By żyło się lepiej: kariera/studia/przekręty;)

Co ten mordor to ja nie mam pytan. Wsiada przed chwila typiara z cycami na wierchu. Taka bluzka z czarna siatka na cycach i bez stanika hahha. Fajna nie jest ale kariere pewnie robi w korpo.
 
No to Januszek i jego kuce powinni się cieszyć, że spełnia się ich mokry sen o tzw. "wolnym rynku". Polacy wyjadą na zachód, Ukraińcy przyjadą do nas, a kto przyjedzie na Ukrainę? :lol: Zabawny wydaje mi się fakt, że idolem wolnorynkowej młodzieży jest starszy pan, który po 89 nie przepracował chyba ani jednego dnia, bo pisaniem wtórnych artykułów czy "oranie" lewaków trudno nazwać pracą. Teraz natomiast śmieje się ze swoich frajerów-fanów, trzepiąc grube siano w Brukseli. ;D Na szczęście z "kucostwa" wyrasta się bardzo szybko, zazwyczaj gdy kończy się życie na garnuszku rodziców.

Nawrócony kuc.
 
A co lepiej Kasprowy wierzch??
Dlaczego? No ja znam tylko taką definicję tego słowa. Wierch jako szczyt górski, żaden inny. Dlatego zdziwił mnie ten wierch jako "zamiennik" słowa wierzch. Myślałem, że Czarls po prostu zgubił "z", ale przecież nie mógł zrobić tego dwa razy w tym samym słowie...
 
Minimalna w następnym roku rośnie o 150 PLN brutto. PiSiory dały więcej niż chciał negocjować komitet obywatelski. Komuna pełną gębą...
 
@kaczka41 mam szkolenie z BHP i gosc tak przynudza ze ja pierdole. Ty tez tak przynudzasz?

Nie...
200.gif
 
Przeciętny polski współpracownik amerykańskiego potentata to trzydziestokilkuletni, bezdzietny mężczyzna, właściciel sześcioletniego auta.
Ostatnio pojawiło się wiele negatywnych głosów na temat warunków pracy kierowców współpracujących z Uberem. Uber postanowił sprawdzić, ile jest w tym prawdy. Pomóc miały opracowania Instytutu Sobieskiego i Millward Brown.
Przeciętny kierowca pracujący 20-40 godzin tygodniowo zarobił 4855 złotych brutto. Ci jeżdżący ponad 40 godzin tygodniowo mogli liczyć na 8247 złotych.
Od wskazanych kwot trzeba odliczyć 20-25 proc., które bierze dla siebie Uber za pomoc w organizacji przejazdów, a także składki na ubezpieczenie społeczne oraz zdrowotne i opłaty za paliwo.​
 
Ale mnie dzisiaj Angole dojechali, o kurwa. Następny tydzień mam kluczowy, albo mam jaja i chuj i ogarnę, albo jestem cipa i polegnę. O fuck, takiego hardkoru jeszcze nie miałem.
 
Nie ogarniam swojej roboty. Ostatnio w firmie atmosfera napięta jak baranie jajca, co chwile ktoś dostaje jakiś opierdol, do tego ostatnio sam przyznaje, że z jedną rzeczą dałem ciała dosyć konkretnie. Dzisiaj szef zaprasza mnie na chwilkę do swojego pokoju. Myślę sobie, "oho, w końcu będzie zjebka, ale przynajmniej będę to miał za sobą". A ten mi wjebał....premię. I to całkiem sutą :DC:
 
Miałem kiedys w pracy kumpla, który przerzucał swoją pracę na innych i później nie musiał pracować więcej niż godzinę dziennie .... trochę podkurwiało to tych, którzy za niego robili, zwłaszcza jak wpadał na kilkugodzinne pogawędki w czasie pracy. Co najzabawniejsze nikt nie przestał "pomagać" , ludzie chyba wolą być dymani niż urazić dymającego nazwaniem go dymającym
 
Miałem kiedys w pracy kumpla, który przerzucał swoją pracę na innych i później nie musiał pracować więcej niż godzinę dziennie

Nie przerzucał tylko oddelegowywał. Trzeba pracować mądrze a nie ciężko :mamed:

Ja powiem szczerze, że też przerzucam sporo zadań na moje pracownice ale po to żeby się czegoś nauczyły. Niby są na stanowisku copywriter a każda jak idzie sobie gdzieś dalej (bo nie oszukujmy sie copywriter to nie scieżka kariery), zna przynajmniej podstawy BEX Analyzera czy SAPa i sam ucze je sporo excela
 
Back
Top