Siwy25_1
UFC Light Heavyweight
To żaden argument, ponieważ szkodliwość wódy jest przeogromna a dostępna jest nawet w sklepikach szkolnych.
No tak alkotubki w szkołach.Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
To żaden argument, ponieważ szkodliwość wódy jest przeogromna a dostępna jest nawet w sklepikach szkolnych.
No tak alkotubki w szkołach.Kurwa że też przegapiłem jak to weszło do sklepów, karton bym kupiłNo tak alkotubki w szkołach.
No widać jak raczej nie zabił, idealny timing co do tego tematu :)No ja właśnie o handlu mówiłem. To było lata temu ale gość stwierdził mniej więcej "Jak komuś wpierdole to raczej nie zabiję, od tego ścierwa na pewno ktoś umrze"
Juras o Rutku.
Wchodzenie w temat alkoholu jest bez sensu, bo na ten przykład mogę dać kodeinę dostępną w każdej aptece.To żaden argument, ponieważ szkodliwość wódy jest przeogromna a dostępna jest nawet w sklepikach szkolnych. Jej dostępność jest nieporównywalnie większa niż trawy i potrafią robić wielkie naloty za dwa głupie krzaczki.
...
Co do trawy jeszcze – Ci paranoicy są groźni głównie sami dla siebie. A takich – podobnie jak samobójców w depresji czy to dorosłych, czy dzieci – państwo ma od dekad gdzieś. Niezależnie od władzy. Państwo dostaje kociokwiku od tych środków psychoaktywnych, które sprawiają, że pacjent rozrabia nie "do wewnątrz", ale "na zewnątrz" -- robiąc burdy, demolując mieszkania, bloki i atakując innych czy to w domach, czy na ulicach -- bo to wszystko zbyt wielu wyborców widzi, słyszy i dotyka. Pośrednio lub bezpośrednio. Ciche dramaty są za mało medialne.
Rozumiem, że walczyłeś jako pacjent? Bo ja temat raczej znam ze środowiska lekarzy/terapeutów. Choć i pacjentów też "kilku" widziałem. Więc perspektywa, przegląd i ogląd trochę inny.Wchodzenie w temat alkoholu jest bez sensu, bo na ten przykład mogę dać kodeinę dostępną w każdej aptece.
Trochę walczyłem na terapiach, więc coś tam wiem o tym skąd się biorą paranoje, a nie potrawkowe schizy. A biorąc pod uwagę fakt, że palaczy przybywa to tych paranoików także by przybywało, a to nie ma miejsca, więc nie przekona mnie to. Tak samo jak z LSD, jeden zeżre cały zeszyt i przeżyje, a drugi weźmie raz jedną kratkę i mu się utajona cyklofrenia uruchamia.

Netflix robi o nim film i gloryfikuje takiego typka. Pojebany świat.

Nie, nie została. Jeżeli nie chcesz sobie zadać trudu, żeby przeczytać całość, to jednak nie warto komentować, bo to totalna ignorancja według mnie. Piszesz, o czymś z czym się w ogóle nie zapoznałeś. Nawet z grupą badawczą się mylisz, bo testowano ludzi w przedziale 21-50 lat.Mogę tylko powiedzieć, że została postawiona teza i znaleziono odpowiednią grupę kontrolną, aby ją potwierdzić. Z własnego życia i doświadczenia różnych ludzi domniemam, że te paranoje to tak zwany dialog wewnętrzny, który człowiek prowadzi sam w sobie, a po zażyciu tej konkretnej substancji, poczucie tego dialogu zostaje mocno uwypuklone, czego młodzi ludzie nie potrafią ogarnąć w sensie zrozumienia co się dokładnie w danym momencie dzieje.
Mówiłem że jeśli chodzi o uprawę owoców to tylko czereśnie. Melony są nieopłacalneRzucę lekkim offtopem , wie ktoś jak się rozwija sprawa z Rutkiem i skokiem na melona ??
Z tego badania płynie jedna prawda znana od lat, jeśli ktoś jest "podatny" to się wpierdoli w nałóg czy w paranoję, jeśli podatny nie jest to się nie wpierdoli, wszystko zależy od jednostki.Nie, nie została. Jeżeli nie chcesz sobie zadać trudu, żeby przeczytać całość, to jednak nie warto komentować, bo to totalna ignorancja według mnie. Piszesz, o czymś z czym się w ogóle nie zapoznałeś. Nawet z grupą badawczą się mylisz, bo testowano ludzi w przedziale 21-50 lat.
Ale też na siłę przekonywać nie zamierzam, bo to nie ma sensu -- a każdy z nas pewnie szanuje swój czas. Ty masz swoje zdanie ja moje -- które na dowodach anegdotycznych, bynajmniej, nie opieram.
No i, przede wszystkim, robimy tutaj offtop.
Takie że wrzuca się po 1 min. podobnego posta w tym samym temacie...Słyszeliście ze marihuana robi dziury w pamięci?

Kasjusz aż niemożliwe że zrozumiałeś dowcip.Takie że wrzuca się po 1 min. podobnego posta w tym samym temacie...
![]()
![]()
![]()

Fakt kiepsko na tym wyszli .Mówiłem że jeśli chodzi o uprawę owoców to tylko czereśnie. Melony są nieopłacalne
Kasjusz aż niemożliwe że zrozumiałeś dowcip.![]()



Przestań namawiać kurwa byku…Podobno marihuana robi dziury w pamięci
Nie, kreciku drogi, z tego badania płynie o wiele więcej. Tyle, że go nie przeczytałeś dokładnie, albo wcale, bo przestudiowanie go trochę trwa i śmiem twierdzić, że brak Ci kompetencji do odpowiedniej jego analizy.Z tego badania płynie jedna prawda znana od lat, jeśli ktoś jest "podatny" to się wpierdoli w nałóg czy w paranoję, jeśli podatny nie jest to się nie wpierdoli, wszystko zależy od jednostki.
A tak jak kolega wyżej napisał... Każde badanie da się poprzeć naukowo wybierając odpowiednią grupę testowanych.
A wiedza lekarzy/psychiatrów którzy znają te tematy tylko z książek jest gówno warta, jest to wiedza czysto teoretyczna.
Dlatego między innymi sam nie korzystam z usług takich lekarzy, bo ten lekarz mimo że przerobił kilkunastu pacjentów w tym temacie, nadal może gówno o tym wiedzieć i pierdolić każdemu jedno i to samo, bez podejścia indywidualnego itp itd.
Jak mam iść żeby jakaś gówniara prosto po studiach co nie widziała nielegalnego tematu nigdy na oczy a tym bardziej nie spożywała miała mi naprawiać głowę to musiałbym być srogo jebniety.
W leczeniu alkoholizmu można lecieć schematem jednym i tym samym na setki pacjentów, w temacie narkotyków to już tak to nie wygląda i każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia, a na takie możesz liczyć tylko prywatnie, bo na NFZ to zostaniesz potraktowany jak produkt na taśmie w fabryce.
A tu przykład kolejny wrzucania wszystkich do jednego worka, tak się składa że ostatnio dyskutowałem na trzeźwo z kolegą który też długo pali i obaj doszliśmy do wniosku że nie jest to w 100% pozytywne działanie zwłaszcza na motywację i chęci do życia człowieka.u tych jarających przez lata. Pierdolenie: "mnie to nie szkodzi wcale a wcale! mnie to pomaga, to ma same plusy! Żadnych, ale to żadnych skutków ubocznych!". Ilu ja takich słyszałem, że tak mówią. A ich otoczenie tylko kiwa głową z dezaprobatą lub ciężko wzdycha, słysząc te banialuki.
Ten mój cytat, będący wycinkiem wypowiedzi, to tylko dygresja, która nie ma większego znaczenia. Ale rozumiem, że się na tym skupiłeś, bo uznałeś to za wygodnie dla siebie. Z tym "mniejszym złem" to może w znacznym stopniu prawda. Ale nie, nie mowa tu o latach dawno minionych, w moim odbiorze tego zagadnienia, tylko ostatnich kilku. Ten mit o znikomej lub żadnej szkodliwości uznaję za dalej pokutujący. Również u wielu na tym forum. Z tymże każdy może inaczej interpretować pewne słowa i stwierdzenia. Dajmy temu spokój.A tu przykład kolejny wrzucania wszystkich do jednego worka, tak się składa że ostatnio dyskutowałem na trzeźwo z kolegą który też długo pali i obaj doszliśmy do wniosku że nie jest to w 100% pozytywne działanie zwłaszcza na motywację i chęci do życia człowieka.
Musisz rozróżnić sebka który ma 80 IQ a musisz odróżnić inteligentnego sebka.
Sebek nie = Sebek.
Też znałem wielu takich którzy byli wielkimi palaczami sypkiej samosieji która nie kopała a robili z siebie wielkich rastamanów, i to zazwyczaj takie osobniki pierdolą "mordeczko mi to nic nie szkodzi, pomaga!" I wiesz co? Ich już dawno w życiu tych normalnych ludzi nie ma, bo jak człowiek dorósł do pewnego wieku to zrozumiał że zadawał się z klaunami.
Chłopskie rozumy tutaj nie mają miejsca tylko wnioski wyciągane przez lata z samego siebie, ale nie chce mi się tutaj rozwijać w tym temacie zwłaszcza że nie tego dotyczy a dodatkowo musiałbym bardzo dużo pisać i na jednej wiadomości dyskusja by się nie skończyła, główny wniosek z tej 2 godzinnej dyskusji był poprostu taki że to jest "mniejsze zło" biorąc pod uwagę wszystkie specyfiki i dodając do tego nawet te legalne, sprzedawane w sklepach.
Te przykłady z tymi sebkami to chyba z nastoletnich lat zapamiwtaleś, bo ja przynajmniej od 10 lat, nie licząc forum.... Nie usłyszałem od nikogo z kolegów tych banialuków o których opowiadają gimnazjaliści.
Ten mój cytat, będący wycinkiem wypowiedzi, to tylko dygresja, która nie ma większego znaczenia. Ale rozumiem, że się na tym skupiłeś, bo uznałeś to za wygodnie dla siebie. Z tym "mniejszym złem" to może w znacznym stopniu prawda. Ale nie, nie mowa tu o latach dawno minionych, w moim odbiorze tego zagadnienia, tylko ostatnich kilku. Ten mit o znikomej lub żadnej szkodliwości uznaję za dalej pokutujący. Również u wielu na tym forum. Z tymże każdy może inaczej interpretować pewne słowa i stwierdzenia. Dajmy temu spokój.
Post, który sam w sobie był dygresją, tyczył się badania. Do niego się odnosiłem. Komuś się nie podobają fakty, to niech napisze, do tych, które je przeprowadzali. Zapoznaj się z nim albo nie. Nie nalegam. Może je zrozumiesz, ale zakładam, że będzie to problematyczne.
Zgadzam się, że to zagadnienie jest tematem rzeką i proponuję nie zaśmiecać tego tematu trawą.
Rozkręcamy się dopieroW tym temacie jest już wszystko. Cuudnie!
