By żyło się lepiej: kariera/studia/przekręty;)

@krzychu88 Part.2 Nie można nikomu odmawiać prawa do edukacji, bo jest to prawo każdego Polaka.(bez względu na pochodzenie, sytuację finansową, wiarę itedeitepe) Jeśli ktoś wyraża chęć kontynuowania nauki powinno mu się zapewnić wszystkie możliwe środki ku temu. Inną kwestią są ludzie, którzy studiują, bo "tak wypada" lub są na studiach żeby napierdalać w gaz przez x lat.

Edit. Wybacz, że w partach piszę, ale internety w telefonie mi się buntują.
 
Last edited:
@krzychu88 Przy obecnej formie funkcjonowania państwa te studiujące 10% byłoby z nadania. Dlatego uważam, że lepiej jest w obecnej sytuacji. Jeśli ktoś jest jebanym kretynem (ale studiującym) i tak mu to nic nie da w przyszłości. Może i uda mu się "prześlizgnąć" przez magisterkę, ale jak będzie miernotą to i tak skończy bez pracy.
Tyle, że na chwilę obecną państwo wydaje całkiem grubą kasę na dziesiątki tysięcy studentów którzy studiować nie powinien.
Edit: Co do drugiej części to wystarczy ograniczyć ilość miejsc na uczelniach. Wtedy każdy będzie miał możliwość spróbować dostać się na studia - ci co się nie nadają po prostu się nie dostaną i tyle.
 
Państwo wydaje pieniądze na masę innych rzeczy które są o wiele bardziej bezsensowane niż edukowanie debili.
Ale to nie jest powód dla którego to kształcenie debili powinno być kontynuowane. Patologie trzeba zwalczać a nie tolerować tylko dla tego, że w innych dziedzinach są gorsze. Wykształcenie wyższe powinno niejako świadczyć o przynależności do elity intelektualnej narodu. A w dzisiejszych czasach studia może w zasadzie skończyć każdy kto jest w miarę uparty.
Nie potępiam ludzi idących na studia pomimo tego, że raczej w teorii nie powinni. Sytuacja dzisiaj jest absurdalna, nawet na prostych stanowiskach biurowych wymagają wyższego wykształcenia więc każdy radzi sobie jak może w miarę swoich możliwości. Winny jest system. Gdyby go zmienić to z czasem sytuacja by się unormowała i nikt nie szukał by na kasę kogoś z dyplomem magistra bo tych byłoby na tyle mało, więc obsadzali by inne, bardziej pasujące do ich wykształcenia stanowiska. Oczywiście wraz z ograniczeniem ilości miejsc na studia powinien wzrosnąć poziom na uczelni ale do tego doszło by niejako z automatu.
 
Po części się zgadzam. Uważam, że w dużej mierze problemem jest zbyt duża ilość miejsc na totalnie zbędnych i niepotrzebnych kierunkach. Uczelnie tworzą pierdyliard miejsc na kierunkach typu animacja kultury, socjologia, wszelakie kierunki językowe, podczas gdy rynek nie potrzebuje takiej liczby lektorów danego języka, socjologów, dziennikarzy etc. Państwo Polskie ma problem z zaktywizowaniem ogromej liczby młodych ludzi, którzy de facto powinni zajmować się tym na co w danym okresie czasu jest największe zapotrzebowanie.
 
Last edited:
Jeśli chodzi o wyższe wykształcenie jako swoisty dowód na przynależność do "intelektualnej elity narodu" to marzy Ci się chyba model przedwojenny. Już od dawna wykształcenie nie jest równoznaczne z przynależnością do tejże elity. W dzisiejszych czasach intelektualne elity zamykają się w wąskich ramach niektórych pracowników naukowych oraz kilku innych wyjątkach. Problemem jest ilość pieniędzy przeznaczanych na badania i szkolnictwo wyższe.
 
Nie zbuduje się takich elit w sytuacji gdy lepiej dać 500+ dla lumperproletariatu niż dotować ww gałęzie szkolnictwa i nauki.
 
@krzycho88 wybacz, że rozdrabniam swoje światopoglądowe w(z/y)wody ale Orange mnie dzisiaj sabotuje :/
 
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, rozplandeczał samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k
 
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, rozplandeczał samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k
Nie znam się. Z tego co przeczytałem to bym zmienił. Każda robota która daje jakąś możliwość rozwoju, patrz "
60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE." jest lepsza niż ta, która nas nie rozwija. Nie ma co się żenić z pracą, jesteś jeszcze młody. Jedyna rzecz nad która bym się zastanowił to, czy nie zostaniesz na lodzie jak nie przedłużysz tej umowy, a tam się nie dostaniesz.
Jeśli chodzi o mnie to pracuję na tym magazynie, jak na razie na okres próbny. Jednak jestem zadowolony i dużo się nauczyłem ;)
Dzięki.
 
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, rozplandeczał samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k

Jeśli masz umowę na okres próbny, to teraz dostaniesz umowę na czas określony z maks. miesięcznym okresem wypowiedzenia. A zawsze możesz spróbować rozwiązać umowę z dotychczasowym pracodawcą za porozumieniem stron z dnia na dzień. Więc póki nie będziesz miał na papierze klepniętej lepszej fuchy to przedłuża.

BTW. Z tego co napisałeś to ta lepsza oferta to 1200 podstawy....?
 
Jeśli masz umowę na okres próbny, to teraz dostaniesz umowę na czas określony z maks. miesięcznym okresem wypowiedzenia. A zawsze możesz spróbować rozwiązać umowę z dotychczasowym pracodawcą za porozumieniem stron z dnia na dzień. Więc póki nie będziesz miał na papierze klepniętej lepszej fuchy to przedłuża.

BTW. Z tego co napisałeś to ta lepsza oferta to 1200 podstawy....?
razem 3500, teraz mam 2200, a z dnia na dzień mnie nie puszczą, bo nikogo nie puszczają. Jade am jutro zobaczyc co i jak, jak będzie spoko to poprostu nie przedłużę tej umowy i od poniedziałku zaczynam.
 
Last edited:
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, rozplandeczał samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k
Chujowy biznes. Znam zbyt wiele osób, które jeżdżą tirami.
Ale jak lubisz jeździć czymś dużym, to i tak prędzej czy później trafisz na tir.
Zobacz na pracodawcę, wielu obiecuje zajebiste stawki, a później człowieka opierdalają na każdy grosz. Popytaj wśród kierowców co o tej firmie mówią, nie ma lepszego źródła wiedzy.
Jak prywaciarz ma złą opinię, to ja bym się nawet nie zastanawiał. U mnie w domu jest kilku takich, co mają samochody, ale nie ma kierowców, bo obiecują rzeczy z chuja i chuja dają.
Jak się zdecydujesz na tiry to koniec życia praktycznie. Kup dobry laptop i szybki internet bo idzie się zajebać samemu siedząc po 14 goszin na parkingu.
 
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, rozplandeczał samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k
Na jakiej trasie ta nowa robota?
Niewiem co tam ci obiecuja ale ja tak za szybko to bym nie zmeniał
Kazdy weekend w domuto w 99% Przypadkow wyglada to tak ze w domu to ty robisz co tydzien Pauze 45 ewentualnie 69/69 i ogień
Młody jestes to mysle ze jeszcze zdazysz na duze auta przejsc jak tam cie ciagnie
Ale wybor nalezy do ciebie
 
Ciężka decyzja przede mną. Jutro kończy mi sie umowa na okres próbny i miałem ją przedłużyć, ale dziś znalazłem inną oferte i jestem w kropce. Ogólnie teraz prace mam dobrą, codziennie śpię w domu, weekendy mam wolne, a pracuje jakieś 140h w miesiącu. Gdybym zdecydował się na zmiane to wolne będę miał tylko weekendy, a od poniedziałku do piątku będę w trasie. Teraz mam całość wynagrodzenia na na konto, a jak zmienie to 1200 podstawy plus diety i ryczałty za spanie w aucie. Najważniejszy atut za zmianą roboty to zarobki. 60% więcej niż teraz, z możliwością przejscia na większe auto i dodatkowy tysiak miesięcznie jak zdam CE. Kurwa nie wiem za bardzo co zrobić, tym bardziej, że za dużo czasu na decyzje nie mam. Jutro jestem umówiony żeby sie zabrać w jakąś krótką trasę z innym kierowcą i zdecyduje. Obecnie moja robota wygląda tak, że przychodze na magazyn, ładuję sobie auto i rozwożę towar do klientów. Wkurwia mnie trochę to ładowanie i to że jest wiele miejsc rozładunków każdego dnia. Jak zmienię robotę to nie będę ładował auta tylko jeździł, samochód do załadunku i ewentualnie zabezpieczał ładunek. Nie wiem po jaki chuj tutaj o tym pisze, może coś doradzicie.

@SCStunner @Rycho @Vic3k

Zależy już od Ciebie czy pasuje Ci spanie w domu jedynie w weekendy, wiadomo lepsza kasa ale kosztem tego że praktycznie nie masz życia bo spędzasz większość w samochodzie...
ja osobiście wolał bym pracować na miejscu za mniejszą kasę ale z świadomością że po odwaleniu dniówki wracam do domu i wyspie się w własnym pokoju a nie na parkingudowac . Ale to już sam musisz zdecydować co tobie bardziej odpowaida.
 
ja osobiście wolał bym pracować na miejscu za mniejszą kasę ale z świadomością że po odwaleniu dniówki wracam do domu i wyspie się w własnym pokoju a nie na parkingudowac
Coś w tym jest, ale najpierw musze trochę z długów powychodzić więc chyba się zdecyduje. Dam znać jutro.
 
Coś w tym jest, ale najpierw musze trochę z długów powychodzić więc chyba się zdecyduje. Dam znać jutro.
W moi rodzinnym miescie sporo kumpli poszlo albo na mniejsze busy albo na tira, bo to najlepsza perspektywa na tym zadupiu. Generalnie sobie chwala, kasa ok, ale... zaden nie spi co weekend w domu. Najczesciej sa dwa trzy tygodnie w trasie, potem kilka dni w domu.
 
@Born2kill Ten drugi sklep , co go otworzyli niedawno, to jakoś z Waszym współpracuje? Bo jakoś widze rotację pracowników pomiędzy obydwoma...Jak to jest?
Ps. A może po prostu kilku odeszło do nowootwartego i już tylko w "rzeźni" działa..?
 
za wysokie, sorry....





poprawiłem
Nie no wybaczam i rozumiem, nie no lafiryndy nie potrzebuję, przy mojej obecnej kurewsko słabej finansowej sytuacji to lafirynda byłaby marnotrawieniem kasy także nie odciążajcie swoich portfeli.Ale możesz powiedzieć szczegółowo jakie, tak po prostu z ciekawości.
 
Back
Top