D
Deleted member s15431
Guest
Jako, ze impreza jest na trasie mojej rowerowej rutyny to cyknalem kilka zdjec. Tak wiem robione pindolem i Pedziszewski sie chowa 
Trasa, gotowa, trwaly jeszcze jakies dodatkowe prace, infrastruktury pobocznej.
Takie przeszkody to ja z naskoku pokonuje nawet ich nie dotykajac
wiecej fotek nie zrobilem bo mnie chamstwo na trase nie chcialo wpuscic poza tym oddychalem rekawami takze checi tez nie bylo.
Ogolnie sadzac po miejscach na parkingu, wiara zaczyna sie zjezdzac. Nie wiem skad jestescie ale impreza dosyc blisko od stacji SKM Gdynia-Orlowo. Start na terenie stadnini koni vis a vis C.H. Klif. (jakies 300-400metrow od stacji). Wpadne, chyba przyswirowac jarzabka. POWODZENIA, jest sie, w sumie czym zmeczyc!

Trasa, gotowa, trwaly jeszcze jakies dodatkowe prace, infrastruktury pobocznej.
Takie przeszkody to ja z naskoku pokonuje nawet ich nie dotykajac

wiecej fotek nie zrobilem bo mnie chamstwo na trase nie chcialo wpuscic poza tym oddychalem rekawami takze checi tez nie bylo.
Ogolnie sadzac po miejscach na parkingu, wiara zaczyna sie zjezdzac. Nie wiem skad jestescie ale impreza dosyc blisko od stacji SKM Gdynia-Orlowo. Start na terenie stadnini koni vis a vis C.H. Klif. (jakies 300-400metrow od stacji). Wpadne, chyba przyswirowac jarzabka. POWODZENIA, jest sie, w sumie czym zmeczyc!



Po przemyśleniu w Myślenicach jednak tylko Hardcore, lepiej się trochę pobawić i pocieszyć biegiem niż stresować i zajechać na maxa.
) bark nawalał (a całkiem przeskoczył na ostatniej przeszkodzie 1 pętli), piekły uda i było zimno od lądowania w wodzie, a trzeba było zdecydować "biec drugą pętlę czy nie?", ale ciepła herbatka i słodycze postawiły na nogi. Druga pętla to już prawdziwa masakra i w większości walka ze sobą. Niby wiedziałem co mnie czeka, ale pół drugiej pętli biegłem sam, waliłem dużo więcej karniaków niż na pierwszej pętli (na 1 ominąłem tylko 4 przeszkody co jest moim osobistym sukcesem) i miałem za dużo czasu, żeby w samotności myśleć co mnie zaczyna boleć. Ostatnie 2-3 kilometry to już dramat, kolano i kostka odmówiły współpracy (pewnie od tego łapania równowagi). Ledwo człapałem. Całe szczęście na tym etapie "biegłem" z kolesiem, który bardzo mi pomógł i przeciągnął mnie przez sporo przeszkód. Skończyłem na 149 miejscu (to się może zmienić bo podobno kilku osobom nie zmierzyli czasu) z wynikiem 11:19:16 wykończony i zmarznięty. Jestem mega zadowolony z tego, że się udało. Z regeneracją u mnie całkiem spoko, kolano i kostka nie bolą, bark lepiej niż się spodziewałem, mięśnie też prawie całkiem sprawne tylko stłuczony palec u ręki mi został do zagojenia.