Co mnie wku*wia

Niedojebani mózgowo, a dojebani analnie analitycy kredytowi z Wrocławia przez których prowizja 9500 wpadnie mi po świętach. Chuj im w dupę i imadło w plecy. HIVa i raka szczerzę życzę.
 
Dobra, w tym roku wyjątkowo jest hajs to kupuje prezenty. Fajne, będą zadowoleni.
Sobie też kupiłem - dwie gry i kilka miodów, od dwójniaka po czwórniaka.
Jest dobrze.
 
Dobra, w tym roku wyjątkowo jest hajs to kupuje prezenty. Fajne, będą zadowoleni.
Sobie też kupiłem - dwie gry i kilka miodów, od dwójniaka po czwórniaka.
Jest dobrze.
Znajomy wiking robi swoj wlasny miod. Przekozak. Przywiozlem mu polskiego trojniaka to sie smial ze niedobry.
 
Znajomy wiking robi swoj wlasny miod. Przekozak. Przywiozlem mu polskiego trojniaka to sie smial ze niedobry.


Gdy jeździłem na imprezy XIII wieczne, z innymi rycerzami, to przywozili w bukłakach tylko własny miód. Niektóre imprezy były tak hardkorowe, że nawet piwo musiało być pędzone, i miód robiony, na sposób znany w XIII wieku. Oczywiśćie kto by przywiózł alkohol ze sklepu to byłby chyba zamordowany.
Oj, wtedy się miodu opiło.
 
Zrob sam. Troche poczekasz ale efekt bedzie wiele lepszy niz te sklepowe.

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=1949&page=23

Z innej beczki - ten paluch co sobie rozcialem. Jest w polowie dretwy od piatku. Odzyskam czucie czy moge nim gwodzie bic?


Wbijaj gwoździe - będziesz jak ta kobieta z filmu "Czarny kot, biały kot:' której płacili by robiła na imprezach pokaz wbijania gwoździ dupą.


ps.

Wczoraj w antyradiu spiker mówił , że jest jedna potrawa na wigilijnym stole wspólna dla każdej polskiej rodziny. Mianowicie wódka.
Tylko, że u mnie od 25 lat, odkąd żyje, nie było w wigilie nigdy alkoholu na stole. W swieta, gdy rodzina sie zjeżdżała - tak, w wigilie nigdy. Chyba, że po pasterce ewentualnie.

Tylko moja rodzina to taki wyjątek, czy gościu w antyradiu pierdolił?
 
Wczoraj w antyradiu spiker mówił , że jest jedna potrawa na wigilijnym stole wspólna dla każdej polskiej rodziny. Mianowicie wódka.
Tylko, że u mnie od 25 lat, odkąd żyje, nie było w wigilie nigdy alkoholu na stole. W swieta, gdy rodzina sie zjeżdżała - tak, w wigilie nigdy. Chyba, że po pasterce ewentualnie.
U mnie zawsze wino, zresztą co to złego, że rodzina spędza mile czas przy dobrym alkoholu ciesząc sie swoim towarzystwem?:)
 
U mnie zawsze wino, zresztą co to złego, że rodzina spędza mile czas przy dobrym alkoholu ciesząc sie swoim towarzystwem?:)

Nic złego, wino czasem i u mnie jest :) Po prostu sie wódy nie pije, ot, ja tylko wprowadziłem zwyczaj ze po pasterce przychodzę z kumplem i z moimi rodzicami pijemy Metaxe, wczesniej zakupioną w postaci dwóch butelek(chyba ze mam rok bycia darmozjadem i nie mam na to kasy ;p )

Ot, u mnie po prostu wóde sie pije, pije do wstawienia, tylko biesiadnie, gdy zjeżdża się rodzina dalasza, wujkowie, kuzyni. Tak sami - to praktycznie nigdy, czasem w jakies andrzejki domowe itp.


Ja tego nie krytykuje Orest , nie umniejszam kolacji nawet jak rodzinka lubiłaby sie i najebać :) W sumie dobry czas. Po prostu u mnie tego nie ma, i sie zdziwiłem, że panuje przekonanie, że wszędzie w wigilie wódę się wali :)
 
Nic złego, wino czasem i u mnie jest :) Po prostu sie wódy nie pije, ot, ja tylko wprowadziłem zwyczaj ze po pasterce przychodzę z kumplem i z moimi rodzicami pijemy Metaxe, wczesniej zakupioną w postaci dwóch butelek(chyba ze mam rok bycia darmozjadem i nie mam na to kasy ;p )

Ot, u mnie po prostu wóde sie pije, pije do wstawienia, tylko biesiadnie, gdy zjeżdża się rodzina dalasza, wujkowie, kuzyni. Tak sami - to praktycznie nigdy, czasem w jakies andrzejki domowe itp.


Ja tego nie krytykuje Orest , nie umniejszam kolacji nawet jak rodzinka lubiłaby sie i najebać :) W sumie dobry czas. Po prostu u mnie tego nie ma, i sie zdziwiłem, że panuje przekonanie, że wszędzie w wigilie wódę się wali :)
Wódy nigdy, bo nikt nie chce sie urżnąć :)
 
Zgina sie i normalnie sie rusza ale nie mam czucia od rozciecia do paznokcia. Nie zrobil sie fioletowy ani nic. Ponad 10lat temu mialem przeciete nerwy na brzuchu i do tej pory mam kawalek kolo pepka ktorego nie czuje.
Pamiątka po Boracie?
 
W święta nawet w najsmutniejszym wątku na cohones rozmawia się tylko o pysznym żarciu, pięknych kobietach i alkoholu

W HP bym rozmawiał, ale na święta nie dostałem prezentu.

Więc zamieniam wątek w "co mnie nie wkurwia" :) na czzas świąt
 
Jakiś psychol, który rozpierdolił ciężarówką dwie bramki na granicy w Gołdapii i zdemolował 9 samochodów. Dużo moich znajomych tam jeździ, w tym jeden bardzo bliski. Gdyby nie byłbym z nim w tej chwili, słysząc o tym w radiu pewnie nieźle bym się "osrał".

Do tego olej wyciekł z samochodu i upierdolił mi pół silnika, ledwo do domu dojechałem, musiałem dolać aż 750ml na 100km żeby dojechać do domu bez lawety...

I jeszcze jakiś dzień samobójców, kurwa z pięć samochodów wymusiło mi pierwszeństwo, żebym jechał gorszym samochodem ( z gorszymi hamulcami) to bym się rozpierdolił dzisiaj kilkukrotnie. Do tego ojciec z dzieckiem wjebał mi się na pasy w momencie, w którym już byłem na przejściu (on nie czekał, tylko był jeszcze w ruchu jak jechałem, więc nie czekałem na niego aby go puścić, a ten się wpierdolił z dzieckiem idąc bez przerwy, nie rozglądając się wcale). Co za spierdolony dzień.
 
Jakiś psychol, który rozpierdolił ciężarówką dwie bramki na granicy w Gołdapii i zdemolował 9 samochodów. Dużo moich znajomych tam jeździ, w tym jeden bardzo bliski. Gdyby nie byłbym z nim w tej chwili, słysząc o tym w radiu pewnie nieźle bym się "osrał".

Do tego olej wyciekł z samochodu i upierdolił mi pół silnika, ledwo do domu dojechałem, musiałem dolać aż 750ml na 100km żeby dojechać do domu bez lawety...

I jeszcze jakiś dzień samobójców, kurwa z pięć samochodów wymusiło mi pierwszeństwo, żebym jechał gorszym samochodem ( z gorszymi hamulcami) to bym się rozpierdolił dzisiaj kilkukrotnie. Do tego ojciec z dzieckiem wjebał mi się na pasy w momencie, w którym już byłem na przejściu (on nie czekał, tylko był jeszcze w ruchu jak jechałem, więc nie czekałem na niego aby go puścić, a ten się wpierdolił z dzieckiem idąc bez przerwy, nie rozglądając się wcale). Co za spierdolony dzień.


Pamiętasz kamienice która wybuchła w Katowicach? Zginął tam dziennikarz tvn i dziennikarka TVP, jego żona. Żone znałem z uczelni bardzo dobrze.

Lecz jaki koszmar przeżyłem przez bliskiego przyjaciela - wynajmował w tej kamienicy pokój. Przez 10 h od wybuchu nie dawał znaków życia. Okazało się, że się napierdolił na jakiejś imprezie i nie wiedział, że jego miejsce zamieszkania wyleciało w powietrze. Wyobraź sobie co przeżywaliśmy,, oglądajc TV i próbujac sie dodzwonic . Bylismy pewnie ze nie zyje.
 
Back
Top