Halibut 2.0
UFC Bantamweight
tweet z hieroglifami jest sprzed roku
Są i źródła z 2019 roku z tym zdjęciem. Po prostu wkleiłem jedno z pierwszych lepszych.
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
tweet z hieroglifami jest sprzed roku
Gruby bo ci się dupa z nerwów spociTy jesteś pierdolnięty by robić bekę i przepychanki wykorzystując zbrodnie wołyńska. Zwykły śmieć z ciebie.

Dr Marek Kozubel:
"Część III Mojej analizy – z okazji 300. dnia pełnoskalowej inwazji rosyjskiej przeciwko Ukrainie, która z założeniach Moskwy miała trwać… 3 dni .
VI. Blackout i ukraińska odpowiedź.
10 października br. wydawało się, że Rosja znalazła sposób na złamanie oporu Ukraińców. Jeżeli nie agresor nie mógł ich złamać na polu bitwy to zrobi to uderzając w ludność cywilną. Uderzając w elektrownie, elektrociepłownie, wodociągi i linie energetyczne. Dla mnie jako historyka nie była to nowość, Rosjanie-Moskale robili to już od wielu stuleci, niewiele się zmienili, tylko u Nas wielu oszukiwało samych siebie i innych Polaków. Mniejsza jednak z naiwnymi stereotypami na temat Rosjan, ciekawsze wydaje się pytanie o to czy ich nowa strategia okaże się skuteczna – czyli czy uda im się skłonić Ukrainę do kapitulacji?
Moim zdaniem uderzenie w infrastrukturę krytyczną nie mogło złamać i nie złamie Ukraińców z kilku powodów:
a) bo natychmiastowe zawieszenie broni czy pokój niczego w rzeczywistości Ukrainie nie dadzą, jakie będą gwarancje w przypadku kapitulacji?
b) walka nie toczy się z przeciwnikiem, który chce tylko osiągnąć jakieś cele polityczne w stylu zachodnim, ale ma zamiar dokończyć ludobójstwo, nawet zgodnie z teorią von Clausewitza nie ma tutaj pola do negocjacji i zakończenia wojny,
c) Ukraina szykowała się do takiego rozwoju wydarzeń jeszcze od sierpnia, gdy władze centralne i niektóre samorządy zaczęły kupować generatory, we wrześniu był lekki skok ich kupna, ale w październiku wzrósł gwałtownie (dostrzegalny był wzrost zakupów dokonanych przez osoby fizyczne), a w tym samym czasie pomoc materiałową zaoferowały też państwa Zachodu,
d) Ukraińcy są dość zmotywowani i zdyscyplinowani by wytrzymać zimę, uważają, że nie mają wyjścia,
e) czynnik psychologiczny – Ukraińcy chcą swym uporem udowodnić Rosjanom, że nawet na tym polu niewiele zdziałają.
Zima jest dla Rosjan swego rodzaju ostatnim okienkiem do zrealizowanie swych planów podboju, albo chociaż znośnego zakończenia tego etapu wojny. Ukraińcy oraz przynajmniej część państw Zachodu doskonale zdają sobie z tego sprawę. Przetrwanie zimy, nawet w warunkach częściowego lub pełnego blackoutu, przez Ukrainę w połączeniu z brakiem postępów na froncie oznaczać będzie wielką porażkę Rosjan. Oczywiście blackout będzie dla Ukraińców ciężkim wyzwaniem – zapewne wystąpią przypadki śmierci od mrozu i nastąpi wzrost zachorowań (i również śmierci z tego powodu). Jak już jednak pisałem alternatywa jest koszmarna. Poza tym nikt Ukraińcom nie zagwarantuje, że zaraz po kapitulacji Rosjanie nie wznowią bombardowań – czego część polskich komentatorów nie rozumie, podobnie jak nie chcą dostrzec elementów polityki ludobójczej wobec narodu ukraińskiego.
W omawianiu kwestii blackoutu nie rozumie się też elementu uporu zwykłych Ukraińców. Jako historyk wiem, że ten naród jest mierzony stereotypami czy (i to akurat nie jest tyle związane z myśleniem pejoratywnym o nich) własną miarą (bo ile my wytrzymalibyśmy w takich warunkach?). Razem z żoną zauważyliśmy w sierpniu dziwną tendencję – Ukraińcy, którzy pojawili się wiosną w Polsce i których poznaliśmy zaczęli wracać do domów. Do Kijowa, Winnicy czy Krzywego Rogu. Powody? Matka z córką tęskniły za mężem/ojcem, który jest farmaceutą. Babcia z synową i wnukiem chcą wrócić na południe kraju bo tęsknią za swymi mężami. Dla Nas może wydawać się to irracjonalne, ale oni wychowywali się w kulturze, gdzie rodzina i wspólne przeżywanie z nią dobrych jak i złych wydarzeń jest bardzo ważne. Dlatego też nie dziwię się wynikom sondaży wskazującym, że średnio ok. 90% obywateli Ukrainy wierzy w zwycięstwo.
Inna sprawa, że władze państwowe jak i wojskowe dostrzegają zagrożenia wynikające z blackoutu. Starają się z jednej strony ograniczać skuteczność rosyjskich ostrzałów (stąd prośby o systemy opl/oprak), przygotowywać ludność cywilną i wojsko na ten moment (sprowadzanie generatorów) oraz naprawiając na ile się da (i jak szybko się da) zniszczenia.
Ukraińcy zdecydowali się przejść i na tym polu do działań zaczepnych. Jeszcze pod koniec października jeden z dobrze poinformowanych przedstawicieli ukraińskiego środowiska wojskowo-wolontariackiego powiedział dla jednego z zaprzyjaźnionych niezależnych mediów, że Ukraina przygotowuje odpowiedź na rosyjskie ataki, który „wstrząśnie Rosją”. Oczywiście można byłoby się pośmiać z tych gróźb, gdyby nie osoba, która je wypowiedziała (nawiasem mówiąc krytyczna i nie lubiąca bajkopisarstwa). No i potem miały miejsce ataki dość tanich dronów-kamikadże na rosyjskie lotniska pod Riazaniem i Saratowem, wykonane na kilka godzin przed spodziewanym rosyjskich uderzeniem rakietowym. Nawet jeżeli nie zapobiegły bombardowaniu to jednak uświadomiły Rosjanom kilka rzeczy:
a) są tykalni, do tego przez tych pogardzanych „chachłów”,
b) ich bombowce można tanio zniszczyć, nie trzeba do tego drogich zachodnich rakiet,
c) ich opl/oprak albo jest słaba, albo jest jej stanowczo za mało jak na tak rozległe terytorium oraz długą linię frontu.
Okazuje się, że Ukraina jest w stanie razić jeden z największych atutów Rosjan w tej wojnie. Negatywnie wpłynie to nie tylko na praktyczne zdolności SZ FR (choć to dopiero z czasem będzie odczuwalne), ale również na morale. Na domiar złego cierpi na tym wszystkim wizerunek Rosji jako rzekomego mocarstwa.
Czy Rosjanom uda się wywołać choć nowy exodus milionów Ukraińców? Możliwe. Ale równie możliwe jest też to, że ten plan ku rozpaczy Rosji jak i niektórych Naszych rodzimych statystyków spali na panewce, bo exodusu albo nie będzie, albo będzie znacznie mniejszy i jedynie tymczasowy. Z rozmów ze znajomymi Ukraińcami, w tym Polakami z Ukrainy, mogę wywnioskować jedno – upór rośnie, podobnie jak i przygotowania na przyjęcie zimy.
VII. Wizerunek.
Rosja już poniosła ogromną porażkę na jednym polu - wizerunkowym i historycznym. Przede wszystkim rusofilom coraz ciężej jest tłumaczyć wszelskie zbrodnie i zjawiska rosyjskiej patologii konstruktem rzekomej "rosyjskiej duszy". Zbrodni wojennych, wręcz polityki ludobójczej, nie da się wytłumaczyć czy tym bardziej usprawiedliwić "szczekaniem NATO u drzwi Rosji", "zagrożeniem ze strony Ukrainy" czy bzdurnymi teoriami historycznymi mającymi uzasadnić otwartą agresję. Dzięki temu, że obieg informacji jest nieporównywalnie większy niż 100 lat temu, nie da się dzisiaj już tak łatwo manipulować treścią. Nie da się już niczym prykryć czy zatuszować porażek wojsk rosyjskich. "Druga armia świata"? Raczej "druga armia trzeciego świata".
Na polu historycznym Rosja przeżyła kolejną klęskę. Inwazja i postawa obrońców skłoniły wiele osób na całym świecie do zainteresowania się historią Ukrainy i Ukraińców. Wielu historyków, którym dotychczas starano się zamknąć usta szantażem i ostracyzmem za to, że starali się wyjść poza narrację rosyjską, jest obecnie coraz częściej czytanych, a wraz z tym do wiedzy nawet zwykłych ludzi na Zachodzie przebija się wiedza o prawdziwej historii Europy Wschodniej. Dzisiaj stawianie pod znakiem zapytania prawo Rosjan do uważania się za głównych (a nawet jedynych) spadkobierców średniowiecznej Rusi nie jest już traktowana jako herezję, ale rzecz jak najbardziej normalną. A to zaledwie jeden z wielu przykładów. To ogromny postęp w kierunku oczyszczania historii z rosyjskich i sowieckich fejków.
Nawiasem mówiąc Rosja straciła naprawdę wiele. Z niektórych rosyjskich kanałów telegramowych przebija się frustracja z tym związana, cierpienia psychiczne związane z tym, że Ukraińcy nie są tacy jak wmawiała im przez dekady ich własna propaganda i produkcje filmowe.
Z kolei Ukraińcy zyskali wiele. Przede wszystkim zyskali i zyskują w swych własnych oczach. Widzą, że pod względem militarnym są znacznie lepsi niż ich wielowiekowy wróg. Przede wszystkim po 24 II br. ostatecznie zgładzone zostało poczucie niższości wielu Ukraińców. Dzisiaj zdecydowana większość z nich odczuwa dumę ze swego narodu, państwa, obrońców i historii. To ogromny kapitał, który będzie im potrzebny po zakończeniu działań bojowych.
Epilog - Prognoza.
Jak w 300. dzień inwazji widzę kolejny rok wojny rosyjsko-ukraińskiej? Jako wielkie wyzwanie dla Ukrainy, ale chyba nawet jeszcze większe dla Rosji. Po pierwsze, to nie Ukraina bawi się w podbój innego kraju i nie kreuje się (przed reszta świata i swoimi obywatelami) na supermocarstwo. Wiele osób nie rozumie tego, że upadek z bardzo wysoka boli znacznie bardziej.
W 2023 r. Rosja odczuje jeszcze bardziej wpływ sankcji oraz polityki energetycznej Zachodu. Być może uszczelnione zostaną też sankcje (ale tu w grę wchodzą bardziej działania praktyczne niż wnoszenie wprowadzanie w życie kolejnych ustaw) na dostarczanie do Rosji i kilku innych państw z Osi Zła materiałów podwójnego przeznaczenia. Oczywiście wpływ też będzie odgrywało stopniowe wykrwawianie się wojsk inwazyjnych połączone z niedostatecznymi sukcesami na polu walki.
Do końca zimy Rosjanie prawdopodobnie będą chcieli przeprowadzić coś co określiłbym „Ofensywą Brusiłowa 2.0”, przy czym nie chodzi tyle o skutki 1-1. Bardziej chodzi o przeprowadzenie takiej ostatniej akcji „ostatniej szansy”, mającej złamać przeciwnika. Zapewne zostanie przeprowadzona razem z częścią (albo w skrajnym przypadku zagięcia Łukaszenki - całą) armią białoruską. Moim zdaniem zakończy się ona porażką. A im większą tym większe negatywne skutki odczuje Rosja. Same SZ Republiki Białoruś nie są ani dość liczne (ok. 62k w służbie czynnej, z czego jakieś 15-16k to „bagnety”), ani tym bardziej wyszkolone do tego typu wojny, którą zaproponują im Ukraińcy. A sam sprzęt to za mało. Rosjanie mają obecnie na Białorusi 11 700 mobików, ale głównie dlatego, że sami nie mają infrastruktury mogącej wchłonąć kolejne tysiące. Oczywiście w samej Rosji szkolonych jest jeszcze ok. 200k z ok. 300k zmobilizowanych. Ale czy starczy dla nich broni? W jakim charakterze pojawią się na polu walki? Ile nowych jednostek będzie można faktycznie stworzyć na tej „bazie”? Policzmy. Z ok. 200k można sformować np. 95 pułków strzelców zmotoryzowanych, dla których trzeba następującą liczbę sprzętu:
- 2945 czołgów,
- 9690 bwp, kto,
- 1140 haubic 152 mm,
- 380 wyrzutni rakietowych Grad,
- 760 zasobów obrony przeciwlotniczej,
- 69 635 ciężarówek.
Pod znakiem zapytania stoi dostęp do takich zasobów i możliwość ich szybkiego zdobycia. Dlatego bardziej prawdopodobne jest to, że spory ułamek spośród tych 200 tys. będzie służyć jako uzupełnienia dla już walczących na froncie jednostek, a część nowosformowanych oddziałów będzie lekką piechotą.
W takich warunkach Rosjanie będą mogli przejąć chwilowo inicjatywę strategiczną, ale czy starczy im siły do realizacji swych celów strategicznych? Wątpię. Tak samo z atakiem z kilku stron na raz – każde duże zgrupowanie uderzeniowe trzeba będzie wyposażyć w odpowiednią ilość amunicji, szczególnie artyleryjskiej, której jak wiemy zaczyna Rosjanom brakować. Wątpliwe by bez pomocy Chin Rosjanie byliby w stanie zebrać takie zapasy, które pozwoliłyby zwiększyć intensywność ostrzału do 60-70k pocisków dziennie. Pytanie czy i z tym wsparciem byłoby to możliwe?
Jeżeli Ukraina odeprze spodziewaną ofensywę przeciwnika to wtedy będzie mogła wykorzystać wiosnę na zaleczenie ran i przejść do kontrofensywy. Być może do końca lata lub jesieni udałoby się Ukraińcom wyrzucić przeciwnika z własnego terytorium. W najgorszej kombinacji za linię z 23 lutego 2022 r. (czyli na dobę przed inwazją), a w najlepszym wyjdą na granicę z 1991 roku. Czyli odzyskają nawet Krym.
Dlaczego uważam, że Krym można będzie odbić?
a) bo gadanie, że Rosjanie zawsze użyją atomu, gdy wróg wejdzie na ich terytorium to tanie strachy na lachy (przypominam, że zgodnie z rosyjską ustawą o aneksji 4 ukraińskich obwodów SZU znalazły się w oczach Rosjan na de iure ich terytorium i na dodatek przeprowadzali tam swoje własne ofensywy),
b) bo wystarczy, że SZU dojdą do wybrzeża Morza Azowskiego by móc z jednej strony razić Most Krymski, a z drugiej będą fizycznie odcinać półwysep od drogi lądowej z Rosją,
c) przy obecnych zasobach Ukraińcy będą mogli częściowo izolować Krym i stopniowo „głodzić twierdzę”.
Ukraińcy nie będą musieli nawet wejść na Krym zwartymi jednostkami. Wystarczy ostrzał, drony i działania Sił Operacji Specjalnych oraz wywiadu. Ale ofensywy krymskiej też nie można będzie wykluczyć. Inna sprawa, że jeżeli ma dojść do tej sytuacji to mimo wszystko SZU będą musiały najpierw wyzwolić południowe Zaporoże i przyazowską część Donbasu. Będzie to ciężka ofensywa dla Ukraińców, ale mogąca im dać wiele, nie tylko szansę na przyszłe odzyskanie Krymu. Pamiętajmy, że pojawi się wtedy też szansa na wyzwolenie Enerhodaru wraz ze znajdującą się tam Zaporoską Elektrownią Jądrową.
Czy „będzie rzeź”? A co znaczy „rzeź”? Od ilu tysięcy ofiar śmiertelnych używamy takiego terminu? Nie wiemy? No to myślę, że nie ma sensu nad tym dyskutować.
Czy będzie ciężko? Oczywiście, że będzie. Tylko w grach komputerowych i cukierkowych filmach wojennych wojny kończą się tak, że po stronie przegranego są milionowe straty, a po stronie zwycięzców ciężko znaleźć choć jednego poległego (no chyba, że fabuła tego wymaga).
Czas pokaże. Filip Dąb-Mirowski uważa lato jako moment zakończenia wojny – moim zdaniem jest to możliwe, bardzo optymistyczne, ale możliwe. A gdy Ukraina wygra, zacznie się moment smuty w Rosji. Nowej smuty w wielkim stylu. A jej zwieńczeniem może być kolaps Imperium."
A jest coś o tym, że ukry dokonują rzezi gorszych niż zwierzęta na ludności cywilnej?Dr Marek Kozubel:
"Część III Mojej analizy – z okazji 300. dnia pełnoskalowej inwazji rosyjskiej przeciwko Ukrainie, która z założeniach Moskwy miała trwać… 3 dni .
VI. Blackout i ukraińska odpowiedź.
10 października br. wydawało się, że Rosja znalazła sposób na złamanie oporu Ukraińców. Jeżeli nie agresor nie mógł ich złamać na polu bitwy to zrobi to uderzając w ludność cywilną. Uderzając w elektrownie, elektrociepłownie, wodociągi i linie energetyczne. Dla mnie jako historyka nie była to nowość, Rosjanie-Moskale robili to już od wielu stuleci, niewiele się zmienili, tylko u Nas wielu oszukiwało samych siebie i innych Polaków. Mniejsza jednak z naiwnymi stereotypami na temat Rosjan, ciekawsze wydaje się pytanie o to czy ich nowa strategia okaże się skuteczna – czyli czy uda im się skłonić Ukrainę do kapitulacji?
Moim zdaniem uderzenie w infrastrukturę krytyczną nie mogło złamać i nie złamie Ukraińców z kilku powodów:
a) bo natychmiastowe zawieszenie broni czy pokój niczego w rzeczywistości Ukrainie nie dadzą, jakie będą gwarancje w przypadku kapitulacji?
b) walka nie toczy się z przeciwnikiem, który chce tylko osiągnąć jakieś cele polityczne w stylu zachodnim, ale ma zamiar dokończyć ludobójstwo, nawet zgodnie z teorią von Clausewitza nie ma tutaj pola do negocjacji i zakończenia wojny,
c) Ukraina szykowała się do takiego rozwoju wydarzeń jeszcze od sierpnia, gdy władze centralne i niektóre samorządy zaczęły kupować generatory, we wrześniu był lekki skok ich kupna, ale w październiku wzrósł gwałtownie (dostrzegalny był wzrost zakupów dokonanych przez osoby fizyczne), a w tym samym czasie pomoc materiałową zaoferowały też państwa Zachodu,
d) Ukraińcy są dość zmotywowani i zdyscyplinowani by wytrzymać zimę, uważają, że nie mają wyjścia,
e) czynnik psychologiczny – Ukraińcy chcą swym uporem udowodnić Rosjanom, że nawet na tym polu niewiele zdziałają.
Zima jest dla Rosjan swego rodzaju ostatnim okienkiem do zrealizowanie swych planów podboju, albo chociaż znośnego zakończenia tego etapu wojny. Ukraińcy oraz przynajmniej część państw Zachodu doskonale zdają sobie z tego sprawę. Przetrwanie zimy, nawet w warunkach częściowego lub pełnego blackoutu, przez Ukrainę w połączeniu z brakiem postępów na froncie oznaczać będzie wielką porażkę Rosjan. Oczywiście blackout będzie dla Ukraińców ciężkim wyzwaniem – zapewne wystąpią przypadki śmierci od mrozu i nastąpi wzrost zachorowań (i również śmierci z tego powodu). Jak już jednak pisałem alternatywa jest koszmarna. Poza tym nikt Ukraińcom nie zagwarantuje, że zaraz po kapitulacji Rosjanie nie wznowią bombardowań – czego część polskich komentatorów nie rozumie, podobnie jak nie chcą dostrzec elementów polityki ludobójczej wobec narodu ukraińskiego.
W omawianiu kwestii blackoutu nie rozumie się też elementu uporu zwykłych Ukraińców. Jako historyk wiem, że ten naród jest mierzony stereotypami czy (i to akurat nie jest tyle związane z myśleniem pejoratywnym o nich) własną miarą (bo ile my wytrzymalibyśmy w takich warunkach?). Razem z żoną zauważyliśmy w sierpniu dziwną tendencję – Ukraińcy, którzy pojawili się wiosną w Polsce i których poznaliśmy zaczęli wracać do domów. Do Kijowa, Winnicy czy Krzywego Rogu. Powody? Matka z córką tęskniły za mężem/ojcem, który jest farmaceutą. Babcia z synową i wnukiem chcą wrócić na południe kraju bo tęsknią za swymi mężami. Dla Nas może wydawać się to irracjonalne, ale oni wychowywali się w kulturze, gdzie rodzina i wspólne przeżywanie z nią dobrych jak i złych wydarzeń jest bardzo ważne. Dlatego też nie dziwię się wynikom sondaży wskazującym, że średnio ok. 90% obywateli Ukrainy wierzy w zwycięstwo.
Inna sprawa, że władze państwowe jak i wojskowe dostrzegają zagrożenia wynikające z blackoutu. Starają się z jednej strony ograniczać skuteczność rosyjskich ostrzałów (stąd prośby o systemy opl/oprak), przygotowywać ludność cywilną i wojsko na ten moment (sprowadzanie generatorów) oraz naprawiając na ile się da (i jak szybko się da) zniszczenia.
Ukraińcy zdecydowali się przejść i na tym polu do działań zaczepnych. Jeszcze pod koniec października jeden z dobrze poinformowanych przedstawicieli ukraińskiego środowiska wojskowo-wolontariackiego powiedział dla jednego z zaprzyjaźnionych niezależnych mediów, że Ukraina przygotowuje odpowiedź na rosyjskie ataki, który „wstrząśnie Rosją”. Oczywiście można byłoby się pośmiać z tych gróźb, gdyby nie osoba, która je wypowiedziała (nawiasem mówiąc krytyczna i nie lubiąca bajkopisarstwa). No i potem miały miejsce ataki dość tanich dronów-kamikadże na rosyjskie lotniska pod Riazaniem i Saratowem, wykonane na kilka godzin przed spodziewanym rosyjskich uderzeniem rakietowym. Nawet jeżeli nie zapobiegły bombardowaniu to jednak uświadomiły Rosjanom kilka rzeczy:
a) są tykalni, do tego przez tych pogardzanych „chachłów”,
b) ich bombowce można tanio zniszczyć, nie trzeba do tego drogich zachodnich rakiet,
c) ich opl/oprak albo jest słaba, albo jest jej stanowczo za mało jak na tak rozległe terytorium oraz długą linię frontu.
Okazuje się, że Ukraina jest w stanie razić jeden z największych atutów Rosjan w tej wojnie. Negatywnie wpłynie to nie tylko na praktyczne zdolności SZ FR (choć to dopiero z czasem będzie odczuwalne), ale również na morale. Na domiar złego cierpi na tym wszystkim wizerunek Rosji jako rzekomego mocarstwa.
Czy Rosjanom uda się wywołać choć nowy exodus milionów Ukraińców? Możliwe. Ale równie możliwe jest też to, że ten plan ku rozpaczy Rosji jak i niektórych Naszych rodzimych statystyków spali na panewce, bo exodusu albo nie będzie, albo będzie znacznie mniejszy i jedynie tymczasowy. Z rozmów ze znajomymi Ukraińcami, w tym Polakami z Ukrainy, mogę wywnioskować jedno – upór rośnie, podobnie jak i przygotowania na przyjęcie zimy.
VII. Wizerunek.
Rosja już poniosła ogromną porażkę na jednym polu - wizerunkowym i historycznym. Przede wszystkim rusofilom coraz ciężej jest tłumaczyć wszelskie zbrodnie i zjawiska rosyjskiej patologii konstruktem rzekomej "rosyjskiej duszy". Zbrodni wojennych, wręcz polityki ludobójczej, nie da się wytłumaczyć czy tym bardziej usprawiedliwić "szczekaniem NATO u drzwi Rosji", "zagrożeniem ze strony Ukrainy" czy bzdurnymi teoriami historycznymi mającymi uzasadnić otwartą agresję. Dzięki temu, że obieg informacji jest nieporównywalnie większy niż 100 lat temu, nie da się dzisiaj już tak łatwo manipulować treścią. Nie da się już niczym prykryć czy zatuszować porażek wojsk rosyjskich. "Druga armia świata"? Raczej "druga armia trzeciego świata".
Na polu historycznym Rosja przeżyła kolejną klęskę. Inwazja i postawa obrońców skłoniły wiele osób na całym świecie do zainteresowania się historią Ukrainy i Ukraińców. Wielu historyków, którym dotychczas starano się zamknąć usta szantażem i ostracyzmem za to, że starali się wyjść poza narrację rosyjską, jest obecnie coraz częściej czytanych, a wraz z tym do wiedzy nawet zwykłych ludzi na Zachodzie przebija się wiedza o prawdziwej historii Europy Wschodniej. Dzisiaj stawianie pod znakiem zapytania prawo Rosjan do uważania się za głównych (a nawet jedynych) spadkobierców średniowiecznej Rusi nie jest już traktowana jako herezję, ale rzecz jak najbardziej normalną. A to zaledwie jeden z wielu przykładów. To ogromny postęp w kierunku oczyszczania historii z rosyjskich i sowieckich fejków.
Nawiasem mówiąc Rosja straciła naprawdę wiele. Z niektórych rosyjskich kanałów telegramowych przebija się frustracja z tym związana, cierpienia psychiczne związane z tym, że Ukraińcy nie są tacy jak wmawiała im przez dekady ich własna propaganda i produkcje filmowe.
Z kolei Ukraińcy zyskali wiele. Przede wszystkim zyskali i zyskują w swych własnych oczach. Widzą, że pod względem militarnym są znacznie lepsi niż ich wielowiekowy wróg. Przede wszystkim po 24 II br. ostatecznie zgładzone zostało poczucie niższości wielu Ukraińców. Dzisiaj zdecydowana większość z nich odczuwa dumę ze swego narodu, państwa, obrońców i historii. To ogromny kapitał, który będzie im potrzebny po zakończeniu działań bojowych.
Epilog - Prognoza.
Jak w 300. dzień inwazji widzę kolejny rok wojny rosyjsko-ukraińskiej? Jako wielkie wyzwanie dla Ukrainy, ale chyba nawet jeszcze większe dla Rosji. Po pierwsze, to nie Ukraina bawi się w podbój innego kraju i nie kreuje się (przed reszta świata i swoimi obywatelami) na supermocarstwo. Wiele osób nie rozumie tego, że upadek z bardzo wysoka boli znacznie bardziej.
W 2023 r. Rosja odczuje jeszcze bardziej wpływ sankcji oraz polityki energetycznej Zachodu. Być może uszczelnione zostaną też sankcje (ale tu w grę wchodzą bardziej działania praktyczne niż wnoszenie wprowadzanie w życie kolejnych ustaw) na dostarczanie do Rosji i kilku innych państw z Osi Zła materiałów podwójnego przeznaczenia. Oczywiście wpływ też będzie odgrywało stopniowe wykrwawianie się wojsk inwazyjnych połączone z niedostatecznymi sukcesami na polu walki.
Do końca zimy Rosjanie prawdopodobnie będą chcieli przeprowadzić coś co określiłbym „Ofensywą Brusiłowa 2.0”, przy czym nie chodzi tyle o skutki 1-1. Bardziej chodzi o przeprowadzenie takiej ostatniej akcji „ostatniej szansy”, mającej złamać przeciwnika. Zapewne zostanie przeprowadzona razem z częścią (albo w skrajnym przypadku zagięcia Łukaszenki - całą) armią białoruską. Moim zdaniem zakończy się ona porażką. A im większą tym większe negatywne skutki odczuje Rosja. Same SZ Republiki Białoruś nie są ani dość liczne (ok. 62k w służbie czynnej, z czego jakieś 15-16k to „bagnety”), ani tym bardziej wyszkolone do tego typu wojny, którą zaproponują im Ukraińcy. A sam sprzęt to za mało. Rosjanie mają obecnie na Białorusi 11 700 mobików, ale głównie dlatego, że sami nie mają infrastruktury mogącej wchłonąć kolejne tysiące. Oczywiście w samej Rosji szkolonych jest jeszcze ok. 200k z ok. 300k zmobilizowanych. Ale czy starczy dla nich broni? W jakim charakterze pojawią się na polu walki? Ile nowych jednostek będzie można faktycznie stworzyć na tej „bazie”? Policzmy. Z ok. 200k można sformować np. 95 pułków strzelców zmotoryzowanych, dla których trzeba następującą liczbę sprzętu:
- 2945 czołgów,
- 9690 bwp, kto,
- 1140 haubic 152 mm,
- 380 wyrzutni rakietowych Grad,
- 760 zasobów obrony przeciwlotniczej,
- 69 635 ciężarówek.
Pod znakiem zapytania stoi dostęp do takich zasobów i możliwość ich szybkiego zdobycia. Dlatego bardziej prawdopodobne jest to, że spory ułamek spośród tych 200 tys. będzie służyć jako uzupełnienia dla już walczących na froncie jednostek, a część nowosformowanych oddziałów będzie lekką piechotą.
W takich warunkach Rosjanie będą mogli przejąć chwilowo inicjatywę strategiczną, ale czy starczy im siły do realizacji swych celów strategicznych? Wątpię. Tak samo z atakiem z kilku stron na raz – każde duże zgrupowanie uderzeniowe trzeba będzie wyposażyć w odpowiednią ilość amunicji, szczególnie artyleryjskiej, której jak wiemy zaczyna Rosjanom brakować. Wątpliwe by bez pomocy Chin Rosjanie byliby w stanie zebrać takie zapasy, które pozwoliłyby zwiększyć intensywność ostrzału do 60-70k pocisków dziennie. Pytanie czy i z tym wsparciem byłoby to możliwe?
Jeżeli Ukraina odeprze spodziewaną ofensywę przeciwnika to wtedy będzie mogła wykorzystać wiosnę na zaleczenie ran i przejść do kontrofensywy. Być może do końca lata lub jesieni udałoby się Ukraińcom wyrzucić przeciwnika z własnego terytorium. W najgorszej kombinacji za linię z 23 lutego 2022 r. (czyli na dobę przed inwazją), a w najlepszym wyjdą na granicę z 1991 roku. Czyli odzyskają nawet Krym.
Dlaczego uważam, że Krym można będzie odbić?
a) bo gadanie, że Rosjanie zawsze użyją atomu, gdy wróg wejdzie na ich terytorium to tanie strachy na lachy (przypominam, że zgodnie z rosyjską ustawą o aneksji 4 ukraińskich obwodów SZU znalazły się w oczach Rosjan na de iure ich terytorium i na dodatek przeprowadzali tam swoje własne ofensywy),
b) bo wystarczy, że SZU dojdą do wybrzeża Morza Azowskiego by móc z jednej strony razić Most Krymski, a z drugiej będą fizycznie odcinać półwysep od drogi lądowej z Rosją,
c) przy obecnych zasobach Ukraińcy będą mogli częściowo izolować Krym i stopniowo „głodzić twierdzę”.
Ukraińcy nie będą musieli nawet wejść na Krym zwartymi jednostkami. Wystarczy ostrzał, drony i działania Sił Operacji Specjalnych oraz wywiadu. Ale ofensywy krymskiej też nie można będzie wykluczyć. Inna sprawa, że jeżeli ma dojść do tej sytuacji to mimo wszystko SZU będą musiały najpierw wyzwolić południowe Zaporoże i przyazowską część Donbasu. Będzie to ciężka ofensywa dla Ukraińców, ale mogąca im dać wiele, nie tylko szansę na przyszłe odzyskanie Krymu. Pamiętajmy, że pojawi się wtedy też szansa na wyzwolenie Enerhodaru wraz ze znajdującą się tam Zaporoską Elektrownią Jądrową.
Czy „będzie rzeź”? A co znaczy „rzeź”? Od ilu tysięcy ofiar śmiertelnych używamy takiego terminu? Nie wiemy? No to myślę, że nie ma sensu nad tym dyskutować.
Czy będzie ciężko? Oczywiście, że będzie. Tylko w grach komputerowych i cukierkowych filmach wojennych wojny kończą się tak, że po stronie przegranego są milionowe straty, a po stronie zwycięzców ciężko znaleźć choć jednego poległego (no chyba, że fabuła tego wymaga).
Czas pokaże. Filip Dąb-Mirowski uważa lato jako moment zakończenia wojny – moim zdaniem jest to możliwe, bardzo optymistyczne, ale możliwe. A gdy Ukraina wygra, zacznie się moment smuty w Rosji. Nowej smuty w wielkim stylu. A jej zwieńczeniem może być kolaps Imperium."
A sa jakies informacje o tym? (Z ciekawości pytam, zdaje sobie sprawe ze to takie same zwierzeta jak ruscy)A jest coś o tym, że ukry dokonują rzezi gorszych niż zwierzęta na ludności cywilnej?
Co Ty?! Przecież to kryształyA sa jakies informacje o tym? (Z ciekawości pytam, zdaje sobie sprawe ze to takie same zwierzeta jak ruscy)
A jest coś o tym, że ukry dokonują rzezi gorszych niż zwierzęta na ludności cywilnej?
Halibutov szpagatenko nie przelogowałeś się.Ukraina zaatakowała jakiś kraj i na jego terytorium dokonuje rzezi ludności cywilnej?
To drugie jest uzależnione od tego pierwszego?Ukraina zaatakowała jakiś kraj i na jego terytorium dokonuje rzezi ludności cywilnej?
A sa jakies informacje o tym? (Z ciekawości pytam, zdaje sobie sprawe ze to takie same zwierzeta jak ruscy)
Who? Ja kulfona to znam jednego z dzieciństwa, nie wiem co z niego wyrosłoCoolfon coś o tym pisal

Who? Ja kulfona to znam jednego z dzieciństwa, nie wiem co z niego wyrosło![]()
To drugie jest uzależnione od tego pierwszego?
Na terytorium jakiego kraju UE dokonuje rzezi ludności cywilnej? Jakiej narodowości jest ta ludność? Jakie są dowody?
O chuj chodzi z tą UE?Na terytorium jakiego kraju UE dokonuje rzezi ludności cywilnej? Jakiej narodowości jest ta ludność? Jakie są dowody?
O chuj chodzi z tą UE?
Rosyjskiej, na nowych terenach Rosjan, narodowości rosyjskiej, dowody wstawiasz codziennie do tego tematu, fakty są takie że ruskie podbiły teren a teraz Ukraince podbijają tereny od Rusków.Na terytorium jakiego kraju Ukraina dokonuje rzezi ludności cywilnej? Jakiej narodowości jest ta ludność? Jakie są dowody?
Kazdy kto mieszka poza UE jest podczlowiekiem wiec takie rzezie nie kwalifikuja sie do rzezi ludności cywilnejO chuj chodzi z tą UE?
ewentualnie jak nie jest szczepiony, to tak jakby byl poza UENa terytorium jakiego kraju Ukraina dokonuje rzezi ludności cywilnej? Jakiej narodowości jest ta ludność? Jakie są dowody?
O chuj chodzi z tą UE?
Są w UE na krzywy ryj. Jakoś nie widzę by unia ich wpuściła, wręcz przeciwnie, wniosek przecież nie został zaakceptowany, nie chcą ich, nie są europejczykami, to przybłędzi.Bo rzeź dokonana na narodzie który nie jest w UE to nie rzeź a sprawiedliwosc, a że miliony Ukraińców są w UE, to można mówić o nich że są narodem unioeuropejskim.
Miliony ukraincow jest w UE bo sa jak rak ktorego trzeba wyleczyc i pozbyc sie z organizmuBo rzeź dokonana na narodzie który nie jest w UE to nie rzeź a sprawiedliwosc, a że miliony Ukraińców są w UE, to można mówić o nich że są narodem unioeuropejskim.

Są w UE na krzywy ryj. Jakoś nie widzę by unia ich wpuściła, wręcz przeciwnie, wniosek przecież nie został zaakceptowany, nie chcą ich, nie są europejczykami, to przybłędzi.
Miliony ukraincow jest w UE bo sa jak rak ktorego trzeba wyleczyc i pozbyc sie z organizmu![]()
W celu wybicia sowietów za pomocą sowietów.No a jednak wpuściła. W Polsce jest ich kilka milionów, w Niemczech ponad milion, Europa tak bardzo ich chce że proponuje im socjal byle tu przyjechali i wysyłają broń na Ukrainę by przedłużyć konflikt w celu większego eksodusu Ukraińców do UE :p
W celu wybicia sowietów za pomocą sowietów.
Czyli uważasz że Ukraińcy nie są komunistami, A dlaczego należeli do ZSRR? Chyba że twierdzisz że tak nie było.Gdzie tam, Ukraińcy to antykomunistiko, używają nawet symboli organizacji która odpowiada za największe wymordowanie sowietów w historii.
Poza tym UE to nowoczesny sowietyzm :p
Czyli uważasz że Ukraińcy nie są komunistami, A dlaczego należeli do ZSRR? Chyba że twierdzisz że tak nie było.
No i widzisz, gówno wiesz na ten temat a się wypowiadasz, doucz się i pogadamy, elo.Nie są, przecież są nazistami, wrogami komunistów. Polacy też nie są komunistami, mimo że tworzyli oficjalnie państwo komunistyczne. Elo :p