Zabójstwo w miasteczku Wilanów aresztowany Shamad E

Urazy/kontuzje też miały na to wpływ.
Były uszkodzenia acl-a w jednym i drugim kolanie (na szczęście „tylko” naderwania), było zmiażdżenie przyczepu mięśnia, uraz ramienia.

Trenować zacząłem w kratkę, gdy zacząłem współprowadzić spawalnie. Czas na realizacje zleceń pochłaniał.
Przyszła pandemia i ograniczenia związane z limitami osób na sali. Stwierdziłem, że nie będę się zapisywać i zabierać miejsca trenującym regularnie, gdy ja mogłem wpaść np raz na 2 tygodnie.

Po jakimś czasie odwiedziłem klub. Zrzucenie rdzy. Na drugim treningu wróciłem „stary ja”, ogień, poddania jak leci.
I kontuzja kolana na sparingu :juanlaugh:

Wówczas dałem sobie spokój na dobre.

Moja obecna praca już w ogóle mi nie pozwala na coś takiego jak trening ;)
A jak sobie radzisz bez trenowania?Ja oprócz pracy i trenowania czy to siłownia lub mma/boks nie potrafię się wyżyć a kontuzji coraz więcej z wiekiem acl/mcl/rozjeba bark?
Cholera 40 niedługo i człowiek się sypie
 
A jak sobie radzisz bez trenowania?Ja oprócz pracy i trenowania czy to siłownia lub mma/boks nie potrafię się wyżyć a kontuzji coraz więcej z wiekiem acl/mcl/rozjeba bark?
Cholera 40 niedługo i człowiek się sypie
Co sie z barkiem stalo ?
 
Co sie z barkiem stalo ?
Najlepsze ,że to nie na treningu tylko na mieście 2 gości miało spinę jeden dostał w czaszkę i do spania a drugi obalił mnie i skończyło się parterze co poskutkowało uszkodzeniem stożka rotatorów i znacznym stanem zapalnym.
Po kilku latach do dzisiaj mam problemy z tym barkiem.
 
A jak sobie radzisz bez trenowania?Ja oprócz pracy i trenowania czy to siłownia lub mma/boks nie potrafię się wyżyć a kontuzji coraz więcej z wiekiem acl/mcl/rozjeba bark?
Cholera 40 niedługo i człowiek się sypie
Wiesz, nie chciałbym zabrzmieć jak ktoś kto „wyżej sra niż dupę ma”, ale radziłem sobie z wieloma trudniejszymi sytuacjami w życiu. Umiem się poświęcać, zrozumieć, posiadam silną wolę, kontroluje emocje.

W ostatnim czasie czułem się ze sobą gorzej, bo od roku nie uczęszczam nawet na siłownie. Takiego rozbratu z aktywnością nie miałem nigdy.
W tym roku kończę 35 lat, sportowa wersja ciała to wspomnienie (należę do tych „mniejszych”), pierwszy raz wstydziłem się swojej sylwetki :siara:

Pod tym względem tęsknie za treningiem, ale problemów z wyładowaniem się nie mam ;)
Praca fizyczna, wyjazdowa, nierzadko 2- tygodniowe delegacje.
Przy takim kalendarzu chcę się tylko wrócić do kobiety, cieszyć się spokojem i nie dokładać sobie presji:fjedzia:
 
Wiesz, nie chciałbym zabrzmieć jak ktoś kto „wyżej sra niż dupę ma”, ale radziłem sobie z wieloma trudniejszymi sytuacjami w życiu. Umiem się poświęcać, zrozumieć, posiadam silną wolę, kontroluje emocje.

W ostatnim czasie czułem się ze sobą gorzej, bo od roku nie uczęszczam nawet na siłownie. Takiego rozbratu z aktywnością nie miałem nigdy.
W tym roku kończę 35 lat, sportowa wersja ciała to wspomnienie (należę do tych „mniejszych”), pierwszy raz wstydziłem się swojej sylwetki :siara:

Pod tym względem tęsknie za treningiem, ale problemów z wyładowaniem się nie mam ;)
Praca fizyczna, wyjazdowa, nierzadko 2- tygodniowe delegacje.
Przy takim kalendarzu chcę się tylko wrócić do kobiety, cieszyć się spokojem i nie dokładać sobie presji:fjedzia:
Ja akurat należę do tych większych i bez aktywności fizycznej moja waga to około 130kg przy prawie 2 m wzrostu powoduje to ,że stawy bolą jak cholera a od zawsze byłem osobą ,która musi się sportowo wyżyć bo robota nie raz wkurwia na maxa.
 
Ja akurat należę do tych większych i bez aktywności fizycznej moja waga to około 130kg przy prawie 2 m wzrostu powoduje to ,że stawy bolą jak cholera a od zawsze byłem osobą ,która musi się sportowo wyżyć bo robota nie raz wkurwia na maxa.
Jesteś zatem 2 razy większy niż ja i jeśli chodzi o samo ciało, potrzebuje ono również dwa razy więcej - odżywienia, dbałości, starań.
Wyczytałem wcześniej, że miałeś uszkodzony stożek rotatora. Nazwę to klasyką ^^ wiele dolegliwości obręczy barkowej to ten temat, które wywołują przeciążenia życia codziennego, a co dopiero bardziej wymagający tryb.
Tylko sukcesywna opieka fizjo, tak jak w przypadku podkręconych kostek, bo to będzie wracało i wkurwiało.

Też nie chcę wchodzić na grunt prywatny, psychologiczny, aczkolwiek potrzeba wyładowania skądś się bierze.

Na moim przykładzie.
Moje życie było pełne wyzwań, odpowiedzialności, ciekawości.
Trenowałem od 6-ego roku życia.
Było karate, taekwondo, kick boxing, boks, aż BJJ/grappling/mma.
Było bieganie na 200 (teraz chodzenie po 200xD), był bilard, koszykówka (grałem nawet w lidze akademickiej przy 170cm wzrostu), kayak polo i szeroko rozumiana aktywność fizyczna. Lubiłem sport, a i w każdym się odnajdywałem.

Chociaż zawsze byłem intelektualistą, byłem też spadochroniarzem w Legii, bo taki sobie obrałem kierunek i umysł dostosował się do trudów sytuacji.

Do czego zmierzam?
Nasz umysł potrzebuje bodźców do rozwoju, a także do upustu nagromadzonych „wrażeń”. Automatycznie walczymy z niedogodnościami. Trud fizyczny, bywa ujściem dla trudów psychicznych, gdyż często czyn jest bardziej wymierny niż analiza.
Do czasu, aż nie dopada nas wiek, aż zamykają nam się furtki do działań, a konieczność odpowiedzialnego działania przysłania samodbałość.

Dlatego dbajmy o siebie na poziomie samoakceptacji, analizy możliwości i sytuacji oraz przenoszenia tego na grunt codzienności, by siebie nie zawodzić.
Życzę tego każdemu, bo tylko siebie mamy zawsze i do końca :)
 
Jesteś zatem 2 razy większy niż ja i jeśli chodzi o samo ciało, potrzebuje ono również dwa razy więcej - odżywienia, dbałości, starań.
Wyczytałem wcześniej, że miałeś uszkodzony stożek rotatora. Nazwę to klasyką ^^ wiele dolegliwości obręczy barkowej to ten temat, które wywołują przeciążenia życia codziennego, a co dopiero bardziej wymagający tryb.
Tylko sukcesywna opieka fizjo, tak jak w przypadku podkręconych kostek, bo to będzie wracało i wkurwiało.

Też nie chcę wchodzić na grunt prywatny, psychologiczny, aczkolwiek potrzeba wyładowania skądś się bierze.

Na moim przykładzie.
Moje życie było pełne wyzwań, odpowiedzialności, ciekawości.
Trenowałem od 6-ego roku życia.
Było karate, taekwondo, kick boxing, boks, aż BJJ/grappling/mma.
Było bieganie na 200 (teraz chodzenie po 200xD), był bilard, koszykówka (grałem nawet w lidze akademickiej przy 170cm wzrostu), kayak polo i szeroko rozumiana aktywność fizyczna. Lubiłem sport, a i w każdym się odnajdywałem.

Chociaż zawsze byłem intelektualistą, byłem też spadochroniarzem w Legii, bo taki sobie obrałem kierunek i umysł dostosował się do trudów sytuacji.

Do czego zmierzam?
Nasz umysł potrzebuje bodźców do rozwoju, a także do upustu nagromadzonych „wrażeń”. Automatycznie walczymy z niedogodnościami. Trud fizyczny, bywa ujściem dla trudów psychicznych, gdyż często czyn jest bardziej wymierny niż analiza.
Do czasu, aż nie dopada nas wiek, aż zamykają nam się furtki do działań, a konieczność odpowiedzialnego działania przysłania samodbałość.

Dlatego dbajmy o siebie na poziomie samoakceptacji, analizy możliwości i sytuacji oraz przenoszenia tego na grunt codzienności, by siebie nie zawodzić.
Życzę tego każdemu, bo tylko siebie mamy zawsze i do końca :)
Spadochroniarzem na Korsyce w tej Legi o której myślę?
Ja już taki jestem ,że jak nie sport to alko lub benzodiazepiny co było moim uzależnieniem od lat i z aspektu psychologicznego jestem po prostu uzależnieniowcem.
 
Jesteś zatem 2 razy większy niż ja i jeśli chodzi o samo ciało, potrzebuje ono również dwa razy więcej - odżywienia, dbałości, starań.
Wyczytałem wcześniej, że miałeś uszkodzony stożek rotatora. Nazwę to klasyką ^^ wiele dolegliwości obręczy barkowej to ten temat, które wywołują przeciążenia życia codziennego, a co dopiero bardziej wymagający tryb.
Tylko sukcesywna opieka fizjo, tak jak w przypadku podkręconych kostek, bo to będzie wracało i wkurwiało.

Też nie chcę wchodzić na grunt prywatny, psychologiczny, aczkolwiek potrzeba wyładowania skądś się bierze.

Na moim przykładzie.
Moje życie było pełne wyzwań, odpowiedzialności, ciekawości.
Trenowałem od 6-ego roku życia.
Było karate, taekwondo, kick boxing, boks, aż BJJ/grappling/mma.
Było bieganie na 200 (teraz chodzenie po 200xD), był bilard, koszykówka (grałem nawet w lidze akademickiej przy 170cm wzrostu), kayak polo i szeroko rozumiana aktywność fizyczna. Lubiłem sport, a i w każdym się odnajdywałem.

Chociaż zawsze byłem intelektualistą, byłem też spadochroniarzem w Legii, bo taki sobie obrałem kierunek i umysł dostosował się do trudów sytuacji.

Do czego zmierzam?
Nasz umysł potrzebuje bodźców do rozwoju, a także do upustu nagromadzonych „wrażeń”. Automatycznie walczymy z niedogodnościami. Trud fizyczny, bywa ujściem dla trudów psychicznych, gdyż często czyn jest bardziej wymierny niż analiza.
Do czasu, aż nie dopada nas wiek, aż zamykają nam się furtki do działań, a konieczność odpowiedzialnego działania przysłania samodbałość.

Dlatego dbajmy o siebie na poziomie samoakceptacji, analizy możliwości i sytuacji oraz przenoszenia tego na grunt codzienności, by siebie nie zawodzić.
Życzę tego każdemu, bo tylko siebie mamy zawsze i do końca :)
Bez ironii, ładnie napisane :) sam cały czas walczę z tym co napisałes na końcu. Raz lepiejz raz gorzej czesciej gorzej ale no życie ;)
:conorsalute:
 
Najlepsze ,że to nie na treningu tylko na mieście 2 gości miało spinę jeden dostał w czaszkę i do spania a drugi obalił mnie i skończyło się parterze co poskutkowało uszkodzeniem stożka rotatorów i znacznym stanem zapalnym.
Po kilku latach do dzisiaj mam problemy z tym barkiem.
Bark to szmata, suki nie chce znać.
Pozdrawiam z uszkodzonym obrąbkiem
:heart:
 
Jesteś zatem 2 razy większy niż ja i jeśli chodzi o samo ciało, potrzebuje ono również dwa razy więcej - odżywienia, dbałości, starań.
Wyczytałem wcześniej, że miałeś uszkodzony stożek rotatora. Nazwę to klasyką ^^ wiele dolegliwości obręczy barkowej to ten temat, które wywołują przeciążenia życia codziennego, a co dopiero bardziej wymagający tryb.
Tylko sukcesywna opieka fizjo, tak jak w przypadku podkręconych kostek, bo to będzie wracało i wkurwiało.

Też nie chcę wchodzić na grunt prywatny, psychologiczny, aczkolwiek potrzeba wyładowania skądś się bierze.

Na moim przykładzie.
Moje życie było pełne wyzwań, odpowiedzialności, ciekawości.
Trenowałem od 6-ego roku życia.
Było karate, taekwondo, kick boxing, boks, aż BJJ/grappling/mma.
Było bieganie na 200 (teraz chodzenie po 200xD), był bilard, koszykówka (grałem nawet w lidze akademickiej przy 170cm wzrostu), kayak polo i szeroko rozumiana aktywność fizyczna. Lubiłem sport, a i w każdym się odnajdywałem.

Chociaż zawsze byłem intelektualistą, byłem też spadochroniarzem w Legii, bo taki sobie obrałem kierunek i umysł dostosował się do trudów sytuacji.

Do czego zmierzam?
Nasz umysł potrzebuje bodźców do rozwoju, a także do upustu nagromadzonych „wrażeń”. Automatycznie walczymy z niedogodnościami. Trud fizyczny, bywa ujściem dla trudów psychicznych, gdyż często czyn jest bardziej wymierny niż analiza.
Do czasu, aż nie dopada nas wiek, aż zamykają nam się furtki do działań, a konieczność odpowiedzialnego działania przysłania samodbałość.

Dlatego dbajmy o siebie na poziomie samoakceptacji, analizy możliwości i sytuacji oraz przenoszenia tego na grunt codzienności, by siebie nie zawodzić.
Życzę tego każdemu, bo tylko siebie mamy zawsze i do końca :)
Daria Albers, co się odpaliła :lesnarhappy:
 
Niewiniątka nie obracają się z kozojebcami a po drugie miasteczko Wilanów to jest zalążek czeczenów/rosyjskojęzycznych w stolicy tam polski rzadziej uświadczysz niż rosyjski przechodząc na klatce obok tych przybyszy.
Wynajmowałem tam kwadrat przez kilka miesięcy i balet za baletem tam trwa więc niewiniątko raczej było z tych rozrywkowych..
A to ,że udusił gościa i poszedł obrabiać dziury pannie pokazuje jakie to są zwierzęta a nawet nie bo zwierzę ma większą empatię.
 
Niewiniątka nie obracają się z kozojebcami a po drugie miasteczko Wilanów to jest zalążek czeczenów/rosyjskojęzycznych w stolicy tam polski rzadziej uświadczysz niż rosyjski przechodząc na klatce obok tych przybyszy.
Wynajmowałem tam kwadrat przez kilka miesięcy i balet za baletem tam trwa więc niewiniątko raczej było z tych rozrywkowych..
A to ,że udusił gościa i poszedł obrabiać dziury pannie pokazuje jakie to są zwierzęta a nawet nie bo zwierzę ma większą empatię.
Po prostu wiedział że taka okazja już długo sie nie powtórzy więc poszedł korzystać
 
Back
Top