Katolicyzm i inne religie

Jak dla mnie poszczenie jedynie nie jedząc mięsa jest słabe :-| Czemu akurat mięsa się nie je?I czemu w piątki? Kiedyś wiedziałem, ale już nie pamiętam, więc liczę na Was :)
 
Ja jestem wierzący ale chodzenia do kościoła nie praktykuje najwyżej jako powiedzmy tradycję przy jakiś Świętach... Bóg jest wszędzie, w każdym kamieniu, roślinie itp... więc nie muszę do niego się zwracać chodząc do "Świątyni" i przekazywać księdzu moje uczucia. Sam mogę się do niego zwracać jeżeli mam taką potrzebę. Robiąc mały offtop to polecam udanie się do Jerozolimy przy jakiejś okazji. Żadne miasto na Świecie nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak właśnie Jerozolima.
Mieszanka kultur, miejsca które się poznawało z opowieści, klimat... Ja na pewno tam wrócę.
 
Ja jestem wierzący ale chodzenia do kościoła nie praktykuje najwyżej jako powiedzmy tradycję przy jakiś Świętach... Bóg jest wszędzie, w każdym kamieniu, roślinie itp... więc nie muszę do niego się zwracać chodząc do "Świątyni" i przekazywać księdzu moje uczucia. Sam mogę się do niego zwracać jeżeli mam taką potrzebę. Robiąc mały offtop to polecam udanie się do Jerozolimy przy jakiejś okazji. Żadne miasto na Świecie nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak właśnie Jerozolima.
Mieszanka kultur, miejsca które się poznawało z opowieści, klimat... Ja na pewno tam wrócę.

O tak, Jerozolima to jest zdecydowanie miasto, które odwiedzę nie raz. :)

Jeżeli chodzi o Boga, to Bóg jest wszędzie - owszem, ale Bóg mówi do nas przez Słowo Boże, oprócz tego, że może używać różnorakich sposobów, by do nas mówić, to Słowo jest głównym przekaźnikiem. Jest napisane, że na początku był Bóg, Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Słowo później stało się Ciałem i teraz tym Ciałem karmiony jest Boży Lud, dzięki Ciału i ofierze Chrystusa, Duch Boży mieszka w nas. :) W Piśmie jest każda odpowiedź na nasze pytania. :)

Teraz w weekend głosił Ulf Ekman. Człowiek, który przez 30 lat założył setki Kościołów, a ostatecznie przeszedł na katolicyzm. Dlaczego? Bo brakowało mu Świętych Sakramentów, które są podstawą życia każdego Chrześcijanina. :)
 
Jeżeli chodzi o Boga, to Bóg jest wszędzie - owszem, ale Bóg mówi do nas przez Słowo Boże, oprócz tego, że może używać różnorakich sposobów, by do nas mówić, to Słowo jest głównym przekaźnikiem. Jest napisane, że na początku był Bóg, Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Słowo później stało się Ciałem i teraz tym Ciałem karmiony jest Boży Lud, dzięki Ciału i ofierze Chrystusa, Duch Boży mieszka w nas. :) W Piśmie jest każda odpowiedź na nasze pytania. :)

To się zgodzę i dlatego jemy chleb oraz bułki :)
Dlatego słowo jest ważne ale nie uważam żeby księża mieli do tego jakieś większe uprawnienia niż Ty i ja :)
 
To się zgodzę i dlatego jemy chleb oraz bułki :)
Dlatego słowo jest ważne ale nie uważam żeby księża mieli do tego jakieś większe uprawnienia niż Ty i ja :)

Cywile też mogą posługiwać. Jednak nie można z kontekstu wyrywać poszczególnych cytatów i robić w okół tego doktryn tak jak Rastafarianie, albo Protestanci.

20 To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia8. 21 Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili Boga święci ludzie.
 
Tak mnie naszło.
Gdy drogi pomyli los zły i oczy mgłą zasnuje,
Miej w sobie tę ufność nie lękaj się.

 
Panowie, w przyszłym tygodniu zaczyna się Tydzień Jezusa w Warszawie! Jeżeli potrzebujecie modlitwy, albo chcecie zbić ze mną pionę, to będę w namiocie uzdrowienia w czwartek od 17 do 21. :D A jak w ogóle potrzebujecie modlitwy to o każdej porze będą posługujący w tymże namiocie, pozdrawiam. :)

http://www.tydzienjezusa.pl/program/category/1/centrum
 
Panowie, w przyszłym tygodniu zaczyna się Tydzień Jezusa w Warszawie! Jeżeli potrzebujecie modlitwy, albo chcecie zbić ze mną pionę, to będę w namiocie uzdrowienia w czwartek od 17 do 21. :D A jak w ogóle potrzebujecie modlitwy to o każdej porze będą posługujący w tymże namiocie, pozdrawiam. :)

http://www.tydzienjezusa.pl/program/category/1/centrum
Z jakiej okazji ten tydzień Jezusa? Co to namiot uzdrowienia? Czy to jest ten przybytek, który rozkładają na "patelni" ludzie obwieszeni zdjęciami zarodków? To jest inicjatywa kościoła katolickiego, czy jakiś odłam/sekta?
Wybacz delikatną ironię w moich pytaniach, nie potrafię się wyzbyć uprzedzeń, ale odpowiedź mnie mimo wszystko interesuje.
 
Z jakiej okazji ten tydzień Jezusa? Co to namiot uzdrowienia? Czy to jest ten przybytek, który rozkładają na "patelni" ludzie obwieszeni zdjęciami zarodków? To jest inicjatywa kościoła katolickiego, czy jakiś odłam/sekta?
Wybacz delikatną ironię w moich pytaniach, nie potrafię się wyzbyć uprzedzeń, ale odpowiedź mnie mimo wszystko interesuje.
Nie można tam kupić potionów, już pytałem. :/
 
Z jakiej okazji ten tydzień Jezusa? Co to namiot uzdrowienia? Czy to jest ten przybytek, który rozkładają na "patelni" ludzie obwieszeni zdjęciami zarodków? To jest inicjatywa kościoła katolickiego, czy jakiś odłam/sekta?
Wybacz delikatną ironię w moich pytaniach, nie potrafię się wyzbyć uprzedzeń, ale odpowiedź mnie mimo wszystko interesuje.

Podejrzewam, że powodem tygodnia Jezusa jest nakaz jaki dał wszystkim wierzącym tj. głoszenie Ewangelii wszelkiemu stworzeniu. Namiot uzdrowienia to miejsce gdzie możesz uzyskać modlitwę z nałożeniem rąk od ludzi, zgodnie z tym co mówi Pismo. Ten 'przybytek' na patelni jest rozkładany przez Kościół Uliczny, a ci co zbierają podpisy przeciw aborcji są oddzielną organizacją pro-life. Tydzień Jezusa jest organizowany przez środowisko protestanckie, ale my jako katolicy też bierzemy udział w posłudze. :D
 
Podejrzewam, że powodem tygodnia Jezusa jest nakaz jaki dał wszystkim wierzącym tj. głoszenie Ewangelii wszelkiemu stworzeniu. Namiot uzdrowienia to miejsce gdzie możesz uzyskać modlitwę z nałożeniem rąk od ludzi, zgodnie z tym co mówi Pismo. Ten 'przybytek' na patelni jest rozkładany przez Kościół Uliczny, a ci co zbierają podpisy przeciw aborcji są oddzielną organizacją pro-life. Tydzień Jezusa jest organizowany przez środowisko protestanckie, ale my jako katolicy też bierzemy udział w posłudze. :D
Dzięki za odpowiedź.
 
Od siebie tylko uzupełnię, choć niezbyt się interesuję tym aspektem, to bodaj papież Franciszek po wyborze wydał coś w rodzaju zachęty do ewngelizacji poza murami kościoła. Bodaj zeszłe, ale wtóre zebranie Episkopatu Polski w odpowiedzi papieżowi wydało coś podobnego, stąd rośnie aktywność organizacji kościelnych poza murami kościoła.
W maju odbywały się ewangelizacje po parkach miejskich, jutro w Krakowie jest procesja przez NH w intencji nawrócenia Nowej Huty itp. Ostatnio też wydaje mi się (bo danych nie mam) odbywa się więcej koncertów religijnych, jakichś wykładów i rzeczy temu podobnych. Do tego wszystkie te ewangelizacje mają się łączyć z przyszłorocznymi dniami młodzieży, które są głównym "celem" w polskim Kościele.

Dokładnie nie wiem, bo sprawa współczesnej ewangelizacji troszkę mnie przerasta, tylko zaznaczam to co słyszłem tu i ówdzie.
 
Ja wczoraj miałem pierwszą akcję z osobą opętaną. Modliliśmy się na posłudze wspólnie z księdzem w pięć osób za ludzi i przyszła mocno zniewolona kobieta. Jak tylko zaczęliśmy się modlić i wzywać Ducha Świętego zaczęło nią trząść i padła na ziemię, zaczęło nią miotać, wykrzywiać, ostro się namęczyliśmy, żeby utrzymać ją na ziemi... i ten głos. Mimo, że była to kobieta, to jej głos brzmiał jak potężny growl Behemotha + było takie echo tak jakby to były dwa głosy. :D Po modlitwie została uwolniona z tego zniewolenia. Chwała Jezusowi, bo jest wielki! ... a całą sytuację zapamiętam na długi czas, bo pierwszy raz osobą nad którą się modliłem była opętana.
 
A ja miałbym do Was takie pytanie w tym temacie. Mianowicie jak rozumiecie słowa modlitwy za zmarłych.

"Wieczne odpoczywanie racz mu(jej) dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu(jej) świeci. ... Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen."

Jeżeli mamy to rozumieć dosłownie to jest to zaprzeczenie tego, co wyznajemy - czyli zmartwychwstania.

#

Jeżeli chodzi o opętania to ja jestem tego zdania, że to się leczy farmakologicznie (psychiatria) i nie wierzę w to 'po chrześcijańsku', aczkolwiek nie chciałbym być świadkiem takiego czegoś czy sam to przeżyć.
 
A ja miałbym do Was takie pytanie w tym temacie. Mianowicie jak rozumiecie słowa modlitwy za zmarłych.

"Wieczne odpoczywanie racz mu(jej) dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu(jej) świeci. ... Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen."

Jeżeli mamy to rozumieć dosłownie to jest to zaprzeczenie tego, co wyznajemy - czyli zmartwychwstania.

#

Jeżeli chodzi o opętania to ja jestem tego zdania, że to się leczy farmakologicznie (psychiatria) i nie wierzę w to 'po chrześcijańsku', aczkolwiek nie chciałbym być świadkiem takiego czegoś czy sam to przeżyć.

Przecież nic się nie zmienia. Wraz ze śmiercią, jeżeli jesteś zbawiony otrzymujesz wieczny pokój. Zmartwychwstając otrzymasz nowe ciało - ale nadal będziesz w tym wiecznym pokoju, nie powróci nic co ziemskie, czyli zmartwienia, lęki itd. - wszystko co jest zaprzeczeniem pokoju.

PS. nie wiem czym by wyleczyli kobietę, która krzyczy męskim głosem i ma siłę pięciu chłopa 'po ludzku' heheh
 
Wolałbym, abyś zaczął wierzyć, że Jezus umarł, zmartwychwstał i zbawił Ciebie i mnie bracie. :beer:
Tutaj ci odpowiem @Mort
W to że żył człowiek zwany Jezusem/Joshuoą wierzę, bo jest spis ludności i nawet chyba znaleźli raport w którym była mowa o jego naukach. Ja nie wierzę w jego boskość z kilku powodów. Po pierwsze, bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Człowiek z natury jest zły(teoria o fauście). Jeśli człowiek jest zły, to czy sam bóg nie jest zły? A jeśli sam bóg stworzył nas złych to po co? Nie jest dobrym ojcem kto źle wychowa syna tak samo dla mnie bóg nie może być dobry, skoro stworzył tak złą istotę jak człowiek. A bogu zła ja nie mam zamiaru oddawać czci. I nawet nie przekonuj mnie że on jest dobry - człowieka który morduje całe miasta i chce zniszczyć świat nazywamy potworem, boga ludzie nazywają dobrym ojcem (odwołując się do bibli)
Po drugie, parafrazując Mickiewicza, prędzej do mnie przemawia mędrca szkielko i oko niż tłumu czucie i wiara. Tu nie idzie o naukowe badania czy bog jest czy nie. Tu idzie o to, że to kiedyś uznawano za cuda dzisiaj są wytłumaczone od początku do końca naukowo. Jasne, nie wszystkie, ale technika postępuje.

Papież Franciszek powiedział że lepszym człowiekiem jest niewierzący ale dobry z natury niż zły ale wierzący. Nie wiem, czy ty należysz fo tej części społeczeństwa, która uważa Franciszka za antychrysta ale dla mnie powiedział prawdę.

Ps. Jestem w pracy więc albo czekaj na odpowiedź w dyskusji do 17 albo pisz tak, aby mógł szybko odpowiedzieć :wink:
 
a kiedy będziesz we Włoszech i gdzie? Bo też będę. :) Będziemy prowadzić mszę z modlitwą o uzdrowienie w Rzymie, może byś się załapał ze znajomymi. :D
Żeby nie zaśmiecać tamtego tematu, przeniosę go tu.

22 lipca-2 sierpnia. Nocleg będę miał w Dolnym Asyżu, przyjemny ośrodek z basenem itd. Co drugi dzień mamy w planach gdzieś jeździć (2xAsyż, 2xRzym, Loreto i być moze inne miejsca), a pozostałe dnia korzystać z pogody, basenu, boiska. Jest to ogólnie wycieczka z kościoła z jednej wsi. I tu pojawia się takie coś - ktoś czyta "kościelna", czyli ciągle modlitwa, msze i inne. A przyznam, ze dla mnie to najlepsze wyjazdy jakie miałem (bo co z tego, ze jest jedna msza dziennie, czy jakiś różaniec, jak cały poozstały czas coś robimy "normalnego"). Dwa lata temu pojechałem też do Włoch, na 50 osób znałem dwie. I tak pojawiy się nowe znajomości, świetna atmosfera, ja sam tez pod wpływem tego się trochę zmieniłem. Rok temu była Francja. Też kilka nowych osób. W tym roku znowu przypadają Włochy, znowu 50 osób, część znam, części nie. Głównie to młodzież jedzie, spotkania w grupach będą itd. Wiesz Morcik o czym mówię na pewno. W każdym razie Włochy dwa lata temu były dla mnie najlepszą wycieczką. Nie dość, że super ludzie, to super miejsce.


Co do opętań.... Byłem w październiku w Częstochowie, są tam regularnie odprawiane msze egzorcystyczne i różne modlitwy o uwielbienie itd. Byo to moje pierwsze przeżycie, pisałem o tym chyba w tym temacie właśnie w październiku. Też były osoby, które musiały być trzymane przez 3 mężczyzn, wiły się i krzyczały.

Byłem jeszcze kilkukrotnie na Oazie Modlitwy w Pelpilinie, byłem na modlitwie wstawienniczej. Zarówno jak na tym w Częstochowie, jak i w Pelplinie, ludzie mdleli, płakali, tryskali radoscią. Mi, chociaż głęboko wtedy wierzyłem, nie działo się nic. Zresztą nawet ie nastawiałem się, "że musi sie coś stać" bo nie o to w tym chodzi. Ale kilkukrotnie pojawiała mi się w głowie jedna myśl - "prędzej Szatan ze mnie wyjdzie, niż zacznę mdleć czy się śmiać (Duch Święty)". A zym człowiekiem nie jestem, mimo tego, tak właśnie pomyślałem.
 
Last edited:
Tutaj ci odpowiem @Mort
W to że żył człowiek zwany Jezusem/Joshuoą wierzę, bo jest spis ludności i nawet chyba znaleźli raport w którym była mowa o jego naukach. Ja nie wierzę w jego boskość z kilku powodów. Po pierwsze, bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Człowiek z natury jest zły(teoria o fauście). Jeśli człowiek jest zły, to czy sam bóg nie jest zły? A jeśli sam bóg stworzył nas złych to po co? Nie jest dobrym ojcem kto źle wychowa syna tak samo dla mnie bóg nie może być dobry, skoro stworzył tak złą istotę jak człowiek. A bogu zła ja nie mam zamiaru oddawać czci. I nawet nie przekonuj mnie że on jest dobry - człowieka który morduje całe miasta i chce zniszczyć świat nazywamy potworem, boga ludzie nazywają dobrym ojcem (odwołując się do bibli)
Po drugie, parafrazując Mickiewicza, prędzej do mnie przemawia mędrca szkielko i oko niż tłumu czucie i wiara. Tu nie idzie o naukowe badania czy bog jest czy nie. Tu idzie o to, że to kiedyś uznawano za cuda dzisiaj są wytłumaczone od początku do końca naukowo. Jasne, nie wszystkie, ale technika postępuje.

Papież Franciszek powiedział że lepszym człowiekiem jest niewierzący ale dobry z natury niż zły ale wierzący. Nie wiem, czy ty należysz fo tej części społeczeństwa, która uważa Franciszka za antychrysta ale dla mnie powiedział prawdę.

Ps. Jestem w pracy więc albo czekaj na odpowiedź w dyskusji do 17 albo pisz tak, aby mógł szybko odpowiedzieć :wink:

Yehoshua żył (żyje nadal ;)) i był cudotwórcą - jest to potwierdzone przez liczne pozachrześcijańskie przekazy historyczne. :)

Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Tak jest, a co ma Bóg? Jaki jest największy dar Boga dla nas oprócz tego, że ofiarował nam życie? Wolna wola. Bóg obdarzył nas największym skarbem, jaki mógłby dać. Wolną wolę. Możemy wybrać, czy chcemy z Nim żyć, czy nie. Bóg stworzył człowieka i żył z Nim w relacji. Czyli Bóg stworzył nas po to, abyśmy byli z Nim w relacji i abyśmy Go znali. Na początku przechadzał się razem z człowiekiem po raju, obcował z człowiekiem i był jego przyjacielem. Później przyszedł szatan i wszystko pomieszał, zasiał wątpliwość w naszym sercu, a jako, że my mieliśmy wolną wolę, wybraliśmy zło. Wybraliśmy wariant, w którym jesteśmy bogami. Wariant poznania dobra i zła, bo chcieliśmy być jak Bóg.

Wybraliśmy zło od samego początku, ale Bóg nie poddał się i wciąż pokazywał człowiekowi dobrą drogę. On nas do niczego nie zmusza. On po prostu chce być kochanym, tak jak każdy człowiek chce być kochany, w końcu jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo, a nikt nie chce być kochany dlatego, że zmusza do tego by druga osoba go kochała.

Obwiniane Boga o całe zło świata jest egoistyczne. Bardzo. Dlatego, że to my wybieramy zło każdego dnia. Ostatnio kolega mojej koleżanki został rozerwany przez niewypał znaleziony w lesie. Obwiniała za to Boga. Dlaczego?

Czy to Bóg znalazł skrzynkę niewypałów i wziął ją do domu? Czy to Bóg zaczął piłować niewypały twierdząc, że się na tym zna i nic nie wybuchnie, bo on jest specjalistą? Czy to Bóg piłował dalej taki niewypał, mimo, że już był rozgrzany do czerwoności? Nie sądzę. Czym tu zawinił Bóg, bo ja nie wiem. Wola wola, rób co chcesz, wszystko wolno, nie wszystko przynosi korzyść i Bóg nam od zawsze o tym przypomina. To my jednak wybieramy zło, świadomie. Każdego dnia, bo jesteśmy głusi na naukę Pana. Gdyby każdy postępował jak Jezus, kropka w kropkę, to nie uświadczyłbyś żadnego zła na świecie.

Mówisz o czuciu tłumu i wierze tłumu. Naprawdę sądzisz, że ludzie żyjący Jezusem to tłum? Ja braciszku widzę to nieco inaczej, bo szeroka jest brama do zagłady, ale wąska droga do zbawienia. Jeżeli ktoś się decyduje żyć z Jezusem to wchodzi w to w 100% i przestrzega WSZYSTKIEGO czego nauczał, bez żadnych taryf ulgowych.

Natomiast ja, człowiek, który kiedyś kobiety traktował jak śmieci, ludzi traktował jak gówno, chlał, ćpał, nie szanował nikogo, po spotkaniu Jezusa stał się kimś kompletnie odmiennym, lepszym dla ludzi i dla siebie, to ja w tym widzę dobro. Bo wyszło dobro z tego, poprzez Boga, bo tylko On jest dobry! Bóg jest miłością bracie, przestań oceniać innych, a pracuj, aby usłyszeli Dobrą Nowinę poprzez Twoje życie i odmienili swe złe zachowania.

O cudach ostatnio pisałem w Hyde Parku. Racjonalizm ludzkiego umysłu zawsze znajdzie wytłumaczenie na rzeczy niewytłumaczalne. :)

PS. proszę o źródło wypowiedzi Franciszka.

@midern to nie jest mdlenie. To jest zaśnięcie w Duchu Świętym i masz 100% woli i świadomości przy tym. Jeżeli mdlejesz i tracisz świadomość, to to nie jest od Boga. Natomiast śmiech jest bardzo dobry, bo jak tu się nie śmiać i radować, kiedy ma się tak wspaniałego Boga? :) Który uzdrawia, uwalnia i daje pokój? No ja czasem nie potrafię się nie cieszyć na uwielbieniach. :)
 
Last edited:
Natomiast ja, człowiek, który kiedyś kobiety traktował jak śmieci, ludzi traktował jak gówno, chlał, ćpał, nie szanował nikogo, po spotkaniu Jezusa stał się kimś kompletnie odmiennym, lepszym dla ludzi i dla siebie, to ja w tym widzę dobro.

Tak sobie myślę, że twoim kolejnym etapem będzie uświadomienie sobie, że jesteś gejem i głoszenie miłości na paradach równości.
 
Tak sobie myślę, że twoim kolejnym etapem będzie uświadomienie sobie, że jesteś gejem i głoszenie miłości na paradach równości.

Ja natomiast myślę, że moim kolejnym etapem będzie całkowita służba Bogu. :)
 
@Mort brawo, odwróciłeś kota ogonem jak typowy katol i widzisz swiat w jednym kolorze + nie wiem czemu łapiesz za słówka wyrwane z kontekstu inperpretacji. Nie odpowiem ci na wszystko, bo na telefonie zajmie mi to wieki. Skupie się na jednej rzeczy, resztę jeśli pozwolisz napiszę z domu.
Chrześcijanie obwiniają boga o śmierć nie dlateho że ich wyobrażenie jednostki boskiej jest złe (chociaż jak wiesz ja mam inne zdanie). Obwiniają dlatego że sami w głębi duszy nie wierzą. Mogą chodzić do kościoła i nawet być na stanowiskach kościelnych. Ale kiedy przyjdzie śmierć kogokolwiek, zaczynamy mieć wątpliwosci i bóg, w którego de facto nie wierzymy, nie wystarcza. Czy jeśli umrze ci matka będziesz się cieszył że możliwe że żyje wiecznie, według zalożeń waszej religii? Może. Ale 90% będzie darło pysk obwiniając boga że ją zabrał. To jest powod reakcji twojej koleżanki. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym matki, który jest księdzem (w miarę spoko gosć - na siłę nie próbował mi wmówić że biale jest czarne). Jego zdaniem takich prawdziwie wierzących w boga jest 10 może 20%. Da reszty jest to tylko wiara ojców ja kiedyś Perun i Światowid.
Teraz kilka P.S. abyś nie marnował klawiatury:
Ps. 1 - piszę na telefonie,średnio co 5 minut 1 zdanie, więc jak jest jakiś chaos to zaznacz a gdy wrócę wyjaśnię dokładniej
ps.2 - jeśli nie jesteśmy tej samej wiary ani tej samej krwi, to nie jestesmu braćmi. Wiem, twoja wiara itd. Ale twoja. Nie moja :wink:
Ps.3 Jeśli dosłownie wziałeś moją parafrazę, to polecam przeczytać Romatyczność. Może wtedy zrozumiesz co mówiłem.
Ps.4 nie obierz agresywnie moich postów. Nie lubie po prostu gdy ktoś chcr mi wmowic ze czarne jest białe
pozdro
 
Back
Top