Absurdy poprawności politycznej.

https://x.com/ RedpillDrifter/status/1865572155653816592?t=P_K7sRagFAOTbJ776XQKfA&s=19

Mówiłem, że stoimy po złej stronie w kolejnej już wojnie... Macie film na temat, co tak naprawdę wkurwia Putina na Ukrainie. Laboratoria i pobieranie adrenochromu, a potem mordowanie dzieci na organy. I sprzedaż. Zupełnie jak Izrael...

Skasujcie sobie spację, inaczej kasuje film.
 
Na naszych oczach
Ehh, szkoda strzępić ryja. Patrzę na córkę i nie wiem czy będę w stanie ją ochronić przed głupotą bandy debili, którzy w imię równości, tolerancji i podobnych frazesów robią interesy na naiwniakach, a dodatkowo sprowadzają na nas wszystkich zagrożenie. Po przez swoją słabość Europa odda władzę muslimom. I to bez walki. :childcry: Jan III Sobieski przewraca się w grobie.
 
Prezydent-Warszawy-Rafal-Trzaskowski-na-Paradzie-R.jpg



Ktoś się zastanawiał, dlaczego środowiskom LGBT jest tak źle??? Jeszcze do niedawna, przez całe lata 90′ (ba – o ile wiem, nawet od połowy lat 80′) homoseksualiści mieli swoje stowarzyszenia, swoją prasę, spotykali się w swoim kręgu. Sądzę, że największym zmartwieniem homo liderów było to, że tak naprawdę przysłowiowy pies z kulawą nogą się homoseksualnym środowiskiem nie interesował. Olbrzymiej większości społeczeństwa naprawdę ta grupa nie obchodziła i traktowano ją z całkowitą obojętnością. Jak wszyscy jednak wiemy, na obojętności kariery medialno-politycznej się nie zrobi. Stąd też zapewne wynika agresywne promowanie homoseksualizmu w mediach, obecnie od kilku lat prowadzone różnego rodzaju akcje mające na celu zwrócenie uwagi, jak największej części społeczeństwa na zjawisko homoseksualizmu. Ciekawą cechą wszystkich tych wystąpień jest, że w zasadzie nie traktują o niczym więcej, jak tylko o “byciu homoseksualistą, lesbijką, osobą niebinarną” itd. Komu ostentacyjne podkreślanie swojej orientacji seksualnej ma służyć? Za oręż w czyjej dłoni ma służyć? Nieprzypadkowo, jak sądzę, wielu przywódców homoseksualnych organizacji wstępuje bądź tworzy partie polityczne, zabiera głos w mediach, przybiera pozy autorytetów i ekspertów. Mają po prostu, jak to się mówi w moim zawodzie “parcie na szkło”. Każdy sposób jest dobry, żeby dostać się do mediów, dorwać się do naprawdę porządnych pieniędzy, wygodnego życia i sporych, rokujących przyjemną przyszłość wpływów. Pieniądz nie śmierdzi – jak stwierdził kiedyś cesarz Wespazjan (chyba), opodatkowując szalety miejskie. Dlaczego więc dzisiaj nie robić kariery, szermując swoim tyłkiem? Fakty są niezbite: robiąc wokół siebie wiele szumu, animatorzy homoseksualizmu obojga płci, na grzbietach swoich potencjalnych odpowiednio kochanek i kochanków, za niezłe pieniądze wyrabiają sobie nazwiska w świecie medialnej popularności oraz w świecie polityki. I po co te marsze równości? Te wiece na temat tego, że Kowalski jest homoseksualistą, a Malinowska lesbijką? Kogo to obchodzi?
 
View attachment 125879


Ktoś się zastanawiał, dlaczego środowiskom LGBT jest tak źle??? Jeszcze do niedawna, przez całe lata 90′ (ba – o ile wiem, nawet od połowy lat 80′) homoseksualiści mieli swoje stowarzyszenia, swoją prasę, spotykali się w swoim kręgu. Sądzę, że największym zmartwieniem homo liderów było to, że tak naprawdę przysłowiowy pies z kulawą nogą się homoseksualnym środowiskiem nie interesował. Olbrzymiej większości społeczeństwa naprawdę ta grupa nie obchodziła i traktowano ją z całkowitą obojętnością. Jak wszyscy jednak wiemy, na obojętności kariery medialno-politycznej się nie zrobi. Stąd też zapewne wynika agresywne promowanie homoseksualizmu w mediach, obecnie od kilku lat prowadzone różnego rodzaju akcje mające na celu zwrócenie uwagi, jak największej części społeczeństwa na zjawisko homoseksualizmu. Ciekawą cechą wszystkich tych wystąpień jest, że w zasadzie nie traktują o niczym więcej, jak tylko o “byciu homoseksualistą, lesbijką, osobą niebinarną” itd. Komu ostentacyjne podkreślanie swojej orientacji seksualnej ma służyć? Za oręż w czyjej dłoni ma służyć? Nieprzypadkowo, jak sądzę, wielu przywódców homoseksualnych organizacji wstępuje bądź tworzy partie polityczne, zabiera głos w mediach, przybiera pozy autorytetów i ekspertów. Mają po prostu, jak to się mówi w moim zawodzie “parcie na szkło”. Każdy sposób jest dobry, żeby dostać się do mediów, dorwać się do naprawdę porządnych pieniędzy, wygodnego życia i sporych, rokujących przyjemną przyszłość wpływów. Pieniądz nie śmierdzi – jak stwierdził kiedyś cesarz Wespazjan (chyba), opodatkowując szalety miejskie. Dlaczego więc dzisiaj nie robić kariery, szermując swoim tyłkiem? Fakty są niezbite: robiąc wokół siebie wiele szumu, animatorzy homoseksualizmu obojga płci, na grzbietach swoich potencjalnych odpowiednio kochanek i kochanków, za niezłe pieniądze wyrabiają sobie nazwiska w świecie medialnej popularności oraz w świecie polityki. I po co te marsze równości? Te wiece na temat tego, że Kowalski jest homoseksualistą, a Malinowska lesbijką? Kogo to obchodzi?
Otóż to.
 
View attachment 125879


Ktoś się zastanawiał, dlaczego środowiskom LGBT jest tak źle??? Jeszcze do niedawna, przez całe lata 90′ (ba – o ile wiem, nawet od połowy lat 80′) homoseksualiści mieli swoje stowarzyszenia, swoją prasę, spotykali się w swoim kręgu. Sądzę, że największym zmartwieniem homo liderów było to, że tak naprawdę przysłowiowy pies z kulawą nogą się homoseksualnym środowiskiem nie interesował. Olbrzymiej większości społeczeństwa naprawdę ta grupa nie obchodziła i traktowano ją z całkowitą obojętnością. Jak wszyscy jednak wiemy, na obojętności kariery medialno-politycznej się nie zrobi. Stąd też zapewne wynika agresywne promowanie homoseksualizmu w mediach, obecnie od kilku lat prowadzone różnego rodzaju akcje mające na celu zwrócenie uwagi, jak największej części społeczeństwa na zjawisko homoseksualizmu. Ciekawą cechą wszystkich tych wystąpień jest, że w zasadzie nie traktują o niczym więcej, jak tylko o “byciu homoseksualistą, lesbijką, osobą niebinarną” itd. Komu ostentacyjne podkreślanie swojej orientacji seksualnej ma służyć? Za oręż w czyjej dłoni ma służyć? Nieprzypadkowo, jak sądzę, wielu przywódców homoseksualnych organizacji wstępuje bądź tworzy partie polityczne, zabiera głos w mediach, przybiera pozy autorytetów i ekspertów. Mają po prostu, jak to się mówi w moim zawodzie “parcie na szkło”. Każdy sposób jest dobry, żeby dostać się do mediów, dorwać się do naprawdę porządnych pieniędzy, wygodnego życia i sporych, rokujących przyjemną przyszłość wpływów. Pieniądz nie śmierdzi – jak stwierdził kiedyś cesarz Wespazjan (chyba), opodatkowując szalety miejskie. Dlaczego więc dzisiaj nie robić kariery, szermując swoim tyłkiem? Fakty są niezbite: robiąc wokół siebie wiele szumu, animatorzy homoseksualizmu obojga płci, na grzbietach swoich potencjalnych odpowiednio kochanek i kochanków, za niezłe pieniądze wyrabiają sobie nazwiska w świecie medialnej popularności oraz w świecie polityki. I po co te marsze równości? Te wiece na temat tego, że Kowalski jest homoseksualistą, a Malinowska lesbijką? Kogo to obchodzi?
Ja ten temat analizuje od dłuższego czasu.

Moim zdaniem idealnie pasuje tutaj teoria Jungowska - ideologia, o której mówisz, to wypadkowa zbiorowej nieświadomości - cienia. Dlatego łączy się ją z szatańskimi siłami, bo wg Junga Szatan to personifikacja cienia. (co nie oznacza, że nie istnieje taka istota w innych wymiarach, jesteśmy wielowymiarowymi istotami w wielowymiarowym świecie).

Wszystko zaczyna się od jednostki. Jeżeli rodziny "psują się" od środka poprzez rezygnację z miłości, z bliskości emocjonalnej itp. to wzrasta ilość nieświadomej ciemnej energii. Energia jednostki zasila zbiorowość - a na poziomie subtelnym wszyscy jesteśmy jednością. Dlatego Chrystus mówił "Coście uczynili najmniejszemu z nich, toście mnie uczynili". Dał w ten sposób do zrozumienia, że jakakolwiek forma agresji, energetycznego zabijania, obrażania się, osądzania itp. (ogólnie rezygnacji z miłości - najważniejszego z przykazań i praw), skierowana do nawet najgorszego wroga - jest agresją wobec Boga. Dlatego nawoływał o miłowanie swoich nieprzyjaciół. (Co nie oznacza, że na zewnątrz nie trzeba bronić swojej suwerenności, wręcz przeciwnie - trzeba, a z sercem przepełnionym pokojem ta obrona jest najbardziej konstruktywna - działanie bez strachu i nienawiści jest wychowujące, stanowcze, pełne pewności siebie).

Ideologia, o której mówisz, moim zdaniem jest zbiorową emanacją cienia. Nieuświadomiona energia ma pewne cechy, po pierwsze - domaga się uwagi. Jeżeli masz drzazgę w palcu, ona domaga się uwagi. Jeżeli masz traumę, ona domaga się uwagi. Jeżeli masz konflikt z szefem, przed którym uciekasz, spychasz go do nieświadomości - tak samo, będzie on próbował skupić Twoją uwagę. Jest zdrowo, jeśli wciągamy te rzeczy do świadomości takimi, jakie są, choć to kosztuje odwagę, zasoby itp. A np. taka osobowość narcystyczna ma bardzo dużą potrzebę bycia w centrum uwagi - między innymi dlatego, że sam/sama sobie tej uwagi w sposób właściwy poświęcić nie potrafi. Bo tam czeka strach, rana, itp. Przedstawiciele tej ideologii moim zdaniem mogą mieć obfity cień, który domaga się uwagi, dodatkowo patrząc na tendencję do wzbudzania przez nich raczej negatywnych, agresywnych uczuć, może to u nich wskazywać na wysoki poziom nieświadomej, nieukierunkowanej agresji, gniewu itp. Wchodząc w tę ideologię jednostka może poczuć się pozornie zauważona, jak i może głośno domagać się swoich praw, co było np. niemożliwe w systemie rodzinnym, bo była zdominowana przez rodziców itp. I tak z pokolenia na pokolenie przechodziły sobie deficyty miłości, aż w końcu powstał obraz nieświadomego poszukiwania bliskości z samym sobą - ideologia lpg. (Jedna z wielu chybionych kreacji tego świata wynikająca z ludzkiej niedoskonałości). Oczywiście poszukiwania w takiej formie skazane są na porażkę, gdyż aby realnie zbudować bliskość ze sobą, trzeba zadziałać u źródła problemu. A więc odpowiadając na jedno z Twoich pytań - dlaczego im jest tak źle? Bo mają, zdaje się, obszary wnętrza do uzdrowienia, zintegrowania, a kierowani nieświadomością, kontrolowani przez nią, podejmują działania, które nie mogą przynieść rozwiązania. I tak się człowiek potrafi motać latami, unikając bolesnej prawdy o sobie samym.

Dlaczego "elity" mogą chcieć promować tego typu rzeczy? Często mówi się o wątku religijnym, że ideologia przejęła tęczę, która wcześniej była symbolem przymierza z Bogiem, i nadała jej alternatywne znaczenie "różnorodności". Nie jest dziwne, że odbierane jest to jako starcie sił dobra ze złem, bo nauki Chrystusa nawołują do życia w prawdzie, do bycia "Ubogim w duchu" (czyli przeżywania emocji na bieżąco, niegromadzenia ich, niedopuszczania, by zagnieździły się w nieświadomości, bo będą oddziaływać, kontrolować człowieka), a ideologia, o której wspominasz prawdopodobnie opiera się na fundamentach zupełnie odwrotnych - czyli duch jest ciężki, obciążony niezałatwionymi sprawami, deficytami miłości, często wielopokoleniowymi, przekleństwami, ogólnie - ciężką energią (zarówno na poziomie zbiorowym, jak i jednostki). Wielu z Was tutaj wie, jacy ludzie z tzw. "elit" promują tego typu ideologie, z czym się utożsamiają, jakie obrzędy religijne robią, kogo czczą. To chyba mówi samo przez siebie. Jest to wilk w owczej skórze, który nie rozumie swoich motywacji, ślepo wyznaje jakieś demoniczne bóstwa, nie mając świadomości, ze prowadzony jest przez swój spotworniały cień atakujący to, co boskie, co dobre. Więc dopełnia nam się tutaj obraz - oni służą Szatanowi, czyli personifikacji cienia, bo sami są cieniem prowadzeni. Podkreślę, że z pewnością są też osoby przepełnione empatią, które mogą się dać zwieść temu wilkowi. Przynajmniej na jakiś czas. Lecz gdy w sercu pozostaje intencja miłości i uznanie istnienia Stwórcy, myślę, że takie osoby "zobaczą".

Dlaczego akurat teraz tak się dzieje? Tak to jest na naszej planecie, że cyklicznie dochodzi do oczyszczania energii zbiorowej. Przykładem są chociażby wojny, które moim zdaniem są emanacją zbiorowego cienia przepełnionego "odwróceniem od miłości, Boga", czyli agresją, nienawiścią, "zabijaniem" siebie samego itp., i w ten sposób wojna w skali mikro toczona na poziomie jednostki przenosi się na plan zbiorowości. (W moim odczuciu motywy polityczne, kasa, jakieś przerośnięte ego władców - to są jedynie kulisy, osobliwa forma działania wyżej opisanego mechanizmu). Podam pewien przykład - jeżeli jakaś grupa ludzi sieje nieprawość po świecie, to osoby, które w odwecie pałają do nich nienawiścią przyczyniają się do zaognienia tej energii, do eskalacji, pomimo tego, że na zewnątrz zupełnie nic na to nie wskazuje. Wg badaczy tzw. "karmy" zdrowym, konstruktywnym działaniem jest nieosądzanie "w środku", lecz aktywne działanie ku zmianie "na zewnątrz" (czyli np. tłumienie niepożądanych zachowań, przeciwdziałanie złoczyńcom - w sposób konkretny, ale z pokojem w sercu). Słowa te to definicja pojęcia "pokora".

Dziś jest to akurat taka forma ideologii, ale np. za 50 lat, gdy przyjdzie kolejna fala zbiorowej karmy, to może być coś zupełnie innego, czego byśmy początkowo nie połączyli z innymi ważnymi wydarzeniami niosącymi "czystkę".

I choć osobiście, jak chyba z resztą widać, jestem przeciwny tej ideologii, to z racji mechanizmów, które opisałem powyżej, staram się nie osądzać osób z nią związanych, trzymać w sercu pokój, ale kiedy trzeba - powiedzieć co myślę, wytłumaczyć, pokazać inną perspektywę, którą, nie oszukujmy się, znacznie klarowniej przedstawi się bez obrzucania się mięsem nawzajem. To też są ludzie, tylko bardzo zwiedzeni. No i przede wszystkim należy promować wartości przekazywane przez Chrystusa. Ponad dekadę sobie obserwuję psychologię, parapsychologię, rozwój duchowy, bioenergoterapię, filozofie itp, i z każdym rokiem ponadczasowość i głębia np. Ewangelii czy Bhagavad-gity mnie zachwyca. Tam jest wszystko, jeśli się dobrze poszuka.
 
Last edited by a moderator:
View attachment 125879


Ktoś się zastanawiał, dlaczego środowiskom LGBT jest tak źle??? Jeszcze do niedawna, przez całe lata 90′ (ba – o ile wiem, nawet od połowy lat 80′) homoseksualiści mieli swoje stowarzyszenia, swoją prasę, spotykali się w swoim kręgu. Sądzę, że największym zmartwieniem homo liderów było to, że tak naprawdę przysłowiowy pies z kulawą nogą się homoseksualnym środowiskiem nie interesował. Olbrzymiej większości społeczeństwa naprawdę ta grupa nie obchodziła i traktowano ją z całkowitą obojętnością. Jak wszyscy jednak wiemy, na obojętności kariery medialno-politycznej się nie zrobi. Stąd też zapewne wynika agresywne promowanie homoseksualizmu w mediach, obecnie od kilku lat prowadzone różnego rodzaju akcje mające na celu zwrócenie uwagi, jak największej części społeczeństwa na zjawisko homoseksualizmu. Ciekawą cechą wszystkich tych wystąpień jest, że w zasadzie nie traktują o niczym więcej, jak tylko o “byciu homoseksualistą, lesbijką, osobą niebinarną” itd. Komu ostentacyjne podkreślanie swojej orientacji seksualnej ma służyć? Za oręż w czyjej dłoni ma służyć? Nieprzypadkowo, jak sądzę, wielu przywódców homoseksualnych organizacji wstępuje bądź tworzy partie polityczne, zabiera głos w mediach, przybiera pozy autorytetów i ekspertów. Mają po prostu, jak to się mówi w moim zawodzie “parcie na szkło”. Każdy sposób jest dobry, żeby dostać się do mediów, dorwać się do naprawdę porządnych pieniędzy, wygodnego życia i sporych, rokujących przyjemną przyszłość wpływów. Pieniądz nie śmierdzi – jak stwierdził kiedyś cesarz Wespazjan (chyba), opodatkowując szalety miejskie. Dlaczego więc dzisiaj nie robić kariery, szermując swoim tyłkiem? Fakty są niezbite: robiąc wokół siebie wiele szumu, animatorzy homoseksualizmu obojga płci, na grzbietach swoich potencjalnych odpowiednio kochanek i kochanków, za niezłe pieniądze wyrabiają sobie nazwiska w świecie medialnej popularności oraz w świecie polityki. I po co te marsze równości? Te wiece na temat tego, że Kowalski jest homoseksualistą, a Malinowska lesbijką? Kogo to obchodzi?

Najśmieszniejsze jest to że promowanie wyznania wiary która należy do tego obszaru geograficznego i naszego narodu jest już złe, bo może to obrażać inne religie i inne osoby. No ale to się nie tyczy innych religii które są mniej popularne w naszym kraju i robienie scen na arenie politycznej w formie palenia świec chanukowych jest już dobre. Ile to się mówi o tym żeby nie narzucać innym przekonań religijnych, ale promowania i narzucanie pedalstwa jest już dobre. Żyją se to niech se żyją, w wcześniejszych latach nie było z tym aż takiego problemu. Czemu te kurwy na każdym kroku muszą pokazywać "tu jesteśmy", "zobaczcie nas", czy ja jak lubię ciężką muzykę(ciężkie brzmienia), to muszę o niej wszystkim mówić i uświadamiać ludzi ze powinni edukować dzieci w szkołach bo to jest ważny element w życiu człowieka?? Czemu te kurwy mogą ingerować w rozwój młodego człowieka i robić mu rozpierdol w jego głowie. Możliwe że to wszystko po to żeby zniszczyć model normalnej zdrowej rodziny który przeszkadza zwyrodnialcom którzy są u szczeblach władzy (czyt. Unia Europejska). Zwyrodnialcy zawsze byli od samego początku ludzkości i mieli duży wpływ na kształtowanie człowieka od przestrzeni wieków.
 

Fajne słowa, dzięki za wrzutkę. Prawdziwe przyjęcie Boga (Źródło, Bóg, Praocean, to są tylko nazwy..) jako centrum swojego życia to gwarancja prowadzenia, cudów, wsparcia. Doświadczyłem na własnej skórze. Ja nie wierzę. Ja wiem. Jak to mawiał Jung.
 
View attachment 125879


Ktoś się zastanawiał, dlaczego środowiskom LGBT jest tak źle??? Jeszcze do niedawna, przez całe lata 90′ (ba – o ile wiem, nawet od połowy lat 80′) homoseksualiści mieli swoje stowarzyszenia, swoją prasę, spotykali się w swoim kręgu. Sądzę, że największym zmartwieniem homo liderów było to, że tak naprawdę przysłowiowy pies z kulawą nogą się homoseksualnym środowiskiem nie interesował. Olbrzymiej większości społeczeństwa naprawdę ta grupa nie obchodziła i traktowano ją z całkowitą obojętnością. Jak wszyscy jednak wiemy, na obojętności kariery medialno-politycznej się nie zrobi. Stąd też zapewne wynika agresywne promowanie homoseksualizmu w mediach, obecnie od kilku lat prowadzone różnego rodzaju akcje mające na celu zwrócenie uwagi, jak największej części społeczeństwa na zjawisko homoseksualizmu. Ciekawą cechą wszystkich tych wystąpień jest, że w zasadzie nie traktują o niczym więcej, jak tylko o “byciu homoseksualistą, lesbijką, osobą niebinarną” itd. Komu ostentacyjne podkreślanie swojej orientacji seksualnej ma służyć? Za oręż w czyjej dłoni ma służyć? Nieprzypadkowo, jak sądzę, wielu przywódców homoseksualnych organizacji wstępuje bądź tworzy partie polityczne, zabiera głos w mediach, przybiera pozy autorytetów i ekspertów. Mają po prostu, jak to się mówi w moim zawodzie “parcie na szkło”. Każdy sposób jest dobry, żeby dostać się do mediów, dorwać się do naprawdę porządnych pieniędzy, wygodnego życia i sporych, rokujących przyjemną przyszłość wpływów. Pieniądz nie śmierdzi – jak stwierdził kiedyś cesarz Wespazjan (chyba), opodatkowując szalety miejskie. Dlaczego więc dzisiaj nie robić kariery, szermując swoim tyłkiem? Fakty są niezbite: robiąc wokół siebie wiele szumu, animatorzy homoseksualizmu obojga płci, na grzbietach swoich potencjalnych odpowiednio kochanek i kochanków, za niezłe pieniądze wyrabiają sobie nazwiska w świecie medialnej popularności oraz w świecie polityki. I po co te marsze równości? Te wiece na temat tego, że Kowalski jest homoseksualistą, a Malinowska lesbijką? Kogo to obchodzi?

P. Michalkiewicz mówi, że proletariat robotniczy się zużył (ekonomiczne postulaty zostały spełnione, robotnicy, fachury są nieźle/doskonale wynagradzani), więc lewica znalazła nowy elektorat (homoseksualiści/kobiety) by móc występować w jego imieniu. Kiedyś homoseksualiści nie mieli tożsamości społecznej, więc sztucznie ją stworzono (LGBT) by móc występować w jej imieniu.
 
Back
Top