Tanio skóry nie sprzedam

Nieznajomość prawa szkodzi...

HmoLN6Fl.jpg
 
Uwaga trochę długie. Na prawdę nie mogę uwierzyć, że to jest wyreżyserowane bo ci ludzie wydają sie zbyt autentyczni. Chodzi o to, że mąż do swojej żony od 23 lat nigdy się nie odezwał :lol:

 
http://weszlo.com/2017/01/30/ciezko-pracowac-dobrze-sie-bawic-zauwazac-roznicy/

Głownie chodzi o ten fragment:


Adaś, bo długo ponoć nikt nie wiedział, że masz na imię Żelisław.

Ojciec chciał, żebym był ostatni w książce telefonicznej województwa łódzkiego. Mamie nawet nic nie powiedział, że dał mi „Żelisław”. Miałem być podobno Mateusz. Jak tata wrócił z rejestracji, to mama pytała: Grzesiek, zarejestrowałeś? Tak, zarejestrowałem. Nic po sobie nie dawał poznać. Dopiero jak dowód po cichu wyjęła – wtedy się jeszcze imiona dzieci w dowodzie wpisywało – to patrzy, a tam Żelisław. Awantura w domu, trzy dni płaczu.

Leciały talerze?

Podobno rozwodem pachniało. Mama poszła do znajomego adwokata.

– Da się zmienić dziecku imię?

– Pewnie, że można. Pięćdziesiąt złotych kosztów sądowych i trochę fatygi. Nie ma problemu.

– Świetnie, to zmieniamy, co potrzebne?

– Tylko podpis twój i Grześka.

– Grześka?

– No… ojca.

– Przecież Grzesiek nie da podpisu!

– A. No to nie można.

Mama wynegocjowała tyle, że na drugie dostałem Adam, a potem dbała, by tak mnie nazywano. Tak nawet byłem podpisany na świadectwach.

Ojciec też mówił Adam?

Nie. Do dziś mama mówi na mnie Adam, tata Żelek.

Są też jakieś fragmenty o solówkach.

 
Back
Top