Tanio skóry nie sprzedam

:pociesznymirek:
hwhGqR1DYZWcULrtthVOhprSERVWvlZn.png
149461-0ad376e8c4ba0865c3afcacd8f62b3d3.jpg
 
47-letni Carl Ratcliffe, turysta z Wielkiej Brytanii, został zatrzymany przez policję w Bodrum i trafił do więzienia, ponieważ atak astmy, który u niego wystąpił, pomylono z... upojeniem alkoholowym. Piekło mężczyzny trwa nadal. Od ponad miesiąca nie może opuścić Turcji. Znamy szczegóły.


O sprawie pisze "The Mirror". Anglik Carl Ratcliffe przyleciał do Bodrum 10 czerwca tego roku na ośmiodniowy urlop w luksusowym tureckim obiekcie - Susona Hotel. Towarzyszyła mu narzeczona Natalia Flynn. Zgodnie z opisem dziennika wyjazd szybko przestał przypominać udany wypoczynek, a przerodził się w koszmar. Otóż po dwóch dniach pobytu mężczyzna doznał ciężkiego ataku astmy.

Ratcliffe cierpi na zagrażającą życiu astmę chwiejną. Po wspomnianym incydencie 47-latek trafił do szpitala w Bodrum, a tam lekarze wprowadzili go w śpiączkę farmakologiczną. Świadomość odzyskał dopiero po trzech dniach. W końcu wypisano go z lecznicy. Wrócił do hotelu. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.


Urlop w Turcji zamienił się w koszmar. Przez pomyłkę trafił do więzienia​

Gdy para czekała na zaświadczenie "fit to fly" (czyli zdolny do lotu - przyp.), które miało umożliwić powrót do domu w Wielkiej Brytanii, 23 czerwca u 47-latka doszło do kolejnego ataku astmy. "The Mirror" podaje, że Ratcliffe oglądał wówczas w barze mecz Anglii z Ghaną, a jego stan nagle gwałtownie się pogorszył. Inni turyści wezwali pomoc medyczną.

Na miejsce przyjechał ratownik na motocyklu. Ratcliffe twierdził w rozmowie z "The Mirror", że w trakcie całego zdarzenia z impetem osunął się na pojazd i przewrócił go na drogę. Przejeżdżający obok policjanci zinterpretowali tę sytuację jako celowe zachowanie... osoby nietrzeźwej.

Mężczyzna relacjonował dziennikowi, że próbował tłumaczyć funkcjonariuszom, iż nie może oddychać i ma atak astmy, ale usłyszał, że nie rozumieją angielskiego. Z jego wersji wynika, że tureccy policjanci chcieli przeprowadzić badanie alkomatem, a kiedy nie był w stanie dmuchnąć, zatrzymali go m.in. pod zarzutem stawiania oporu, odmowy badania i znieważenia funkcjonariuszy.

14 godzin w policyjnym areszcie i badanie bez alkoholu we krwi​

Zamiast do szpitala Ratcliffe trafił na komisariat w Bodrum. Jak opisywał w rozmowie z "The Mirror", został rozebrany do krótkich spodenek i zamknięty w małej celi. Wspominał też, że warunki były skrajnie złe, a w rogu znajdował się prowizoryczny otwór pełniący funkcję toalety.

Po kilku godzinach, jak relacjonował, jego oddech się uspokoił. Później przewieziono go na inny komisariat, gdzie pobrano odciski palców i wykonano policyjne zdjęcia. Mężczyzna twierdził również, że uzbrojeni funkcjonariusze mieli mu grozić użyciem broni, gdy nie trzymał rąk w widocznym miejscu.

Ratcliffe przekazał, że w sumie spędził w celi 14 godzin, a następnie stanął przed sądem. Według "The Mirror" wyniki badań krwi potwierdziły, że nie pił alkoholu, co doprowadziło do zwolnienia go z zarzutów związanych z rzekomym upojeniem.

Zakaz opuszczenia Turcji i rosnące koszty pobytu​

Mimo że - jak twierdził Ratcliffe - sąd uznał, iż doszło do medycznego nagłego przypadku, mężczyzna od ponad 30 dni nie może wrócić do Wielkiej Brytanii. Z jego relacji wynikało, że sędzia nałożył ograniczenia w podróżowaniu ze względu na dalsze wyjaśnianie wątku dotyczącego motocykla.


Ratcliffe twierdził, że on i jego narzeczona od razu deklarowali pokrycie ewentualnych realnych szkód, także z polisy ubezpieczeniowej, ale mimo to na paszport nałożono blokadę wyjazdu na czas postępowania.

"The Mirror" podaje, że Brytyjczyk utknął w Turcji, a skutki finansowe sytuacji ocenia już na 10 tys. funtów. W tej kwocie mają się mieścić m.in. koszty zakwaterowania, obsługi prawnej, życia na miejscu oraz zobowiązań w Wielkiej Brytanii, w tym rat hipotecznych.

Ratcliffe podkreślał, że najbardziej obawia się kolejnego ataku astmy i ponownego kontaktu ze szpitalem w trakcie trwającej sprawy. - To, co przeszedłem, jest absurdalne - mówił, cytowany przez "The Mirror".

Rodzina i brytyjskie służby konsularne reagują​

Matka mężczyzny, 65-letnia Francine Kelly z hrabstwa Down w Irlandii Północnej, mówiła "The Mirror", że jest zdruzgotana tym, jak potraktowano w Turcji jej syna i że chce, aby w końcu bezpiecznie wrócił do Wielkiej Brytanii.

:roberteyeblinking:
 
1000066955.jpg

Teściowa o czternastej - zrób burgery, robisz podobno dobre... Na piętnastą.

Ja - ok.

Teściowa za minutę - dobra, zrobiłam wszystko, bo nie można tyle czekać. Znam przepis na najlepszego burgera. Burgery robi się tak, że (tu wymienia po kolei czynności, 1/3 dobrze, 1/3 źle, 1/3 po jej myśli).

Za chwilę teściowa - wiem, że robię złe burgery, nie wiem czemu.

Skończyła robić połowę, powiedziałem że dokończę (i uratuję to, czego nie zdążyła spierdolić).

Daję dzieciom poprawione burgery i mówię, jaka jest sytuacja, że musiałem poprawiać po teściowej i że nie są takie dobre jak zawsze, na co młoda - "czuję co poprawiłeś ty, a co zepsuła ona..." :jon::gabi_much_love:

Na zdjęciu jej baza do burgiera... Za dużo sałaty (cztery liście) , zero keczupu czy sosu do burgera, mięsa nie soli ani nie pieprzy, zamiast je smażyć na dużym ogniu, to je dusi, majonez daje na gorącą bułkę... Można by długo tak wymieniać :śmiech:
 
Back
Top