Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.

Francja ma różne oblicza. Jest to, które mamy w dzielnicy pierwszej, czyli wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny czy Luwr, te wszystkie zabytki, po które ludzie przyjeżdżają do Paryża. Ale Paryż ma również dużo większą twarz, której tak naprawdę turyści albo nie mogą, albo nie chcą zobaczyć. Przykładem niech będzie Barbès, czyli to miejsce, w którym teraz jesteśmy. Tutaj spotykają się szemrani goście. Tutaj spotykają się imigranci, którzy najczęściej handlują narkotykami. I na tych ulicach przemoc jest wszechobecna. My wczoraj mieliśmy sytuację z moim operatorem, kiedy to dosłownie po chwili, kiedy wyciągnęliśmy kamerę, naskoczono na nas i chciano nam wyrwać sprzęt. Rozłączono kamerę od naszego mikrofonu. Było naprawdę bardzo groźnie. Udało nam się jakoś dojść do porozumienia z tymi panami o ciemnym kolorze skóry. Żaden z nich nie mówił tak naprawdę ani po angielsku, (…), żeby z nimi porozmawiać. Posługiwali się językiem arabskim oraz francuskim. Chociaż ten arabski jednak wjedzie tutaj prym i między sobą rozmawiają oni po arabsku
— zastanawia się z niepokojem serwis i dodaje, że „w obliczu narzucanego nam unijnego paktu migracyjnego, który właśnie wchodzi w życie, ten scenariusz jest całkowicie możliwy”.Taka zdegenerowana Francja to już dzisiaj norma. Jak gorzko podsumowuje autor nagrania Rafał Jarząbek, dziennikarz telewizji wPolsce24, nastały tam czasy, w których znacznie trudniej jest spotkać na ulicy białego człowieka, niż kupić narkotyki od przypadkowego ciemnoskórego przechodnia. Czy Polska stanie się kolejną kolonią imigranckiej przestępczości?
To ostatni dzwonek, abyśmy wyciągnęli wnioski z upadku zachodnich sąsiadów. Musimy zrobić wszystko, aby Polacy nigdy nie doczekali tak dramatycznych czasów, jakie na co dzień przeżywają dziś rdzenni mieszkańcy Francji