Tanio skóry nie sprzedam


original.jpg
:star wars:
 

Miałem kiedyś taką dziewczynę, to były czasy gdy Jordan rządził NBA, oglądało się to na dwójce w piątki, zdaje się o 16, a poziom koszykówki ulicznej był mega wysoki., i ta dziewczyna trenowała koszykówkę. My graliśmy non stop, klimat był taki, że zawsze były co najmniej 3 drużyny do gry, trzeba było sobie wyrobić markę, żeby cię do składu wzięli. Po Warszawie się jeździlo szukać przeciwników do gry, najwyższy poziom był wtedy na Agrykoli. Suma sumarum kiedy przyjechała do mnie na Bródno gdzie wtedy mieszkałem, przyszła do mnie na boisko i mówi, że z Nami zagra. Tłumaczę, delikatnie, że to bez sensu. Uparła się. Finał taki, że rzadko była po tej stronie boiska gdzie akurat była piłka.
 
Back
Top