Właściciel Wisły Jakub Meresiński: To moje prywatne sprawy [TYLKO U NAS]
Rozmawiał Andrzej Klemba 2016-08-09
- Każdy w życiu popełnił jakiś błąd i ma coś za uszami. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla mnie najważniejsza jest teraz Wisła i spinamy się, by było w niej jak najlepiej - rozmowa z właścicielem Wisły Jakubem Meresińskim.
-
Marek Citko i Jakub Meresiński MICHAŁ WALCZAK
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
W piątek wyszło na jaw, że nowy właściciel Wisły jest podejrzany w śledztwie o wyłudzenie prawie 10 mln zł z podatku VAT. Wtedy jego adwokat podkreślał, że Meresiński jest niewinny, a także nie chce, by jego dane podawano w skróconej formie (Jakub M.). W poniedziałek okazało się, że to nie wszystkie problemy właściciela Wisły. Prokuratura w Częstochowie potwierdziła, że w kwietniu uprawomocnił się wyrok skazujący go na grzywnę w wysokości 1 tys. zł za posługiwanie się sfałszowanymi świadectwami ukończenia liceum i zdania egzaminu dojrzałości.
Andrzej Klemba: W piątek pojawiła się informacja o tym, że jest pan podejrzany w śledztwie o wyłudzenia VAT. W poniedziałek kolejna - o posługiwaniu się fałszywym świadectwem maturalnym...
Jakub Meresiński: To są wyłącznie moje prywatne sprawy. Nie mają nic wspólnego z klubem, którego zostałem właścicielem. Wiem, co w życiu zrobiłem. To dla mnie nie są żadne newsy, a do tego mocno przekoloryzowane. Nie mam czasu, by walczyć z mediami. Pracuję dzielnie i dobrze mi to wychodzi. Każdy w życiu popełnił jakiś błąd i ma coś za uszami. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla mnie najważniejsza jest teraz Wisła i spinamy się, by było w niej jak najlepiej. To jest świetny klub. A to, co się teraz dzieje, to jest medialna nagonka.
To są fakty z prokuratury. Nie będą rzutować na pana wiarygodność jako właściciela Wisły?
- Pewnie będą, ale ja mam kierunek, który obrałem jakiś rok temu. Teraz zdecydowałem się na przejęcie Wisły i tą drogą będę podążał. Zrobimy wszystko, by odbudować klub, bo to jest najważniejsze. Media nam tego nie ułatwiają.
Zapowiedzieliście podpisanie dwóch umów sponsorskich w tym tygodniu. Pana problemy nie staną temu na przeszkodzie?
- Widzę, że wszyscy interesują się sprawami niezwiązanymi ze swoim życiem. Powtarzam: to moje prywatne problemy. O wizji klubu, ludziach, którzy będą ją realizować, naszej strategii dowiecie się państwo w czwartek na konferencji prasowej. Wtedy też odpowiemy na wszystkie pytania. Mam bezpośredni kontakt ze sponsorami, a do tego to moi przyjaciele, więc na pewno nie odejdą. Czas wszystko zweryfikuje.
Kibice obawiają się, że jest pan podstawionym słupem i ktoś za panem stoi.
- Nikt nie jest słupem. Nie jesteśmy milionerami. Nie wpompujemy w ten klub nagle 100 czy 200 mln zł, ale mamy pomysł, jak go budować. Mamy partnerów, którzy nas wspierają i będą wspierać.
Właściciel Wisły i wyrok za posługiwanie się fałszywymi dokumentami
Andrzej Klemba, Jarosław Sidorowicz 2016-08-09
Jakub Meresiński, właściciel Wisły, ma prawomocny wyrok za posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Sponsorzy, którzy mieli dać pieniądze na klub, zastanawiają się nad rezygnacją. - Sytuacja jest trudna - przyznaje Marek Citko.
-
Marek Citko i Jakub Meresiński MICHAŁ WALCZAK
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Były reprezentant Polski w Wiśle, którą od Bogusława Cupiała kupił Meresiński, odpowiada za sprawy sportowe - ma ściągać zawodników, budować drużynę. Twierdzi, że nie wiedział o problemach z prawem nowego właściciela, ale komentować sprawy nie chciał. Wczoraj spotkał się z Meresińskim, by dyskutować nad przyszłością klubu.
A jest nad czym, bo jak się dowiedzieliśmy, sponsorzy, którzy mieli wyłożyć pieniądze na funkcjonowanie klubu, po medialnych informacjach o prokuratorskich zarzutach zaczęli poważnie zastanawiać się nad rezygnacją. - Nie chcą być kojarzeni z klubem, którego właściciel jest podejrzany o popełnienie poważnych przestępstw. To sprawia, że traci jakąkolwiek wiarygodność w oczach sponsorów - twierdzi nasz rozmówca.
Podrobione świadectwo
Na Jakubie Meresińskim ciążą poważne zarzuty związane z oszustwami na podatku VAT. Postawiła mu je dwa lata temu częstochowska prokuratura.
Przypomnijmy: w tym śledztwie Meresińskiemu postawiono siedem zarzutów, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz narażenia skarbu państwa na stratę 9,8 mln zł. Kiedy w piątek napisały o nich media, prawnik Meresińskiego wydał w jego imieniu oświadczenie, w którym stwierdził, że jego klient jest niewinny i niekarany.
Jak się jednak okazuje, to niejedyny problem z prawem nowego właściciela piłkarskiej Wisły. Śledczy z Częstochowy prowadzili bowiem jeszcze jedną sprawę karną przeciwko niemu. Miał on we wrześniu 2013 r. podrobić świadectwo ukończenia II LO w Tychach oraz świadectwo maturalne, które złożył potem w jednej z częstochowskich uczelni. Chciał bowiem dostać się na studia licencjackie o specjalności administracja europejska oraz międzynarodowa.
Wyrok uprawomocnił się w kwietniu
Prokuratura wszczęła śledztwo, ale na razie nie chce zdradzić, w jaki sposób śledczy trafili na ślad fałszerstwa. Prawdopodobnie stało się to, gdy tropili wspomniane wyżej oszustwa na podatku VAT.
W grudniu zeszłego roku prokuratura skierowała przeciwko Meresińskiemu akt oskarżenia dotyczący podrobienia świadectw. I w marcu tego roku sąd w Częstochowie uznał go za winnego podrobienia dokumentów i posłużenia się nimi, za co skazał go wyrokiem zaocznym na 1 tys. zł grzywny i nakazał zapłacenie 700 zł kosztów sądowych. Wyrok uprawomocnił się w kwietniu. - Nie skarżyliśmy wysokości tej kary, bo była ona adekwatna do jego sytuacji majątkowej - zaznacza prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik częstochowskiej prokuratury.
Śledczy wystąpili do uczelni o nadesłanie dodatkowych materiałów celem doprowadzenia do unieważnienia dyplomu ukończenia studiów wyższych.
Zapytaliśmy mecenasa Nicholasa Cieslewicza, adwokata, który reprezentuje właściciela Wisły, dlaczego w oświadczeniu podał, że jego klient nie jest karany. W przesłanym nam oświadczeniu stwierdził, że "w dacie wydania oświadczenia (5 sierpnia) Jakub Meresiński a tym bardziej jego pełnomocnik nie mieli wiedzy o wydaniu przez Sąd Rejonowy w Częstochowie wyroku nakazowego".
W oświadczeniu tym adwokat twierdzi, że wyrok nie został doręczony Meresińskiemu i nie mógł on odwołać się od niego. Zapowiedział, że podejmie kroki w celu wzruszenia prawomocności rozstrzygnięcia.