Elden Ring

Why, ja uwielbiałem w DS 3 trolować wielkim łukiem na moście tym co można go było rozpieprzyć innych graczy coś wspaniałego, Great Bow i wybuchające strzały...
:redford:

W ER skopali tego multi na początku strasznie bo zdarzały się starcia 3 na 1 itd.

Właśnie przez takich śmieszków jak ty :roberteyeblinking:
Ja w ER tylko offline grałem. Po prostu nie lubię tego trybu, że jako poczatkujacy czy nieznający świata gracz i może mi się od tak ktoś wjebac bez pytania i zajebać. Nieraz się na to wkurwiałem. Jak mnie w DS1 3x pod rząd najechał ten sam typ, to przeszedłem całkowicie na tryb offline i od razu lepiej mi się grało
 
W ER skopali tego multi na początku strasznie bo zdarzały się starcia 3 na 1 itd.
To praktycznie wyłącznie na tym polega. Przy inwazji sporadycznie spotykasz jednego typa a zazwyczaj trzech. Często siedzących na gliczach gdzie nawet nie da się ich dosięgnąć bez ataków dystansowych. Kompletnie bezsensowny i niezbalansowany multi. Dla mnie bez sensu. Z kooperacji nigdy nie korzystałem.
 
Mnie to też nie jara, bo to nie będzie gra z jakimś konkretnym lore a coś w stylu Dead cells w 3d. Taka szybkościówka do tego nastawiona głównie na multi do pogrania szybko godzinkę i nara.

Plusem jest to, że to nie jest twór Miyazakiego, więc musi pracować nad czymś nowym. Mi się marzy souls-like z rozwiniętym systemem walki z Sekiro: odbijanie ciosów, pasek postury, tylko więcej dać broni i jeszcze jakieś EQ do tego, które wpływałyby na okienka parowania, cięższa zbroja to np. więcej postury ale mniejsza szybkość, itp.
 
Miałem grać w Tsushimę, ale ciągnęło wilka do lasu i no i przeszedłem Eldena + DLC po raz drugi. Teraz już prawie wszystkie questy zrobiłem, wszystkie zakończenia odblokowałem i zrobiłem wszystkich bossów (a jak coś pominąłem to jakieś 99,5%). Dodatkowo challenge sobie narzuciłem, że przejdę wszystko tylko fistsami. Zacząłem od cestusów z krwawieniem, a potem reszta gry razem z DLC starfistami. Genialna broń, ale czasem kurwicy można dostać na niektórych bossach z uwagi na zasięg, ale jak to ładowane ataki szybko nakurwia i posturę rozpierdala to ja nie mam pytań :antonio:
Zajebista gierka, ilość możliwości przechodzenia sprawia, że na pewno jeszcze do niej wrócę pobawić się różnymi buildami.
Z minusów to ten otwarty świat, mimo że zajebiście zrobiony, jednak trochę przytłacza i wolę te bardziej zamknięte światy z DS, BB, Sekiro. Tam się czuję jak we własnym domu, wiem jak wszędzie trafić. W Eldenie jakby mnie ktoś w takim Leyndell zapytał jak dojść do punktu A to za chuja bym nie wiedział. No i wkurwiały mnie katakumby i grobowce, bo niektóre są tak zrobione, że bez YT nie podchodź.
No i wkurwiał mnie Radahn na koniec. 2,5h mi zabrał z życia, ale mogę poszczycić się, że wyszedłem do niego jak mężczyzna z prawie gołymi piąchami i najebałem go za n-tym razem (poprzednio posłużyłem się delikatnym cheesem w postaci rapiera ze zgnilizną i tak naprawdę to ona go bardziej ubiła :lol:), ale trzeba przyznać, że jest to boss zjebany i nie wyobrażam sobie bym mógł go zrobić hitless. Tam timing rollowania jest popierdolony, a jeden błąd szybko może kosztować wyzerowaniem hp. Ile razy znowu miałem, że klikałem rolla i coś nie chwyciło.
 
Ostatni save mi się spierdolił, więc musiałem zacząć od nowa

mam ogromny burnout po pokonaniu olbrzyma, a nie dotykałem nawet dlc

chyba sobie przerwę zrobię bo za dużo tego
 
Niedawno drugi raz przeszedłem DLC do Eldena. Za pierwszym razem przechodziłem dodatek używając Bloodfiend's arm i się kompletnie przejechałem po bossach (jedynie Radahn okazał wyzwaniem), wiec uznałem że wypadałoby tym razem zagrać jakąś mniej zepsutą bronią. Pomyślałem sobie, że może tak by zrobić build pod cameo Rellany - najmocniejszy talizman w grze, który zwiększa obrażenia od skilla o 45% po naładowaniu postawy. Z możliwych broni które wykorzystują wzmocnienie talizmanu Rellany odrzuciłem Moonveil oraz Miecz nocy i ognia ponieważ zazwyczaj unikam broni które strzelają magią czy innymi fajerwerkami. Wiec wybór pozostał miedzy Nagakibą z Unsheathe albo Milady z Wing Stance. Jako że Nagakibą grało się nieraz w podstawce wiec bez zastanowienia zdecydowałem sie na Milady, która z resztą do podniesienia jest już na wczesnym etapie DLC. Sama bron, bardzo dobra - szybka, z dobrym zasięgiem przy jednocześnie lekkiej wadze oraz całkowicie unikatowym zestawem ataków. Jednak najważniejszy jest tu Ash of War, który można wrzucić - Wing Stance to jedna z najlepszych umiejętności w grze. Raz że korzysta z wzmocnienia z talizmanu po naładowaniu postawy (1s) zadając ogromne obrażenia to jeszcze zjada stosukowo niewielką ilość punktów skupienia. Ma dwa warianty ataku - lekki i ciężki, z czego zdecydowanie potężniejszym i bardziej użytecznym jest ciężki. Doskok z pchnięciem o dużym zasięg ataku w którym przeskakuje się nad atakami przeciwników. Z racji że bron ulepszana jest zwykłymi kamieniami kowalskimi to skorzystałem z możliwości zmiany skalowania i dałem infuzje pod krwawienie. Do tego wrzuciłem Odłamek Alexandra dla jeszcze zwiększenia obrażeń przy atakach Postawy skrzydła. Pierwsza walka z bossem - Rellaną i byłem w szoku jak łatwo z nią poszło. W zasadzie nie musiałem sobie znajdować okna do ataku tylko po prostu po wcześniejszym naładowaniu postawy z dystansu doskakiwałem z pchnięciem, na które jest podatna i które zadawały jej 3.5k obrażeń. Podczas przejścia fazowego, zaklikałem ją samym R1 i nawet nie doświadczyłem jej drugiej fazy. W sumie nie przypadkowo miecz, talizman i ash of war - czyli kombinacja która jest zabójczą kontrą na Rellanę są do podniesienia właśnie tuż przed samą walką z nią. Z pozostałą większością bossów tez nie było większych problemów, np Messmera punishowałem za 4k przy jego atakach otwierających pierwszą i drugą fazę. Z Gaiusem doskakiwałem zanim zdążył robić tą chamską szarże. Problemem był Gnijący Rycerz, który ma duże odporności na pchnięcia i poza jednym momentem po jego rozdzieleniu z koniem to nie dawał za bardzo możliwości na trafienie go specjalnym atakiem. Musiałem zmienic ash of war na krwawe ciecie i jakoś poszło.
Z Baylem też za bardzo nie dało rady (albo ja nie potrafiłem) wykorzystać tej umiejętności i trzeba było pokonać go zwykłymi atakami.
Grając drugi raz postanowiłem że zrobię tym razem wszystkie questy NPCtów za co w nagrodę będzie czekała mnie walka z całą piątką... i masakra jaka ta walką jest przejebana. O ile pierwszych dwóch NPC pojawia sie na arenie jeszcze dość dużych odstępach czasu i nie ma problemu z ich pokonaniem, to już 3,4,5 pojawiają zaraz po sobie. Potrafią zrespić się poza kamerą i ściągnąć na hita atakiem dystansowym. Milady to dobra bron do walki z NPC ale gdy sie walczy 1 na 1. Tutaj gdy doskakiwałem z atakiem do jednego przeciwnika natychmiast drugi mnie naparzał zanim cokolwiek zdążyłem zrobić. Ciężko było na tym całym chaosem zapanować przez co ginąłem wielokrotnie. W końcu zdecydowałem sie na reset postaci i zmiana broni na stary, dobry Kieł wasalnego rycerza, którego umiejętność pozwala na atak z natychmiastowy odskokiem. Pokonałem wszystkich za 3 podejściem po respecu... i nie ma co... ale Kieł zrobił tu robotę.
Szybki powrót do poprzedniego buildu i czas nadszedł na Radahna. Przed samą walką zastanawiałem sie, czy po uniknięci ataków Radahna będę mieć na tyle duże okno że zdążę w pełni naładować postawę i uderzyć swoim najsilniejszym atakiem.
No i co sie okazało? że jak najbardziej da się tak zrobić. Na pierwszej fazie w zasadzie wszystko wchodziło jak w masło. Na drugiej fazie było już ciężej i trzeba było dostać lepsze RNG oraz mieszać ataki. Radahn akurat też jest podatny na pchnięcia wiec i same hity z użyciem R1 robiły damage. Ostatecznie udało się pokonać Radahna i to bez zadawania mu staggerów. Oczywiście kilkadziesiąt podejść to zajęło ale głównie było to z mojej winy bo słabo szło mi unikanie, natomiast bron na niego miałem bardzo dobrą.
Po skończeniu DLC jeszcze postanowiłem wejść do NG+ i zrobić speedrun do Maleni, że zobaczyć na jej tle wypadnie Milady.
No i okazało się że to była najłatwiejsza Malenia z jaką walczyłem. W pierwszej fazie w zasadzie za darmo biłem hity po 3k wykorzystując jej pasywność w momentach kiedy spacerowała sobie po arenie. W sumie jedna z lepszych broni na Malenie i jedna z najfajniejszych do grania w ogóle. Czy najbardziej OP? Na pewno nie. Jednak takie bronie jak Bloodfiend's arm czy Blasphemous Blade są mocniejsze.
 
Nie widziałem wcześniej tego tematu. Gram sobie powoli, bo i czasu wolnego nie za wiele. Jak mam włączać grę na pół h, to nie włączam w ogóle. Tymczasem jakiś Chińczyk ukończył grę w 52min 12sek, co jest aktualnie rekordem.

 
Nie widziałem wcześniej tego tematu. Gram sobie powoli, bo i czasu wolnego nie za wiele. Jak mam włączać grę na pół h, to nie włączam w ogóle. Tymczasem jakiś Chińczyk ukończył grę w 52min 12sek, co jest aktualnie rekordem.



Speedrun to jest choroba umysłowa. Nie jestem w stanie pojąć jak można to robić :lol:
 
Na ile godzin spokojnej gry jest Shadow of the erdtree? Czekałem na jakieś promocje, ale chyba się nie doczekam. Dodatek ten nigdy nie był jeszcze przeceniony na PS store co jest trochę dziwne.
 
Na ile godzin spokojnej gry jest Shadow of the erdtree? Czekałem na jakieś promocje, ale chyba się nie doczekam. Dodatek ten nigdy nie był jeszcze przeceniony na PS store co jest trochę dziwne.
Nie dawno skończyłem, ponad 30 godzin. Ja kupiłem dodatek za 90 zł kod na ps5
 
Zacząłem w końcu dodatek po długiej przerwie od podstawki, którą skończyłem jako dość przykokszoną postacią. Przynajmniej na tyle, że końcowi bossowie nie byli dla mnie jakoś mega wyzwaniem. I w dlc zabija mnie dosłownie pierwszy napotkany zwykły przeciwnik. Ale fajnie wrócić do tego świata i odkrywać jego sekrety na nowo.
 
Zacząłem w końcu dodatek po długiej przerwie od podstawki, którą skończyłem jako dość przykokszoną postacią. Przynajmniej na tyle, że końcowi bossowie nie byli dla mnie jakoś mega wyzwaniem. I w dlc zabija mnie dosłownie pierwszy napotkany zwykły przeciwnik. Ale fajnie wrócić do tego świata i odkrywać jego sekrety na nowo.
Zbieraj odłamki ostrodrzewa, bez tego będą ci lać jak psa.
 


W zasadzie fabuła Eldena opowiada o wielkiej, dysfunkcyjnej, popierdolonej rodzince.

Dodatek skończony, bardzo dobry jak podstawka. Czekam na film, bardzo mnie ciekawi jak Garland podejdzie do tego tematu. Bo raczej nie będzie to klasyczny film fantasy/adventure.
 
Back
Top