
Amerykanie zamontowali na Herculesie 30 silników rakietowych. Chcieli wylądować nim na stadionie w Teheranie, zabrać zakładników i wystartować.
Po nieudanej operacji Eagle Claw w kwietniu 1980 roku (do niej wrócimy w przyszłości) Amerykanie szukali kolejnego sposobu uwolnienia ludzi przetrzymywanych w Iranie. Jednym z największych problemów pozostawała ewakuacja: jak zabrać zakładników i siły ratunkowe ze środka wrogiej stolicy?
W ramach operacji Credible Sport powstała koncepcja wykorzystania głęboko zmodyfikowanego C-130. Transportowiec miał wylądować na stadionie Amjadieh, niedaleko ambasady USA (zaledwie kilkaset metrów od kompleksu), a następnie wystartować z uwolnionymi zakładnikami i resztą sił amerykańskich.
Tyle że stadion to nie lotnisko. W tamtych czasach powszechnie używany model H samolotu C-130 przy maksymalnej masie potrzebował około kilometra rozbiegu (The Aviationist), podczas gdy stadion oferował mniej 150-180 metrów przestrzeni do startu i lądowania (w zależności od "osi podejścia").
Hercules potrzebował więc czegoś więcej niż dobrych pilotów. Dostał zestawy silników rakietowych o różnych zadaniach: jedne miały gwałtownie wyhamować samolot, kolejne ograniczyć prędkość opadania, inne pomóc poderwać go ponownie w powietrze. Przebudowano również elementy skrzydeł i wzmocniono konstrukcję. Doposażono samolot w niezbędną elektronikę. Dodano również hak hamujący, aby Hercules mógł wylądować na pokładzie lotniskowca w drodze powrotnej...
Program objął trzy Herculesy: dwa przebudowano do docelowej konfiguracji, a trzeci, częściowo zmodyfikowany, służył do prób. Testy w locie rozpoczęły się we wrześniu 1980 roku, natomiast pierwszy w pełni zmodyfikowany egzemplarz dostarczono w październiku.
Podczas prób z rakietowym wspomaganiem uzyskiwano niezwykłe osiągi: maszyna odrywała się od ziemi po około 30 metrach rozbiegu i osiągała wysokość około 90 metrów po pokonaniu łącznie zaledwie 60 metrów w poziomie.
29 października 1980 roku podczas próby lądowania silniki hamujące uruchomiły się zbyt wcześnie. Hercules gwałtownie opadł i uderzył w ziemię. Złamało się prawe skrzydło, wybuchł pożar. Załoga przeżyła.
Drugi egzemplarz był gotowy do użycia, ale wybuch wojny iracko-irańskiej skłonił Iran do negocjacji, w których pośredniczyła Algieria. Mówi się również, że wpływ na postawę Irańczyków miała nadchodząca prezydentura Ronalda Reagana, zapowiadającego w kampanii twardy kurs wobec Teheranu.
Irańczycy zdążyli jeszcze upokorzyć ustępującego prezydenta Jimmy'ego Cartera: 52 amerykańskich zakładników zwolniono 20 stycznia 1981 roku dosłownie kilka minut po tym, jak Reagan złożył przysięgę prezydencką i oficjalnie objął urząd.
Ta historia - chociaż z tych bardziej szalonych - pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, dotarcie do rejonu działania i ewakuacja z niego są równie ważne jak sam szturm. Nawet najlepiej przygotowany zespół nie wykona zadania, jeśli nie będzie miał jak dotrzeć do celu i wrócić z zakładnikami. Po drugie, operacje specjalne wymagają myślenia poza schematami - ale najbardziej pomysłowe rozwiązanie musi jeszcze przejść drogę od udanego eksperymentu do niezawodnego narzędzia.