Zajebiście mnie cieszy, że...

W budowlance? Chodziłeś, albo chociaż dzwoniłeś po różnych firmach budowlanych? Ja z kumplem załatwiliśmy to tak, że przeszliśmy się do jednej firmy i tam dogadaliśmy się tak, że będziemy przez wakacje robić fizycznie na budowie, oni nam będą za to płacić (nie były to duże pieniądze, ale jakoś się udało na tym studenckim poziomie utrzymać), a na koniec podbiją nam praktyki. Trafiłem na fajnego kierownika i czasami robiłem fizycznie, a czasami mu asystowałem przy różnych pracach. Wbrew pozorom ta praca fizyczna dużo mi dała - warto spojrzeć na pewne rzeczy oczami prostego pracownika fizycznego, tego na studiach nie uczą.
Też już tak robiłem. Fajna sprawa, ale robota przejebana, nie mówiąc o samych praktykach :)
 
Jak najwięcej jak robota za kasę, jak za.podpis to miesiąc.
Chcesz na nie chodzić, czy pieczątke tylko chcesz? Umiesz Microstation, chociaż w stopniu podstawowym? Który rok teraz kończysz?
 
Też już tak robiłem. Fajna sprawa, ale robota przejebana, nie mówiąc o samych praktykach :)
To już zależy na kogo trafisz. Ja byłem z kumplem - go wyrzucili na jedną budowę, mnie na inną. On narzekał, że miał jakiegoś pojebanego dziada za kierownika i robił jakieś bezsensowne prace, byleby było widać, że coś robią. Ja trafiłem natomiast na spoko kierowników, do tego inżynierem budowy był znajomy ze studiów, świeżo po obronie. Jak trzeba było coś robić to robiliśmy. Ale czasami zajęcia dla nas nie było to wtedy mówili po prostu "schowajcie się gdzieś, żeby nie było widać, że się opierdalacie". Do tego zazwyczaj, jak była okazja, żebym pomógł przy czymś kierownikowi to z reguły mnie zabierali, żebym się przyjrzał i poduczył.
 
Chcesz na nie chodzić, czy pieczątke tylko chcesz? Umiesz Microstation, chociaż w stopniu podstawowym? Który rok teraz kończysz?
Kończę 3, podstawowy umiem na tyle, żeby robić podstawowe rysunki, ale bez rewelacji. Jeśli robota płatna to chodzić, jak za darmo to pieczątka, ale nie ukrywam, że znacznie bardziej wolałbym chodzić, bo ileż można siedzieć na dupie i nic nie robić.
To już zależy na kogo trafisz. Ja byłem z kumplem - go wyrzucili na jedną budowę, mnie na inną. On narzekał, że miał jakiegoś pojebanego dziada za kierownika i robił jakieś bezsensowne prace, byleby było widać, że coś robią. Ja trafiłem natomiast na spoko kierowników, do tego inżynierem budowy był znajomy ze studiów, świeżo po obronie. Jak trzeba było coś robić to robiliśmy. Ale czasami zajęcia dla nas nie było to wtedy mówili po prostu "schowajcie się gdzieś, żeby nie było widać, że się opierdalacie". Do tego zazwyczaj, jak była okazja, żebym pomógł przy czymś kierownikowi to z reguły mnie zabierali, żebym się przyjrzał i poduczył.
Ja akurat pijanego kierownika raz zbierałem z chodnika więc nie było najgorzej. No, ale mam dość robienia fizycznego za 6 zł/h - Podkarpackie rządzi.
 
Kończę 3, podstawowy umiem na tyle, żeby robić podstawowe rysunki, ale bez rewelacji. Jeśli robota płatna to chodzić, jak za darmo to pieczątka, ale nie ukrywam, że znacznie bardziej wolałbym chodzić, bo ileż można siedzieć na dupie i nic nie robić.
Dam Ci znać za 2-3 godziny.
 
Ja akurat pijanego kierownika raz zbierałem z chodnika więc nie było najgorzej. No, ale mam dość robienia fizycznego za 6 zł/h - Podkarpackie rządzi.
Przebijam. 5,70/h. Warmińsko-mazurskie :mamed:
 
Kończę 3, podstawowy umiem na tyle, żeby robić podstawowe rysunki, ale bez rewelacji. Jeśli robota płatna to chodzić, jak za darmo to pieczątka, ale nie ukrywam, że znacznie bardziej wolałbym chodzić, bo ileż można siedzieć na dupie i nic nie robić.

Ja akurat pijanego kierownika raz zbierałem z chodnika więc nie było najgorzej. No, ale mam dość robienia fizycznego za 6 zł/h - Podkarpackie rządzi.
Nie uważasz, że to trochę złe podejście? Gdyby było za darmo, ale byś miał pewność, że nie jesteś od kserowania i robienia kawy tylko byś się czegoś nauczył to też byś nie poszedł?
 
Przebijam. 5,70/h. Warmińsko-mazurskie :mamed:
Ale ja mówię o dzisiejszych stawkach, a Twoje pewnie zeszłoepoczne stary pryku.
Nie uważasz, że to trochę złe podejście? Gdyby było za darmo, ale byś miał pewność, że nie jesteś od kserowania i robienia kawy tylko byś się czegoś nauczył to też byś nie poszedł?
Powiem Ci tak. To zależy.
Wiem jak wyglądają praktyki za darmo, ale wykorzystują człowieka jakby robił na dwóch etatach, albo przyjdziesz na godzinę i Cię wyrzucą, bo nie masz nic do roboty i przeszkadzasz. Po drugie zwyczajnie nie stać mnie, żeby zafundować sobie mieszkanie w Krakowie bez żadnych dochodów. Po trzecie, jakby to rzec, chuja w polu nie znalazłem i za darmo robić nie będę. Trzeba się nieco cenić. Ja wiem, że student to śmieć, ale bez przesady. Nie oczekuję kokosów, ale minimalna krajowa za pełen etat należy się jak psu buta, inaczej to jest wyzysk. Ba minimalna, ale żeby mi się chociaż za życie zwróciło.
Jakbym wiedział o zajebistych (albo chociaż ciekawych) praktykach, które mają sens, ale mimo to są za darmo (powiedzmy dają perspektywę zatrudnienia po praktykach), to bym się zastanowił. Ale robić za darmo na zarobasów nie mam zamiaru, tym bardziej, jak miałbym przyjść do roboty, jebać 12h dziennie i po miesiącu usłyszeć - dzięki stary, spierdalaj już. Niech mnie w pompę cmokną.
 
Po drugie zwyczajnie nie stać mnie, żeby zafundować sobie mieszkanie w Krakowie bez żadnych dochodów.
Ej to żebym wiedział jak pytać, bo z darmowymi raczej nie powinno być problemu, z płatnymi, to nie wiem czy mi się uda.
 
Ej to żebym wiedział jak pytać, bo z darmowymi raczej nie powinno być problemu, z płatnymi, to nie wiem czy mi się uda.
Darmowych to nawet nie pytaj.
Jak płatne to bym poszedł do roboty. Stawka nie gra roli, byle jakakolwiek była.
 
Ale ja mówię o dzisiejszych stawkach, a Twoje pewnie zeszłoepoczne stary pryku.
Jaki znowu stary, to było zaledwie....... kurwa to było już 6 lat temu. Czas zapierdala strasznie. Ale stawki rzeczywiście musiały się zmienić, skoro moja młodsza siostra bez problemu znalazła dorywczą pracę na wakacje po wyższej stawce na dużo gorszym zadupiu, ponoć ciężko znaleźć ludzi robiących po takich stawkach.

Powiem Ci tak. To zależy.
Wiem jak wyglądają praktyki za darmo, ale wykorzystują człowieka jakby robił na dwóch etatach, albo przyjdziesz na godzinę i Cię wyrzucą, bo nie masz nic do roboty i przeszkadzasz. Po drugie zwyczajnie nie stać mnie, żeby zafundować sobie mieszkanie w Krakowie bez żadnych dochodów. Po trzecie, jakby to rzec, chuja w polu nie znalazłem i za darmo robić nie będę. Trzeba się nieco cenić. Ja wiem, że student to śmieć, ale bez przesady. Nie oczekuję kokosów, ale minimalna krajowa za pełen etat należy się jak psu buta, inaczej to jest wyzysk. Ba minimalna, ale żeby mi się chociaż za życie zwróciło.
Jakbym wiedział o zajebistych (albo chociaż ciekawych) praktykach, które mają sens, ale mimo to są za darmo (powiedzmy dają perspektywę zatrudnienia po praktykach), to bym się zastanowił. Ale robić za darmo na zarobasów nie mam zamiaru, tym bardziej, jak miałbym przyjść do roboty, jebać 12h dziennie i po miesiącu usłyszeć - dzięki stary, spierdalaj już. Niech mnie w pompę cmokną.
Słuszne podejście. Kiedyś też myślałem, że lepiej robić cokolwiek niż nic. To jest taka trochę mentalność człowieka pochodzącego z rejonu, w którym przez wiele lat za samą możliwość pracowania za najniższą krajową wielu ludzi gotów była całować po rękach. Na szczęście zdążyłem się już nauczyć, że lepiej poszukać dłużej i czegoś lepszego niż brać byle co i być za to wdzięcznym.
 
Ja Cię @Wewiur rozumiem. Sam chodzę na praktyki za darmo, wtedy kiedy mam czas i mi się podoba, do dobrej kancelarii tylko dlatego, że przyzwoicie zarabiam w miejscu gdzie jestem zatrudniony. Gdybym miał poświęcać czas na murzynowanie bez żadnej perspektywy pewnie bym się nie podjął. Gdyby istniała wizja zatrudnienia, wtedy na pewno bym się zdecydował. Twoja branża jest na pewno lepsza od mojej, więc wizja płatnej praktyki jest realna. Jeszcze jest opcja pomurzynować gdzieś przez maksymalnie 3 miesiące, nauczyć się dużo, zdobyć referencje i doświadczenie, aby móc cokolwiek wpisać sobie do CV.
 
Dobra, @Wewiur trzymam kciuku, nie daj dupy, a będziesz zadowolony:). I następnym razem z takimi rozterkami uderzaj do mnie.
 
Mam Inside info, że powinieneś zostać zaproszony na rozmowę. Będzie po angielsku, kilka pytań technicznych, także powodzenia:) ale nie napalaj się, bo A. Jest wymagający i nie szuka praktykanta, tylko pracownika.
 
Mam Inside info, że powinieneś zostać zaproszony na rozmowę. Będzie po angielsku, kilka pytań technicznych, także powodzenia:) ale nie napalaj się, bo A. Jest wymagający i nie szuka praktykanta, tylko pracownika.
W całości po angielsku? Zajebiście.
 
Back
Top