Ojcones

  • Thread starter Deleted member 6793
  • Start date
Screenshot_20250920_104754_Facebook.jpg
 
Podejrzewam, że to pierwszy taki wpis tutaj. Dumny dziadek się kłania.
Dzisiaj z rana ( w Polsce było parę minut po południu) mój najmłodszy syn doczekał się pięknej córeczki, przez co uczynił mnie dziadkiem.
Nie chcę psuć zabawy, ale w rzeczywistości, to uczynił Ciebie mężem babci :wink:
Nie wiem czy kojarzysz, że tak się mówi, to żadna złośliwość, takie tylko takie swojskie żarty bo jakby miał syna to Twoja żona by była żoną dziadka.

Gratulacje i dużo zdrowia dla rodziny! :conorsalute:
 
Tak ku przestrodze, by rozmawiać, słuchać i obserwować nasze dzieci. Nawet gdy tego nie chcą. Nie wiem czy po takim dramacie cokolwiek miałoby dla mnie jeszcze sens.
 
jaki macie stosunek do szczepionek dla maluchów i tej chińszczyzny 3 w jednym i tak dalej?

taki tam niusik z dziś aż ciarki mnie przeszły
:jimcarrey:

Do końca czuwała przy umierającym synku, trzymając go za rączkę i błagając, aby został z nią jeszcze chwilę. Słowa matki małego Gabrysia, które padły w ostatnich chwilach jego życia, do dziś rozdzierają serce jego bliskich. Właśnie poznaliśmy poruszające szczegóły ostatnich chwil zmarłego malca.


Kiedy mama wiozła półrocznego Gabrysia do przychodni w Gąsawie (woj. zachodniopomorskie), nie przypuszczała, że to ich ostatnie szczęśliwe chwile. Kobieta zdecydowała się na szczepionkę skojarzoną przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi. Dzięki niej jej ukochany syn miał otrzymać jeden zastrzyk zamiast trzech. Dziecko było wesołe i nic nie wskazywało, że wydarzy się tragedia.

Wieczorem po szczepieniu na nóżce Gabrysia pojawiło się zaczerwienienie. Następnego dnia miejsce zastrzyku było mocno spuchnięte. Zaniepokojona mama natychmiast zawiozła synka do szpitala w Żninie. Gdy stan dziecka się pogorszył, chłopiec został przetransportowany do Bydgoszczy.

Lekarze w obu szpitalach robili, wszystko, żeby go ratować. Ordynator oddziału w Bydgoszczy został w pracy po dyżurze i czuwał przy Gabrysiu. Niestety stan wnuka z godziny na godzinę się pogarszał – wspomina pani Marzena, babcia chłopca.
Kilka dni później lekarze powiedzieli matce, że Gabryś umiera. Nie ukrywali przed nią tragicznej prawdy. Kobieta czuwała przy łóżku synka do samego końca.

Siostra delikatnie pukała go w ramię i mówiła: “Gabryś, proszę Cię, nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie, nie odchodź” – wspomina pani Natalia, ciocia chłopczyka. – Ja stałam tam obok siostry, widziałam wszystko. Dla mnie jej ból jest nie do opisania – dodaje.

Gabryś był dla całej rodziny promykiem radości. Z tego powodu informacja o tym, że nie żyje wstrząsnęła wszystkimi bliskimi.

Ciężko pogodzić się z tym, że go nie ma – mówi ze łzami w oczach babcia chłopca cytowana przez “Fakt”.
Śmierć półrocznego Gabrysia wstrząsnęła całą rodziną i społecznością lokalną. Dziecko zmarło kilka dni po podaniu szczepionki. Jak doszło do zakażenia, wciąż nie wiadomo.
Prokuratura prowadzi śledztwo. Zabezpieczono dokumentację medyczną i przesłuchiwani są lekarze. W ośrodku zdrowia w Gąsawie trwa kontrola. Dyrektorka przychodni, pediatra Beata Szczęsna, wydała oświadczenie, w którym zapewniła o współpracy z organami ścigania.

Równocześnie należy podkreślić, że w chwili obecnej nie jest znana przyczyna zgonu dziecka – napisała. – Na tym etapie nie został stwierdzony związek pomiędzy wykonanymi u nas szczepieniami a zgonem dziecka – dodała.
Rodzina nie ustaje w poszukiwaniu odpowiedzi.

To lekarz w szpitalu powiedział nam, że zakażenie postępowało tak szybko, że do zakażenia musiało dojść podczas tego szczepienia. Zakażenie szło od nóżki, w którą Gabryś został zaszczepiony. My chcemy tylko dowiedzieć się prawdy, dlaczego Gabryś nie żyje – mówi ciocia chłopczyka w rozmowie z “Faktem”.
 
jaki macie stosunek do szczepionek dla maluchów i tej chińszczyzny 3 w jednym i tak dalej?

taki tam niusik z dziś aż ciarki mnie przeszły
:jimcarrey:

Do końca czuwała przy umierającym synku, trzymając go za rączkę i błagając, aby został z nią jeszcze chwilę. Słowa matki małego Gabrysia, które padły w ostatnich chwilach jego życia, do dziś rozdzierają serce jego bliskich. Właśnie poznaliśmy poruszające szczegóły ostatnich chwil zmarłego malca.


Kiedy mama wiozła półrocznego Gabrysia do przychodni w Gąsawie (woj. zachodniopomorskie), nie przypuszczała, że to ich ostatnie szczęśliwe chwile. Kobieta zdecydowała się na szczepionkę skojarzoną przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi. Dzięki niej jej ukochany syn miał otrzymać jeden zastrzyk zamiast trzech. Dziecko było wesołe i nic nie wskazywało, że wydarzy się tragedia.

Wieczorem po szczepieniu na nóżce Gabrysia pojawiło się zaczerwienienie. Następnego dnia miejsce zastrzyku było mocno spuchnięte. Zaniepokojona mama natychmiast zawiozła synka do szpitala w Żninie. Gdy stan dziecka się pogorszył, chłopiec został przetransportowany do Bydgoszczy.


Kilka dni później lekarze powiedzieli matce, że Gabryś umiera. Nie ukrywali przed nią tragicznej prawdy. Kobieta czuwała przy łóżku synka do samego końca.



Gabryś był dla całej rodziny promykiem radości. Z tego powodu informacja o tym, że nie żyje wstrząsnęła wszystkimi bliskimi.


Śmierć półrocznego Gabrysia wstrząsnęła całą rodziną i społecznością lokalną. Dziecko zmarło kilka dni po podaniu szczepionki. Jak doszło do zakażenia, wciąż nie wiadomo.
Prokuratura prowadzi śledztwo. Zabezpieczono dokumentację medyczną i przesłuchiwani są lekarze. W ośrodku zdrowia w Gąsawie trwa kontrola. Dyrektorka przychodni, pediatra Beata Szczęsna, wydała oświadczenie, w którym zapewniła o współpracy z organami ścigania.


Rodzina nie ustaje w poszukiwaniu odpowiedzi.
Moja żona wprowadziła indywidualny tok szczepień. Bardzo dużo czasu poświęciła na ten temat (czytała i słuchała zwolenników jak i przeciwników, w tym różne frakcje, bo przeciwnicy to nie monolit i tam też są pewne różnice! zapoznała się z naukowymi opracowaniami itp.). Nie pamiętam czy córka brała wszystkie szczepionki, ale na pewno nic w szpitalu po porodzie i kalendarz szczepień prowadziła małżonka. Jak to robiła, doprawdy nie wiem, ale nikt o nic się nie przypieprzał.

Co do Twojego wpisu, to straszy dramat dla rodziny. Myślę, że lekarze czy pielęgniarki szczepiące też cierpią z powodu śmierci maleństwa. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać...
 
Last edited:
Moja żona wprowadziła indywidualny tok szczepień. Bardzo dużo czasu poświęciła na temat szczepionek (czytała i słuchała zwolenników jak i przeciwników, w tym różne frakcje, bo przeciwnicy to nie monolit i tam też są pewne różnice! zapoznała się z naukowymi opracowaniami itp.). Nie pamiętam czy córka brała wszystkie szczepionki, ale na pewno nic w szpitalu po porodzie i kalendarz szczepień prowadziła małżonka. Jak to robiła, doprawdy nie wiem, ale nikt o nic się nie przypieprzał.

Co do Twojego wpisu, to straszy dramat dla rodziny. Myślę, że lekarze czy pielęgniarki szczepiące też cierpią z powodu śmierci maleństwa. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać...
No właśnie, bo ja mojego najmłodszego nie szczepię na razie na nic i zastanawiam się jak długo mi się uda ściemnianie i kiedy ten kraik się do mnie przypierdoli, w szpitalu pogoniłem kretynki co już mi dziecko zabierały na szprycę, ma 14 miesięcy chowa się jak złoto, ani razu chory nie był. Też trochę poczytałem, najgorsze są te all inclusive, córka znajomych dostała porażenia mózgowego i jest niepełnosprawna po szprycach więc od dawna mam awersję.
 
U mnie wszystkie dzieciaki są zaszczepione. Nigdy nie braliśmy tych 3 w 1. Jedyny problem miał syn (13 lat) z miesiąc temu kiedy właśnie po szczepieniu przypominającym przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi dostał jakieś powikłanie ale skończyło się na 5 dniach przyjmowania Paracetamolu i jest wszystko ok.
Mamy pokaźną rodzinę (teściowa ma 16 wnucząt) i u nikogo nie było powikłań po szczepionkach.
 
Podejrzewam, że to pierwszy taki wpis tutaj. Dumny dziadek się kłania.
Dzisiaj z rana ( w Polsce było parę minut po południu) mój najmłodszy syn doczekał się pięknej córeczki, przez co uczynił mnie dziadkiem.
Gratulacje dziadek!
 
Tak tylko że obecnie idzie to w drugą skrajność. Wychowywanie pizdy i nieudacznika od którego nigdy niczego się nie wymaga i wzrasta w przeświadczeniu że jest jedyny, wyjątkowy i w ogóle zajebisty. Prawda jak zwykle nie jest czarno biała.
Tak, co mam ci powiedzieć?

Zgadzam się.

Ale jednak wolę, jak rodzic wspiera i jest przy dziecku, a nie tylko wymaga i ma wyjebane, i przelewa swoje niespełnione aspiracje.
 
Back
Top