Konflikt Rosja-Ukraina

Promyk nadziei. Piątek.

Poniższy tekst został złożony z cytatów z grupy Obrona PRO i delikatnie zredagowany. Koniecznie zwróć uwagę, że to stan na piątek, a sytuacja co kilkanaście godzin się zmienia. Od siebie dodam komentarz taki, że straty ukraińskie też muszą być spore. Ukazuję się wiele materiałów ze trofiejnymi darami z zachodu, czyli np. wyrzutniami PPK, które trafiają w ręce Orków, oraz sporo fotek poległych ukraińskich żołnierzy.
Po pierwszej fazie wojny oceniano straty w stosunku 3,7:1 na korzyść Ukrainy. Obecnie mimo widocznych strat ukraińskich ten wskaźnik wynosi w przybliżeniu 3:1, także napawa to ostrożnym optymizmem.

Charków – Brak konkretnych zmian. Rosja potrzebuje tu o wiele większe siły by coś wskórać. Ukraińskie wojsko ma tu mocne pozycje, zna teren i w zapleczu ma wielki ośrodek miejski jakim jest Charków.
Izium - Ataki z ostatnich dni zostały odparte. Rosja zdobyła miejscowość Łozowe (jeden kościół, trzy ulice). Sytuacja jest tu ciężka ale nie beznadzieja. UA musi wysłać tu wsparcie.
Rubizne – W okolicy są sukcesy Moskiewskich, ale ofensywa się zatrzymała i albo czeka na wsparcie, albo nie wiadomo na co.
Popasna – walki utknęły w miejscowości. Krążą filmiku z RUS okopów jak strzelają ogiem zaporowym w niebo.
Donieck – Tutaj podobno można odnotować małe ukraińskie sukcesy i brak determinacji Kremlowskich.
Front między Zaporożem i Donieckiem – Rosjanie zdobyli trochę wiosek i trwa tu walka manewrowa.

Okoliczności na plus:
- Robi się zielono. O tym wspominało kilka źródeł z obydwu stron barykady, że jak na tej ziemi, zacznie się zielenić to ukraińscy specjalsi będą wyskakiwać zza każdego krzaka. To bardzo duży atut.
- W ostatnich dniach sporo padało i jest błoto. To opóźnia przemarsz rosyjskich wojsk.
- Ukraina cały czas deleguje kolejne posiłki na front.
- Do ludzi dołącza zachodni sprzęt w tym haubice 155mm, a dzisiaj ukazał się news o artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Jeśli te transporty z zachodu wejdą w tryb wojny to będzie potężne wsparcie.
- Rosji kończy się broń precyzyjna. Spada ilość ataków za pomocą pocisków manewrujących i rakiet balistycznych.
- Ataki Radzieckich na ukraińskie linie kolejowe to jakaś farsa.
- Mariupol to tak naprawdę trochę kompromitacja armii rosyjskiej. Niby zdobyli, a walki cały czas trwają.
- Rosja atakuje siłą 70 BGB (jednostka miary rosyjskiego napadu militarnego, która nigdy nie jest taka sama i zawsze wraca do Rosji na piechotę albo na noszach) na przestrzeni 700km frontu. Bardzo ryzykowna rozgrywka.
- Zostało zwolnionych (aresztowanych) kilku bardzo ważnych dowódców Rosyjskich
- Znowu płoną zakłady przemysłowe w Rosji oraz pękło się tamie i jest powódź w Kraju Krasnodarskim.

Są też głosy, że to co obecnie się dzieje to tzw. rozpoznanie bojem. Czyli jest niby atak, po to żeby zobaczyć jakie Ukraina siły odpowiedzi zgromadziła w danym miejscu. Trochę to dziwi w roku 2022 i dobie wszechobecnych różnych środków zwiadowczych.
- Takimi środkami są też bezzałogowce oraz samoloty. No to ostatnio Rosja straciła zarówno śmigłowce K-52 jak i nowoczesne samoloty Su-34. Trochę tego spadło. Latają teraz po kilka metrów nad ziemią aby chować się za horyzontem i nie dać się namierzyć MANPADSom.
- Ukraiński samolot transportowy też tak leciał i zawadził o linie wysokiego napięcia. Rozbił się. Media piszą, że to lot techniczny, ale biorąc pod uwagę okoliczności to pewnie coś wartościowego zostało stracone.

News z przemysłu militarnego jest taki, że w zamian za przekazanie Ukrainie czołgów T-72 mamy otrzymać brytyjskie czołgi Chalenger. I to jest tak wiadomość godna tej wojny. Niesie ze sobą wszystkie dobre i złe wiadomości zarazem. Jeśli tak się stanie, to nasi mechanicy, żołnierze i sztabowcy zwariują. Ogarnięcie kolejnej platformy pancernej wyniesie nasz kraj to chyba jedynego państwa na świecie, które posiada tyle różnych rodzajów czołgów.
Doceniam Twój wkład w informowaniu o wydarzeniach. Robisz Kawał Dobrej Roboty. Brawo!

Dodam od siebie, że mam jakiś tam kontakt z uchodźcami dotyczący zakwaterowania i ci, co uciekli przed wojną, (same kobiety i dzieci) chcą zostać max do wakacji. Ci co byli wcześniej (czyli przed agresją) w Polsce nie zamierzają wracać (moim zdaniem słusznie: nie po to wyjechali w czasie pokoju żeby wracać do wojny) i tutaj żyjąc i pracując większą pomoc niosą niż na miejscu (czekaliby tam tylko na swój karabin a tutaj mogą pomagać uchodźcom i wspierać finansowo walczących- i co istotne robią to).

Do momentu agresji, na podstawie własnych doświadczeń, uważałem że Ukraińcy to nie naród. Bywałem u nich kilkakrotnie i definicja ich Państwa i nie-narodu była jedna: "zlepek w rozsypce", istnieją, bo ani Ruscy, ani zachód nie chcieli ich u siebie. (wiecie, że jak Krym był ukraiński, to w okresie wakacyjnym ich "drogówka " dostawała urlopy, żeby za bardzo urlopowiczów nie zniechęcała mandatami? Bywałem tam jakoś w latach 2006-2009 parokrotnie i dostawaliśmy mandaty z takiej" dupy", że nie uwierzylibyście. Wzięli później naszego Nowaka od zegarka, bo kradł mniej niż miejscowi? :-)
Okazało się jednak, że Putin zjednoczył ich oraz Europę (nie wiadomo jeszcze jak wyniki we Francy; Niemcy i papież Franciszek się tak skompromitowali, że szkoda strzępić ryja).

Jak wybuchła wojna, to w kateringu kumpla kumpla (mam te znajomości) pracowały 3 dziewczyny: dwie z zachodu i jedna z Donbasu: ta z Donbasu cieszyła się, że w końcu Putin wprowadza porządek (ale nie mówiła, dlaczego pracuje w Warszawie a nie np. Moskwie czy Sanoku :-) )

Co do strat podanych przez Ciebie: niby Ruskich jest większa populacja, ale im trudniej uzupełniać straty. Być może pierwszy raz w historii nie mogą powiedzieć, że u nich luda mnogo. Biorąc pod uwagę wracających Ukraińców + zachodnich najemników, to ruscy się wykrawią. gorzej z gospodarką i infrastrukturą: po wojnie Ukraina będzie uzależniona od zagranicznych partnerów. Czy znajdzie się wśród nich Polska? Przecież znamy już odpowiedź. Czy będą tam Niemcy i żabojady? Również znamy odpowiedź.

Czy możesz znaleźć info, ile ruskie mają samolotów i helikopterów? Wydawałoby się, że potencjał armii właśnie w lotnictwie się liczy, a okazuje się, że kluczowa jest artyleria i czołgi.
I piechota. Czy znajdziesz info popierające moją tezę? Oczywiście dotyczy to tylko tej wojny.

Co do lotnictwa: czy masz info o lotnictwie ruskich: jest tak słabe czy Ukry mają mają tak mocne przeciwlotnicze systemy? Zgaduję, że jednak ruscy zamiast w samoloty, inwestowali w jachty.
Co do angielskich czołgów: lipa. Podzielam pogląd Wolskiego, że najlepsze dla nas byłyby leopardy.

Żeby nie było, że jestem pro Ukraiński: owszem, mam klientów i przyjaciół z Ukrainy. Mam sentyment do Lwowa, Jałty czy Winnicy.
Moja rodzina ma jednak dwie historie z Ukrami:
1. W czasie 2 wojny światowej, któregoś dnia moją ciocię próbował stratować ukr na koniu. Ciocia będąc małą dziewczynką w panice przykucnęła przy ścianie stodoły. Dzięki temu, że była niska strzecha i ściana, ukr nie mógł podjechać koniem (trudno mi to opisać, ale z relacji, zmuszał konia do stania na tylnych nogach I przednimi chciał zadeptać ciocię- dach był za nisko i koń nie mógł podejść. Na szczęście stryjenka wybiegła z chałupy i jakoś odgoniła ukra.
2. Do chałupy babci wtargnął ukr i grożąc bronią, z szafy zabrał co było, łącznie z wieszakami. Po jakimś czasie wrócił dziadek. Jak babcia mu o tym powiedziała (mieli 6 dzieci), dziadek ruszył w pościg. W lesie, pomiędzy wioskami, dogonił odział kozaków (chyba ich tak można nazwać). Z krzykiem zwrócił się do dowódcy, że to jego rzeczy. O dziwo, dowódca kazał oddać ciuchy dziadkowi. Ukr, który zrabował, że złością zrzucił zabrany łup na ziemię. Oddział odjechał. Dziadek jak wrócił domu, dostał niezłe zjeby od babci. Ale dla mnie, odkąd usłyszałem tą opowieść, jest największym bohaterem (oprócz mojego taty, ale to już inna opowieść, nie związana z historią).

Ja osobiście z Ukrami miałem mnóstwo pozytywnych doświadczeń. Pierwsze z brzegu: gdzieś tam na stepach złapała nas burza. Przez zwarcie w instalacji wysiadła nam cała elektryka. Nie mieliśmy oświetlania w aucie wewnątrz i na zewnątrz. Ledwo co dojechaliśmy do miejscowego CPNu: się toczyliśmy, z otwartymi oknami, żeby mimo ulewy słyszeć czy wogole po asfalcie jedziemy xD. Co jakiś czas trąbliliśmy, Żeby ktoś w nas nie wjechał :)
Jak już byliśmy na stacji, pod daszkiem, podnieśliśmy maskę, żeby samochód wysechł (jak wkładaliśmy bezpiecznik, to nam od razu wywalał, takie było spięcie;-) )
Za jakiś czas podjechał zatankowować jakiś ukr swoją ladę. Jak nas zobaczył od razy podszedł zapytać co się stało. Jak mu powiedzieliśmy, to on nie znajnu na zachodnich maszynach, ale Sasza (wiecie, że to imię zarówno kobiet jak i ludzi?) Na pewno pomoże. I on od razu, pomimo deszczu i późnej pory, chciał to tą/tego Saszkę dzwonić? Tak chciał pomóc, bo my goście, nie może być, ze my sami, w potrzebie, w trasie a on sobie po prostu pojedzie! Ledwo go uspokoiśmy, zostawił tel do siebie i saszki i dopiero pojechał. Niby zwykła rzecz, a budująca.

Jakie jest moje osobiste podejście do wojny:
-Lepiej żeby była na terytorium Ukrainy niż u nas.
- Ukraińcy w końcu zdali test na narodowość i państwowość.
- musimy pomagać ich dzieciom, matkom i żonom, żeby oni mogli w spokoju zabijać ruskich
- dali nam czas na reformę nie tylko armii, ale również całego kraju
- jednoczenie nie ma sensu dawać większej pomocy niż oni sami oczekują (uchodźcy mieli tylko jedno marzenie: żeby bomby nie spadały im na głowę, oni nie przyszli po 500+ czy inne socjale, to partyjniacy się prześcigają, co oni potrzebują, a samych zainteresowanych nikt nie pytał o zdanie: wszelkie pretensje do opozycji i koalicji , nie uchodźców :-)
- w końcu mają swoich prawdziwych bohaterów i swój mit założycielski
- obnażyli dwulicowość coniektórych państw
- USA ładnie to rozegrali i być może wcale nie muszą nas i tę część Europy oddać kacapom
- ruscy nie podniosą się nie tyle militarnie i ekonomicznie, co demograficznie
- lepiej nie mieć wroga niż mieć (pewne środowiska NA Ukrainie mieli roszczenia terytorialne wobec Polski, choć z drugiej strony pewne środowiska w Niemczech nie zapomną nam naszego zaangażowania
- wojna przykryła Nowy Wał
- anglosasi naprawdę umieją walczyć nie własnymi rękoma
- My jesteśmy naprawdę fajnym narodem
- mamy wujowych polityków. Gospodarczo i politycznie na 100% przejebiemy
- Dobroć ludzi politycy przejebią swoimi decyzjami. Mam wrażenie, że my jako naród przyjęliśmy uchodźców jako gości, politycy (z obu stron) traktują ich jako kapitał polityczny i tylko podzielą społeczeństwo.

I jeszcze jedno: celowo piszę "Ukr" czy "na Ukrainie". Przyczyną jest prosta: zawsze tak mówiłem. "Na Ukrainie", bo jest nam bliska. A czy teraz nie jest nam bliższa niż kiedykolwiek? Można też to porównać np. do osoby poszkodowanej (bo przecież Ukraina jest poszkodowa), np. Do niepełnosprawnego: niepełnosprawy nie chce, żeby się nad nim rozczulać. Chcę być traktowany jak każdy inny.
Słyszałem też teorię, że "na ukrainie" to rusycyzm. Po "Ukraińsku" powinno być "w Ukrainie". I tutaj prośba. Sprawdźcie jak po rosyjsku i ukraińsku jest "dziękuję" i posłuchajcie jak mówi ich prezydent, prezydent Kijowa czy uchodźcy. Poza tym, czy my jesteśmy pro rosyjscy mówiąc od zawsze "na ukrainie"?
I jeszcze fajny argument słyszałem: czy jak przyjmujecie gości u siebie w domu, to czy podajecie jedzenie jakie najlepiej umiecie robić czy staracie się podać danie z regionu gościa? Czy pokazujecie album z rodzinnymi zdjęciami, czy raczej te zdjęcia ukrywacie? Czy Gościa zabieracie w najlepsze strony waszej okolicy, czy raczej te miejsca ukrywacie, żeby "nie urazić, bo u niego nie jest tak ładnie"? My naprawdę nie mamy się czego wstydzić, coś zmieniać czy ukrywać!

Mam prośbę, żsby tego posta nie udostępniać poza forum.
 
O wojnie z punktu widzenia ukraińskiego weterana:

1/ Rosja na dzień dzisiejszy użyła już wszystkie swoje możliwości w tym natarciu które toczy sie od kilku dni. Nic więcej za bardzo nie zobaczymy. To była odpowiedż na pytanie " Czy Rosja ma jeszcze jakieś cudowne śriodki i siły nie użyte żeby całkowicie odmienić charaker wojny? ". Czyli Rosja już uderzyła i to już jest jej główne natarcie. Arty żartuje że jak Rosja użyje jeszcze coś cudownego to będzie to chyba Bardzo Wielka ofensywa, a teraz jest po prostu Wielka ofensywa.

2/ W jego ocenie plan Rosji na Donbasie nie ma powodzenia na dzień dzisiejszy i ta tendencja zachowa się w przyszłości. Niepowodzenie Rosji na Donbasie jak sądzi jest sumą wielu czynników :
a) Te siły które używa są niewystarczające dla zadania które sobie stawiają
b) słabe morale wojska rosyjskiego
c) czynnik geografii który gra po stronie ukraińskiej. Czyli bardzo dobra znajomość trudnego dość w rejonie Iziuma - Słowiańska terenu przez stronę ukraińską i bardzo zła znajomość przez stronę rosyjską.
d) Bardzo dobrze przemyślane dziłania dowódctwa ukraińskiego i dobra organizacja obrony mobilnej. Oddanie inicjatywy podczas walk w terenie miesjcowym kompetentnym oficerom niższego szczebla, bez prób odgórnego kierowania poziomem taktycznym. Mają swobodę działań w ramach ogólnego planu obrony.

3/ Mała ale bardzo ciekawa uwaga. Mówi że mu się wszystko podoba w tym jak operacja się toczy co nie oznacza że nie ma problemów. Bo, uwaga, nie może nie być problemów w wojsku które W CIĄGU DWÓCH MIESIĘCY ROZROSŁO SIĘ W 2 RAZY. Czyli mamy odpowiedż jak się toczy mobilizacja na Ukrainie i dla czego Ukraina potrzebuje dużo sprzętu wszystkich typów teraz.

4/ Głowna zmiana która zaszła ze strony rosyjskiej - zaczęli bardziej poważnie podchodzić do armii ukraińskiej rozumiejąc że ta wojna potrzebuje więcej wysiłku. Że nie można już zostawiać swoje flanki otwarte czy słabe meijsca podstawiać pod uderzenia bo SZU na pewno skorzystają z tego. Działają bardziej ostrożnie.

5/ Mimo to uważa że jego PRZEDWOJENNE jeszcze oceny były słuszne i wszystko pójdzie zgodnie z nimi, a więc rosyjska armia zostanie pokonana. I główny atut SZU z jego punktu widzenia polega na tym że Ukraina ma wielkie rezerwy. Że duże miasta roją się teraz od wojskowych, ale są oni w sposób przemyślany rozproszeni żeby nie być celem ataków rakietowych. Rezerwy są przygotowane na poziomach taktycznym, operacyjnym i też strategicznym. A ponieważ jak ocenia ukraińskie dowódctwo bardzo powoli wykorzystuje rezerwy i wprowadza je do walki tylko keidy jest to konieczne. Robi to stopniowo, przez to strona ukraińska ma wielki zapas wytrzymałościowy.

6/ Rosjanie nie mogą się umocnić na zajętych terenach. Czyli w tej chwili w jego ocenie umacniają bezpośredne flanki swoich ugrupowań punktowo. Ale linia frontu jest na tyle długa że zbudowanie wzocnionej ciągłej linii obronnej nie jest możliwe. Sił jest za mało. Szczególnie ciężko będzie utrymać się na płaskim południowym kierunku dla Rosjan. To co robią Rosjanie w jego ocenie i będą robić, to po prostu budowanie ukryć a nie "okopywanie się" w pełnym znaczeniu tego słowa.

7/ Większość strat jest zadawana z obu stron przez artylerię. Bitwa jest w dużym stopniu na duży dystans.

8/ Geografia ma wilkie znaczenie. Na pierwszym etapie tej wojny strona ukraińska nie bez powodu zostawiła płaską równinę przy morzu Azowskim. przeciwnik miał świeże siły i mógł w pełni wykorzystać tam swoje przewagi. Rejon centralnego Donbasu i szczególnie północny Donbas to już inna bajka. Teren jest trudniejszy, wiele jest "wąskich" miejsc. Tu nie da się nacierac po 60 km dziennie. Szczególnie trudny dla natarcia jest teren na południe od Iziuma. I to jest też powód dla optymizmu tego oficera. Strona ukraińska wykorzystuje teren wzmacniając swoje pozycje. Przy tym pozycje nie wygodne dla obrony nie waha się zostawiać żeby zmniejszać straty. Obala też zdanie wielu ekspertów że przewaga liczebna na pewno da Rosjanom zwycięstwo na głównych kierunkach. W trudnym terenie jeżeli obrońca dobrze obstawia swoje pozycje i atakujący jest w "wąskim" miejscu, to nie ma znaczenia ile tam sił wepcha. Zbytnia koncentracja sił nawet mu zaszkodzi, a nie da przewagi.

9/ Przeliczając jak się ma obrona w różnych miejscach linii frontu dużo mówi o stopniowym wprowadzaniu rezerw co powoduje że przeciwnik nie może zrobić strategicznego przełamania i w jego ocenie tak pozostanie.

10/ Stan wojsk ukraińskich ocenia jako zawodowców którzy spokojnie przybyli tam robić swoją robotę do której są przyzywczajeni już. Rozszerzenie wojska robione było w większym stopniu za rachunek już zahartowanych w boju rezerwistów i nawet tam gdzie trafiają ludzie jeszcze nie znający co to pierwsza linia, szybko sie wciągają bo są dowodzeni przez doświadczonych i zahartowanych oficerów którym ich przełożeni ufają. To jest nowe pokolenie młodych patriotycznych oficerów którzy już dorosli z poziomu niższego na wyższy. Przeciwnik w jego ocenie nie zauwazył tych zmian i nie przygotował nawet połowę tych śriodków które były by potrzebne do zniszczenia tej armii.

11/ Obala mit o tym że strona atakująca musi mieć 3-4 razy przewagę liczebną dla zwycięstwa. Bo to działa tylko w równych warunkach. A warunki i siły nie były i nie są równe. Jedna strona ma swoje przewagi, inna swoje i cała sztuka polega na tym kto będzie w stanie wykorzystać swoje przewagi lepiej.

12/ Ukraińska armia to w tej chwili pół na pół zawodowi żołnierze z doświadczeniem + rezerwiści równierz ostrzelani z doświadczeniem ale po kilku latach na cywilu.

13/ Nie da się zwykłym liczeniem matematycznym ocenić wynik starć ( jak to robili wszyscy eksperci tego światu, dodam), Bo jest wiele czynników związanych z materiałem ludzkim i tylko wiedza faktyczna tego materiału pozwala prawidłowo ocenić wynik starć.

14/ Z rzeczy które nazwał jako brakujace pod względem sprzętu. Brakuje mobilności ... czyli sprzętu takiego liniowego i podstawowego piechoty na kołach i gąsienicach brakuje mocno (wracamy tu do skali rozszerzenia wojska). O czołgach nie chciał komentować ale miękko sugerował że tu sytuacja jest lepsza. Czyli chyba czołgów jest wiećej w proporcji niż BWPów już. Artylerię Ukraina ma i umie dobrze z niej korzystać ale przydały by się bardziej świeże i dobrej jakości "lufy" tym bardziej jeżeli do tego dojdzie prezycyjna amunicja. 8 na 10 umownych jednostek strat zadaje artyleria. Mówiąc o amunicja powiedział że dla przykładu w bitwie o Debalcewo z ukraińskiej strony wystrzelono ponad 100 000 pocisków 152mm.

15/ Rosjanie nie są w stanie wziąć Azowstal i dobić obrońców Mariupola. Deblokada obrońców w tej chwili nie jest możliwa ale w ramach przyszłej szerszej konrofensywy ukraińskiej, Mariupol oczywiście będzie jednym z głównych celów. W jego ocenie tak to się stanie w rzeczywistości.

16/ Rosja zrobiła wnioski i zmieniła podejście do wojny bo inaczej teraz ocenia siły ukraińskie, ale jest już za póżno. Czyli w ocenie tego oficera mieli szansę na początku jeżeli by odrazu stawiali sobie ograniczone cele. Teraz będzie im cięzko utrzymać nawet to co mają. Linia frontu na południu dla nich jest trudna do utrzymania i zostanie przełamana w odpowiednim momencie.

17/ Mówi że zna dowódcę osobiście dość dobrze i dla tego nie wątpi że sztab generalny zrobi wszystko jak należy. Że plany kontrofensywy już są opracowywane i to jest pytanie tego kiedy w ocenie dowódctwa nastapi odpowiedni moment dla tego. Kiedy wszystkie czynniki się ułożą.

18/ Bitwa za Donbas zakończy się kiedy wykrawią się ostatnie rezerwy rosyjskie, wszystkie które ma. I armia ukraińska bedzie oczewkiać tego momentu. Bitwa za Donbas będzie kluczowa w tej wojnie w tym sensie że tutaj zostanie wyczerpany ofensywny potencjał armii rosyjskiej. Wtedy zakończy się ofensywa rosyjska i zacznie się ukraińska.


 
Doceniam Twój wkład w informowaniu o wydarzeniach. Robisz Kawał Dobrej Roboty. Brawo!

Dodam od siebie, że mam jakiś tam kontakt z uchodźcami dotyczący zakwaterowania i ci, co uciekli przed wojną, (same kobiety i dzieci) chcą zostać max do wakacji. Ci co byli wcześniej (czyli przed agresją) w Polsce nie zamierzają wracać (moim zdaniem słusznie: nie po to wyjechali w czasie pokoju żeby wracać do wojny) i tutaj żyjąc i pracując większą pomoc niosą niż na miejscu (czekaliby tam tylko na swój karabin a tutaj mogą pomagać uchodźcom i wspierać finansowo walczących- i co istotne robią to).

Do momentu agresji, na podstawie własnych doświadczeń, uważałem że Ukraińcy to nie naród. Bywałem u nich kilkakrotnie i definicja ich Państwa i nie-narodu była jedna: "zlepek w rozsypce", istnieją, bo ani Ruscy, ani zachód nie chcieli ich u siebie. (wiecie, że jak Krym był ukraiński, to w okresie wakacyjnym ich "drogówka " dostawała urlopy, żeby za bardzo urlopowiczów nie zniechęcała mandatami? Bywałem tam jakoś w latach 2006-2009 parokrotnie i dostawaliśmy mandaty z takiej" dupy", że nie uwierzylibyście. Wzięli później naszego Nowaka od zegarka, bo kradł mniej niż miejscowi? :-)
Okazało się jednak, że Putin zjednoczył ich oraz Europę (nie wiadomo jeszcze jak wyniki we Francy; Niemcy i papież Franciszek się tak skompromitowali, że szkoda strzępić ryja).

Jak wybuchła wojna, to w kateringu kumpla kumpla (mam te znajomości) pracowały 3 dziewczyny: dwie z zachodu i jedna z Donbasu: ta z Donbasu cieszyła się, że w końcu Putin wprowadza porządek (ale nie mówiła, dlaczego pracuje w Warszawie a nie np. Moskwie czy Sanoku :-) )

Co do strat podanych przez Ciebie: niby Ruskich jest większa populacja, ale im trudniej uzupełniać straty. Być może pierwszy raz w historii nie mogą powiedzieć, że u nich luda mnogo. Biorąc pod uwagę wracających Ukraińców + zachodnich najemników, to ruscy się wykrawią. gorzej z gospodarką i infrastrukturą: po wojnie Ukraina będzie uzależniona od zagranicznych partnerów. Czy znajdzie się wśród nich Polska? Przecież znamy już odpowiedź. Czy będą tam Niemcy i żabojady? Również znamy odpowiedź.

Czy możesz znaleźć info, ile ruskie mają samolotów i helikopterów? Wydawałoby się, że potencjał armii właśnie w lotnictwie się liczy, a okazuje się, że kluczowa jest artyleria i czołgi.
I piechota. Czy znajdziesz info popierające moją tezę? Oczywiście dotyczy to tylko tej wojny.

Co do lotnictwa: czy masz info o lotnictwie ruskich: jest tak słabe czy Ukry mają mają tak mocne przeciwlotnicze systemy? Zgaduję, że jednak ruscy zamiast w samoloty, inwestowali w jachty.
Co do angielskich czołgów: lipa. Podzielam pogląd Wolskiego, że najlepsze dla nas byłyby leopardy.

Żeby nie było, że jestem pro Ukraiński: owszem, mam klientów i przyjaciół z Ukrainy. Mam sentyment do Lwowa, Jałty czy Winnicy.
Moja rodzina ma jednak dwie historie z Ukrami:
1. W czasie 2 wojny światowej, któregoś dnia moją ciocię próbował stratować ukr na koniu. Ciocia będąc małą dziewczynką w panice przykucnęła przy ścianie stodoły. Dzięki temu, że była niska strzecha i ściana, ukr nie mógł podjechać koniem (trudno mi to opisać, ale z relacji, zmuszał konia do stania na tylnych nogach I przednimi chciał zadeptać ciocię- dach był za nisko i koń nie mógł podejść. Na szczęście stryjenka wybiegła z chałupy i jakoś odgoniła ukra.
2. Do chałupy babci wtargnął ukr i grożąc bronią, z szafy zabrał co było, łącznie z wieszakami. Po jakimś czasie wrócił dziadek. Jak babcia mu o tym powiedziała (mieli 6 dzieci), dziadek ruszył w pościg. W lesie, pomiędzy wioskami, dogonił odział kozaków (chyba ich tak można nazwać). Z krzykiem zwrócił się do dowódcy, że to jego rzeczy. O dziwo, dowódca kazał oddać ciuchy dziadkowi. Ukr, który zrabował, że złością zrzucił zabrany łup na ziemię. Oddział odjechał. Dziadek jak wrócił domu, dostał niezłe zjeby od babci. Ale dla mnie, odkąd usłyszałem tą opowieść, jest największym bohaterem (oprócz mojego taty, ale to już inna opowieść, nie związana z historią).

Ja osobiście z Ukrami miałem mnóstwo pozytywnych doświadczeń. Pierwsze z brzegu: gdzieś tam na stepach złapała nas burza. Przez zwarcie w instalacji wysiadła nam cała elektryka. Nie mieliśmy oświetlania w aucie wewnątrz i na zewnątrz. Ledwo co dojechaliśmy do miejscowego CPNu: się toczyliśmy, z otwartymi oknami, żeby mimo ulewy słyszeć czy wogole po asfalcie jedziemy xD. Co jakiś czas trąbliliśmy, Żeby ktoś w nas nie wjechał :)
Jak już byliśmy na stacji, pod daszkiem, podnieśliśmy maskę, żeby samochód wysechł (jak wkładaliśmy bezpiecznik, to nam od razu wywalał, takie było spięcie;-) )
Za jakiś czas podjechał zatankowować jakiś ukr swoją ladę. Jak nas zobaczył od razy podszedł zapytać co się stało. Jak mu powiedzieliśmy, to on nie znajnu na zachodnich maszynach, ale Sasza (wiecie, że to imię zarówno kobiet jak i ludzi?) Na pewno pomoże. I on od razu, pomimo deszczu i późnej pory, chciał to tą/tego Saszkę dzwonić? Tak chciał pomóc, bo my goście, nie może być, ze my sami, w potrzebie, w trasie a on sobie po prostu pojedzie! Ledwo go uspokoiśmy, zostawił tel do siebie i saszki i dopiero pojechał. Niby zwykła rzecz, a budująca.

Jakie jest moje osobiste podejście do wojny:
-Lepiej żeby była na terytorium Ukrainy niż u nas.
- Ukraińcy w końcu zdali test na narodowość i państwowość.
- musimy pomagać ich dzieciom, matkom i żonom, żeby oni mogli w spokoju zabijać ruskich
- dali nam czas na reformę nie tylko armii, ale również całego kraju
- jednoczenie nie ma sensu dawać większej pomocy niż oni sami oczekują (uchodźcy mieli tylko jedno marzenie: żeby bomby nie spadały im na głowę, oni nie przyszli po 500+ czy inne socjale, to partyjniacy się prześcigają, co oni potrzebują, a samych zainteresowanych nikt nie pytał o zdanie: wszelkie pretensje do opozycji i koalicji , nie uchodźców :-)
- w końcu mają swoich prawdziwych bohaterów i swój mit założycielski
- obnażyli dwulicowość coniektórych państw
- USA ładnie to rozegrali i być może wcale nie muszą nas i tę część Europy oddać kacapom
- ruscy nie podniosą się nie tyle militarnie i ekonomicznie, co demograficznie
- lepiej nie mieć wroga niż mieć (pewne środowiska NA Ukrainie mieli roszczenia terytorialne wobec Polski, choć z drugiej strony pewne środowiska w Niemczech nie zapomną nam naszego zaangażowania
- wojna przykryła Nowy Wał
- anglosasi naprawdę umieją walczyć nie własnymi rękoma
- My jesteśmy naprawdę fajnym narodem
- mamy wujowych polityków. Gospodarczo i politycznie na 100% przejebiemy
- Dobroć ludzi politycy przejebią swoimi decyzjami. Mam wrażenie, że my jako naród przyjęliśmy uchodźców jako gości, politycy (z obu stron) traktują ich jako kapitał polityczny i tylko podzielą społeczeństwo.

I jeszcze jedno: celowo piszę "Ukr" czy "na Ukrainie". Przyczyną jest prosta: zawsze tak mówiłem. "Na Ukrainie", bo jest nam bliska. A czy teraz nie jest nam bliższa niż kiedykolwiek? Można też to porównać np. do osoby poszkodowanej (bo przecież Ukraina jest poszkodowa), np. Do niepełnosprawnego: niepełnosprawy nie chce, żeby się nad nim rozczulać. Chcę być traktowany jak każdy inny.
Słyszałem też teorię, że "na ukrainie" to rusycyzm. Po "Ukraińsku" powinno być "w Ukrainie". I tutaj prośba. Sprawdźcie jak po rosyjsku i ukraińsku jest "dziękuję" i posłuchajcie jak mówi ich prezydent, prezydent Kijowa czy uchodźcy. Poza tym, czy my jesteśmy pro rosyjscy mówiąc od zawsze "na ukrainie"?
I jeszcze fajny argument słyszałem: czy jak przyjmujecie gości u siebie w domu, to czy podajecie jedzenie jakie najlepiej umiecie robić czy staracie się podać danie z regionu gościa? Czy pokazujecie album z rodzinnymi zdjęciami, czy raczej te zdjęcia ukrywacie? Czy Gościa zabieracie w najlepsze strony waszej okolicy, czy raczej te miejsca ukrywacie, żeby "nie urazić, bo u niego nie jest tak ładnie"? My naprawdę nie mamy się czego wstydzić, coś zmieniać czy ukrywać!

Mam prośbę, żsby tego posta nie udostępniać poza forum.
Dzięki, mamy podobne podejście. Odnośnie lotnictwa to.. Ta wojna pokazała, że żadne oficjalne statystyki, wikipedie czy biały wywiad nie są miarodajne. Bo co z tego, że ze zdjęć satelitarnych można obliczyć potencjał danej jednostki jak nie wiadomo jak ze sprawnością sprzętu, a to jest najważniejszy aspekt w tej wojnie, czyli zdolność mobilizacyjna Rosji. Okazało się, że tam większość ma wyłożone na te sprawy więc ciężko ocenić co jest sprawne i może latać, a co jest tylko liczbą w excelu. Wg. informacji z Pentagonu sprzed kilku dni Ukraina nie straciła swoich zdolności obrony przeciwlotniczej (biorąc pod uwagę całe terytorium). Rosja samolotami nie zapuszcza się w głąb kraju, a pociski manewrujące czy rakiety balistyczne są zestrzeliwane (oczywiście nie wszystkie ale S-300 działa i namierza). Oryx podaje (potwierdzone straty) że RUS stracili ponad 100 obiektów latających w tym 23 samoloty bojowe i bodajże 37 śmigieł. Patrząc na te liczny chociażby przez pryzmat naszych sił zbrojnych i naszego potencjału to są wielkie straty, bo o ile mogą wysłać z Murmańska coś w zastępstwie i w sztabie w tabelce będzie się zgadzało to strat ludzkich tak szybko nie odrobią, a proces szkolenia pilotów to lata.
 
Ciekawe, że to akurat Ty wyzywałeś innego forumowicza od kłamców :korwinlaugh:

JKM: Bronię wartości europejskich i z wielkich przywódców tylko jego ekscelencja Włodzimierz Putin broni wartości europejskich. W Europie dawało się klapsy, w Unii Europejskiej nie można.

Przeczytaj to co powyzej i przepros
 
JKM: Bronię wartości europejskich i z wielkich przywódców tylko jego ekscelencja Włodzimierz Putin broni wartości europejskich. W Europie dawało się klapsy, w Unii Europejskiej nie można.

Przeczytaj to co powyzej i przepros
Jesteś kłamcą, wielokrotnie to udowodniłeś. Nawet teraz, on o czym innym, Ty o czym innym ale jak Monika Olejnik przekonwertowałeś to na swój sposób myślenia i próbujesz sprzedać innym. Na pocieszenie Ci powiem, że jest tu wielu co to kupi.
 
Wielka Brytania wysyła Polsce czołgi by uzupełnić luki, które powstały po wysłaniu polskich czołgów na Ukrainę

 
Jesteś kłamcą, wielokrotnie to udowodniłeś. Nawet teraz, on o czym innym, Ty o czym innym ale jak Monika Olejnik przekonwertowałeś to na swój sposób myślenia i próbujesz sprzedać innym. Na pocieszenie Ci powiem, że jest tu wielu co to kupi.

Jesteś kolejnym konfederuskim trolem, który próbuje udowodnić, że Korwin nie powiedział tego co powiedział.
 
AA076928-E284-4B75-93EE-E581CD700158.png
 
Ma rację :fjedzia:

Nie powinno być tak, że jak głowy państw nazywają innego zbrodniarzem to powinny wyciągnąć konsekwencje i go, np. powiesić jak Saddama?

No jaką okropną myślozbrodnię znowu popełnił Korwin? Czekam na forumowych oświeconych...
Wiedziałem, że się nie zawiodę xD
Ty to przeczytałeś całe w ogóle?
 
Ma rację :fjedzia:

Nie powinno być tak, że jak głowy państw nazywają innego zbrodniarzem to powinny wyciągnąć konsekwencje i go, np. powiesić jak Saddama?

No jaką okropną myślozbrodnię znowu popełnił Korwin? Czekam na forumowych oświeconych...

Jean-Claude-Van-Damme.jpg
 
Dobra, masz mnie, nie czytałem tego całego :beczka:

ale zapamiętaj, forumowy obrońca jest tylko jeden!
No to z którą z twarzy i tez krula się zgadasz? Z aktualną, którą zapewne całkowicie bezwiednie i z automatu zacząłeś bronić czy tą sprzed dwóch lat?
 
Back
Top