Wrócił z zaświatów! Michał Materla był liczony, ale po chwili brutalnie znokautował Dawida Załęckiego!

Czyli jak dostaniesz w łeb 5 kilogramową cegłą lub 20 kilogramową, to skutki są takie same?
Ty nic nie rozumiesz a ja nie mam zamiaru ci tego tłumaczyć bo zrobiłem to w pierwszym poście.

Dlaczego obrażenia dla mózgu w boksie są większe? Bo dostają więcej ciosów na łeb, a nie pojedyncze BOMBY.

Poczytaj sobie zagraniczne artykuły na ten temat, nawet jakieś badania były przeprowadzane, powinieneś takie rzeczy wiedzieć skoro tyle lat śledzisz mordobicie a tu podstawy się kłaniają.. :matt:
 
Czyli jak dostaniesz w łeb 5 kilogramową cegłą lub 20 kilogramową, to skutki są takie same?

Odnośnie boksu, w niższych wagach dostajesz więcej ciosów, większa kumulacja a trudniej o nokaut.

Wbrew pozorom w MMA jeden cios w małej rękawicy może zgasić światło a w boksie w poduchach mózg dostaje całe serie a delikwent nie pada.
 
Odnośnie boksu, w niższych wagach dostajesz więcej ciosów, większa kumulacja a trudniej o nokaut.

Wbrew pozorom w MMA jeden cios w małej rękawicy może zgasić światło a w boksie w poduchach mózg dostaje całe serie a delikwent nie pada.
Ale ja to wiem, tylko gadka była o mma, nie wiem skąd on ten boks wyciągnął.
 
Ale ja to wiem, tylko gadka była o mma, nie wiem skąd on ten boks wyciągnął.
Ale to ma takie samo kurwa przełożenie. 300 ciosów odkłada się bardziej niż 50.

Od jakiegoś czasu nieudolnie próbujesz się do mnie przyjebac. Jak ci napisze że w Polsce pada deszcz to ty mi napiszesz jełopie że tobie chodzi o pogodę na Jamajce i nie wiesz skąd wziąłem tę Polskę...

Widzę że wymiany zdań z tobą nie mają najmniejszego sensu.
 
Ale to ma takie samo kurwa przełożenie. 300 ciosów odkłada się bardziej niż 50.

Od jakiegoś czasu nieudolnie próbujesz się do mnie przyjebac. Jak ci napisze że w Polsce pada deszcz to ty mi napiszesz jełopie że tobie chodzi o pogodę na Jamajce i nie wiesz skąd wziąłem tę Polskę...

Widzę że wymiany zdań z tobą nie mają najmniejszego sensu.
Nie zesraj się.
 
Ja zaryzykuję stwierdzenie, że w przypadku wielu zawodników -- zarówno mma jak i boksu -- najbardziej dewastujące są mocne, jak i te słabsze, sparingi, które uskuteczniają oni przez lata. W obu tych dyscyplinach w rękawicach. W kaskach lub bez. Mózg w nich się natrzęsie na potęgę.

Nie wiem, czy grok mnie kłamie, ale tak twierdzi:

Topowi zawodnicy (np. Conor McGregor, Jon Jones, Khabib Nurmagomedov) w pełni campie robią 150–300 rund sparingowych ogółem, z naciskiem na 3–4 tygodnie przed walką. Hard sparring jest rzadki (1–3 sesje tygodniowo, max 3 razy co 6 miesięcy, by uniknąć urazów).


  • Tygodniowo: 20–40 rund (4–6 sesji po 3–6 rund każda). Na przykład:
    • Początek campu: 15–25 rund lekkich/technicznych (focus na technikę).
    • Środek: 25–35 rund, w tym mieszane (np. 5 rund striking + 5 grappling).
    • Końcówka (fight week): 10–20 rund, głównie lekkie, by nie męczyć ciała.
  • Przykłady: Zawodnicy jak Israel Adesanya raportują 200+ rund w campie; w gymach jak American Top Team sesje to 4–5 rund po 5 min z przerwami 1 min. Hard sparring: Tylko kilka razy w campie, np. 3–5 rund na sesję.

To buduje wytrzymałość na 3–5 rund walki (15–25 min).

Boks​


W boksie rundy sparingowe trwają 2–3 min (jak w walce), z fokusem na striking. Topowi bokserzy (np. Tyson Fury, Canelo Alvarez) celują w 200–400 rund sparingowych w campie, by symulować dystans walki (do 12 rund). Reguła "100 rund" dotyczy amatorów przed pierwszą walką, ale profesjonaliści robią znacznie więcej. Sparing z wieloma partnerami (po 2–4 rundy każdy).

Tygodniowo: 30–60 rund (3–5 sesji po 8–12 rund każda). Na przykład:
  • Początek campu: 20–40 rund lekkich (budowa kondycji).
  • Środek: 40–60 rund, w tym hard sparring (np. 12 rund z różnymi rywalami symulującymi przeciwnika).
  • Końcówka: 15–30 rund, głównie techniczne.

Czyli wychodziłoby, że u nas to pewnie tacy zawodnicy jak Makrela mają minimum 200, a pewnie bliżej tych 300 rund. I tu właśnie bardziej istotna dla mózgu może być liczba tych urazów, a nie moc razów. Podkreślam dla mózgu, bo na pewno istotne w kontekście kontuzji, w tym rozcięć. A co za tym idzie możliwości odbycia pojedynku w ustalonym terminie.

Przy słabszych strzałach, amortyzowanych przez kaski czy duże rękawice, mózg wciąż się odbija od czaszki jak śliwka w kompocie od ścianek szklanki/słoika. Wydaje się, że Rugby jest zdecydowanie bardziej bezpieczne dla mózgu niż football amerykański, bo tam nie ma tych ochraniaczy i na chama jeden w drugiego tak nie wali -- o ile nie chce celowo się połamać lub rozbić łba.
 
Ja zaryzykuję stwierdzenie, że w przypadku wielu zawodników -- zarówno mma jak i boksu -- najbardziej dewastujące są mocne, jak i te słabsze, sparingi, które uskuteczniają oni przez lata. W obu tych dyscyplinach w rękawicach. W kaskach lub bez. Mózg w nich się natrzęsie na potęgę.

Nie wiem, czy grok mnie kłamie, ale tak twierdzi:

Topowi zawodnicy (np. Conor McGregor, Jon Jones, Khabib Nurmagomedov) w pełni campie robią 150–300 rund sparingowych ogółem, z naciskiem na 3–4 tygodnie przed walką. Hard sparring jest rzadki (1–3 sesje tygodniowo, max 3 razy co 6 miesięcy, by uniknąć urazów).


  • Tygodniowo: 20–40 rund (4–6 sesji po 3–6 rund każda). Na przykład:
    • Początek campu: 15–25 rund lekkich/technicznych (focus na technikę).
    • Środek: 25–35 rund, w tym mieszane (np. 5 rund striking + 5 grappling).
    • Końcówka (fight week): 10–20 rund, głównie lekkie, by nie męczyć ciała.
  • Przykłady: Zawodnicy jak Israel Adesanya raportują 200+ rund w campie; w gymach jak American Top Team sesje to 4–5 rund po 5 min z przerwami 1 min. Hard sparring: Tylko kilka razy w campie, np. 3–5 rund na sesję.

To buduje wytrzymałość na 3–5 rund walki (15–25 min).

Boks​


W boksie rundy sparingowe trwają 2–3 min (jak w walce), z fokusem na striking. Topowi bokserzy (np. Tyson Fury, Canelo Alvarez) celują w 200–400 rund sparingowych w campie, by symulować dystans walki (do 12 rund). Reguła "100 rund" dotyczy amatorów przed pierwszą walką, ale profesjonaliści robią znacznie więcej. Sparing z wieloma partnerami (po 2–4 rundy każdy).

Tygodniowo: 30–60 rund (3–5 sesji po 8–12 rund każda). Na przykład:
  • Początek campu: 20–40 rund lekkich (budowa kondycji).
  • Środek: 40–60 rund, w tym hard sparring (np. 12 rund z różnymi rywalami symulującymi przeciwnika).
  • Końcówka: 15–30 rund, głównie techniczne.

Czyli wychodziłoby, że u nas to pewnie tacy zawodnicy jak Makrela mają minimum 200, a pewnie bliżej tych 300 rund. I tu właśnie bardziej istotna dla mózgu może być liczba tych urazów, a nie moc razów. Podkreślam dla mózgu, bo na pewno istotne w kontekście kontuzji, w tym rozcięć. A co za tym idzie możliwości odbycia pojedynku w ustalonym terminie.

Przy słabszych strzałach, amortyzowanych przez kaski czy duże rękawice, mózg wciąż się odbija od czaszki jak śliwka w kompocie od ścianek szklanki/słoika. Wydaje się, że Rugby jest zdecydowanie bardziej bezpieczne dla mózgu niż football amerykański, bo tam nie ma tych ochraniaczy i na chama jeden w drugiego tak nie wali -- o ile nie chce celowo się połamać lub rozbić łba.
Tu racja, najwięcej zdrowia zostawia sie na sali i przez debilizm sparingów.

Nie bez powodu Ci najlepsi często po prostu wyrzucają napinaczy i sparingowych mistrzów z przygotowań.

Zanim zawodnik dojdzie do poziomu zawodowej 15 światowego topu to on tych rund sparingowych robi tysiące. Jak ma robic sparingi na mocy to niestety jak nie bedzie końskiego zdrowia to sie to odbije.

Niestety te sporty są pełne głąbów którzy nie pojmują takich rzeczy. Mocne spary nie sa tak na prawdę bardzo potrzebne bo jeżeli akcja wchodzi Ci na flow na pełnym luzie to tym bardziej wejdzie na pełnej mocy i szybkości.
 
Tu racja, najwięcej zdrowia zostawia sie na sali i przez debilizm sparingów.

Nie bez powodu Ci najlepsi często po prostu wyrzucają napinaczy i sparingowych mistrzów z przygotowań.

Zanim zawodnik dojdzie do poziomu zawodowej 15 światowego topu to on tych rund sparingowych robi tysiące. Jak ma robic sparingi na mocy to niestety jak nie bedzie końskiego zdrowia to sie to odbije.

Niestety te sporty są pełne głąbów którzy nie pojmują takich rzeczy. Mocne spary nie sa tak na prawdę bardzo potrzebne bo jeżeli akcja wchodzi Ci na flow na pełnym luzie to tym bardziej wejdzie na pełnej mocy i szybkości.
GSP: ,,kariera wielu zawodników została zmarnowana podczas sparingów ".
Irokez chwalił się swego czasu jak tam sobie na treningach gaszą czasami światło.
Janikowski też mówił ile ciosów dostawał na sparingach, a Różal to już w ogóle...
 
Jones, Holloway, GSP, Islam, Kliczko.

Ci ludzie nie robili/robią ciężkich sparingów. Myślę że takich zawodników jest sporo więcej, niestety nadal za mało
Z tymi Kliczko to nie byłbym taki pewien: legendy krążyły o tempie sparingów, gdzie ludzie po pierwszym dniu rezygnowali.
Kosedowski swego czasu mówił jak go wkurwiały teksty ,,to go wzmocni" jak przerwał sparing Pudziana.
Za to opowieści Cormiera o sparingach z Cainem to masakra...
Adamek wiele bzdur opowiada, ale mówił o sparingach aby nie mylić ich z prawdziwą walką ,,bo ja nie walczę za darmo".
 
Z tymi Kliczko to nie byłbym taki pewien: legendy krążyły o tempie sparingów, gdzie ludzie po pierwszym dniu rezygnowali.
ogólnie tempo było wysokie, dużo zasad było na obozie co wielu zawodnikom nie odpowiadało. Władowi zdarzało się wyrzucać mistrzów sparingów którzy chcieli coś sobie udowodnić i na siłę zbić mistrza na treningu.
Adamek wiele bzdur opowiada, ale mówił o sparingach aby nie mylić ich z prawdziwą walką ,,bo ja nie walczę za darmo".
złotówka miał w tym sporo racji
 
ogólnie tempo było wysokie, dużo zasad było na obozie co wielu zawodnikom nie odpowiadało. Władowi zdarzało się wyrzucać mistrzów sparingów którzy chcieli coś sobie udowodnić i na siłę zbić mistrza na treningu.

złotówka miał w tym sporo racji
Za darmo to się walczy pod sklepem kurwa a nie na jakiejś zagrzybiałej salce
 
Za darmo to się walczy pod sklepem kurwa a nie na jakiejś zagrzybiałej salce
Albo na dożynkach

ogólnie tempo było wysokie, dużo zasad było na obozie co wielu zawodnikom nie odpowiadało. Władowi zdarzało się wyrzucać mistrzów sparingów którzy chcieli coś sobie udowodnić i na siłę zbić mistrza na treningu.

złotówka miał w tym sporo racji
Jakby to powiedzieć delikatnie: duża część zawodników ma mentalność stereotypowego kibola. Po prostu chce się tylko napierdalać. Każdy ma wolną wolę, może to robić, ale że później będzie mówił na muchy ptoki, albo szedł do WC i zapominał po co - no nie wiem dokońca czy są świadomi ryzyka. Ja w to wątpię, tak samo jak Gromdziarze jeśli chodzi o koszty leczenia dłoni...

Jose Aldo swego czasu powiedział, że nie pamięta wielu chwil ze swojego życia. Nie pamiętam który zawodnik powiedział, że żona dała mu jego pamiętnik do przeczytania aby przypomniał sobie wiele rzeczy ze swojego życia.

No ogólnie trzeba nie mieć jakiegoś instynktu obronnego aby bawić się w zawodowe i też amatorskie sporty uderzane. Kuźwa sam trenowałem swoją pamięć, poznawałem różne techniki i nie wiem: jakbym miał stracić chociaż 20% pamięci- to dla mnie byłoby to tragedią. Przecież to tak jakby przestać być sobą, stać się kimś innym
 
Albo na dożynkach


Jakby to powiedzieć delikatnie: duża część zawodników ma mentalność stereotypowego kibola. Po prostu chce się tylko napierdalać. Każdy ma wolną wolę, może to robić, ale że później będzie mówił na muchy ptoki, albo szedł do WC i zapominał po co - no nie wiem dokońca czy są świadomi ryzyka. Ja w to wątpię, tak samo jak Gromdziarze jeśli chodzi o koszty leczenia dłoni...

Jose Aldo swego czasu powiedział, że nie pamięta wielu chwil ze swojego życia. Nie pamiętam który zawodnik powiedział, że żona dała mu jego pamiętnik do przeczytania aby przypomniał sobie wiele rzeczy ze swojego życia.

No ogólnie trzeba nie mieć jakiegoś instynktu obronnego aby bawić się w zawodowe i też amatorskie sporty uderzane. Kuźwa sam trenowałem swoją pamięć, poznawałem różne techniki i nie wiem: jakbym miał stracić chociaż 20% pamięci- to dla mnie byłoby to tragedią. Przecież to tak jakby przestać być sobą, stać się kimś innym
Na festynie to ze sprzętem, na sztachety, swego czasu lubiłem chodzić na takie imprezy bo często jeździłem na wioskę, widziałem nawet jak syn okładał swojego starego pijaka :devil smile1:
 
Na festynie to ze sprzętem, na sztachety, swego czasu lubiłem chodzić na takie imprezy bo często jeździłem na wioskę, widziałem nawet jak syn okładał swojego starego pijaka :devil smile1:
Sztachety to podstawa, jeszcze te z wystającymi gwoździami :)
 
Tu racja, najwięcej zdrowia zostawia sie na sali i przez debilizm sparingów.

Nie bez powodu Ci najlepsi często po prostu wyrzucają napinaczy i sparingowych mistrzów z przygotowań.

Zanim zawodnik dojdzie do poziomu zawodowej 15 światowego topu to on tych rund sparingowych robi tysiące. Jak ma robic sparingi na mocy to niestety jak nie bedzie końskiego zdrowia to sie to odbije.

Niestety te sporty są pełne głąbów którzy nie pojmują takich rzeczy. Mocne spary nie sa tak na prawdę bardzo potrzebne bo jeżeli akcja wchodzi Ci na flow na pełnym luzie to tym bardziej wejdzie na pełnej mocy i szybkości.

Ale jak się obejrzy Instagrama krajowych zawodników to zawsze przewijają się zdjęcia z dopiskiem "po mocnych sparach" i komentarze niedorozwiniętych fanów i kolegów "ogień", "iron sharpnes iron" i tym podobne brednie. A jak ktoś postronny napisze, że w wieku 40 lat będą mieli CTE, to jest atak, że chuja się zna i że jest mięczakiem. Niestety w tych sportach na salę często przychodzą idioci, którzy chcą cytując ich "ponapierdalać się troszeczkę" zamiast trenować i rozwijać konkretne umiejętności.
 
Back
Top