Muzyka

@Grzechu z dedykacją.
Tak mnie naszło...
Każdy zapewne zna kawałki Stanisława Staszewskiego z którego jego syn, Kazimierz(nie rusz go bo zginiesz!) zrobił wielkie hity.
Mało jednak ludzi wie, że przed Kazikiem odkrył tego PRLowskiego barda Jacek Kaczmarski i zaśpiewał je w nowej interpretacji na płycie "Bankiet"(polecam całą płytę).
Oczywisćie nie ma porównania to wykonania z fenomenalną aranżacją Kazika, lecz i tak uwazam, że w swojej kategorii, są to cudowne wykonania.




 
dobrze jest czasami coś spokojnego posłuchać na relaks z dobrym gitarowym przejściem
2i7mxwx.gif

 
Nie wrzucałem jeszcze elektroniki więc czas zapodać. Niestety, lubie tylko tę mroczą, brudną, wulgarną

(teledysk ocenzurowany więc musicie się zalogować)








By nie było zbyt klubowo
 
Last edited:
Nie wrzucałem jeszcze elektroniki więc czas zapodać. Niestety, lubie tylko tę mroczą, brudną, wulgarną

Lajk za Combichrista, byłem na 2 koncertach, mam wszystkie płyty. Jak robili za support dla Rammsteina to kumpel ogarniał dla nich damy z negocjowalnym afektem. Ciekawostka w riderze Rammsteina są wymienione dwie cycate blondynku które połykają.
 
Lajk za Combichrista, byłem na 2 koncertach, mam wszystkie płyty. Jak robili za support dla Rammsteina to kumpel ogarniał dla nich damy z negocjowalnym afektem. Ciekawostka w riderze Rammsteina są wymienione dwie cycate blondynku które połykają.

Hahaha, lajk za wiedzę o połykaczkach.
 
Hahaha, lajk za wiedzę o połykaczkach.
Na Orange 2009 grał Crystal Method, w riderze mieli "10 white organics socks". Wtedy Orange było organizowane przez Sony (mieli spółkę córkę od koncertów). Kumple długo myśleli, nie dopytali menadżera i kupili 10 par bawełnianych białych skarpetek. Koncert ma się odbyć, podchodzi menadżer i prosi o "socks" kumpel mu daje. Facet zaczyna się śmiać i wyjaśnia, że w slangu Las Vegas white organics socks to kokaina. Pośmiali się, kumpel poszedł do szefa, ten dał mu kasę i musiał podlecieć do dilera który obsługiwał backstage festiwalu.
 
Na Orange 2009 grał Crystal Method, w riderze mieli "10 white organics socks". Wtedy Orange było organizowane przez Sony (mieli spółkę córkę od koncertów). Kumple długo myśleli, nie dopytali menadżera i kupili 10 par bawełnianych białych skarpetek. Koncert ma się odbyć, podchodzi menadżer i prosi o "socks" kumpel mu daje. Facet zaczyna się śmiać i wyjaśnia, że w slangu Las Vegas white organics socks to kokaina. Pośmiali się, kumpel poszedł do szefa, ten dał mu kasę i musiał podlecieć do dilera który obsługiwał backstage festiwalu.

Niezła historia :)
 
Czołem! Często przeglądam ten temat i jestem miło zaskoczony, jak dużo tu dobrej muzy.
Ja jestem stary dziad z rockowym zacięciem, ale ostatnio niektóre djenty mi robią bardzo miło, np to:

 
Back
Top