Mam to samo, strasznie wkurwiająca sprawa, przywodziciela nadrywałem przez to chyba ze 100 razy i jak bardzo nie byłem rozciągnięty to płynne kopnięcie high kicka graniczyło z cudem, więc chłopakowi współczuję, ale jak można trenować tak kontuzjogenny sport jak MMA i nie mieć prywatnego ubezpieczenia z pokryciem kosztów leczenia, tym bardziej jak nie ma oszczędności na ewentualne leczenie, trochę lekkomyślne z jego strony. Wiadomo, że z 200 zł ekstra miesięcznie trzeba dołożyć, ale wystarczy jedna kontuzja i się to zwraca, dziwne, że w klubach nie oferują zbiorowych ubezpieczeń tego typu. Ogólnie z tego co mi lekarze mówili to po takiej operacji jest spora szansa, że będzie gorzej niż było, a rehabilitacja jest długa, więc tym bardziej życzę jak najlepiej, zdrowia