Zoologia , czyli o zwierzętach, owadach i innych takich.

1000004181.jpg
Taka sytuacja.
 
To już trochę się potrafi postawić bo Caribena to urodzony cykor. Chromka chodzi po szybie?
No ci powiem, że bardzo spokojna nie atakuje ani nie używa włosków. Po szybie nie łazi, ogólnie dobry gatunek do obserwacji. Ciągle na widoku, dużo sieci robi i zawsze głodna. Mam b. Hamorii i ona jest wariat a caribena też była potulna chodź raz skoczyła na mnie i trochę się wystraszyłem. :lesnarhappy:
 
No ci powiem, że bardzo spokojna nie atakuje ani nie używa włosków. Po szybie nie łazi, ogólnie dobry gatunek do obserwacji. Ciągle na widoku, dużo sieci robi i zawsze głodna. Mam b. Hamorii i ona jest wariat a caribena też była potulna chodź raz skoczyła na mnie i trochę się wystraszyłem. :lesnarhappy:
Grunt nie wykonywać gwałtownych ruchów żeby pająk uznał rękę za naturalne podłoże.
 
Bo wszystkie pieski są równie niebezpieczne... Szczególnie te agresywne chiłały na kopa są popierdolone


Tragiczne zdarzenie w Krośnie Odrzańskim (woj. lubuskie). Mężczyzna został zagryziony przez psa rasy amstaff — informuje "Gazeta Wyborcza". Świadkowie informują, że zwierzę atakowało głównie głowę mężczyzny, wygryzło mu gałki oczne.

Do zdarzenia doszło w Sylwestra. 54-latek i właściciel psa znali się, często spotykali się w domu. Zwierzę nigdy nie wykazywało wobec ofiary agresywnych zachowań. W dzień tragedii ofiara wraz z teściem właściciela spożywali alkohol w piwnicy. Gdy się on skończył, a pieniędzy na jego zakup zabrakło, teść właściciela psa poszedł sprzedać złom. Wtedy to pies zaatakował 54-latka. Pies atakował głównie głowę swojej ofiary. — Wygryzł mu gałki oczne. Wstrząsający widok — mówi "GW" świadek zdarzenia.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz powiedziała w rozmowie z "GW", że ofiara jeszcze żyła, gdy przesłuchiwany był właściciel psa. 54-letni mężczyzna miał liczne rany kąsane, śmiertelne okazały się te w okolicy głowy.

— Właścicielowi postawiono zarzut nieumyślnego naruszenia reguł ostrożności w ten sposób, że nienależycie sprawował opiekę nad psem i nienależycie zabezpieczył psa. Podejrzany nie przyznał się do zarzutu. Opisał, że pies dobrze znał pokrzywdzonego i nie był wobec niego agresywny. O ataku dowiedział się, gdy przyjechało pogotowie — przekazała prokurator. Dodaje, że właściciel psa nie został aresztowany. — Zastosowano nieizolacyjne środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu opuszczania kraju — podkreśliła. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze.
 
Bo wszystkie pieski są równie niebezpieczne... Szczególnie te agresywne chiłały na kopa są popierdolone


Tragiczne zdarzenie w Krośnie Odrzańskim (woj. lubuskie). Mężczyzna został zagryziony przez psa rasy amstaff — informuje "Gazeta Wyborcza". Świadkowie informują, że zwierzę atakowało głównie głowę mężczyzny, wygryzło mu gałki oczne.

Do zdarzenia doszło w Sylwestra. 54-latek i właściciel psa znali się, często spotykali się w domu. Zwierzę nigdy nie wykazywało wobec ofiary agresywnych zachowań. W dzień tragedii ofiara wraz z teściem właściciela spożywali alkohol w piwnicy. Gdy się on skończył, a pieniędzy na jego zakup zabrakło, teść właściciela psa poszedł sprzedać złom. Wtedy to pies zaatakował 54-latka. Pies atakował głównie głowę swojej ofiary. — Wygryzł mu gałki oczne. Wstrząsający widok — mówi "GW" świadek zdarzenia.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz powiedziała w rozmowie z "GW", że ofiara jeszcze żyła, gdy przesłuchiwany był właściciel psa. 54-letni mężczyzna miał liczne rany kąsane, śmiertelne okazały się te w okolicy głowy.

— Właścicielowi postawiono zarzut nieumyślnego naruszenia reguł ostrożności w ten sposób, że nienależycie sprawował opiekę nad psem i nienależycie zabezpieczył psa. Podejrzany nie przyznał się do zarzutu. Opisał, że pies dobrze znał pokrzywdzonego i nie był wobec niego agresywny. O ataku dowiedział się, gdy przyjechało pogotowie — przekazała prokurator. Dodaje, że właściciel psa nie został aresztowany. — Zastosowano nieizolacyjne środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu opuszczania kraju — podkreśliła. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze.


Dwóch zdegenerowanych meneli ochlapusów waliło berbeluchę ale pies winny.
 

Na miejscu tego strażnika, gdybym miał przy sobie broń to zastrzeliłbym te kurwy wilki od razu, bo się rozpanoszyły ostatnio strasznie.
W jednej z bieszczadzkich miejscowości wilki wpierdoliły chyba wszystkie psy,które były na podwórkach i przez to teraz niedźwiedzie wchodzą w gospodarstwa domowe jak do siebie.
Ja wiem ,że ochrona gatunków zagrożonych i w ogóle, ale póki żyją sobie w swoim środowisku to ok, jednak jak zaczynają się wpierdalać na podwórka i niszczyć to o co właściciel/gospodarz dba i wychowuje to trzeba z tym zacząć walczyć.
 
Na miejscu tego strażnika, gdybym miał przy sobie broń to zastrzeliłbym te kurwy wilki od razu, bo się rozpanoszyły ostatnio strasznie.
W jednej z bieszczadzkich miejscowości wilki wpierdoliły chyba wszystkie psy,które były na podwórkach i przez to teraz niedźwiedzie wchodzą w gospodarstwa domowe jak do siebie.
Ja wiem ,że ochrona gatunków zagrożonych i w ogóle, ale póki żyją sobie w swoim środowisku to ok, jednak jak zaczynają się wpierdalać na podwórka i niszczyć to o co właściciel/gospodarz dba i wychowuje to trzeba z tym zacząć walczyć.

A to nie ludzie wpierdalają/wpierdolili się coraz bliżej lasów?

Gdyby ludzie zapewnili psom schronienie na noc to wilki by ich nie wpierdoliły.
 
Back
Top