnie film nie powinien byc calkowicie wierny ksiazce. To nie ma dla mnie sensu. Wtedy mnie nudzi. Wyjatkow wiernych ale interesujacych jest malo, zwykle nadrabiaja forma, jak Wladca Pierscieni
 
Zaczałem oglądać Wikingów, S01E01, i poki co jestem zawiedzony, takie naiwne toto...

Ale dość realistyczne. Absurdem jest moim zdaniem tylko to, że walcza bez hełmów przeciwo Francuzom w pełnej zbroi. Nie mieliby szans w rzeczywistosci. Po to jest zbroja, że jej miecz nie przebija.
 
Back
Top