Dziś miałem mieć rozmowę o pracę, analiza biznesowa i tworzenie działów firmy tradingowej. Wcześniej było zadanie, które zrobiłem w sztucznej w parę minut, po czym przerabiałem pół godziny, żeby wyglądało na ludzkie.
Umówili się na dzisiaj, na 11:00.
W międzyczasie wkurwiłem się na stan polskiej myśli technicznej i stwierdziłem, że kładę na to laskę i nie będę już brał udziału w rekrutacjach na takie stanowiska.
Zapomniałem nawet o rozmowie.
Dziś rano przypomnienie o rozmowie.
To stwierdziłem że zastanowię się czy chcę się w to bawić, w te wkurwiające działy hr, te klasyczne rekrutacje trwające pół roku i być może tak, być może nie.
Siadłem na balkonie, lufeczka kudowskiego tematu (bardzo dobre, pozdrawiam ekipę) i naszło mnie, że na te tematy narzekam od lat, a nic z tym nie robię.
Więc podjąłem decyzję że chuj im w tą całą rekrutację, niech se siedzą na spotkaniu i udają ważnych ludzi, ja już nie muszę. Wybór padł na ghosting.
Zapaliłem, podjąłem decyzję i włączyłem grę.
Za minutę byłem w grze, leciałem już samolotem na misję.
Wyskoczyłem, rozłożyłem spadochron, coby dalej sobie polecieć i wtedy zadzwonił telefon...
Wyciszyłem dźwięki sprzętowe i zerknąłem na horyzont.
Świeciło słońce, ale znad oceanu szły ciężkie chmury.
Pomyślałem, że o to w tym wszystkim chodzi, o robienie tego, co się lubi.
Tak wygląda analiza systemowa czlowieka poczciwego.