Rozwój osobisty: zdolności, moc mózgu, siła woli, zmiana charakteru i naszych cech, oraz nawyków.

Drzewo

UFC
Heavyweight
Bycie kowalem swojego losu nie jest proste - wielu filozofów zjadło na tym zęby. Są teraz bezzębni albo nie żyją.

Niezłymi kowalami są ludzie bogaci, bo oni idą po prostu do celu, zamiast ulegać lękom i zwątpieniu.

Jak zatem zmieniać się na lepsze, zamiast tkwić w miejscu, lub co gorsza zmieniać się na gorsze?

Małą łyżeczką. Stopniowo.

Kształtowanie nowych nawyków, nowych zdolności czy osiąganie dalekosiężnych celów to droga nielicznych.

Większość z nas woli bowiem życie na pół gwizdka, albo zwykłą egzystencję, która jest w sumie śmiercią duszy za życia...

Jest jednak kilka metod na skróty, choć zajmą kilka miesięcy lub lat. To i tak szybciej, niż pół życia...
 
DRZEWO TO MITOMAN!

Pierwszy..

phew-24-man-super-phew-emotion.gif
 
1. Rzecz pierwsza i najważniejsza - trauma.

Każdy z nas ma co najmniej jedną, sam akt narodzin (obojętnie, zwykły, awaryjny czy cesarka, plus rozmaite odmiany) to stres na maksa.

Oprócz tego to rozmaite sytuacje:

Jednorazowe zdarzenia

Wypadki komunikacyjne, takie jak kraksy samochodowe.

Napaści, pobicia lub gwałt fizyczny i seksualny.

Katastrofy naturalne, np. powodzie, pożary czy trzęsienia ziemi.

Przemoc i zagrożenia

Przemoc domowa (fizyczna, psychiczna lub seksualna).

Tortury, terroryzm lub doświadczenia wojenne.

Śmierć bliskiej osoby w nagłych, tragicznych okolicznościach.

Długotrwałe stresory

Zaniedbanie lub przemoc w dzieciństwie.

Mobbing w pracy lub przewlekły stres środowiskowy.

Ciężka choroba zagrażająca życiu, np. zawał serca.

Czynniki ryzyka

Predyspozycje genetyczne lub wcześniejsze zaburzenia psychiczne.

Brak wsparcia społecznego po zdarzeniu, np. wypadku.
 
Ok, przyczyny zablokowanej energii to jedno, ale co z tym zrobić?

Pomijając psychologów i psychiatrów, którzy nafaszerują was lekami, a później i tak sami będziecie musieli sobie rozwikłać swoje problemy, to mamy parę metod, które działają po prostu szybciej.

Skąd taka pewność w moich słowach?

Przeszedłem to trzy razy:

- raz sportem i naturą: 5 lat.
- raz farmakologicznie (sertralina) - około 1 rok.
- raz metodą TRE (Trauma Release Exercises) - 3 miesiące.
Jak widać, TRE wygrywa w przedbiegach.
Czym jest TRE?
To metoda wzorowana na metodzie dzikich zwierząt. Po wystąpieniu stresu, a później znalezieniu spokojnego miejsca (albo I nie) zwierzę się kładzie I zaczyna się trząść.

Telepać się.
I tak się telepie, aż zredukuje traumę do zera (lub do bezpiecznego poziomu stresu).
Mi zajęło 12 tygodni z jedną sesją tygodniowo, po jednej godzinie, z czego samego ćwiczenia jest kilka serii po 3-5 minut.
Między seriami są przerwy, leżysz se i się cieszysz albo płaczesz, czy rozmyślasz.
Przed seriami robimy ćwiczenia rozgrzewkowe, po ćwiczeniach leżymy i relaksujemy się.
Jazda samochodem czy innym środkiem transportu, który musimy samodzielnie prowadzić jest wysoce niezalecana.
A teraz sam trening TRE...
Link po polsku:

Link po angielsku, filmik z samego źródła, na filmie "twórca" metody:
 
Ok, skoro mamy zresetowaną traumę, to rozwińmy temat samej woli, treningu silnej woli i treningu fizycznego, który pozwoli nam wzmocnić siłę woli.

Siła woli działa jak ograniczony zasób umysłowy, podobny do mięśnia, który można trenować, by skuteczniej realizować cele w codziennym życiu.

## Zasady wzmacniania siły woli

Siła woli opiera się na neurobiologicznym mechanizmie samokontroli, zależnym od kory przedczołowej mózgu i poziomu glukozy.

Kluczowe zasady to: unikanie przeciążenia (ego depletion), budowanie nawyków zamiast polegania na motywacji oraz regularny trening poprzez małe wyzwania.

Badania Roya Baumeistera pokazują, że wola słabnie po seriach decyzji, dlatego planuj rutyny z wyprzedzeniem.

## Metody wzmacniania

- Medytacja mindfulness (10-20 min dziennie) zwiększa gęstość szarej materii w korze przedczołowej, poprawiając skupienie i odporność na pokusy.

- Zimne prysznice lub post przerywany (16/8) symulują dyskomfort, budując tolerancję na stres i podnosząc dopaminę.

- Technika "małych wygranych" (James Clear): dziel cele na mikro-zadania (np. 2 minuty ćwiczeń), co tworzy momentum i oszczędzając wolę.

- Ćwiczenia fizyczne (np. HIIT) podnoszą BDNF, wzmacniając połączenia neuronalne odpowiedzialne za dyscyplinę.

## Metody bogatych ludzi

Bogaci przedsiębiorcy traktują siłę woli jak inwestycję, stosując spersonalizowane systemy.

Elon Musk używa "time-blocking" (harmonogram na 5-minutowe bloki) i minimalizuje decyzje poranne (stały strój, dieta), oszczędzając energię na kluczowe wybory. To samo zresztą robi Cukierberg, słynny z jednego stylu ubierania się.

Jeff Bezos unika wczesnych spotkań, rezerwując poranki na myślenie (85% czasu solo), co buduje strategiczną wolę.

Ray Dalio stosuje medytację transcendentalną 20 min dwa razy dziennie plus journaling (dziennik decyzji), analizując błędy dla odporności psychicznej.

Porównując: Musk skupia się na automatyzacji rutyn (najbardziej efektywna dla hiperproduktywnych), Bezos na regeneracji (idealna dla kreatywności), Dalio na refleksji (najlepsza dla długoterminowej dyscypliny).

## Strach i działanie bez strachu
Strach aktywuje układ limbiczny (amygdala hijack Daniela Golemana), blokując korę przedczołową i paraliżując decyzje – np. unika ryzyka w karierze mimo potencjału.

Działanie bez strachu wymaga zmiany myślenia o lęku: postrzegaj lęk jako sygnał wzrostu (stoicyzm, Seneka: "Nie boimy się rzeczy, lecz naszych opinii o nich").

Techniki: wizualizacja sukcesu (5 min dziennie), ekspozycja progresywna (zaczynaj od małych ryzyk, np. cold calling) oraz oddech 4-7-8 (wdech 4s, wstrzymaj 7s, wydech 8s), obniżający kortyzol o 20-30%.

Efekt: przechodzi w flow state, gdzie wola napędza akcję automatycznie.

## Ignorancja jako bariera
Ignorancja osłabia wolę poprzez fałszywe przekonania (np. "motywacja wystarczy bez nawyków"), tworząc iluzję kontroli i prowadząc do porażek.

Pokonaj ją edukacją: czytaj 20-30 min dziennie (książki jak "Atomowe nawyki"), testuj hipotezy empirycznie (eksperymenty A/B na sobie) i szukaj mentora dla feedbacku.

Ignorancja strachu pogłębia paraliż (Bo np. Nie wiesz, że 80% sukcesu to wytrwałość wg Angeli Duckworth), więc świadomość mechanizmów (że np. dopamina nagradza proces, a nie cel) uwalnia wolę do działania.
 
Metody rozwoju połączeń neuronalnych inne niż HIIT

## Lista metod


- **Ćwiczenia aerobowe**: Bieganie lub pływanie przez 30 minut dziennie zwiększa BDNF o 20-30% i wspiera hipokamp, poprawiając pamięć i wytrwałość.

- **Medytacja mindfulness**: 10-20 minut dziennie skupienia na oddechu zmniejsza kortyzol i reorganizuje szlaki neuronalne, wzmacniając samokontrolę.

- **Nauka nowych umiejętności**: Ćwiczenie języka obcego lub gry na instrumencie przez 20-30 minut dziennie tworzy nowe synapsy i podnosi BDNF w korze mózgowej.

- **Sen jakościowy**: 7-9 godzin na noc konsoliduje połączenia neuronalne i naturalnie podnosi poziom BDNF.

- **Dieta bogata w omega-3**: Regularne spożywanie tłustych ryb, orzechów lub kurkuminy stymuluje ekspresję BDNF, wspierając plastyczność mózgu.

- **Joga, Chi gong lub tai chi**: 20-45 minut sesji łączących ruch z oddechem mocno obniża stres i zwiększa neuroplastyczność.

Regularne łączenie tych metod, np. HIIT z medytacją, kumuluje efekty i buduje długoterminową dyscyplinę.
 
"Jeśli najzwyklejszy robotnik może łopatą zmienić bieg rzeki lub osuszyć jezioro, to pomyśl, co ja mogę zrobić."
 
Ćwiczenia fizyczne, zarówno aerobowe jak i interwałowe, pozwalają na zmianę cech charakteru poprzez neuroplastyczność i hormony, kształtując dyscyplinę, wytrwałość czy odporność psychiczną.

## Mechanizm zmian charakteru

Regularny ruch remodeluje mózg: zwiększa BDNF i neurogenezę w hipokampie oraz korze przedczołowej, co wzmacnia ścieżki neuronalne odpowiedzialne za samokontrolę i opanowanie impulsów.

Ćwiczenia podnoszą też poziom dopaminy i serotoniny, budując nawyk działania mimo dyskomfortu – np. po 4-6 tygodniach ktoś leniwy staje się zdyscyplinowany, bo mózg adaptuje się do wysiłku jako normy.

Wystarczy wytrzymać... :lesnarhappy:

To neurobiologiczne "kształtowanie" cech: wytrwałość rośnie przez powtarzalny doping endorfinami, a pewność siebie przez dowody sukcesu (małe zwycięstwa).

## Rodzaje ćwiczeń i ich wpływ na cechy

- **HIIT (interwały wysokiej intensywności)**: 15-30 min sprintów lub burpees buduje dyscyplinę i odporność na stres; nauczycielstwo "natychmiastowego działania" mimo zmęczenia zmienia prokrastynatora w bezwzględnego wykonawcę zadań.

- **Ćwiczenia aerobowe (bieganie, rower 30-45 min)**: Poprawiają wytrwałość i optymizm; długie sesje uczą cierpliwości, przekształcając niecierpliwego w strategicznego myśliciela.

Bądź jak Gienek, rowerem też można zrobić formę, choć każdy z nas zna grubasa na rowerze, prawda? :tysoncoffe:

- **Siłowe (przysiady, martwy ciąg 3x/tydzień)**: Zwiększają asertywność i pewność siebie poprzez wzrost testosteronu; wizualne postępy (mięśnie) cementują cechę wytrwałości.

Pamiętaj, że wzrost teścia niekoniecznie musi oznaczać warczenie na każdego, ale może. Kontroluj bajer.


- **Joga lub pilates (20-40 min)**: Kształtują spokój i empatyczność; kontrola oddechu w pozycjach redukuje reaktywność emocjonalną, zmieniając impulsywnego w zrównoważonego.

Karykaturalna budowa ciała to jedno, warto jednak móc podrapać się po plecach.

## Praktyczny plan kształtowania cech
Zacznij od 10-15 min dziennie, łącząc ruch z intencją (np. HIIT z afirmacją "jestem zdyscyplinowany").

Po 21 dniach nawyk się utrwala, po 66 dniach – cecha staje się nawykiem.

Śledź postępy w dzienniku: np. "dziś pokonałem lenistwo" – to wzmacnia pętlę dopaminową.

Badania wskazują, że 150 min umiarkowanego wysiłku tygodniowo zmienia charakter w 3 miesiące, czyniąc dyscyplinę automatyczną.

Problem rozwiązany.
 


Tajna (well) technika z Wing Tsun, która obecna jest również w innych sztukach wschodu, czyli energia dłoni.

Fejk? Nie, nie jestem sceptyczny, bo można więcej. Zawsze można więcej. Zachód po prostu nie używa energii, choć już wiemy, że istnieje - najnowsze badania potwierdzają istnienie tego, co na wschodzie zwą "chi", czyli energii życiowej.

To, że żaden trener w Europie czy Polsce tego nie umie (well...), to nie powód do niedowierzania. To tylko oznacza, że u nas tego nie praktykują.
 


Tajna (well) technika z Wing Tsun, która obecna jest również w innych sztukach wschodu, czyli energia dłoni.

Fejk? Nie, nie jestem sceptyczny, bo można więcej. Zawsze można więcej. Zachód po prostu nie używa energii, choć już wiemy, że istnieje - najnowsze badania potwierdzają istnienie tego, co na wschodzie zwą "chi", czyli energii życiowej.

To, że żaden trener w Europie czy Polsce tego nie umie (well...), to nie powód do niedowierzania. To tylko oznacza, że u nas tego nie praktykują.

co%C5%9Bnieco%C5%9Bpotrafi%C4%99-co%C5%9B.gif
 
Ostatnio w jakimś serialu mignęło mi ciekawe zdanie - zamiast zajmować się lękami i rozważać możliwe problemy, sprawdź czy dana czynność powinna być wykonana, czy też nie.

I podejmij działanie zgodnie z tym. Albo nie podejmuj, jeśli wynik był negatywny.

To znacznie lepszy schemat, niż rozważać w kółko lęki i problemy.

Jest to do zrobienia? Jest. To robimy.
Jest do zrobienia? Nie. Nie robimy.

Proste.
 
Moc mózgu i wszystkie wymienione aspekty dość "łatwo" zastosować, kiedy jesteśmy zdrowi.

Jednak osoby o obniżonej odporności będą miały problem z zastosowaniem tych porad, no będą zmagać się najpierw ze słabym ciałem... A często pozostaną na tym poziomie zmagań i ugrzęzną na nim.

W takich warunkach ciężko osiągnąć swój maksymalny poziom. Jak praktyka pokazuje, jest to często niemożliwe.

Szybka porada na maksymalną odporność - Bo choć odporność pochodzi w 80% z jelit, to kluczowy jest inny składnik diety, mianowicie witamina D.

Tutaj nie chodzi o byle jaką wersję witaminy D, a konkretnie o witaminę w wersji D3, a dodatkowo konieczne jest posiadanie witaminy D3 z witaminą K, najlepiej w wersji MK7.

D3+MK7 i w ciągu dnia lub dwóch można wyzdrowieć z większości przeziębień, stanów zapalnych, a potem zająć się resztą.

Polecam, Wasz (kochany inaczej) doktor Drzewo.
 
Odnośnie samorozwoju - spróbujcie zrobić taki eksperyment:

Wpiszcie sztucznej z której często korzystacie, aby przeanalizowała Wasze wpisy, problemy i różne zadania, z którymi się borykacie w sposób długofalowy i wydajcie polecenie, aby Wam to uszeregowała, skategoryzowała i zasugerowała następne kroki.

Myślę, że będziecie zdziwieni... Ja byłem bardzo mocno zaskoczony, a korzystam dużo ze sztucznej.
 
Odnośnie samorozwoju - spróbujcie zrobić taki eksperyment:

Wpiszcie sztucznej z której często korzystacie, aby przeanalizowała Wasze wpisy, problemy i różne zadania, z którymi się borykacie w sposób długofalowy i wydajcie polecenie, aby Wam to uszeregowała, skategoryzowała i zasugerowała następne kroki.
Doraźnie czy na na przełamanie jakiegoś impasu to może i dobrze się wspomóc, ale ja bym był sceptyczny co do częstego korzystania w taki sposób.
Odbieramy sobie to co najlepsze, zarówno biologicznie jak i psychicznie. Zabijamy naszą neuroplastyczność i rozwój mózgu, nie wyrabiamy w sobie tej ostrości, poczucia kreatywności i sprawczości która ekspanduje i powoduje że brniemy dalej sami i krzesamy jeszcze więcej.
Uniezależniamy się od myślenia, stajemy się mniej autonomiczni, wolni, silni.
Myślę, że będziecie zdziwieni... Ja byłem bardzo mocno zaskoczony, a korzystam dużo ze sztucznej.
Dlaczego zdziwieni? Człowiek dodaje, wyolbrzymia, patrzy subiektywnie. Prosta chłodna logika i kalkulacja zawsze wyrzuci ci od razu suche namacalne fakty i obiektywne rozwiązania.
Dlatego często tak trudno samemu siąść z kartką i ołówkiem i samemu się zmierzyć z demonami, ubrudzić się, zagłębić, przywołać te emocje i subiekcje.
Ale to taka zdolność właśnie jest bezcenna, a potem stworzenie planu naprawczego. Jak opanujesz takie coś, to żaden promt ci nie potrzebny.

Technologia powinna wspierać proces samorozwoju, a nie go zastępować. Używaj sporadycznie jeśli już musisz AI jak mapy, kompasu czy nawet bystrego towarzysza podróży, ale nie oddawaj mu sterów. Najważniejsza podróż, poznawanie siebie i budowanie swojego życia , musi pozostać Twoim własnym, aktywnym dziełem.
 
Doraźnie czy na na przełamanie jakiegoś impasu to może i dobrze się wspomóc, ale ja bym był sceptyczny co do częstego korzystania w taki sposób.
Odbieramy sobie to co najlepsze, zarówno biologicznie jak i psychicznie. Zabijamy naszą neuroplastyczność i rozwój mózgu, nie wyrabiamy w sobie tej ostrości, poczucia kreatywności i sprawczości która ekspanduje i powoduje że brniemy dalej sami i krzesamy jeszcze więcej.
Uniezależniamy się od myślenia, stajemy się mniej autonomiczni, wolni, silni.

Dlaczego zdziwieni? Człowiek dodaje, wyolbrzymia, patrzy subiektywnie. Prosta chłodna logika i kalkulacja zawsze wyrzuci ci od razu suche namacalne fakty i obiektywne rozwiązania.
Dlatego często tak trudno samemu siąść z kartką i ołówkiem i samemu się zmierzyć z demonami, ubrudzić się, zagłębić, przywołać te emocje i subiekcje.
Ale to taka zdolność właśnie jest bezcenna, a potem stworzenie planu naprawczego. Jak opanujesz takie coś, to żaden promt ci nie potrzebny.

Technologia powinna wspierać proces samorozwoju, a nie go zastępować. Używaj sporadycznie jeśli już musisz AI jak mapy, kompasu czy nawet bystrego towarzysza podróży, ale nie oddawaj mu sterów. Najważniejsza podróż, poznawanie siebie i budowanie swojego życia , musi pozostać Twoim własnym, aktywnym dziełem.
Wszystko prawda... Mi chodzi bardziej o złapanie rzeczy, które często nam umykają, których niekoniecznie jesteśmy w stanie zauważyć i docisnąć, aby wreszcie było dobrze.

Co do zdziwienia - ja się zdziwiłem że sprawdziło mi listy z innych apek, tematy które mi umknęły i parę innych rzeczy, chyba z kalendarza albo z listy maili itp.

Kazałem bodajże ogarnąć tematy o których gadałem ze sztuczną (tylko tą jedną, przynajmniej domyślnie) i co dalej. Sprawdziła większość lub wszystko...

Owszem, swój własny plan na siebie trzeba mieć, weryfikować i modyfikować, właściwie chociaż raz w tygodniu.

Najlepsi robią to codziennie, nieliczni raz na tydzień, część raz na miesiąc lub rok.

Biorę też pod uwagę fakt, że niektórzy z nas są zagubieni, zabiegani i często również nie mają takich zasobów, by ogarniać dodatkowo coś więcej, niż co na obiad jutro, bo niektórzy mają problem z dzisiejszym obiadem...

Pomijam już takie akcje jak autyzm, ADHD czy inne neuroplastyczności, nie mówiąc o zrytych mózgach od narkotyków, alko czy sterydów.

A takich też jest sporo, nawet na tym forum... Cieszy mnie, że się odniosłeś i wyrażasz zaniepokojenie oddaniem sterów sztucznej.

To ważny aspekt w tym temacie. Postaram się rozwinąć temat samodzielnego ogarniania takich spraw.

Dzięki za czujność i inspirację:gabi_much_love:
 
Jesteśmy totalnymi cieniasami. Jak można pozwolić, by coś tak powszechnego i spodziewanego na tej planecie, jak trauma, nas ograniczało. To powinno tak wyglądać, że po każdej traumie jest się 2 x mocniejszym, czyli przykładowo 128 razy po 7 traumach, haha
To jest w drugą stronę - zrób se sesję TRE, jak kiedyś każdy, czy to człowiek czy dziki zwierz, wtedy będzie zatoczony pełny krąg, Doświadczenie wjedzie na maksa. To jest tak naturalne, że bardziej się nie da. Bierzesz i się telepiesz po wydarzeniu stresowym i tyle. Było. Minęło. Czas na kolejne.

Jak nie zrobisz to twój układ nerwowy nadal jest zablokowany tam, w tamtej sytuacji. Regeneracja nie przebiega w 100%, nauka to samo, trawienie również - bo organizm nie wie, że stresująca sytuacja (atak niedźwiedzia czy morderczej krewetki) nie została zażegnana.

On nadal jest w mechanizmie "fight or flight", czyli walcz albo spierdalaj...

A w tym trybie prawie nic nie działa, działają tylko zmysły, ścięgna i mięśnie. Działają więcej, niż potrzebne, bo tego wymaga walka z krewetkami czy niedźwiedziami.

Dopiero relaks, "otrząśnięcie się" właśnie - pozwala na reset układu nerwowego (wszystkich) i powrót pozostałych funkcji.

Zwierzęta mają tak samo, bo jak pewnie wiesz - my jesteśmy zwierzętami.

"Nie trząś się, przestań się telepać, nie gibaj się..."

Bądź dziki, otrząśnij się i rozwal ich:gabi_much_love:
 
Last edited:
To jest w drugą stronę - zrób se sesję TRE, jak kiedyś każdy, czy to człowiek czy dziki zwierz, wtedy będzie zatoczony pełny krąg, Doświadczenie wjedzie na maksa. To jest tak naturalne, że bardziej się nie da. Bierzesz i się telepiesz po wydarzeniu stresowym i tyle. Było. Minęło. Czas na kolejne.

Jak nie zrobisz to twój układ nerwowy nadal jest zablokowany tam, w tamtej sytuacji. Regeneracja nie przebiega w 100%, nauka to samo, trawienie również - bo organizm nie wie, że stresująca sytuacja (atak niedźwiedzia czy morderczej krewetki) nie została zażegnana.

On nadal jest w mechanizmie "fight or flight", czyli walcz albo spierdalaj...

A w tym trybie prawie nic nie działa, działają tylko zmysły, ścięgna i mięśnie. Działają więcej, niż potrzebne, bo tego wymaga walka z krewetkami czy niedźwiedziami.

Dopiero relaks, "otrząśnięcie się" właśnie - pozwala na reset układu nerwowego (wszystkich) i powrót pozostałych funkcji.

Zwierzęta mają tak samo, bo jak pewnie wiesz - my jesteśmy zwierzętami.

"Nie trząś się, przestań się telepać, nie gibaj się..."

Bądź dziki, otrząśnij się i rozwal ich:gabi_much_love:

Od prawie 40-stu lat kiwam się jak Żyd na pokucie, to chyba wystarczy?
 
Filmik jak zmienić swój system, swoje życie w coś innego. Otóż - wystarczy zacząć myśleć o tym nowym "miejscu" w naszej głowie.

Nowe ustawienie swiata wewnętrznego spowoduje Po czasie Nowe ustawienie świata zewnętrznego. Niby proste, ale cholernie trudne do wykonania.

W końcu starożytni już o tym pisali i uczyli bezpośrednio, ale ile osób to zrobiło?

Niewiele...

 
Back
Top