Red Dead Redemption 2 - wracamy na dziki zachód!

Zobaczymy na jesień przy GTA VI o ile nie będzie opóźnienia:awesome:
PlayStation 3 też każdemu buczało na gtav bo każdy ma w środku kilo syfu. Tym powietrzem sprężonym z komputerowego to można sobie do dupy podmuchać. Kompresor warsztatowy 10bar daje radę i nic nie buczy. Nawet nie trzeba otwierać.
 
Nie no Panowie, szanujmy się, tak jak startował helikopter tfu ... bazowe PS4 to żadna konsola nie miała. No i w zimę potrafiła ogrzać pokój 30m2 także ten ;)
 
Nie no Panowie, szanujmy się, tak jak startował helikopter tfu ... bazowe PS4 to żadna konsola nie miała. No i w zimę potrafiła ogrzać pokój 30m2 także ten ;)
Też od gry zależało. U mnie najbardziej przy RDR2 i TLoU2. Przy tej drugiej zastanawiałem się czy gaśnicy obok nie postawić. :korwinlaugh:
 
Kurwa grałem z 40 minut i zasnąłem :pociesznymirek: Obudził mnie jakiś kolo wołający że się opieralam a mam za nim jechać :eddieconspiracy:
Ja się odbiłem od tej gry i być może kiedyś do niej wrócę ale wkurwiało mnie to niemiłośnie że ktoś ciągle pierdolił mi nad uchem aż momentami myślałem sobie żeby wkońcu zamknął morde i jechał szybciej.
Może za dużo grałem ostatnimi czasy w gry od From Software gdzie jest intensywna rozgrywka i minimalne dialogi bo teraz w Ghost of Tsushima gdzie jest też ogrom pierdolenia, co chwile cutscenki i nie można nawet przewijać męczy mnie bardzo ale staram się przeboleć mimo że gra świetna bo jak dam radę to będę gotowy wrócić do Red dead redemption i zdzierżyć te klapanie pyskiem no ale na tym polegają te gry żeby słuchać opowiadanej historii
 
Dla mnie historia nie była niczym szczególnym. Przecież nawet dziecko by przewidziało jej zakończenie nie wspominając o tym że gra była prequelem. Do tego było trochę bzdur i nieścisłości typu najbardziej poszukiwana banda w okolicy siedząca w krzakach z całym taborem dwieście metrów od miasta, w dodatku pod nosem szeryfa. Uwielbiam gry fabularne ale ten scenariusz jakoś mnie nie porwał.
Możliwe że w innym momencie piałbym z zachwytu ale kupiłem to zaraz po wiedźminie a wtedy przy Wieśku każda gra była dla mnie słaba. Leży na półce ale jakoś nie mogę do niej wrócić.
 
Dla mnie historia nie była niczym szczególnym. Przecież nawet dziecko by przewidziało jej zakończenie nie wspominając o tym że gra była prequelem. Do tego było trochę bzdur i nieścisłości typu najbardziej poszukiwana banda w okolicy siedząca w krzakach z całym taborem dwieście metrów od miasta, w dodatku pod nosem szeryfa. Uwielbiam gry fabularne ale ten scenariusz jakoś mnie nie porwał.
Możliwe że w innym momencie piałbym z zachwytu ale kupiłem to zaraz po wiedźminie a wtedy przy Wieśku każda gra była dla mnie słaba. Leży na półce ale jakoś nie mogę do niej wrócić.


Nie było, nie bedzie nic lepszego niż trylogia wiedźmińska. Trudno konkurować
 
Nie było, nie bedzie nic lepszego niż trylogia wiedźmińska. Trudno konkurować
thor-really.gif
 
Klimat świata itd w wiesku przebija jak dla mnie inne gry.

Jedna z niewielu gier stworzonych bardziej dla dorosłych niż dla dzieciaków według mnie.

Główna linia fabularna mogłaby byc ciut lepsza ale i tak trzyma bardzo wysoki poziom.
Klimat jest sztos, nie zmienia to faktu, że otwarty świat jest tylko nieco lepszy od tych w Asasynach. Tak naprawdę poza randomowymi spotkaniami przy pytajnikach na mapie świat nie ma za wiele do zaoferowania.

Linia fabularna się sypie bardzo szybko po Novigradzie.
W ogóle jak dla mnie to największa siła Wiedźmina 3 jest jego największą piętą achillesową jeśli chodzi o fabułę. Duży świat + opór świetnych zadań pobocznych i zleceń wiedźmińskich kompletnie wywraca na plecy dynamikę głównej linii fabularnej. Po co mam się wkurwiać kolejnym fragmentem z kapryśną nastolatką Ciri skoro mogę iść zaplować na tę kurwę Katakana pijaka?

Dlatego Serce z Kamienia TOP.
 
Klimat świata itd w wiesku przebija jak dla mnie inne gry.

Jedna z niewielu gier stworzonych bardziej dla dorosłych niż dla dzieciaków według mnie.

Główna linia fabularna mogłaby byc ciut lepsza ale i tak trzyma bardzo wysoki poziom.
Ja też kocham Wieśka, ale nie zmienia to faktu, że jak dla mnie (słowo klucz) RDR2 to gra monumentalna. Arcydzieło wśród gierek. Ale ja gram tak.
1000011075.jpg
 
W Wieśku niestety spierdolony był aspekt RPG. Zresztą z założenia rozwój jest ograniczony, bo Geralt to określona postać, specjalista od szermierki, alchemii i prostej magii. Chłop, który usiekł od cholery mocnych potworów, stary wyga, który poradzi sobie w każdej sytuacji.

I tu kompletnie nie pasuje system leveli i ikonka czaszki. Już na etapie Białego Sadu Gerwant byłby sobie w stanie poradzić z katakanem czy krabopająkiem.

Zbieranie szpeju też powinno być mocno ograniczone bo nic to kompletnie nie wnosi, a nawet wybija z immersji.

Każde wiedzminskie miecze były sztosem kowalstwa i nasz Wiedzmin nawet nie powinien spojrzeć na np novigradzki, długi miecz.


RDR2 robi to lepiej bo po prologu możemy olać fabułę i bawić się w symulator życia na dzikim zachodzie. Nie ogranicza nas pogoń za expem.

I RDR2 fabularnie z czasem robi się z biegiem opowieści coraz lepsze, a Wiesiek po świetnym Velen zaczyna iść w dół.
 
Chciałem nazwać konia Nigger ale się nie da :pociesznymirek:
Edit.
Czarnuch przeszło :jjsmile:
Widzisz? Juz sie zaczynasz wczuwać.


Ja tez jestem wczuty, Artur mial zanik pamięci i ni chuja nie kojarzy faktów. Wróciłem do gry i nie łapie kto jest synem kogo :mamed:

Wiem ze wujo to stary pijak, hose to fajny dziadzia od polowań a dutch to szef który zdaje sie ze bedzie chcial mnie wydymać....


Oszukać znaczy się :beczka:
 
Widze że temat jest na wierzchu, wiec ze swojej strony chciałbym stwierdzić że RDR2 to nudne, ślamazarne niegrywalne gówno. Twórcy skupili sie na tym, na czym nie trzeba, czyli na błocie, końskich jajach i innych pierdołach a zapomnieli całkowicie o gameplayu robiac z tego samograja będącego symulatorem chodzenia i jazdy konnej.
Nie było ani jednego podejcia żebym zasiedział sie przy tej grze na dłużej -1,5 godziny to max... bo granie w slow-motion było ponad moje siły. Rushowałem gre jak tylko sie da. Jadąc tylko po głównych zadaniach, nie dbając o bron, ekwipunek i o nic innego... wystarczyło tylko mieć przy sobie itemy na regeneracje zdrowia i precyzji a gra sama sie przechodziła. Najwieksze gejmingow rozczarowanie żeycia
 
Last edited:
Widze że temat jest na wierzchu, wiec ze swojej strony chciałbym stwierdzić że RDR2 to nudne, ślamazarne niegrywalne gówno. Twórcy skupili sie na tym, na czym nie trzeba, czyli na błocie, końskich jajach i innych pierdołach a zapomnieli całkowicie o gameplayu robiac z tego samograja będącego symulatorem chodzenia i jazdy konnej.
Nie było ani jednego podejcia żebym zasiedział sie przy tej grze na dłużej -1,5 godziny to max... bo granie w slow-motion było ponad moje siły. Rushowałem gre jak tylko sie da. Jadąc tylko po głównych zadaniach, nie dbając o bron, ekwipunek i o nic innego... wystarczyło tylko mieć przy sobie itemy na regeneracje zdrowia i precyzji a gra sama sie przechodziła. Najwieksze gejmingow rozczarowanie żeycia
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
 

Jak to nie jest aktualizacja z prawdziwego zdarzenia tylko 60 fpsów i podkręcenie grafiki to meh. Gra na PC z modami miażdży jaja jeszcze bardziej pod względem grafiki i immersji, więc nie ma sensu wracać do wersji na konsole tylko dlatego, że będzie 60 fpsów.
 
kolejne podejście tym razem na PC. Gra ogólnie fajna, przechodzę sobie powoli, wbijam się w fabułe ale...

Tam nieźle ktoś musiał mieć najebane w bani że przy systemie honoru robiąc misje główne gdzie musisz np ukraść wóz z ropą i wszyscy strażnicy Cię napierdalają to za każdego zabitego kmiota masz ujemne punkty honoru :damjan: straszne gówno. Na szczęście po kilku próbach jest opcja pominięcia fragmentu misji i nie męczenia się z tym gównem.

Mógłbym ich wyrżnąć ale gra nakłada na mnie za to kary, pogadać też nie ma jak bo w tej grze dialogi są bardziej sztywne niż git cela. "Przywitaj się" "Rozjusz" :mamedwhat:

Druga sprawa, zrobili grę na PC a jest drewno jak na konsoli. Kurwa ile ja muszę czasami nakręcić się kamerą by złapało focus na ten przedmiot na który akurat chce, to że ktoś nie zrobił normalnego HUD'a to jest jedno z większych fakapów
 
kolejne podejście tym razem na PC. Gra ogólnie fajna, przechodzę sobie powoli, wbijam się w fabułe ale...

Tam nieźle ktoś musiał mieć najebane w bani że przy systemie honoru robiąc misje główne gdzie musisz np ukraść wóz z ropą i wszyscy strażnicy Cię napierdalają to za każdego zabitego kmiota masz ujemne punkty honoru :damjan: straszne gówno. Na szczęście po kilku próbach jest opcja pominięcia fragmentu misji i nie męczenia się z tym gównem.

Mógłbym ich wyrżnąć ale gra nakłada na mnie za to kary, pogadać też nie ma jak bo w tej grze dialogi są bardziej sztywne niż git cela. "Przywitaj się" "Rozjusz" :mamedwhat:

Druga sprawa, zrobili grę na PC a jest drewno jak na konsoli. Kurwa ile ja muszę czasami nakręcić się kamerą by złapało focus na ten przedmiot na który akurat chce, to że ktoś nie zrobił normalnego HUD'a to jest jedno z większych fakapów
To jest silnik pamiętający jeszcze GTA3. Można się malowniczo wypierdolić na ryj przeskakując przeszkodę jak w roku 2001. :juanlaugh:
 
To jest silnik pamiętający jeszcze GTA3. Można się malowniczo wypierdolić na ryj przeskakując przeszkodę jak w roku 2001. :juanlaugh:
A te wyjebki to ja znam, czasem koń przeskoczy nad wielkim głazem a czasem źdźbło trawy nas tak wykolei ze Artur kończy z połamanym kręgosłupem
 
Back
Top