Depresja vs. Cohones

Życzę jak najdłuższego życia. Będziesz w nim sam ze sobą 24/h
GacAjb_W8AAx9Vj


Zaraz @osk będzie ze mnie bekę toczył :beczka:
 
Życzę jak najdłuższego życia. Będziesz w nim sam ze sobą 24/h więc trochę szkoda czasu na to aby przeszłość przekładała się na teraźniejszość i przyszłość. Jaką wagę mają na teraz słowa/czyny wypowiadane przez ludzi dla których byłeś nikim. Czy warto przejmować się psami które na nas szczekają zza ogrodzenia? Czy warto brać na poważnie opinie ludzi którzy zrobiliby wiele aby tylko nam jak najbardziej dojebać?

Jak nie odetniesz przeszłości to będzie z tobą do końca twoich dni jak pijawka i będzie wysysała z ciebie energię. Ja też mam nieciekawe wspomnienia czy to z dzieciństwa czy to z przed kilku lat i schowałem je do szuflady której nie zamierzam otwierać. Czasem zdarzy mi się wspominać te ciemniejsze momenty, ale szybko to ucinam bo szkoda mi na to czasu.

Jeśli masz zachwiane postrzeganie własnego siebie i niską samoocenę przez wydarzenia z przeszłości to zrób tak aby postrzeganie siebie wychodziło od najważniejszej tobie osoby. Od ciebie. Pokochaj sam siebie. Dbaj o swoje ciało, ćwicz - to bardzo podnosi pewność siebie, kup sobie coś co sprawi ci przyjemność, spójrz w lustro i powiedz Kocham Cię i powtarzaj to każdego dnia prosto w swoje oczy. Bądź wdzięczny za to co masz.

Tych co cię dojeżdzali już nie ma w twoim życiu. Najpisz na kartce ich imiona albo to co masz im za złe i spal tą kartkę z intencją zamknięcia tego rozdziału. Od teraz przeszłość nie ma znaczenia. Zaczynasz od nowa z czystą kartą.

Jak pijesz albo ćpasz to nic ci to nie pomoże. Zakładam, że prowadzisz się w miarę zdrowo ale specyfiki muszą zostać odstawione. Masz jakieś hobby? Podobnie jak ćwiczenia dobrze buduje pewność siebie o ile jest regularne. Zaczynasz widzieć efekty i widzisz że warto było sobie zaufać. Małymi krokami do przodu ale zawzięcie.
Życzę powodzenia
Nie pije ani nie ćpam, także taki plus.
@B.I.G Makumba, mogę się podpisać pod tym co napisał przedmówca. Przeszłość trzeba zaakceptować taką jaka była i pomyśleć sobie, że nie może być to kula u nogi. Metoda z paleniem kartki może być dobra.
Nie mam tako jako problemu z pewnością siebie(to znaczy podbić i zagadać umiem)
Mam taki problem ze nawet komplementu nie umiem przyjąć(to wynika pewnie z perfekcjonizmu)
Ale spróbuję nie być taki cięty dla siebie. Ostatnio mi to znajoma uświadomiła także.

Dzięki Pany.
 
Nie pije ani nie ćpam, także taki plus.

Nie mam tako jako problemu z pewnością siebie(to znaczy podbić i zagadać umiem)
Mam taki problem ze nawet komplementu nie umiem przyjąć(to wynika pewnie z perfekcjonizmu)
Ale spróbuję nie być taki cięty dla siebie. Ostatnio mi to znajoma uświadomiła także.

Dzięki Pany.
Jak to mówią "w swoim życiu przeżyłem tak wiele tragedii... większość nigdy się nie wydarzyła"

Ten świat jest wystarczająco spierdolony i jeszcze nam wszystkim będzie próbował nieraz nakłaść kurestwa do głowy, więc to podwójnie ważne, co mówimy sami sobie. Być wobec siebie szczerym to podstawa, ale być wobec siebie zwyczajnie miłym (jak gejowsko by to bratku nie brzmiało) jest też ważne. "Bądź roztropny w tym co mówisz samemu sobie, bo najczęściej masz rację".

Więc nawet jeśli wydaje się to z początku abstrakcyjne, co mówi @Szaba, warto spróbować.

I pamiętajcie:

 
GacAjb_W8AAx9Vj


Zaraz @osk będzie ze mnie bekę toczył :beczka:
Co najwyżej z Twoich wagarów, bo mocno mi się wydaje, że Schopenhauer był kiedyś w podstawie programowej jako twórca dekadentyzmu. Młody Nietzsche zachwycił się jego filozofią, ale później już nie bardzo. O i przypomniałeś mi pewną anegdotę:

Schopenhauer prowadził wykłady na Uniwersytecie Berlińskim w tym samym okresie co Hegel i celowo ustalił godziny swoich wykładów na ten sam czas co on, wierząc, że jego filozofia będzie bardziej atrakcyjna dla studentów. Niestety dla niego Hegel był prawdziwym filozoficznym celebrytą świata akademickiego i jak się już domyślasz, rezultat był odwrotny - na wykładach Hegla brakowało wolnych miejsc, a Schopenhauer miał niewielu słuchaczy, a czasami ponoć nikt nie pojawiał się na sali wykładowej. Miało to mocno wpłynąć na Schopenhauera i ostatecznie, zniechęcony tym brakiem zainteresowania, przestał wykładać i wycofał się z życia uniwersyteckiego.

A sam cytat raczej nie jest dosłownym przytoczeniem jego słów i nie ma źródła w jego twórczości (mam wrażenie, że dotyczy to większości tych internetowych cytatów). :lol:

Zatem pozostaje mi odpowiedzieć równie fałszywym internetowym cytatem:
Image


4AamiAA.png


8Vc8ygn.jpeg


vOlOwHm.jpeg


MTnEVn2.jpeg


34IA9Xw.jpeg
 
Co najwyżej z Twoich wagarów, bo mocno mi się wydaje, że Schopenhauer był kiedyś w podstawie programowej jako twórca dekadentyzmu. Młody Nietzsche zachwycił się jego filozofią, ale później już nie bardzo. O i przypomniałeś mi pewną anegdotę:

Schopenhauer prowadził wykłady na Uniwersytecie Berlińskim w tym samym okresie co Hegel i celowo ustalił godziny swoich wykładów na ten sam czas co on, wierząc, że jego filozofia będzie bardziej atrakcyjna dla studentów. Niestety dla niego Hegel był prawdziwym filozoficznym celebrytą świata akademickiego i jak się już domyślasz, rezultat był odwrotny - na wykładach Hegla brakowało wolnych miejsc, a Schopenhauer miał niewielu słuchaczy, a czasami ponoć nikt nie pojawiał się na sali wykładowej. Miało to mocno wpłynąć na Schopenhauera i ostatecznie, zniechęcony tym brakiem zainteresowania, przestał wykładać i wycofał się z życia uniwersyteckiego.

A sam cytat raczej nie jest dosłownym przytoczeniem jego słów i nie ma źródła w jego twórczości (mam wrażenie, że dotyczy to większości tych internetowych cytatów). :lol:

Zatem pozostaje mi odpowiedzieć równie fałszywym internetowym cytatem:
Image


4AamiAA.png


8Vc8ygn.jpeg


vOlOwHm.jpeg


MTnEVn2.jpeg


34IA9Xw.jpeg
Zajebiste memy, zwłaszcza ten z machiną czasu.

Nie no, ja szkołę średnią olałem w pełnym tego słowa znaczeniu :)
ale maturę zdałem bez problemu.
 
Nie no, ja szkołę średnią olałem w pełnym tego słowa znaczeniu :)
ale maturę zdałem bez problemu.
A mi chodziło akurat o podstawówkę, pamiętam beczkę z jego fryzury, bo u mnie na koniec liceum to dyrektor w apelu powiedział, że był wcześniej wiele lat dyrektorem zakładu poprawczego, ale z taką patologią (jak w mojej klasie) jeszcze się nie spotkał. Ale maturę zdałem! Prawdopodobnie przy pomocy sił nadprzyrodzonych.
 
A mi chodziło akurat o podstawówkę, pamiętam beczkę z jego fryzury, bo u mnie na koniec liceum to dyrektor w apelu powiedział, że był wcześniej wiele lat dyrektorem zakładu poprawczego, ale z taką patologią (jak w mojej klasie) jeszcze się nie spotkał. Ale maturę zdałem! Prawdopodobnie przy pomocy sił nadprzyrodzonych.
W podstawówce? :benny:

Wtedy to ja się jeszcze bawiłem zabawkami :beczka:
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.
Chyba czytanie książek...
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.
Spędzanie czasu blisko natury: spacery lasem, dzika plaża, jezioro, czy grzybobranie. To wszystko oczywiście bez dodatkowych stymulantów, takich jak chociażby słuchanie muzyki.

No i klasycznie: jakakolwiek aktywność fizyczna.
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.
Przede wszystkim jakieś hobby. Coś co lubisz robić, co odcina od problemów i sprawia że choć na chwilę o nich zapominasz. Ja jestem fatalistą z natury ale codziennie mam tyle zajęć zawodowych oraz zainteresowań że nie mam czasu na głupie myśli.
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.

rozmowa z wartościowymi osobami z którymi masz tematy, coś poza "co tam" "jak w pracy" muzyka leczy nas, już wspomniałeś, spacery - ja preferuje rano, łapiesz energię na resztę dnia, może pies? to strasznie pomaga
 
To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.
Książki i muzyka. Mi to bardzo pomaga.
 
jak tam Pany ?

ostatnie półtora tygodnia to jazda bez trzymanki, to bylo za dużo, stlumilem to wszystko i mialem tyle energii ze szok, dziś mnie dopadl taki dołek znów, od dawna nie płakałem a dziś ryczę, może wszystko uderzyło z opóźnieniem, jakie to jest ciężkie i mogę się zapierać, cuda na kiju, nie przeskoczę psychiki

intrepidusvision-25102024-0011.jpeg
 
jak tam Pany ?

ostatnie półtora tygodnia to jazda bez trzymanki, to bylo za dużo, stlumilem to wszystko i mialem tyle energii ze szok, dziś mnie dopadl taki dołek znów, od dawna nie płakałem a dziś ryczę, może wszystko uderzyło z opóźnieniem, jakie to jest ciężkie i mogę się zapierać, cuda na kiju, nie przeskoczę psychiki

View attachment 112271
U mnie do przodu. Nowa aktywność sportowa wjechała, czyli siatkówka, co mnie mocno podbudowało mentalnie.
 
Mordy, macie jakiś sposób na nienawiść do siebie? Jak z tym sobie poradzić?
1513305131483.jpg


Dr Sessa napisał jakiś czas temu na Twitterze, że większość niepożądanych skutków ubocznych MDMA wynika z nadmiernego dawkowania, braku snu, nadmiernego wysiłku fizycznego i mieszania z innymi substancjami. Powiedział, że dawka początkowa nigdy nie powinna przekraczać 125 miligramów, a kolejne dawki powinny zmniejszać tę ilość o połowę co dwie godziny.
 
Back
Top