Konflikt Rosja-Ukraina

View attachment 33949


Tajwański polityk to dopiero kurwa mózg :brainoverload:
Szachy 3D xD
1645810103215.png
 
Plus legendarne szkolenia, Jezus tyle miesięcy w wojsku a są ananasy, który nigdy poborowym granata do ręki nie dali. Warto się zastanowić, czy po takim przeszkoleniu jest się lepszym od nastolatka z Afganistanu, gdzie pewnie dużo osób ma kałacha w domu...
Zresztą prosty przykład: myślistwo. Za dużo jest wypadków podczas polowań, postrzeleń, też śmiertelnych. Nie zachowywanie podstawowych zasad bezpieczeństwa: tylko to nie są nastolatkowie. Statystyczny myśliwy to facet +50 lat czyli pewnie był w wojsku... Szkoda kasy było na te szkolenia żołnierzy poborowych...

A jak wyglądają mocniejsze egzaminy strzeleckie:

Ćwiczebnymi rzucasz w pierwszym tygodniu szkolenia.
 
Na moje oko jest to prowokacja, żeby w oczach rosyjskiej społeczności nie być agresorem. Będzie takich prowokacji więcej ponieważ oni chcą odpowiedzi.
+1

Albo ewentualnie myślą że któryś statek do Ukrainy z pomocą i ostrzeliwują bo taki chuj :fjedzia:
 
+1

Albo ewentualnie myślą że któryś statek do Ukrainy z pomocą i ostrzeliwują bo taki chuj :fjedzia:
Nie bo chuj, oni doskonale wiedzą co tam płynie, kto pomoże lub pomaga Ukraińcom a kto nie. To jest próbą rozszerzenia konfliktu na większą skalę niż rosyjsko-ukrainski.

Niedługo jakaś rakietka się zabłąka i spadnie na państwo graniczące z Ukrainą "przez przypadek".
 
Skończy, zobaczysz. Co najwyżej jeszcze będzie niósł pokój do Naddniestrza i bronił bratniego narodu przed 'nazistami' z Kiszyniowa. Kurwa, po coś to NATO chyba jednak jest, bądźmy poważni. Zaatakowanie któregokolwiek z członków pociągnie za sobą konsekwencje w postaci globalnego konfliktu na pełną skalę i bez zahamowań czyli w praktyce wojny nuklearnej. Putin w życiu tego nie wygra, nie kiedy ma naprzeciw siebie Jankesów.

W ogóle, to wertuję sobie ten temat i widzę, że część użytkowników mocno deprecjonuje zdolności bojowe Amerykanów. Ja wiem, że chaotyczna ewakuacja z Afganu to była farsa. Zdaję sobie sprawę, że Biden jest starym grzybem, który nie do końca ogarnia rzeczywistość, ale kurwa, mówimy o kraju, który ma tyle lotniskowców ile reszta świata razem ergo może prowadzić skoordynowane działania bojowe z każdego zakątka planety. Przecież ruskie suchoje to musiałyby spierdalać za Ural żeby nie zostać zestrzelonym przez Raptory czy F-35. Ba, jestem zdania, że jedna eskadra Raptorów by zrobiła ruskim pancerniakom z dupy jesień średniowiecza i poważnie wstrzymała pochód na choćby jednym z odcinków frontu. Panowie, wciąż mówimy o najlepiej wyszkolonej, uzbrojonej i najnowocześniejszej armii na świecie.
Wszystko fajnie I obyś miał rację. Tylko jeśli rzeczywiście tak miałoby być to USA i NATO już TERAZ powinny przerzucać do nas masy sprzętu.
A jakoś tego nie widać coś tam przerzucają, ale bardzo niemrawo jak na tak napiętą sytuację. Kilka tysięcy Amerykanów nas nie obroni, chodź politycznie jest istotne.
A te niemiecko-francuskie łby zanim się naradzą i przerzucą tu ciężki sprzęt, w ilości zapewne symbolicznej, to my będziemy się już w Warszawie z Putinem witać...

Do tego kwestia wiarygodności NATO, państwa bałtyckie są nie do obrony. Co jeśli ruskie wjadą do Łotwy, a NATO odpowie jakimiś skromnymi nalotami? Jeśli będą głównie debatować i nie będą wyrażać większej chęci narażania się Putinowi?

Wiarygodność NATO może szybko się rozsypać. USA będzie się starała nie dopuścić do tego, ale pacyfiści i handlarze na zachodzie mogą zrobić swoje.
 
Nie ma zadnej wojny w Kijowie, znowu robia cie w chuja, wyobraz sobie, malomiasteczkowy "racjonalisto" z Bozej łaski.
A ty wiesz że ci z wielkich miast są z reguły bardziej odklejeni od rzeczywistości od tych z małych miast?

A tak poza tym to jak chcecie sobie podyskutować na argumenty to wypierdalać n priv, a najlepiej do Hyde parku to sobie poczytam, a tutaj proszę nie śmiećcie bo szczerze mówiąc mam w chuju który z was był za kovidem a który nie, który jest plaskoziemcom czy innym foliarzem a który robi sobie heheszki.

To nie jest temat o waszych prywatnych animozjach.

@Betonowy Krzychu ciebie też to dotyczy, i wszystkich innych włącznie ze mną którzy w tym temacie będą sobie prywatnie "wyjaśniać".
 
wszystko jest na temat wiec zamknij dupsko bo to nie twoja prywatna piaskownica

W dupsko to ci Putin karabin wsadzi, to po pierwsze.

A po drugie myślisz pajacu że każdy ma zamiar przebijać się przez pół strony czytając wasze wysrywy? Co ty się kurwa jakiś lepszy czujesz czy atencji potrzebujesz?
Magi do zupy czy chuja do dupy?
 
Wszystko fajnie I obyś miał rację. Tylko jeśli rzeczywiście tak miałoby być to USA i NATO już TERAZ powinny przerzucać do nas masy sprzętu.
A jakoś tego nie widać coś tam przerzucają, ale bardzo niemrawo jak na tak napiętą sytuację. Kilka tysięcy Amerykanów nas nie obroni, chodź politycznie jest istotne.
A te niemiecko-francuskie łby zanim się naradzą i przerzucą tu ciężki sprzęt, w ilości zapewne symbolicznej, to my będziemy się już w Warszawie z Putinem witać...

Do tego kwestia wiarygodności NATO, państwa bałtyckie są nie do obrony. Co jeśli ruskie wjadą do Łotwy, a NATO odpowie jakimiś skromnymi nalotami? Jeśli będą głównie debatować i nie będą wyrażać większej chęci narażania się Putinowi?

Wiarygodność NATO może szybko się rozsypać. USA będzie się starała nie dopuścić do tego, ale pacyfiści i handlarze na zachodzie mogą zrobić swoje.
Sprzęt można przerzucić drogą powietrzną, ponoć na wschodzie już latają i to wcale niemało - co przenoszą chuj wie, ale odpowiedź wydaje się oczywista. To właśnie te skromne siły amerykańskie są największym politycznym zabezpieczeniem dla nas czy właśnie krajów Bałtyckich. Opinia publiczna za oceanem nie daruje jeśli jeden kacap z drugim będzie bezkarnie strzelał do amerykańskiego żołnierza, choćby na drugim końcu świata. I żadna poprawność polityczna czy lewackie pierdolenie tego nie zmieni.
Pełna zgoda natomiast jeśli chodzi o politykierów i tych wszystkich pseudo-dyplomatów, bo de facto od 1999 i interwencji w Serbii to państwa natowskie nie miały dotychczas okazji na rozeznanie bojem w poważnej sytuacji, a i tam były to głównie naloty z powietrza.
 
Wszystko fajnie I obyś miał rację. Tylko jeśli rzeczywiście tak miałoby być to USA i NATO już TERAZ powinny przerzucać do nas masy sprzętu.
A jakoś tego nie widać coś tam przerzucają, ale bardzo niemrawo jak na tak napiętą sytuację. Kilka tysięcy Amerykanów nas nie obroni, chodź politycznie jest istotne.
A te niemiecko-francuskie łby zanim się naradzą i przerzucą tu ciężki sprzęt, w ilości zapewne symbolicznej, to my będziemy się już w Warszawie z Putinem witać...

Do tego kwestia wiarygodności NATO, państwa bałtyckie są nie do obrony. Co jeśli ruskie wjadą do Łotwy, a NATO odpowie jakimiś skromnymi nalotami? Jeśli będą głównie debatować i nie będą wyrażać większej chęci narażania się Putinowi?

Wiarygodność NATO może szybko się rozsypać. USA będzie się starała nie dopuścić do tego, ale pacyfiści i handlarze na zachodzie mogą zrobić swoje.
Nie zapominajcie o Chinach. NATO nie jest żadną potęgą jeśli zacznie się porównywać z rosyjsko - chińskim duetem. Chociaż na miejscu Chińczyków postąpiłbym jak w polskim przysłowiu: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Przypuszczam, że Amerykanie mają z tyłu głowy właśnie taki scenariusz, dlatego nie sądzę, by rzucili do Europy konkretne siły wojskowe i sprzętowe. Niezbędne minimum.
Wrzucałem wcześniej link do tekstu, że gdy kacapy się zbroiły, Europa żyła teczową flagą. Teraz jeszcze jeden cytacik:

Wszystkie okręty podwodne stoją w stoczniach. W stu procentach gotowe jest mniej niż sto czołgów. Brakuje 21 tysięcy oficerów i podoficerów. Mowa nie o wojsku jakiegoś drugorzędnego kraju, ale o armii Niemiec, największej potęgi gospodarczej Europy i kluczowego sojusznika Polski. Lata oszczędzania na Bundeswehrze doprowadziły do tego, że "nie ma sił gotowych do użycia w ramach sojuszniczej obrony".
Niemieckie wojsko - kojarzone zazwyczaj z wyjątkową sprawnością, świetnym uzbrojeniem i pruską dyscypliną - obecnie odbiega od tych stereotypów. Słowa "kryzys", "zapaść" czy "rozkład" są odmieniane w niemieckiej prasie na różne sposoby przy opisywaniu sytuacji Bundeswehry. To niepokojące z punktu widzenia Polski, ponieważ w wypadku problemów na naszej wschodniej granicy, to Niemcy są tymi sojusznikami, którzy są najbliżej i teoretycznie mogliby najszybciej przysłać jakąś większą pomoc. Niestety, jak wynika z najnowszego raportu pełnomocnika Bundestagu ds. Bundeswehry Hansa-Petera Bartelsa, niemieckie wojsko obecnie "nie ma sił gotowych do użycia w ramach sojuszniczej obrony". Raport jest przygotowywany co rok i jego najnowsze wydanie oficjalnie opublikowano w tym tygodniu, choć już wcześniej różne zawarte w nim informacje przeciekały do prasy. Według Bartelsa, Bundeswehra zmaga się z "dużymi brakami" w sprzęcie oraz ludziach. Między innymi nieobsadzonych jest aż 21 tysięcy etatów dla oficerów i podoficerów. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że całe niemieckie wojsko to około 180 tysięcy ludzi. Brakuje części zamiennych, a naprawy i przeglądy trwają dłużej, niż powinny. Między innymi wszystkie sześć niemieckich okrętów podwodnych stoi obecnie w stoczniach. Pod koniec 2017 roku bywały takie momenty, kiedy wszystkie 14 nowych dużych samolotów transportowych A400 było niegotowych do lotów. Obecnie gotowych ma być pięć.
 
Nie zapominajcie o Chinach. NATO nie jest żadną potęgą jeśli zacznie się porównywać z rosyjsko - chińskim duetem. Chociaż na miejscu Chińczyków postąpiłbym jak w polskim przysłowiu: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Przypuszczam, że Amerykanie mają z tyłu głowy właśnie taki scenariusz, dlatego nie sądzę, by rzucili do Europy konkretne siły wojskowe i sprzętowe. Niezbędne minimum.
Wrzucałem wcześniej link do tekstu, że gdy kacapy się zbroiły, Europa żyła teczową flagą. Teraz jeszcze jeden cytacik:

Wszystkie okręty podwodne stoją w stoczniach. W stu procentach gotowe jest mniej niż sto czołgów. Brakuje 21 tysięcy oficerów i podoficerów. Mowa nie o wojsku jakiegoś drugorzędnego kraju, ale o armii Niemiec, największej potęgi gospodarczej Europy i kluczowego sojusznika Polski. Lata oszczędzania na Bundeswehrze doprowadziły do tego, że "nie ma sił gotowych do użycia w ramach sojuszniczej obrony".
Niemieckie wojsko - kojarzone zazwyczaj z wyjątkową sprawnością, świetnym uzbrojeniem i pruską dyscypliną - obecnie odbiega od tych stereotypów. Słowa "kryzys", "zapaść" czy "rozkład" są odmieniane w niemieckiej prasie na różne sposoby przy opisywaniu sytuacji Bundeswehry. To niepokojące z punktu widzenia Polski, ponieważ w wypadku problemów na naszej wschodniej granicy, to Niemcy są tymi sojusznikami, którzy są najbliżej i teoretycznie mogliby najszybciej przysłać jakąś większą pomoc. Niestety, jak wynika z najnowszego raportu pełnomocnika Bundestagu ds. Bundeswehry Hansa-Petera Bartelsa, niemieckie wojsko obecnie "nie ma sił gotowych do użycia w ramach sojuszniczej obrony". Raport jest przygotowywany co rok i jego najnowsze wydanie oficjalnie opublikowano w tym tygodniu, choć już wcześniej różne zawarte w nim informacje przeciekały do prasy. Według Bartelsa, Bundeswehra zmaga się z "dużymi brakami" w sprzęcie oraz ludziach. Między innymi nieobsadzonych jest aż 21 tysięcy etatów dla oficerów i podoficerów. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że całe niemieckie wojsko to około 180 tysięcy ludzi. Brakuje części zamiennych, a naprawy i przeglądy trwają dłużej, niż powinny. Między innymi wszystkie sześć niemieckich okrętów podwodnych stoi obecnie w stoczniach. Pod koniec 2017 roku bywały takie momenty, kiedy wszystkie 14 nowych dużych samolotów transportowych A400 było niegotowych do lotów. Obecnie gotowych ma być pięć.
Nie jest żadną potęgą pod jakim względem? Stanu osobowego to na pewno, no ale nie wmówisz mi, że to duo będzie miało przewagę pod kątem technologicznym. Tak jak pisałem wcześniej, Amerykanie jako jedyne państwo na świecie mają możliwość operowania z każdego miejsca na tej planecie. Dosłownie kurwa z każdego. Wyobraź sobie teraz problemy logistyczne jakie napotyka rusko-chiński moloch przy próbie przerzucania wojsk z miejsca na miejsce. Dobra to tyle war fiction. :) Zresztą, na chuj się Chińczykom tu wpierdalać jak pewnie robią interesy z każdym krajem w Europie, a ta zadyma na starym kontynencie to dla nich woda na młyn.
 
Back
Top