Co mnie wku*wia

Wkurwiają mnie lizoduby KSW na tłiterze.

I jedno piwo wypite na festiwalu piwa a potem cala noc picia koncerniaków. I wpisy po pijaku.
 
Wkurwia mnie moda wśród gimbusów i osiedlowych dresików na e-papierosy i zaciąganie się nimi co 10 sekund. Wsiądzie taki jeden z drugim do autobusu miejskiego, ma dwa przystanki do przejechania, ale oczywiście w tym czasie rozsiądzie się tak żeby każdy widział i 50 razy wsadzi to gówno do ryja, bo przecież inaczej nie wytrzyma....
W dupę se to wsadźcie...
 
Wkurwiają mnie dziewczyny(ogółem ludzie, ale najczęściej widze to u kobit) do których piszę w ważnych sprawach, a te odpowiadają tylko "Aha" "OK" "LOL" "Spoko"
 
@Charles Bronson to ja wiem, i niech sobie już nawet tak piszą, ale nie gdy kurwa człowiek pilnie potrzebuje odpowiedzi w ważnej sprawie. Nawet kurwa głupie "nie, nie obchodzi mnie to" jest serio lepszą dla mnie odpowiedzią niż "aha"
 
Wkurwia mnie, że już drugi tydzień z rzędu napisy do Walking Dead się opóźniają :cry:
 
Macie czasami tak, że niby wszystko jest si a w środku zjada was takie uczucie niepokoju? Jakby zaraz miało się coś spierdolić? Czasami jestem w dobrym humorze i jedna nawet z pozoru błaha sprawa potrafi sprawić, że cały czas rozmyślam o sprawach nieistotnych i zamieniam się w kłębek nerwów.
Nic tylko schować się pod pierzyną na jakiś tydzień:( Super pasja.

A w dodatku mój telefon zaczyna stroić fochy. Chyba daje mi znać, że wybiera się na tę farmę dla starych telefonów;)
 
Macie czasami tak, że niby wszystko jest si a w środku zjada was takie uczucie niepokoju? Jakby zaraz miało się coś spierdolić? Czasami jestem w dobrym humorze i jedna nawet z pozoru błaha sprawa potrafi sprawić, że cały czas rozmyślam o sprawach nieistotnych i zamieniam się w kłębek nerwów.
Nic tylko schować się pod pierzyną na jakiś tydzień:( Super pasja.

A w dodatku mój telefon zaczyna stroić fochy. Chyba daje mi znać, że wybiera się na tę farmę dla starych telefonów;)
Moja dziewczyna tak miała.
 
Wkurwia mnie, ze forumowicze nie rozumieja mojej wypowiedzi na temat angielskiego Joanny Jedrzejczyk i probuja zrobic zemnie jej hejtera :(((( Nawet mi troche smutno z tego powodu, bo uwielbiam JJ :)
 
Wkurwia mnie, ze forumowicze nie rozumieja mojej wypowiedzi na temat angielskiego Joanny Jedrzejczyk i probuja zrobic zemnie jej hejtera :(((( Nawet mi troche smutno z tego powodu, bo uwielbiam JJ :)
Asi angielski nie jest na jakims wysokim poziomie(dosyc ograniczony zasob slow,zwrotow),takie sa fakty i to nie zaden hejt.Jakos tam sobie radzi to wszystko.Nie rozumiem ludzi,ktorzy twierdza,ze ona ma dobry angielski,chyba sami nie sa tytanami tego jezyka.
 
Macie czasami tak, że niby wszystko jest si a w środku zjada was takie uczucie niepokoju? Jakby zaraz miało się coś spierdolić? Czasami jestem w dobrym humorze i jedna nawet z pozoru błaha sprawa potrafi sprawić, że cały czas rozmyślam o sprawach nieistotnych i zamieniam się w kłębek nerwów.
Nic tylko schować się pod pierzyną na jakiś tydzień:( Super pasja.

A w dodatku mój telefon zaczyna stroić fochy. Chyba daje mi znać, że wybiera się na tę farmę dla starych telefonów;)
Mam tak dzisiaj. Robiłem jajecznicę. Najpierw spadło mi jajko. Potem scialem jajecznicę, a boczek, którego dodałem okazał się słony niczym ściany kopalni w Wieliczce. Jestem teraz jak bomba zegarowa, nie daje po sobie poznać, bo żona pomyśli, że jestem jebniety.
 
Wykąpałem wczoraj dzieciaka i gdy go uśpię miałem jechać do sklepu po zakupy na obiad. Usnąłem z małym i obudziłem sie po 22.00, żona w najlepsze oglądała u can dance i dostałem zjebe dlaczego do sklepu nie pojechałem. Więc wstałem rano wcześniej niż zwykle (żona ma dzisiaj wolne i siedzi z małym) pojechałem do sklepu zrobiłem zakupy to dostałem zjebe dlaczego zrobiłem zakupy jak ona by sobie poszła z małym na spacer to by zrobiła przy okazji ... szkoda się odzywać :/
 
Wykąpałem wczoraj dzieciaka i gdy go uśpię miałem jechać do sklepu po zakupy na obiad. Usnąłem z małym i obudziłem sie po 22.00, żona w najlepsze oglądała u can dance i dostałem zjebe dlaczego do sklepu nie pojechałem. Więc wstałem rano wcześniej niż zwykle (żona ma dzisiaj wolne i siedzi z małym) pojechałem do sklepu zrobiłem zakupy to dostałem zjebe dlaczego zrobiłem zakupy jak ona by sobie poszła z małym na spacer to by zrobiła przy okazji ... szkoda się odzywać :/
Hehehehe
 
Nie mówiąc o tym że mało która wie, że dzisiaj DZIEŃ MĘŻCZYZNY. Za to kiedy dzień kobiet to każda wie doskonale !!!
 
Wczoraj rano się wkurwiłem. Żona zostawiła w garażu drzwi od swojego auta odchylone na cały weekend, światełko się świeciło i aku się rozładował. Rano zazwyczaj wyprowadzam auta z posesji, żeby się Żonka nie męczyła potem wyjazdem z garażu (tak, stres to dla niej), więc musiałem ogarnąć jakoś sytuację. No nic, miałem kable stare, więc chciałem podłączyć. Wypchnąłem jej auto z garażu, tylko nie pomyślałem, że do zamkniętej bramy jest dość stromy zjazd i zanim się kurwa spostrzegłem, to już auto się na bramie zatrzymało. Godzina 6:00 - co kurwa robić - auto Żony na bramie siedzi dość mocno, moje też nie mogę przestawić bliżej bo akurat Jej autem zatarasowałem, a kable kurwa za krótkie o 20 cm. Więc zacząłem pchać pod górkę z tej bramy. Z początku w chuj nie szło, jeszcze sobie łapę drzwiami ujebałem, spodnie całe ujebane, koszula przepocona w płaszczu i marynarce ale pcham dalej. Jakoś sie udało po 15 minutach rozbujać i konkretnie przepchać te kilkanaście cm, żebym mógł bramę otworzyć (btw teraz mam takie zakwasy na nogach jakbym 50km przebiegł wczoraj). Kable dalej za krótkie, więc myślę, zepcham na drogę za bramą, podjadę moim i będzie git. Zepchałem na drogę, przez kilka minut dopchałem na miejsce, które było w miarę nie przeszkadzające nikomu, ujebałem się jak świnia, przepociłem, ale zadowolony podchodzę do mojego auta, żeby je przestawić, patrzę na kable rozruchowe - kurwa jeden jest URWANY i się nie nadaje do niczego. Gdybym wcześniej zauważył, to bym w ogóle nie pchał :)
Wkurwiony poszedłem obudzić Żonę :)
Jej auto uruchomiłem po południu, jak kupiłem nowe kable :)
 
Macie czasami tak, że niby wszystko jest si a w środku zjada was takie uczucie niepokoju? Jakby zaraz miało się coś spierdolić? Czasami jestem w dobrym humorze i jedna nawet z pozoru błaha sprawa potrafi sprawić, że cały czas rozmyślam o sprawach nieistotnych i zamieniam się w kłębek nerwów.
Nic tylko schować się pod pierzyną na jakiś tydzień:( Super pasja.

Pewnie, że tak Arlovski. Ogólnie u mnie następuje zmiana nastroju z minuty na minute. Jem sobie obiad, pomyślę o czymś chujowym, ściska mnie w żołądku, czy mam jakieś stany lekowe. Nadaje się na leczenie psychologiczne. Ogólnie jak dobrze mi idzie, to czekam tylko aż coś się zjebie, a jak się coś jebie to wszystko na raz. Wkurwia mnie jak ktoś jest zbyt spięty na coś, niekompetentność wśród ludzi, zbytni optymizm i jak się ludzie śmieją z byle pierdoły i cieszą do siebie jak głupi do sera. Wkurwia mnie, że młodzi plują na swój naród pisaniem ''polaki, cebulaki''. Przyjebał bym jednemu z drugim gimbusowi, czy mentalnemu gimbusowi spacerkowego :D
 
Wkurwia mnie to, że cały wjazd i zjazd z mostu Siekierkowskiego stoi zajebany aż do stadionu Legii, a w miejscu gdzie korek się kończy i ludzie przyśpieszają stoi Straż Miejska skitrana za jakimś dźwigiem i łapie na radar.
 
Last edited:
Wkurwia mnie, że współlokatorzy zamiast porządnego płynu do mycia naczyń wolą jakieś gówno.
 
Widzę Panowie wszyscy mamy ogólne, poniedziałkowe, wiosenne nerwy. Mnie wkurzają lekarze, którzy każą na siebie czekać w kolejkach jak do jakiegoś maharadży by człowiek szedł.
 
Mnie nic nie wkurza, poniedziałek wolny, słońce świeci, dziewczyny zaczynają pokazywać nogi, staruszki się uśmiechają, pieski merdają ogonkami, żule w poczciwym pijackim grymasie szczelają tanie piwka, w powietrzu czuć zapach pierwszych kwiatów oraz nadziei na lepsze jutro.
a9b638c7aaad401ce35f28ec3.gif
 
Mnie nic nie wkurza, poniedziałek wolny, słońce świeci, dziewczyny zaczynają pokazywać nogi, staruszki się uśmiechają, pieski merdają ogonkami, żule w poczciwym pijackim grymasie szczelają tanie piwka, w powietrzu czuć zapach pierwszych kwiatów oraz nadziei na lepsze jutro.
a9b638c7aaad401ce35f28ec3.gif
Dzisiaj nawet Pani w dziekanacie była miła i sama rozwiązała moje problemy bez proszenia :p
 
Pewnie, że tak Arlovski. Ogólnie u mnie następuje zmiana nastroju z minuty na minute. Jem sobie obiad, pomyślę o czymś chujowym, ściska mnie w żołądku, czy mam jakieś stany lekowe. Nadaje się na leczenie psychologiczne. Ogólnie jak dobrze mi idzie, to czekam tylko aż coś się zjebie, a jak się coś jebie to wszystko na raz.
No kurwa wszystko się zgadza. Jak ogarniesz sobie kojo w jakimś szpitalu to rezerwuj dla mnie miejsce.
 
Temat nabrał rumieńców - panowie powyżej - mistrzowska rozkmina! Dobrze się czyta takie wypociny, a nie w kółko tylko wkurzają - " stare baby bo stare, grubi bo są tłuści, żule bo śmierdzą" itp.
 
Wkurwia mnie to jak przychodzi noc jak jestem w domu. W chuj głupich i pojebanych myśli z którymi za chuja nie moge sobie poradzić.
 
Back
Top