Podludzie


Alkoholiczka widzę w formie. Najpierw zesrańsko o Moja kobieta, a parę zdań dalej sama o tej kobiecie tak napisała.
1000007844.jpg
 
Last edited:
Wyższy poziom abstrakcji. Nie róbmy regulacji rzek, kaskady na rzekach i innych prac dążących do retencji, energetyki wodnej czy ochrony przeciwpowodziowej bo rzeka regulowana jest jak ciemiężona kobieta.

W ogóle nadanie praw osobowych rzece to kretyznizm. Czekam na osoby odrzańskie.

Screenshot_20250313-063248_Instagram.jpg
Screenshot_20250313-063231_Instagram.jpg
 
Wyższy poziom abstrakcji. Nie róbmy regulacji rzek, kaskady na rzekach i innych prac dążących do retencji, energetyki wodnej czy ochrony przeciwpowodziowej bo rzeka regulowana jest jak ciemiężona kobieta.

W ogóle nadanie praw osobowych rzece to kretyznizm. Czekam na osoby odrzańskie.

Rzeki, tak jak kobiety, trzeba regulować, prostować i zamykać w sztucznych korytach jeśli chce się przy nich żyć we względnym spokoju.
Jeśli się tego nie zrobi to wszystko się rozleje i wokół tylko burdel :fjedzia:
 
Jak można zapakować chłopa do suki i usprawiedliwiać to potem śmieceniem? gdzie ten pies ma godność?

Nie zapomnę nigdy, jak jako nastolatek wracałem z treningu po 21:00. Było już ciemno, ja oczywiście w dresach, kaszkiecie, z dużą torbą – więc z perspektywy typowego psa wyglądałem jak bandyta cholera.
Idę chodnikiem, nagle błysk świateł – za mną snuje się powoli fura, a po chwili cyk – niebieskie bomby. Wysiada jeden, zaprasza do lodówy.
Pierwsze pytanie: Co masz w tej torbie?. Oczy mu się zaświeciły, uśmieszek perfidny – wiecie, ten typ.
Ja, jak to małolat z osiedla, gram sztywno, pyskówka, ale w środku wydygany. Mówię, że nie ma tam nic podejrzanego. A ten na to: No, no, zaraz się okaże, kto ty jesteś – tonem, jakby właśnie zawinął Escobara.
Zaczynają mi przeszukiwać torbę. Jeden wyciąga rękawice, bawi się w detektywa i pod nosem rzuca: Sprytnie, jak jakiś niespełniony Sherlock Holmes, po czym wkłada rękę głębiej, szukając „dowodów”. A tam… potówa, wszystko mokre.
Szybko wyciąga rękę, robi zniesmaczoną minę i oddaje pałeczkę drugiemu. Ten wyciąga z torby zawiniątko z siatki – pakunek konkretny. Kolejny pies od razu rzuca: Oho, moment prawdy. Ściska to w ręku, a tu nagle… strużka potu leci i oblewa siedzenie oraz podłogę.
Wkurwiony jak diabli, bierze torbę i wywala na ziemię całą zawartość. A tam – spodenki, skarpety, owijki, koszulka. Wszystko przesiąknięte potem, smród jak z piekła rodem.
Ci się zagotowali na maksa. Sprzątaj to! – krzyczą. No to próbuję wycierać tą mokrą koszulką, ale tylko jeszcze bardziej wcieram ten pot w siedzenie. W końcu skapnęli się, że to nie ma sensu, opierdolili siebie nawzajem, mnie też i puścili wolno.
Do dziś mam z tego bekę i zastanawiam się, jak długo im potem jeb**ła ta lodówa skarpetą i potem.
 
Nie zapomnę nigdy, jak jako nastolatek wracałem z treningu po 21:00. Było już ciemno, ja oczywiście w dresach, kaszkiecie, z dużą torbą – więc z perspektywy typowego psa wyglądałem jak bandyta cholera.
Idę chodnikiem, nagle błysk świateł – za mną snuje się powoli fura, a po chwili cyk – niebieskie bomby. Wysiada jeden, zaprasza do lodówy.
Pierwsze pytanie: Co masz w tej torbie?. Oczy mu się zaświeciły, uśmieszek perfidny – wiecie, ten typ.
Ja, jak to małolat z osiedla, gram sztywno, pyskówka, ale w środku wydygany. Mówię, że nie ma tam nic podejrzanego. A ten na to: No, no, zaraz się okaże, kto ty jesteś – tonem, jakby właśnie zawinął Escobara.
Zaczynają mi przeszukiwać torbę. Jeden wyciąga rękawice, bawi się w detektywa i pod nosem rzuca: Sprytnie, jak jakiś niespełniony Sherlock Holmes, po czym wkłada rękę głębiej, szukając „dowodów”. A tam… potówa, wszystko mokre.
Szybko wyciąga rękę, robi zniesmaczoną minę i oddaje pałeczkę drugiemu. Ten wyciąga z torby zawiniątko z siatki – pakunek konkretny. Kolejny pies od razu rzuca: Oho, moment prawdy. Ściska to w ręku, a tu nagle… strużka potu leci i oblewa siedzenie oraz podłogę.
Wkurwiony jak diabli, bierze torbę i wywala na ziemię całą zawartość. A tam – spodenki, skarpety, owijki, koszulka. Wszystko przesiąknięte potem, smród jak z piekła rodem.
Ci się zagotowali na maksa. Sprzątaj to! – krzyczą. No to próbuję wycierać tą mokrą koszulką, ale tylko jeszcze bardziej wcieram ten pot w siedzenie. W końcu skapnęli się, że to nie ma sensu, opierdolili siebie nawzajem, mnie też i puścili wolno.
Do dziś mam z tego bekę i zastanawiam się, jak długo im potem jeb**ła ta lodówa skarpetą i potem.
Pewnie nawet po hardcorowym treningu ciuchy nie śmierdziały tak mocno, jak im z ryja :beczka:
Ale zobacz na patologie tej sytuacji, bo z miejsca jesteś oskarżony i traktowany jak jakiś bandzior.
Ingerują w Twoją przestrzeń osobistą bez żadnego cienia choćby podejrzeń że możesz mieć coś nielegalnego. Wypierdalają Ci rzeczy jak jakieś szmacie i jeszcze w dodatku byli na tyle bezczelni że kazali cały kipisz po sobie posprzątać...
Sam miałem od pizdy interwencji z psami i żadna z nich nie była poprawnie przeprowadzona (a co dopiero mówić o godnym traktowaniu obywatela hehe)
Dlatego teraz - uzbrojony w wiedzę teoretyczną, zdobyte doświadczenie na przestrzeni lat i kontaktów z intytucjami publicznymi, oraz swoją wielką klatę ^^ Jade z kurwami przy każdej okazji.
Nie bójmy się... Te pachołki mają służyć dla nas, nigdy odwrotnie.
 
Pewnie nawet po hardcorowym treningu ciuchy nie śmierdziały tak mocno, jak im z ryja :beczka:
Ale zobacz na patologie tej sytuacji, bo z miejsca jesteś oskarżony i traktowany jak jakiś bandzior.
Ingerują w Twoją przestrzeń osobistą bez żadnego cienia choćby podejrzeń że możesz mieć coś nielegalnego. Wypierdalają Ci rzeczy jak jakieś szmacie i jeszcze w dodatku byli na tyle bezczelni że kazali cały kipisz po sobie posprzątać...
Sam miałem od pizdy interwencji z psami i żadna z nich nie była poprawnie przeprowadzona (a co dopiero mówić o godnym traktowaniu obywatela hehe)
Dlatego teraz - uzbrojony w wiedzę teoretyczną, zdobyte doświadczenie na przestrzeni lat i kontaktów z intytucjami publicznymi, oraz swoją wielką klatę ^^ Jade z kurwami przy każdej okazji.
Nie bójmy się... Te pachołki mają służyć dla nas, nigdy odwrotnie.
A pamiętacie lata 90. i dwutysięczne? Wszędzie kurwa patrole, gonienie małolatów z klatek, ławek, ciągłe fiskanie. POtem się to uspokoiło a teraz znów wraca do mody
 
I jak tu kurwa chociaż nie rozważać samosądu na takich zjebach? Tyczy się to zarówno tego czarnego śmiecia, jak i tych, którzy taką karę zasądzili. Przydałby się taki Dexter, który bez mrugnięcia i wyrzutów sumienia rozjebałby takie towarzystwo.
Cwaniaczki robią to zawsze na kamerach, bo wiedzą, że w razie obrony koniecznej, to oni będą ofiarami, u "niemców" biali mają większe kary za lajki niż brudasy za morserstwo
 
Nie zapomnę nigdy, jak jako nastolatek wracałem z treningu po 21:00. Było już ciemno, ja oczywiście w dresach, kaszkiecie, z dużą torbą – więc z perspektywy typowego psa wyglądałem jak bandyta cholera.
Idę chodnikiem, nagle błysk świateł – za mną snuje się powoli fura, a po chwili cyk – niebieskie bomby. Wysiada jeden, zaprasza do lodówy.
Pierwsze pytanie: Co masz w tej torbie?. Oczy mu się zaświeciły, uśmieszek perfidny – wiecie, ten typ.
Ja, jak to małolat z osiedla, gram sztywno, pyskówka, ale w środku wydygany. Mówię, że nie ma tam nic podejrzanego. A ten na to: No, no, zaraz się okaże, kto ty jesteś – tonem, jakby właśnie zawinął Escobara.
Zaczynają mi przeszukiwać torbę. Jeden wyciąga rękawice, bawi się w detektywa i pod nosem rzuca: Sprytnie, jak jakiś niespełniony Sherlock Holmes, po czym wkłada rękę głębiej, szukając „dowodów”. A tam… potówa, wszystko mokre.
Szybko wyciąga rękę, robi zniesmaczoną minę i oddaje pałeczkę drugiemu. Ten wyciąga z torby zawiniątko z siatki – pakunek konkretny. Kolejny pies od razu rzuca: Oho, moment prawdy. Ściska to w ręku, a tu nagle… strużka potu leci i oblewa siedzenie oraz podłogę.
Wkurwiony jak diabli, bierze torbę i wywala na ziemię całą zawartość. A tam – spodenki, skarpety, owijki, koszulka. Wszystko przesiąknięte potem, smród jak z piekła rodem.
Ci się zagotowali na maksa. Sprzątaj to! – krzyczą. No to próbuję wycierać tą mokrą koszulką, ale tylko jeszcze bardziej wcieram ten pot w siedzenie. W końcu skapnęli się, że to nie ma sensu, opierdolili siebie nawzajem, mnie też i puścili wolno.
Do dziś mam z tego bekę i zastanawiam się, jak długo im potem jeb**ła ta lodówa skarpetą i potem.
Czy po całej akcji ludzie wyszli do okien, zaczęli synchronicznie klaskać i śpiewać Bogurodzicę?
 
Czy po całej akcji ludzie wyszli do okien, zaczęli synchronicznie klaskać i śpiewać Bogurodzicę?
Po pierwsze nie synchronicznie tylko panicznie, i nie Bogurodzicę a Ważkę G- Życie ostre jak maczeta.

2 minuty po tym wydarzeniu gdy jeszcze resztki potu skapywały z torby a niebieskie neony oświetlały moją twarz, podbiega do mnie jakiś pojebany typ i mówi mordo bierz kopyto idziemy na robotę od dzisiaj latasz dla mnie.

Pozdrowienia i smacznego makowca.
 
A pamiętacie lata 90. i dwutysięczne? Wszędzie kurwa patrole, gonienie małolatów z klatek, ławek, ciągłe fiskanie. POtem się to uspokoiło a teraz znów wraca do mody
Kiedyś to było elodrado na każdym poziomie. Kilka razy musiałem opróżniać kieszenie, kompletnie bez powodu, np wracam rano z imprezy, idę ulicą powiedzmy trochę burdelową, cyk podjeżdżają lanosem, pytają skąd wracam, to mówię z kościoła, to poka kieszenie i telefon.

Teraz to bym paragrafami rzucał, podstawami faktycznymi, jeszcze bym wezwał na nich policje i ujał obywatelsko
thinking-of-you-thank-you.gif
 
Back
Top