Ojcones

  • Thread starter Deleted member 6793
  • Start date
a mój diabełek gorączkę ma od wczoraj i od razu człowiek jakiś taki niespokojny, o siebie to się nigdy nie martwię ale jak młody chory to jakaś taka lekka kurwica
Nasza miała grpe typu A jakieś 2 tyg temu że bez anty się nie obeszło, nas wtedy nie ruszyło. No to teraz w weekend wyszło u żony tak że z łóżka wstać nie mogła, młoda znowu lekko osmarkana, a mnie jeszcze nie wzięło i tak czekam na wyrok
:bleed:
 
Mała ma 8 lat, a dyplom dostała za rozwiązywanie zadań z dzielenia do 100 i na każde pytanie ma 3 sekundy.
Jest to już drugi dyplom; pierwszy był z mnożenia.
Wspomnę tylko, że jako jedyna ma dwa dyplomy, więc naprawdę serce rośnie i chodzę dziś 15 cm ponad chodnikiem.
Elegancko, jak królową nauk ma w małym palcu i później tak będzie ogarniać to z wszystkim da rade
:enterthehorwitch:

PS jebać tumanistów
:roberteyeblinking:
 
Mała ma 8 lat, a dyplom dostała za rozwiązywanie zadań z dzielenia do 100 i na każde pytanie ma 3 sekundy.
Jest to już drugi dyplom; pierwszy był z mnożenia.
Wspomnę tylko, że jako jedyna ma dwa dyplomy, więc naprawdę serce rośnie i chodzę dziś 15 cm ponad chodnikiem.
Nie no rozumiem, tak sobie śmieszkuję z niderlandzkiego (czy co to tam jest).
 
Pięciolatki są zajebiste <3
Moja też niszczy mi system regularnie
Pas to trochę staroświeckie, zamkniesz do lodówki na 30 min to ochlonie
To ja ostatnio musiałem usiąść na kiblu bo mi nogi odmówiły posłuszeństwa (kucałem przy wannie z 15 minut żeby młodą umyć i się pobawić w kawiarnie)
Siadam na tron, głośny wdech wydech w celu odsapnięcia a młoda wali

" co tak stękasz, dwójkę lepisz?"
:jarolaugh:
 
Mnie stary wyganiał na klatkę schodową, ale nie mam klatki schodowej. To może chociaż balkon?
:lesnarhappy:
Balkon to bardzo humanitarne rozwiązanie, takie wychowanie bezstresowe, szczególnie jak zapewnisz jej zabawki :d
To ja ostatnio musiałem usiąść na kiblu bo mi nogi odmówiły posłuszeństwa (kucałem przy wannie z 15 minut żeby młodą umyć i się pobawić w kawiarnie)
Siadam na tron, głośny wdech wydech w celu odsapnięcia a młoda wali

" co tak stękasz, dwójkę lepisz?"
:jarolaugh:
Haha no ja bym w życiu nie pomyślał, że dzieci są takie zajebiste, beka w chacie nieustanna
 
A no są, bo są szczere i prawdziwe w tym co robią, nie wiedzą co to fałsz, kłamstwo, nie potrafią udawać/ukrywać emocji.

Teksty lecą non stop, by trzeba mieć kamerke na głowie 24h żeby te wszystkie pociski zapamiętać
:jarolaugh:
No dokładnie, ja parę razy wziąłem młodą do pracy, sama chciała nawet coś pomagać i ja ostatnio robiliśmy zadania w książce bo takie jej kupujemy różne żeby coś tam się uczyła i było zadanie „narysuj wymarzone miejsce do którego chcesz pojechać „ i się jej pytam „gdzie byś chciała najbardziej pojechać ?” A ona „z tatą do pracy” :jon:
 
No dokładnie, ja parę razy wziąłem młodą do pracy, sama chciała nawet coś pomagać i ja ostatnio robiliśmy zadania w książce bo takie jej kupujemy różne żeby coś tam się uczyła i było zadanie „narysuj wymarzone miejsce do którego chcesz pojechać „ i się jej pytam „gdzie byś chciała najbardziej pojechać ?” A ona „z tatą do pracy” :jon:
- Z Tobą tato to jest zawsze śmiesznie
- a z mamą nie?
- mama to straszna sztywniarka

:crazy:
 
No dokładnie, ja parę razy wziąłem młodą do pracy, sama chciała nawet coś pomagać i ja ostatnio robiliśmy zadania w książce bo takie jej kupujemy różne żeby coś tam się uczyła i było zadanie „narysuj wymarzone miejsce do którego chcesz pojechać „ i się jej pytam „gdzie byś chciała najbardziej pojechać ?” A ona „z tatą do pracy” :jon:
Ja swoją też zabierałem do pracy
1. Jak była mała (hahaha jakby teraz była duża), siedzi przy stole ze mną i z moim współpracownikiem. My pracujemy, ona sobie coś rysuje. Ja kontrolnie co jakiś czas rzucam pytania:
- chcesz pić?
- niee
- chcesz jeść?
- niee
-Chcesz siku?
- niee
- chcesz pić?
- niee
- Chcesz jeść?
-Niee
-Chcesz siku?
- już niee

2. W niedzielę popołudniu, już po basenie, po obiedzie siedzimy na chacie i nagle pytanie:
-Tata jedziemy do pracy?
Zdziwiony odpowiadam, że raczej w niedzielę popołudniu nie jeździ się do pracy, ale też pytań się dlaczego chce teraz jechać?
- bo chciałabym pooglądać bajeczki z księżniczkami
[Spoiler: w pracy może oglądać YouTube a w domu nie, bo wierzy jeszcze że "w biurze jest inny internet"]

3. Jak była naprawdę mała, czyli taka co ledwo nauczyła się chodzić i mówić, szykowałem się do pracy. Już zakładam buty, a ta podchodzi i też próbuje założyć swoje. Oczywiście na lewą nogę pcha prawego sandała, na prawą - kalosza. Trochę zdziwiony pytam się co robi. A ona z pełną powagą:
- "idę z Tobą do roboty"
:jon:
Wzruszyłem się tym bardziej, że nigdy nie używam słowa "robota"...

Ogólnie to dużo się zmieniło w temacie zabierania pociech do pracy. Pamiętam, że w 2015r. na kolegę była skarga, że w pracy są dzieci... Teraz klienci przynoszą czekolady.
 
Ja swoją też zabierałem do pracy
1. Jak była mała (hahaha jakby teraz była duża), siedzi przy stole ze mną i z moim współpracownikiem. My pracujemy, ona sobie coś rysuje. Ja kontrolnie co jakiś czas rzucam pytania:
- chcesz pić?
- niee
- chcesz jeść?
- niee
-Chcesz siku?
- niee
- chcesz pić?
- niee
- Chcesz jeść?
-Niee
-Chcesz siku?
- już niee

2. W niedzielę popołudniu, już po basenie, po obiedzie siedzimy na chacie i nagle pytanie:
-Tata jedziemy do pracy?
Zdziwiony odpowiadam, że raczej w niedzielę popołudniu nie jeździ się do pracy, ale też pytań się dlaczego chce teraz jechać?
- bo chciałabym pooglądać bajeczki z księżniczkami
[Spoiler: w pracy może oglądać YouTube a w domu nie, bo wierzy jeszcze że "w biurze jest inny internet"]

3. Jak była naprawdę mała, czyli taka co ledwo nauczyła się chodzić i mówić, szykowałem się do pracy. Już zakładam buty, a ta podchodzi i też próbuje założyć swoje. Oczywiście na lewą nogę pcha prawego sandała, na prawą - kalosza. Trochę zdziwiony pytam się co robi. A ona z pełną powagą:
- "idę z Tobą do roboty"
:jon:
Wzruszyłem się tym bardziej, że nigdy nie używam słowa "robota"...

Ogólnie to dużo się zmieniło w temacie zabierania pociech do pracy. Pamiętam, że w 2015r. na kolegę była skarga, że w pracy są dzieci... Teraz klienci przynoszą czekolady.
Dzieci są przekochane, szczególnie te małe które jeszcze nie za bardzo wiedzą jak działa świat.
Ja problemów z ludźmi nie mam bo jak jadę sam do pracy w jakąś trasę to na luzie mogę zabrać młodą ( i nawet stara ) i dla niej to jest wycieczka busem plus McDonald i świadomość, że jak zaniesie poduszkę od krzesła z sali do busa to pomaga tacie i zadowolona, zresztą zawsze za taką pomoc coś dostanie bo w sumie się należy ;) robię w branży eventowej więc na miejscu zawsze jakieś atrakcje są, fajne miejsca itp.
Zresztą nawet jak coś przy aucie jakimś muszę zrobić na miejscu to zawsze pyta czy może też także to chyba wynika z ciekawości i chęci robienia nowych rzeczy z rodzicami, bo to samo tyczy się pomocy w kuchni czy nawet sprzątaniu w domu z mamą, dzieci po prostu chyba chcą spędzać z nami czas, uczyć się nowych rzeczy i to jest piękne bo każda chwila spędzona razem buduje relacje.
Chciałbym, żeby moja córka traktowała mnie też jako przyjaciela i osobę której wszystko może powiedzieć żeby potem w późniejszych latach nie było sytuacji w której będzie coś dusić w sobie bo nie będzie czuła wsparcia itp. Teraz ogromna ilość młodych ludzi w szkołach ma problemy ze sobą i często dochodzi do jakiś prób samobójczych nawet bo czują się samotne i nie mogą z nikim o problemach porozmawiać.
Musimy jako rodzice budować więź która na to nie pozwoli a jak moja jedzie ze mną gdzieś to zawsze to jest dodatkowy czas na rozmowę ( szczególnie że to mała gaduła i buzia jej się często nie zamyka ) i staram się to wykorzystać.
Ale to juz odbiegłem od tematu.
Czas z dziećmi to najlepsze co może ojca spotkać i dbajmy o to panowie
 
@Martin a teraz kolejna rada.
Jakby mi ktoś powiedział to na początku to bym zamówił tego paletę i jeden problem z głowy.
Ultramaść nad maściami. Te sudokremy czy co tam teraz polecają nie ma najmniejszego podjazdu.
Nawet jak dziecka ma już dupsko zaognione to wystarczy tym posmarować a pierwsze efekty widać już po paru godzinach, mianowicie dziecko przestaje płakać bo już nie boli, a na następny dzień ledwo ślad zostaje. Żadna z maści nie miała takiego działania.

Niestety, z jakiegoś powodu, nie ma już tej żółtej, której my używaliśmy


tylko jakaś biała, tej jeszcze nie mieliśmy ale ją zamówię jedną bo ostatnia żółta się właśnie kończy.



Oby działała tak jak ta żółta bo i dzieci uchroniło przed niepotrzebnym bólem i nas przed nerwami i ich płaczem.
Podstawowa rzecz przy dziecku.
 
@Martin a teraz kolejna rada.
Jakby mi ktoś powiedział to na początku to bym zamówił tego paletę i jeden problem z głowy.
Ultramaść nad maściami. Te sudokremy czy co tam teraz polecają nie ma najmniejszego podjazdu.
Nawet jak dziecka ma już dupsko zaognione to wystarczy tym posmarować a pierwsze efekty widać już po paru godzinach, mianowicie dziecko przestaje płakać bo już nie boli, a na następny dzień ledwo ślad zostaje. Żadna z maści nie miała takiego działania.

Niestety, z jakiegoś powodu, nie ma już tej żółtej, której my używaliśmy


tylko jakaś biała, tej jeszcze nie mieliśmy ale ją zamówię jedną bo ostatnia żółta się właśnie kończy.



Oby działała tak jak ta żółta bo i dzieci uchroniło przed niepotrzebnym bólem i nas przed nerwami i ich płaczem.
Podstawowa rzecz przy dziecku.
zobacz w piwnicy, może poratujesz kolegę
:robertmakeup:
mój już całe szczęście po tych cyrkach i nigdy specjalnie nie miał, jedynie jak był malutki
 
Back
Top