Charles Bronson
UFC Flyweight
Wracam dzisiaj sobie z pracy zmęczony i nagle autobus hamuje gwałtownie. Jakaś pizda wyjeżdżająca z zatoczki zajechała mu drogę. Połowa autobusu się wypierdoliła, szybko się poderwałem z siedzenia obczaić czy nikomu się nic nie stało. Wszystko ok, więc wychodzimy z autobusu, akurat na przystanku radiowóz, bo kanar złapał jakąś dupę bez dokumentów. No i za chwilę jakiś gość mówi do kierowcy, że 2 klientki lekko ranne, i daje im chusteczki. I tu już zaczyna się cyrk na kółkach. Rolę "kierującego akcją" o ile tak to można nazwać, bo bardziej to ją utrudniał przejmuje kanar. Kierowca dzwoni po karetkę, kanar w tym samym czasie też, mimo że stoją obok siebie, policja interesuje się głównie dokumentami kierowcy. Autobus zajmuje jeden pas więc robi się korek. Wkurwiony podbijam i mówię do tych ludzi, żeby kierowca albo policja dała jakąś apteczkę to chociaż opatrzy się te kobiety do przyjazdu karetki a kierowca najlepiej niech wjedzie te 2m w zatoczkę bo korkuje ruch. Chuj, wszyscy wyjebane jaja, kanar jeszcze z ryjem żebym mu nie przeszkadzał. Pomyśleć, że tak niewiele trzeba było aby to miało i ręce i nogi a mi zabrakło głupiej apteczki przy sobie. Nie wiem kto mnie bardziej wkurwił, ten kierowca, policja czy kanar.

