Depresja vs. Cohones

Miałem 18-miesięczną nieobecność. Kryzys, który zabrał mi umiejętności do normalnego funkcjonowania i pracy. W pewnym momencie straciłem narzędzia, którymi się posługiwałem, czyli nie potrafiłem napisać tekstu nawet na prompter czy skomentować mecz. Choroba dwubiegunowa, która jest moją przypadłością, powoduje dwa stany: albo masz stan euforii, albo dołu. Wydawało mi się, że mam depresję, dwubiegunówka jest pewnego rodzaju depresją, ale składa się z dwóch schodków - jeden jest bardzo wysoko - w niebie - a drugi w piekle. Ja miałem sporo dołków w życiu, ale zawsze jakoś z nich wychodziłem. Nie traktowałem tego jako stan chorobowy - powiedział.

- Przez dłużą część mojego życia miałem tzw. "lot", czyli byłem pełen energii, silny, zadowolony, uśmiechnięty, robiłem dużo głupot. Byłem cały czas pobudzony. Ale po rozmowie z lekarzem, który zadał mi pytanie: "Czy pan miał jakieś okresy manii? Czuł się pan za dobrze, robił pan niespodziewane rzeczy?". I ten stan mojej manii był stanem normalnym dla mnie. Miałem stan normalny, który był maniakalny, albo stan obniżonego nastroju, który był stanem depresyjnym. Jeżeli leczyłem się na depresję lekami, które pogłębiają jeszcze chorobę dwubiegunową, plus do tego zacząłem spożywać nieprawdopodobne ilości alkoholu... Piłem go zawsze, ale są osoby, które mają gen w swoim DNA, że możesz się uzależnić. To wszystko były połączone naczynia u mnie. Kiedy zacząłem się czuć źle, to zacząłem pić. Coraz więcej i coraz więcej... W połączeniu z moją chorobą to była bomba, która musiała w pewnym momencie wybuchnąć - kontynuował Iwanow.

- Mi się nic nie podobało wtedy. Schodziłem do garażu i mi się nawet mój samochód nie podobał. Kiedy byłem na dnie, to wszystko, co zrobiłem, było złe. Zaczęło się napędzanie kuli śnieżnej - rozbita rodzina, brak spotkań z córką, złe inwestycje, straciłem dużo pieniędzy. Leżysz w łóżku, chcesz zasnąć i mówisz: "To jest źle, tamto... Do pracy nie chodzisz, nie mogę...". Nie byłem w stanie ruszyć tyłka i skomentować meczu, chociaż chciałem przyjść do pracy. Siedziałem później i męczyłem się z tekstami na portalu - nic mi się nie podobało, żadne zdanie. Poczucie, które zabierało ci wszystkie narzędzia, którymi się posługiwałeś i byłeś bezradny. Jeżeli po pewnym czasie poczułem, że to faktycznie może być dwubiegunówka, to wtedy łatwiej było mi wyjść z alkoholu i innych historii. Mogłem sobie poukładać sprawy, zacząłem wierzyć. Byłem zdołowanym, smutnym człowiekiem bez perspektyw. Wszystko było bez sensu. Osoby, które były ze mną na terapiach, miały myśli albo próby samobójcze. Alkohol jest strasznym depresantem, który czyni niesamowite spustoszenie w organizmie - zdradził.

 
wqrsdwerdyyugfyu
chwilę mnie nie było, z 4 dni jakkolwiek to brzmi ...

nie wiem ile jeszcze testów i po co to, do czego to zmierza, dziwne prorocze sny, nie miałem 3 dni tabsów, myślałem że się przekręcę, nie mam monety zeby to wszystko wykupowac, chuj tam psychika, ale woda z dupy i kręgosłup jak pierdolona, nie było mojego lekarza ogólnego, odmówiono mi tam ogólnie pomocy, jakaś stara wieśniara która tam leczy, jakiś cyrk żebym maseczkę zakładał, ostatecznie nic mi nie wypisała i kazała iść na SOR kurwa w takich momentach chcę mi się płakać, na szczęście mogłem wypozyczyc niektóre leki w aptece gdzie chodzę i mają mnie w systemie, podejście ludzkie, spierdolil mi autobus, sprzed nosa, że ława od rana to pół drogi ciekłem, jakie to kurwa upokarzające, dziś pierwszy raz od dawna matka na mnie rękę podniosła, nie ma co szukać na zewnątrz pomocy, bo im to jest obojętne czy żyjesz czy nie, przerasta mnie to, miałem się za twardziela, ale serce połamane jak i psycha i jest jak jest

bless dla wszystkich uzerajacych się tym chujostwem, chcącym jeszcze być szczęśliwymi
 
redukuje tabsy na własną rękę bo tak dalej być nie może, w razie rady będę pisał @qń

dobrze ze mam te zwierzęta

a sny mam cholera jakbyśmy żyli w jakiejś bance, skondensowanej energii, jesteśmy wyobrażeniami nas samych a życie to tylko sen

:conorsalute:
 

Wiadomo, strach towarzyszy wszystkim, taki czy tam inny.

Nie zgadzam się w jednej kwestii - trochę sugeruje by porozmawiać o swoich lękach z kobietą, żoną.

Na moje to gorszej rady chyba dać nie można, jaszczurzy mózg kobiety zareaguje tak jak jest oprogramowany: zacznie się niepewność, a z tym kaskada uczuć a w konsekwencji zdarzeń, którą łatwo dopowiedzieć. Nawet zdarzenia "unikalne" (typu śmierć bliskich, utrata pracy, majątku itp) nie powinny być wyjątkiem, a już nie daj Boże regularnie. To nie jest wina (bo ta może być tylko świadoma) kobiet, one po prostu takie są. Nie wiem jaki byłby symetryczny przykład "głębokiej tajemnicy" zdradzanej przez żonę mężowi, który mu ryje beret do tego stopnia że go od niej odrzuca, niech każdy sobie sam to wyobrazi (abortowałam nasze dziecko? czasem rucham sie na miescie?) , ale wg mnie zbyt mocne otworzenie się może do takiej podświadomej reakcji doprowadzić (w ogóle nie jestem pewien czy "dzielenie włosa na czworo" mężczyźnie bardziej pomaga, czy bardziej ciąży. Nie wiem, może też być i tak że życie mnie nie dogieło na tyle bym zmienił zdanie, tfu odpukać afkors).

Owszem można pogadać z mamą, babcią, może i nawet siostrą (im zwykle zależy na twoim dobru) - bo w takiej relacji nie ma niczego w grze (i mówię to otwarcie - w relacjach damsko-męskich jest gra, której duża część jest podświadoma). Podejrzewam, że część z tej gry wygasa wraz zamykaniem się opcji prokreacyjnych u jednej czy drugiej strony, bo to jakoś na pewno jest powiązane.

Natomiast najlepiej pogadać z ojcem, bratem, kuzynami, męskimi przyjaciółmi, albo nawet z losowymi ziomkami. Otwarcie albo półsłówkami. Albo i pomilczeć. I nawet przy takim sobie milczeniu mężczyźni będą rozumieć więcej niż kobieta, nawet ta która cię kocha, zależy jej na tobie, itd. Zryjmy beret ziomkowi a nie żonie :)

Pozdro ekipa, trzymać pion!

EDIT:
I jeszcze jedno. Moim zdaniem strach bywa nieracjonalny, ale bywa i racjonalny. W tym sensie jest bardzo dobrym nawigatorem w życiu. To nie jest tak, że każdy lęk trzeba maniakalnie konfrontować, ja np nie wskoczę do wody na mokradłach w Luizjanie, mimo że to mój lęk. Konfrontować się z nim nie będę, wręcz jestem wdzięczny że takowy posiadam.

I tak jakoś mi się teraz skojarzyło, znacie?
 
Last edited:
@tinc mordeczko, jest ciężko, jest rozpierdol ale odstawienie tej chemii wyjdzie tylko na dobre. Trzymaj się tam

dzięki byku

mam pytanko, może ktoś doradzi, zgłaszałem to w mopsie, jedynie stamdatad mam dochód i małe zlecenia na strony www, a mianowicie, zgłaszałem się, znęcanie psychiczne mojej matki nademna i to jest non stop, grozby żebym stąd wypierdalał, poszedł się zabić wreszciec ogląda po 5 mszy dziennie ... jakaś alternatywa jak się przed tym bronić, wszystkie dokumenty mam w przychodni przy następnej wizycie wezmę nowe zaświadczenia i wszystko inne żeby mieć przy dupie
 
Wiadomo, strach towarzyszy wszystkim, taki czy tam inny.

Nie zgadzam się w jednej kwestii - trochę sugeruje by porozmawiać o swoich lękach z kobietą, żoną.

Na moje to gorszej rady chyba dać nie można, jaszczurzy mózg kobiety zareaguje tak jak jest oprogramowany: zacznie się niepewność, a z tym kaskada uczuć a w konsekwencji zdarzeń, którą łatwo dopowiedzieć. Nawet zdarzenia "unikalne" (typu śmierć bliskich, utrata pracy, majątku itp) nie powinny być wyjątkiem, a już nie daj Boże regularnie. To nie jest wina (bo ta może być tylko świadoma) kobiet, one po prostu takie są. Nie wiem jaki byłby symetryczny przykład "głębokiej tajemnicy" zdradzanej przez żonę mężowi, który mu ryje beret do tego stopnia że go od niej odrzuca, niech każdy sobie sam to wyobrazi, ale wg mnie zbyt mocne otworzenie się może do takiej podświadomej reakcji doprowadzić (w ogóle nie jestem pewien czy "dzielenie włosa na czworo" mężczyźnie bardziej pomaga, czy bardziej ciąży. Nie wiem, może też być i tak że życie mnie nie dogieło na tyle bym zmienił zdanie, tfu odpukać afkors).

Owszem można pogadać z mamą, babcią, może i nawet siostrą - bo w takiej relacji nie ma niczego w grze (i mówię to otwarcie - w relacjach damsko-męskich jest gra, której duża część jest podświadoma). Podejrzewam, że część z tej gry wygasa wraz zamykaniem się opcji prokreacyjnych u jednej czy drugiej strony, bo to jakoś na pewno jest powiązane.

Natomiast najlepiej pogadać z ojcem, bratem, kuzynami, męskimi przyjaciółmi, albo nawet z losowymi ziomkami. Otwarcie albo półsłówkami. Albo i pomilczeć. I nawet przy takim sobie milczeniu mężczyźni będą rozumieć więcej niż kobieta, nawet ta która cię kocha, zależy jej na tobie, itd. Zryjmy beret ziomkowi a nie żonie :)

Pozdro ekipa, trzymać pion!

EDIT:
I jeszcze jedno. Moim zdaniem strach bywa nieracjonalny, ale bywa i racjonalny. W tym sensie jest bardzo dobrym nawigatorem w życiu. To nie jest tak, że każdy lęk trzeba maniakalnie konfrontować, ja np nie wskoczę do wody na mokradłach w Luizjanie, mimo że to mój lęk. Konfrontować się z nim nie będę, wręcz jestem wdzięczny że takowy posiadam.

I tak jakoś mi się teraz skojarzyło, znacie?


w moim wypadku było tak że ex zapewniała ze przy mnie bedzie a jak było najgorzej ulotniła się jak szczur kiedy nie byłem już przydatny finansowo
 
mindsetbibleofficial-12102024-0001.jpeg

mindsetbibleofficial-12102024-0005.jpeg

mindsetbibleofficial-12102024-0003.jpeg
 
dzięki byku

mam pytanko, może ktoś doradzi, zgłaszałem to w mopsie, jedynie stamdatad mam dochód i małe zlecenia na strony www, a mianowicie, zgłaszałem się, znęcanie psychiczne mojej matki nademna i to jest non stop, grozby żebym stąd wypierdalał, poszedł się zabić wreszciec ogląda po 5 mszy dziennie ... jakaś alternatywa jak się przed tym bronić, wszystkie dokumenty mam w przychodni przy następnej wizycie wezmę nowe zaświadczenia i wszystko inne żeby mieć przy dupie
Mordo, nie widziałem żeby ktoś się rozsądnie wypowiedział, sam nie mam doświadczenia z takimi sprawami. Yyy.. a słuchaj co masz na celu zgłaszając Twoją matkę do tych urzędów? Ja osobiście nie widzę żadnego sensu rozwiązywania sprawy w ten sposób.
Stary, wnioskuję że tam gdzie mieszkasz obecnie to nie Twoje włości, tylko matuli, a z tego co nam opisałeś, to należy jak najszybciej ewakuować się stamtąd, a nie zgłaszać chuj wie gdzie, tylko nerwów się najesz, a korzyści niepewne. Pisałeś coś że nie możesz się ewakuować stamtąd? Rozwiniesz temat?
Zatem w sprawie zgłaszania patologicznych sytuacji rodzinnych, przepraszam, nie wypowiem się konkretnie co i gdzie, bo uważam to za stratę czasu.
 
Mordo, nie widziałem żeby ktoś się rozsądnie wypowiedział, sam nie mam doświadczenia z takimi sprawami. Yyy.. a słuchaj co masz na celu zgłaszając Twoją matkę do tych urzędów? Ja osobiście nie widzę żadnego sensu rozwiązywania sprawy w ten sposób.
Stary, wnioskuję że tam gdzie mieszkasz obecnie to nie Twoje włości, tylko matuli, a z tego co nam opisałeś, to należy jak najszybciej ewakuować się stamtąd, a nie zgłaszać chuj wie gdzie, tylko nerwów się najesz, a korzyści niepewne. Pisałeś coś że nie możesz się ewakuować stamtąd? Rozwiniesz temat?
Zatem w sprawie zgłaszania patologicznych sytuacji rodzinnych, przepraszam, nie wypowiem się konkretnie co i gdzie, bo uważam to za stratę czasu.

masz racje, pisałem już wcześniej o tym, jak już ze mna lepiej to ona wkracza, jak tylko bede mogl wynająć to tak zrobię, jest patologia od dziecka, przyrodnie rodzeństwo, niechciane dziecko, krew na ścianach, oni tylko czekają na to mieszkanie, mają rodziny, własne domy, ale są tu nadal zameldowani żeby tylko sprzedać lub wynajmować
wynajmowałem i tu w Dębicy I w Bydgoszczy tylko ze postawiłem wszystko na miłość I życie kompletnie się posypało, wszystko

nie chce się też powtarzać, jeśli do tej pory przeszedłem przez to co musiałem przejść, będzie dobrze, brat do tej pory chodzi kanałami, ale za długie to historie mordo

dzięki za odzew
 
jestem w psychiatryku Straszecin matka odegrała scenkę życia i jestem tu masakra co się odjebało, prędko nie wyjdę, przejebane mam już max
Nie wiem, czy ktoś jest w stanie Ci tam pomóc, ale jeśli masz wokół siebie specjalistów, skorzystaj z tej pomocy. Może to dobry czas żeby coś zaplanować na najbliższą przyszłość? W końcu Cię wypuszczą. Daj znać co się dzieje.
 
dopiero na chacie, ale mna pomiatali na sor, nikt nie uwierzy, 8 psów musieli se wezwać i 2 medyków coby mnie zabrać, trochę dostałem wpierdol od tych szmat, nie mróz oczek bo będzie płukanie żołądka

mozg rozjebany, za dużo by pisać

myślałem że mi się życie skończyło, jawne bezprawie ale ok, nie mogę w tym domu nic, wlazłem i cichutko jestem
 
dopiero na chacie, ale mna pomiatali na sor, nikt nie uwierzy, 8 psów musieli se wezwać i 2 medyków coby mnie zabrać, trochę dostałem wpierdol od tych szmat, nie mróz oczek bo będzie płukanie żołądka

mozg rozjebany, za dużo by pisać

myślałem że mi się życie skończyło, jawne bezprawie ale ok, nie mogę w tym domu nic, wlazłem i cichutko jestem
Brzmi to wszystko zatrważająco... Jeśli masz jakiś sposób żeby się wyluzować, zrób to koniecznie.
 
dopiero na chacie, ale mna pomiatali na sor, nikt nie uwierzy, 8 psów musieli se wezwać i 2 medyków coby mnie zabrać, trochę dostałem wpierdol od tych szmat, nie mróz oczek bo będzie płukanie żołądka

mozg rozjebany, za dużo by pisać

myślałem że mi się życie skończyło, jawne bezprawie ale ok, nie mogę w tym domu nic, wlazłem i cichutko jestem
Nie bardzo rozumiem czemu do tego domu wracasz.

Masz jakas mete na miesiac u kogos? Albo nawet chwilówkę na pierwszy czynsz/kaucje + 1szy miesiac zycia, znajdz robote "od jutra", nie wiem, zabka, budowa (strony mozesz trzaskac wieczorem, albo i porzuc to na pare mcy). Najwazniejsze zebys stanal na nogi, bez takich jazd, to zabiera zycie i zdrowie. Nie wiem moze nawet jakas noclegownia, zawsze miejsce gdzie wezmiesz prysznic i sie wyspisz i do pracy pojdziesz na spokojne. Najwazniejsze zebys mial stabilny dochod, bo to umozliwi ci wynajecie mieszkania/pokoju. Fizyczna robota na swiezym powietrzu po 12h moze i by ci pomogla w bani poukladac sprawy. Rozumiem ambicje pracy w IT, ale wg mnie co innego jest chyba teraz priorytetem.

EDIT:
z drugiej strony nie wiem w jakim stanie jestes i czy w ogole dasz rade pracowac. Tak czy siak, trzymaj sie mordo! Keep grinding!
 
Last edited:
sam ze sobą chwilę jak na wariata przystało : )
możecie to wyryc na kamieniu, najlepsza terapia Dla mojej głowy nastąpiła tutaj, jeszcze raz chce to podkreślić

niech wszystkim dobrym mordeczkom wszechswiat sprzyja

serio, wtedy było przejebane, teraz podobny lvl skurwysynstwa, blizej totalnego wyjebania, z kampci, cohones pomogło mi na wszystkich płaszczyznach, i w chuj ściskam wszystkich, nie było to obojetne, myślę że większość terapii może się chować

jeśli ktoś ma problem i go kisi w sobie, to niech to z siebie, wyrzuci

keep pushed
 
pod każdym się podkreślam że jest pomocne

u mnie tragedia, jeszcze mi kręgosłup siadł, nie mogę głowy do góry podnieść, w ogóle bo błędnik wariuje, boli ostro, górna część kręgosłupa, może układ nerwowy siada ? Nie dość że psycha klęka to jeszcze to

było już w chuj lepiej
a teraz masakra jakaś

nie mam komu takich rzeczy powiedzieć, sory jak komuś to przeszkadza, moze za dużo pisze, generalnie to osobiste w chuj, co z siebie wyrzucilem tutaj, zostawię rodzinie linka, świetne tu rady padły na ost stronach

niech moc będzie z Wami

edit : też mam problemy z normalnym mówieniem, szok, jakby mi system siadał cały w organizmie

@Gienek może mi doradzisz do jakiego specjalisty z tym? neurolog? o ile dam radę, bo jestem totalnie sam I takie combo, dramat
 
Last edited by a moderator:
u mnie tragedia, jeszcze mi kręgosłup siadł, nie mogę głowy do góry podnieść, w ogóle bo błędnik wariuje, boli ostro, górna część kręgosłupa, może układ nerwowy siada ? Nie dość że psycha klęka to jeszcze to
Przy chorobach neurologicznych/dotyczących psychiki, ciało fizycznie tez może odczuwać bóle. Ja bym probował chodzic po mieszkaniu stopniowo zwiększając tempo i probując sie prostować. Jak rano ból ustanie to bym sprobowal szybkich spacerów.
 
Mens sana in corpore sano.

Duzo wody (zrezygnuj z innych płynów) to po pierwsze.

Jak sie odzywiasz? Zakładam że nie żadne zalewajki popychane energetykami?

kurewsko odwodniony byłem, dali mi kroplówki na sorze, tylko że przywiązali mi jedna łapę pasami, zajebali pampersa i zostawili na 12h niech się nikt nie śmieje, tutaj szpital ma opinie, wchodzisz i nie wychodzisz, tak samo jak chciały dwa takie szlaufy cyt. młoda, brzydka, pobrać mocz, sterczały nademna, ja leżę i weź tu lej, wkurwione zacewnikowaly mnie, ból przeogromny i sobie wzięły próbkę moczu, następnie wyjęły igłę, mam dość Pany

kto wie, może te moje rozkminy na naście postów, komuś pomogą, czego nie robić, tudzież robić by było ok

nikomu tego nie życzę, tak kurewskiej depresji, jak za pstryknieciem palcami, teraz lepiej trochę, chodziłem właśnie sporo po mieszkaniu i ćwiczyłem głowę, nadal wszystko pospinane, ale już lepiej, niż rano

bless Expres
dzięki że jest odzew, mogę tutaj się wygadać, bo na miejscu nie mam nikogo, mega kumate osoby tutaj pisały, odkąd mi się to stało, to 90% moich przejść z lekarzami, nie umywa się do cennych rad tutaj, a najważniejsze to zrozumienie i przejścia życiowe, ciężkie, ale wzmacniające

alko nie pije bo mam wstręt, od kilku lat już, a odżywiać się staram jak najlepiej, ale hajs nie pozwala na niewiadomo co, ser, szynka, jakieś serki do smarowania i ciepły obiad, tutaj jakieś gotówce wjezdzaja, w dużej mierze

od tabsow przytyłem mega szybko, będzie z 15kg, ważyłem normalnie pod 90, przy 188 wzrostu, bóg ma poczucie humoru wobec mnie, czy inny byt, sprowadzając na mnie te plagi

:conorsalute: :Tęcza:
 
Ja pierdole, cewnikowanie wbrew woli? Daaaaa fak?

to i tak nic, do moich przejść, wierzchołek góry lodowej, co zrobić? obecnie to jestem bezradny, ale o dziwo się nie załamałem, wiedziałem że wyjdę z psychiatryka i tak było, autobus miałem za 2 minuty pod blok, a uwierzcie ze to ciężkie, Straszecin - Dębica się przedostać
 
Back
Top