Mordo, ja w odlewni procesorów pracowałem za małolata, identyko, tylko nie tak rozrywkowo - ludzie ginęli bo robot miał zły program wczytany, albo software obsługi robota wykonał proces do połowy, ktoś nie zauważył czy nie był przeszkolony, wszedł do kabiny z robotem i już nie wyszedł, bo robot zaczął natrysk kwasem... Drugi typ na kratkę nadepnął, na podłodze, która nie była zabezpieczona i dwadzieścia metrow w dół poleciał, też dżem, tylko zwykły, a nie niebieski... Jak mnie chcieli zostawić na noc z tym robotem co na niebiesko czy zielono kwasem malował, po przeszkoleniu z połowy procesu, to złożyłem wypowiedzenie od razu. BTW nie słuchali opinii pracowników i firma została przejęta, także