Andrzej K. zatrzymany przez CBŚP.

No ja właśnie o handlu mówiłem. To było lata temu ale gość stwierdził mniej więcej "Jak komuś wpierdole to raczej nie zabiję, od tego ścierwa na pewno ktoś umrze"
No widać jak raczej nie zabił, idealny timing co do tego tematu :)

Kumple z grupy Ci mówią: nie świruj i nie rozwalaj biznesu , cpunom i tak już nic nie pomoże a pamiętaj że chcącemu nie dzieje się krzywda :) i dają Ci 10k - masz, żonie kup coś ładnego, do klubu coś kup, przyda się:)
 
To żaden argument, ponieważ szkodliwość wódy jest przeogromna a dostępna jest nawet w sklepikach szkolnych. Jej dostępność jest nieporównywalnie większa niż trawy i potrafią robić wielkie naloty za dwa głupie krzaczki.

...

Co do trawy jeszcze – Ci paranoicy są groźni głównie sami dla siebie. A takich – podobnie jak samobójców w depresji czy to dorosłych, czy dzieci – państwo ma od dekad gdzieś. Niezależnie od władzy. Państwo dostaje kociokwiku od tych środków psychoaktywnych, które sprawiają, że pacjent rozrabia nie "do wewnątrz", ale "na zewnątrz" -- robiąc burdy, demolując mieszkania, bloki i atakując innych czy to w domach, czy na ulicach -- bo to wszystko zbyt wielu wyborców widzi, słyszy i dotyka. Pośrednio lub bezpośrednio. Ciche dramaty są za mało medialne.
Wchodzenie w temat alkoholu jest bez sensu, bo na ten przykład mogę dać kodeinę dostępną w każdej aptece.
Trochę walczyłem na terapiach, więc coś tam wiem o tym skąd się biorą paranoje, a nie potrawkowe schizy. A biorąc pod uwagę fakt, że palaczy przybywa to tych paranoików także by przybywało, a to nie ma miejsca, więc nie przekona mnie to. Tak samo jak z LSD, jeden zeżre cały zeszyt i przeżyje, a drugi weźmie raz jedną kratkę i mu się utajona cyklofrenia uruchamia.
 
Wchodzenie w temat alkoholu jest bez sensu, bo na ten przykład mogę dać kodeinę dostępną w każdej aptece.
Trochę walczyłem na terapiach, więc coś tam wiem o tym skąd się biorą paranoje, a nie potrawkowe schizy. A biorąc pod uwagę fakt, że palaczy przybywa to tych paranoików także by przybywało, a to nie ma miejsca, więc nie przekona mnie to. Tak samo jak z LSD, jeden zeżre cały zeszyt i przeżyje, a drugi weźmie raz jedną kratkę i mu się utajona cyklofrenia uruchamia.
Rozumiem, że walczyłeś jako pacjent? Bo ja temat raczej znam ze środowiska lekarzy/terapeutów. Choć i pacjentów też "kilku" widziałem. Więc perspektywa, przegląd i ogląd trochę inny.
 
Artykuł z amerykańskiej strony rządowej. Z National Library of Medicine. NAtional Center of biotechnology information.


Badanie długie, więc wklejam kluczowe fragmenty.

Paranoja sama w sobie zyskuje coraz większą uwagę, ponieważ jest centralnym doświadczeniem zaburzeń psychotycznych i wskaźnikiem zdrowia społeczeństwa. Paranoja jest związana z używaniem najczęściej przyjmowanego nielegalnego narkotyku, konopi. Celem było ustalenie, czy główny składnik psychoaktywny konopi — ∆ 9 -tetrahydrokannabinol (THC) — powoduje paranoję i wykorzystanie narkotyku jako sondy do identyfikacji kluczowych mechanizmów poznawczych leżących u podstaw paranoi. Przeprowadzono randomizowany, kontrolowany placebo, test między grupami wpływu dożylnego THC. Łącznie 121 osób z paranoicznymi myślami zostało losowo przydzielonych do otrzymywania placebo, THC lub THC poprzedzonego stanem świadomości poznawczej. Paranoję oceniano szeroko zakrojenie za pomocą rzeczywistej sytuacji społecznej, immersyjnego eksperymentu w wirtualnej rzeczywistości oraz standardowych samoocen i miar ankietera. Oceniono domniemane czynniki przyczynowe. Analiza głównych składowych została użyta do stworzenia złożonego wyniku paranoi i złożonych zmiennych przyczynowych, które miały zostać przetestowane w analizie mediacji. THC znacząco zwiększyło paranoję, negatywny afekt (lęk, zmartwienie, depresja, negatywne myśli o sobie) i szereg anomalii oraz zmniejszoną pojemność pamięci roboczej. Wzrost negatywnego afektu i anomalii w pełni tłumaczył wzrost paranoi. Zmiany w pamięci roboczej nie doprowadziły do paranoi. Uświadomienie uczestnikom skutków THC miało niewielki wpływ. W tym największym badaniu dożylnego THC ostatecznie wykazano, że lek wyzwala paranoidalne myśli u podatnych osób. Najbardziej prawdopodobnym mechanizmem działania powodującym paranoję było generowanie negatywnego afektu i anomalii.
Paranoja jest kluczowym doświadczeniem psychotycznym, występującym jako cecha ilościowa w populacji, która wymaga wyjaśnienia sama w sobie. Jest to pierwsze badanie eksperymentalne testujące przyczynowe skutki THC konkretnie na paranoję, a także określiło mechanizm działania, wykorzystując 90-minutowy okres, w którym lek był aktywny u uczestników. Obejmowało ono rozległy zestaw ocen paranoi, wykorzystując sytuację społeczną z życia realnego, immersyjny test rzeczywistości wirtualnej, kwestionariusze samooceny i ocenę ankietera. Badanie jasno ustala, że THC powoduje paranoję u osób podatnych.

THC prowadziło również do występowania anomalii, lęku, zmartwień, depresji i negatywnych myśli o sobie. Te czynniki — wysoce prawdopodobni kandydaci wywodzący się z modelu teoretycznego — w pełni wyjaśniały wzrost paranoi. Jest to dowód na ich rolę w wywoływaniu paranoi.
Jasnym wnioskiem klinicznym jest to, że redukcja negatywnych emocji u pacjentów z urojeniami, np. poprzez zmniejszenie tendencji do martwienia się, testowanie lękowych obaw i zwiększanie pewności siebie, doprowadzi do poprawy paranoi. 4 Ponadto identyfikacja, normalizacja i redukcja subtelnych anomalii doświadczenia (np. poprzez redukcję wyzwalaczy i naukę tolerowania mylących doświadczeń sensorycznych) są uzasadnione klinicznie. Intrygujące jest to, że negatywny afekt i anomalia były tak ściśle ze sobą powiązane. Podobnie jak w poprzednich badaniach, THC osłabiało również pamięć roboczą, 14 ale nie było dowodów na to, że zmiany w pamięci roboczej były odpowiedzialne za występowanie paranoi.
 
Mogę tylko powiedzieć, że została postawiona teza i znaleziono odpowiednią grupę kontrolną, aby ją potwierdzić. Z własnego życia i doświadczenia różnych ludzi domniemam, że te paranoje to tak zwany dialog wewnętrzny, który człowiek prowadzi sam w sobie, a po zażyciu tej konkretnej substancji, poczucie tego dialogu zostaje mocno uwypuklone, czego młodzi ludzie nie potrafią ogarnąć w sensie zrozumienia co się dokładnie w danym momencie dzieje.
 
Mogę tylko powiedzieć, że została postawiona teza i znaleziono odpowiednią grupę kontrolną, aby ją potwierdzić. Z własnego życia i doświadczenia różnych ludzi domniemam, że te paranoje to tak zwany dialog wewnętrzny, który człowiek prowadzi sam w sobie, a po zażyciu tej konkretnej substancji, poczucie tego dialogu zostaje mocno uwypuklone, czego młodzi ludzie nie potrafią ogarnąć w sensie zrozumienia co się dokładnie w danym momencie dzieje.
Nie, nie została. Jeżeli nie chcesz sobie zadać trudu, żeby przeczytać całość, to jednak nie warto komentować, bo to totalna ignorancja według mnie. Piszesz, o czymś z czym się w ogóle nie zapoznałeś. Nawet z grupą badawczą się mylisz, bo testowano ludzi w przedziale 21-50 lat.

Ale też na siłę przekonywać nie zamierzam, bo to nie ma sensu -- a każdy z nas pewnie szanuje swój czas. Ty masz swoje zdanie ja moje -- które na dowodach anegdotycznych, bynajmniej, nie opieram.

No i, przede wszystkim, robimy tutaj offtop.
 
Nie, nie została. Jeżeli nie chcesz sobie zadać trudu, żeby przeczytać całość, to jednak nie warto komentować, bo to totalna ignorancja według mnie. Piszesz, o czymś z czym się w ogóle nie zapoznałeś. Nawet z grupą badawczą się mylisz, bo testowano ludzi w przedziale 21-50 lat.

Ale też na siłę przekonywać nie zamierzam, bo to nie ma sensu -- a każdy z nas pewnie szanuje swój czas. Ty masz swoje zdanie ja moje -- które na dowodach anegdotycznych, bynajmniej, nie opieram.

No i, przede wszystkim, robimy tutaj offtop.
Z tego badania płynie jedna prawda znana od lat, jeśli ktoś jest "podatny" to się wpierdoli w nałóg czy w paranoję, jeśli podatny nie jest to się nie wpierdoli, wszystko zależy od jednostki.
A tak jak kolega wyżej napisał... Każde badanie da się poprzeć naukowo wybierając odpowiednią grupę testowanych.
A wiedza lekarzy/psychiatrów którzy znają te tematy tylko z książek jest gówno warta, jest to wiedza czysto teoretyczna.
Dlatego między innymi sam nie korzystam z usług takich lekarzy, bo ten lekarz mimo że przerobił kilkunastu pacjentów w tym temacie, nadal może gówno o tym wiedzieć i pierdolić każdemu jedno i to samo, bez podejścia indywidualnego itp itd.
Jak mam iść żeby jakaś gówniara prosto po studiach co nie widziała nielegalnego tematu nigdy na oczy a tym bardziej nie spożywała miała mi naprawiać głowę to musiałbym być srogo jebniety.

W leczeniu alkoholizmu można lecieć schematem jednym i tym samym na setki pacjentów, w temacie narkotyków to już tak to nie wygląda i każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia, a na takie możesz liczyć tylko prywatnie, bo na NFZ to zostaniesz potraktowany jak produkt na taśmie w fabryce.
 
Z tego badania płynie jedna prawda znana od lat, jeśli ktoś jest "podatny" to się wpierdoli w nałóg czy w paranoję, jeśli podatny nie jest to się nie wpierdoli, wszystko zależy od jednostki.
A tak jak kolega wyżej napisał... Każde badanie da się poprzeć naukowo wybierając odpowiednią grupę testowanych.
A wiedza lekarzy/psychiatrów którzy znają te tematy tylko z książek jest gówno warta, jest to wiedza czysto teoretyczna.
Dlatego między innymi sam nie korzystam z usług takich lekarzy, bo ten lekarz mimo że przerobił kilkunastu pacjentów w tym temacie, nadal może gówno o tym wiedzieć i pierdolić każdemu jedno i to samo, bez podejścia indywidualnego itp itd.
Jak mam iść żeby jakaś gówniara prosto po studiach co nie widziała nielegalnego tematu nigdy na oczy a tym bardziej nie spożywała miała mi naprawiać głowę to musiałbym być srogo jebniety.

W leczeniu alkoholizmu można lecieć schematem jednym i tym samym na setki pacjentów, w temacie narkotyków to już tak to nie wygląda i każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia, a na takie możesz liczyć tylko prywatnie, bo na NFZ to zostaniesz potraktowany jak produkt na taśmie w fabryce.
Nie, kreciku drogi, z tego badania płynie o wiele więcej. Tyle, że go nie przeczytałeś dokładnie, albo wcale, bo przestudiowanie go trochę trwa i śmiem twierdzić, że brak Ci kompetencji do odpowiedniej jego analizy.

Można być bardziej podatnym na jedne środki, a mniej na inne -- to zresztą zupełnie inny temat.

To, że lekarze i terapeuci bywają różni to nie jest żadne novum. Sam mam do tych grup spory dystans. Jeżeli ktoś ma sporą inteligencję i zdolności do retrospekcji to warto na początku próbować sobie poradzić samemu. Dobra też jest lektura "Autonalizy" Karen Horney -- wybitnej psychiatry i psychoanalityk.

Z tymże zupełnie deprecjonowanie ich, wykwalifikowanych terapeutów, też jest podejściem ignoranckim.

A właściwie to u nas są dwa podejścia, że każdy psycholog to wybitny intelektualista i znawca ludzkiej duszy niczym Freud lub Jung albo, że psychiatra/psycholog/psychoterapeuta to totalny ćmok, pajac i szarlatan. I że każdy sebcio co ćpał przez 10 lat wie lepiej, bo: "chłopski rozum górą". Z pozdrowieniami dla rużala, ulanego projektanta i redaktora mazurka.

Można trafić i na Julkę świeżo po studiach, która gówno wie o życiu i zbyt lotna nie jest. Która będzie przepytywać i zaznaczać rubryki w tabelkach, by potem zobaczyć co jej tam w schemacie wyszło. Można też trafić do kogoś ogarniętego. Nie zawsze łatwo dokonać wyboru i nie zawsze ma się nawet na to szanse.

Tylko, że to powyższe to dywagacje dywagacji. Bo po pierwsze temat tyczy się Andrzeja K., a po drugie odnosiło się to do badań, a nie leczenia samego uzależnienia. A już najzabawniejsze czy raczej najsmutniejsze jest to wyparcie -- u tych jarających przez lata. Pierdolenie: "mnie to nie szkodzi wcale a wcale! mnie to pomaga, to ma same plusy! Żadnych, ale to żadnych skutków ubocznych!". Ilu ja takich słyszałem, że tak mówią. A ich otoczenie tylko kiwa głową z dezaprobatą lub ciężko wzdycha, słysząc te banialuki.
 
Last edited:
u tych jarających przez lata. Pierdolenie: "mnie to nie szkodzi wcale a wcale! mnie to pomaga, to ma same plusy! Żadnych, ale to żadnych skutków ubocznych!". Ilu ja takich słyszałem, że tak mówią. A ich otoczenie tylko kiwa głową z dezaprobatą lub ciężko wzdycha, słysząc te banialuki.
A tu przykład kolejny wrzucania wszystkich do jednego worka, tak się składa że ostatnio dyskutowałem na trzeźwo z kolegą który też długo pali i obaj doszliśmy do wniosku że nie jest to w 100% pozytywne działanie zwłaszcza na motywację i chęci do życia człowieka.

Musisz rozróżnić sebka który ma 80 IQ a musisz odróżnić inteligentnego sebka.

Sebek nie = Sebek.

Też znałem wielu takich którzy byli wielkimi palaczami sypkiej samosieji która nie kopała a robili z siebie wielkich rastamanów, i to zazwyczaj takie osobniki pierdolą "mordeczko mi to nic nie szkodzi, pomaga!" I wiesz co? Ich już dawno w życiu tych normalnych ludzi nie ma, bo jak człowiek dorósł do pewnego wieku to zrozumiał że zadawał się z klaunami.

Chłopskie rozumy tutaj nie mają miejsca tylko wnioski wyciągane przez lata z samego siebie, ale nie chce mi się tutaj rozwijać w tym temacie zwłaszcza że nie tego dotyczy a dodatkowo musiałbym bardzo dużo pisać i na jednej wiadomości dyskusja by się nie skończyła, główny wniosek z tej 2 godzinnej dyskusji był poprostu taki że to jest "mniejsze zło" biorąc pod uwagę wszystkie specyfiki i dodając do tego nawet te legalne, sprzedawane w sklepach.

Te przykłady z tymi sebkami to chyba z nastoletnich lat zapamiwtaleś, bo ja przynajmniej od 10 lat, nie licząc forum.... Nie usłyszałem od nikogo z kolegów tych banialuków o których opowiadają gimnazjaliści.
 
A tu przykład kolejny wrzucania wszystkich do jednego worka, tak się składa że ostatnio dyskutowałem na trzeźwo z kolegą który też długo pali i obaj doszliśmy do wniosku że nie jest to w 100% pozytywne działanie zwłaszcza na motywację i chęci do życia człowieka.

Musisz rozróżnić sebka który ma 80 IQ a musisz odróżnić inteligentnego sebka.

Sebek nie = Sebek.

Też znałem wielu takich którzy byli wielkimi palaczami sypkiej samosieji która nie kopała a robili z siebie wielkich rastamanów, i to zazwyczaj takie osobniki pierdolą "mordeczko mi to nic nie szkodzi, pomaga!" I wiesz co? Ich już dawno w życiu tych normalnych ludzi nie ma, bo jak człowiek dorósł do pewnego wieku to zrozumiał że zadawał się z klaunami.

Chłopskie rozumy tutaj nie mają miejsca tylko wnioski wyciągane przez lata z samego siebie, ale nie chce mi się tutaj rozwijać w tym temacie zwłaszcza że nie tego dotyczy a dodatkowo musiałbym bardzo dużo pisać i na jednej wiadomości dyskusja by się nie skończyła, główny wniosek z tej 2 godzinnej dyskusji był poprostu taki że to jest "mniejsze zło" biorąc pod uwagę wszystkie specyfiki i dodając do tego nawet te legalne, sprzedawane w sklepach.

Te przykłady z tymi sebkami to chyba z nastoletnich lat zapamiwtaleś, bo ja przynajmniej od 10 lat, nie licząc forum.... Nie usłyszałem od nikogo z kolegów tych banialuków o których opowiadają gimnazjaliści.
Ten mój cytat, będący wycinkiem wypowiedzi, to tylko dygresja, która nie ma większego znaczenia. Ale rozumiem, że się na tym skupiłeś, bo uznałeś to za wygodnie dla siebie. Z tym "mniejszym złem" to może w znacznym stopniu prawda. Ale nie, nie mowa tu o latach dawno minionych, w moim odbiorze tego zagadnienia, tylko ostatnich kilku. Ten mit o znikomej lub żadnej szkodliwości uznaję za dalej pokutujący. Również u wielu na tym forum. Z tymże każdy może inaczej interpretować pewne słowa i stwierdzenia. Dajmy temu spokój.

Post, który sam w sobie był dygresją, tyczył się badania. Do niego się odnosiłem. Komuś się nie podobają fakty, to niech napisze, do tych, które je przeprowadzali. Zapoznaj się z nim albo nie. Nie nalegam. Może je zrozumiesz, ale zakładam, że będzie to problematyczne.

Zgadzam się, że to zagadnienie jest tematem rzeką i proponuję nie zaśmiecać tego tematu trawą.
 
Ten mój cytat, będący wycinkiem wypowiedzi, to tylko dygresja, która nie ma większego znaczenia. Ale rozumiem, że się na tym skupiłeś, bo uznałeś to za wygodnie dla siebie. Z tym "mniejszym złem" to może w znacznym stopniu prawda. Ale nie, nie mowa tu o latach dawno minionych, w moim odbiorze tego zagadnienia, tylko ostatnich kilku. Ten mit o znikomej lub żadnej szkodliwości uznaję za dalej pokutujący. Również u wielu na tym forum. Z tymże każdy może inaczej interpretować pewne słowa i stwierdzenia. Dajmy temu spokój.

Post, który sam w sobie był dygresją, tyczył się badania. Do niego się odnosiłem. Komuś się nie podobają fakty, to niech napisze, do tych, które je przeprowadzali. Zapoznaj się z nim albo nie. Nie nalegam. Może je zrozumiesz, ale zakładam, że będzie to problematyczne.

Zgadzam się, że to zagadnienie jest tematem rzeką i proponuję nie zaśmiecać tego tematu trawą.

To była druga kwestia której się czepilem bo nie chciało mi się wracać już do pierwszej o podobnym zabarwieniu, za to zauważyłem że ty kolejny raz próbujesz zaznaczyć że przeczytanie czegoś może być dla kogoś trudne/niezrozumiałe.
Narcyzm się objawia u kolegi, dla mnie jednak to są lata dawno minione bo z wiekiem, siła rzeczy, nie zadaje się z małolatami którzy tę głupoty na które się powolujesz w cytacie wygadują.

Może lepiej zmienić otoczenie w życiu realnym zamiast próbować przekonywać dorosłych ludzi na forum do swoich racji?
Nie znam cię ani twojego otoczenia, towarzystwa, może kwestia jest taka że zadajesz się ze zwykłymi łbami?

Koniec offtopu, pozdro.
 
Back
Top