Co mnie wku*wia

Wmawianie komuś, że jest drugą osobą. xD Jeszcze michi (jeżeli faktycznie nie jest kaczką) przez was w psychiatryku wyląduje!

Kaczka, jeżeli to Ty, to przypominam przy świadkach - dawanie fałszywego świadectwa bliźniemu Twemu jest WROOOOOOOOOOOONG. :(

Bądź tak miły i napisz mi na FB czy to faktycznie Ty. :D Prawdziwie! Nie puszczę pary z ust, obiecuję.
 
Wkurwiają mnie tandetne, cienkie, silikonowe łapki do gorących naczyń z Auchan auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:sos:
 
To dobrze o Tobie świadczy. Aczkolwiek wcale się nie dziwię, że kobiety Cię wkurzają.
Życie jest zbyt brutalne dla dobrych wiewiórek, ślepo szukających swojego przeznaczonego orzeszka.
Baby trza ruchac, a nie się wkurzać na nie.
Opcja numer jeden przeszła w niebyt, pozostając jednak w nadzieji niebytem niepermanentnym, stąd jedynie druga możliwość z tej okrutnej pozostało w próżnej, umysłowej egzystencji.

Bo szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, bo potem przyjdzie mróz i szczęście pryśnie.
 
Życie jest zbyt brutalne dla dobrych wiewiórek, ślepo szukających swojego przeznaczonego orzeszka.
Jesteś inteligentnym młodym człowiekiem, ucz się na błędach;)

I pamiętaj, nie próbuj kobiet zrozumieć.
 
raczej swojej norki, a nie orzeszka :)
można też tak nazwać tę sytuację, ale norka to mój domek, a w mojej norce wiatr niemiłosiernie wieje i pustki się panoszą.
I pamiętaj, nie próbuj kobiet zrozumieć.
Czasami mam wrażenie, że lepiej nie starać się zrozumieć samego siebie, a co dopiero zrozumieć kobietę, to już Mount Everest zdobywany przez ślepca.
Chyba czas pooglądać jakiś romantyczny film z happy endem, albo poczytać jakiś wyciskacz łez.

Wkurzony jestem, tak zasadniczo.
 
można też tak nazwać tę sytuację, ale norka to mój domek, a w mojej norce wiatr niemiłosiernie wieje i pustki się panoszą.

Czasami mam wrażenie, że lepiej nie starać się zrozumieć samego siebie, a co dopiero zrozumieć kobietę, to już Mount Everest zdobywany przez ślepca.
Chyba czas pooglądać jakiś romantyczny film z happy endem, albo poczytać jakiś wyciskacz łez.

Wkurzony jestem, tak zasadniczo.
a jak tam ta pizda wspollokator, ktory slucha albanii na 120 decybeli?
 
Czasami mam wrażenie, że lepiej nie starać się zrozumieć samego siebie, a co dopiero zrozumieć kobietę, to już Mount Everest zdobywany przez ślepca.
Ale właśnie o to chodzi żeby odpuścić i kochać je takie jakie są. Bo właśnie życie to nie film z happy endem, trzeba przycisnąć jaja do umywalki i robić swoje dalej. Życie potrafi zaskakiwać, kobiety też:) I jeszcze nie jedna Cię zaskoczy.
 
a jak tam ta pizda wspollokator, ktory slucha albanii na 120 decybeli?
Poniekąd dzięki mojej prelekcji po kilku dniach (może dwóch czy trzech) kupił sobie słuchawki. Jestem z siebie zajebiście dumny, że w tak debilny sposób przekonałem kogoś, że słuchawki w akademiku to przydatna rzecz.
(Acha, tym samym pewnie skończyła się moja znajomość z Gangiem Albanii).
Ale właśnie o to chodzi żeby odpuścić i kochać je takie jakie są. Bo właśnie życie to nie film z happy endem, trzeba przycisnąć jaja do umywalki i robić swoje dalej. Życie potrafi zaskakiwać, kobiety też:) I jeszcze nie jedna Cię zaskoczy.
Sztanga czasami zaskakuje, ale w większości wiem o co jej chodzi. Raz chce mnie przygnieść, raz nie chce się poderwać, ale dam jej radę.
Nie tylko jej.
 
Last edited:
Wkurwia mnie, że mam fajną koleżankę a nie mogę do niej zagadać na serio, bo jestem nieśmiały w stosunku do dziewczyn. Nawet komary mnie tak nie wkurwiają.
 
Wkurwia mnie, że mam fajną koleżankę a nie mogę do niej zagadać na serio, bo jestem nieśmiały w stosunku do dziewczyn. Nawet komary mnie tak nie wkurwiają.
Zaproś ją na kawę, napisz jej przez komputer czy smsa, nieśmiałość sama przejdzie, tak samo jak, gdy się poparzysz wrzątkiem, to po sekundzie zmieniają Ci się wszystkie życiowe cechy.

Puk, puk - puka Strach do drzwi,
otwiera mu Odwaga,
a tam nikogo nie ma.
 
Z zapraszaniem gdzieś to trochę lipa, bo mieszka 30km ode mnie, a jedyna (chyba) okazja jest po pracy. Ciężka sytuacja.
 
Wkurwia mnie, że mam fajną koleżankę a nie mogę do niej zagadać na serio, bo jestem nieśmiały w stosunku do dziewczyn. Nawet komary mnie tak nie wkurwiają.
Pamiętaj, że większość zwierząt z tej dżungli może oporów nie mieć. Panie co qrwa Ty nie dasz rad? Inni dadzą, a ty nie? A dlaczego po pracy nie może być? Zaproponuj jakieś wspólne wyjście, będzie zainteresowana to będziesz się martwił dalej. Jak odmówi to trudno, nie pierwsza i nie ostatnia, nie bekiesz pluł sobie w brodę że nie spróbowałeś.

Też uważam, że smsy i pisanie to kiepski pomysł, to rzadko przekłada się na relacje w realu.
 
Z zapraszaniem gdzieś to trochę lipa, bo mieszka 30km ode mnie, a jedyna (chyba) okazja jest po pracy. Ciężka sytuacja.
Czasami staję sobie przed lustrem i rozmawiam ze sobą (niczym idiota):
-jaki masz powód by nie zdać egzaminu/nie pobić rekordu na siłowni/...?
-nie mam powodu by to się stać nie mogło.

Tym razem zapytam Ciebie, jaki masz powód by jej nie zaprosić?
Tylko jedna odpowiedź jest właściwą,
wszystko zależy od tego, czy jesteś gotowy ją sobie udzielić.
 
Z tym, że mieszka daleko to wychodzi na +.
Odwieziesz ją to i może zaproponuje żebyś zobaczył jej dom od środka :lol:
 
Z tym, że mieszka daleko to wychodzi na +.
Odwieziesz ją to i może zaproponuje żebyś zobaczył jej dom od środka :lol:
Wtedy wypijasz herbatkę/kawę i niezwłocznie wychodzisz informując o forum.
Będziemy mieli bodaj pierwszy wpis kobiety w tym temacie :) (Trzeba się troszczyć o żywotne potrzeby forum).
 
..., że mam jakąś niemoc, która mnie dopadła w tym tygodniu na siłowni. Strasznie mnie to dziś na siłce przybijało, ale się nie poddawałem i ćwiczyłem na niemocy, ale przy wkurwie.
 
Wkurwia mnie to, że jest długi weekend, fajna pogoda, a ja muszę ślęczeć nad pracą magisterską. Mam gotowe może jakieś 25 % a pozostało mi 15 dni na napisanie. Już teraz wiem, że jak uda mi się skończyć w czasie to będzie to najbardziej chujowa praca magisterska w tym roku w Polsce. Ale w zasadzie mam to w dupie. Bardziej wkurwiające jest to, że kiedy nie mogę wyjechać pojawiają się propozycję fajnych wypadów za miasto. W tą sobotę z dziewczyną nad jezioro, w następny piątek popijawa z pracy w zamku w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. A jak się już ze wszystkim uporam to się nagle okaże, że nie będzie z kim wyjechać bo każdy czymś tam zajęty. Co roku kurwa podczas sesji tak jest. Dobrze, że to już ostatnia prosta tej mojej edukacji.
 
Lech miał wczoraj szansę na majstra to się napierdoliłem. Jako, że się jeszcze nic nie rozstrzygnęło na 100% to napierdolić się będę musiał też w niedzielę :ashamed:
 
Lech miał wczoraj szansę na majstra to się napierdoliłem. Jako, że się jeszcze nic nie rozstrzygnęło na 100% to napierdolić się będę musiał też w niedzielę :ashamed:
Obowiązek to obowiązek, są rzeczy ważne i ważniejsze ;)
 
Back
Top