By żyło się lepiej: kariera/studia/przekręty;)

O Jezus jak chłopa dawno nie oglądałem, ale widzę rozwija się: jak tam? Ktoś przeprowadza się do Gruzji, Tajlandii, a może piękne plaże Hiszpanii? Ciekawe czy Ceutę też reklamował :DC: Jeszcze z tym poobijanym chłopem, który zakładał klub Gentelmana czy jak to się nazywało z kozackim regulaminem i wpisowym...



Ale chłop jest odważny: no ja bym się bał spędzić chociażby jeden dzień w tajskim więzieniu, a Tajowie zaczęli mocniejsze aresztowania :einsteinsmoke:

Trzeba jednak przyznać, że niby Tajlandia zacofana, ale to prawo z 30 letnią dzierżawą przydałoby się w niektórych rejonach Polski...
 
Ktoś chętny? :roberteyeblinking:

1788433620938.png
 
Miałem kiedyś znajomego, który jakimś wałem załapał robotę w "barze" gdzie były też maszyny, wyścigi konne itp. Śmierdziało quasi gangsterką i lewizną z kilometra, ale jemu to w tomi graj bo był zajarany tym światkiem i zaczął się mocno poczuwać. Aż do takiego stopnia i momentu, że wydzwaniał po dobrych kolegach z dzieciństwa i proponował świetny biznes, kilkaset złotych za skan dowodu osobistego i jakieś tam inne podpisy srisy dokumenty, bo to potrzebne na jakąś tam listę, opinii, renceznji, losowań, nagród i takie pierdolenie kręcenie makaronu na uszy :waldeklaugh: :juanlaugh: ::really::



Tak go urobili i zachłystnął się tematem, że bezrefleksyjnie takie gówno proponował nawet najbliższym. Z tego co wiem z mojego kręgu nikt się nie złapał. Ale ogólnie na świecie debili mnóstwo i pewnie jest paru asów co może i zarobili parę stów ,ale także dorobili się machlojek, długów i kredytów. :tellmemore:
 
wydzwaniał po dobrych kolegach z dzieciństwa i proponował świetny biznes, kilkaset złotych za skan dowodu osobistego i
Cienias chciał płacić. Są ludzie, którzy podstępem zdobywają te skany: qstawiaja ogłoszenia o pracę na fejsie, a w wiadomości proszą o CV z dowodem osobistym, ale w formularzu to jest. Też to wyłudzanie kredytów, zakupów z odroczonym terminem płatności, a później ucieczka poza strefę Schengen...
Jeszcze jak jakiś znajomy złapie się na MLMa to też jest ciekawie :korwinlaugh:
Generalnie tyle oszustw jest łatwych dzięki internetowi, że aż człowiek się zastanawia po co uczciwie żyje :suchykarol:

Chociaż nic nie dorówna hinduskim scamerskim call center...
 
Remonty "bez rachunku" kosztują państwo miliardy złotych. Ministerstwo Finansów mówi "stop" i zapowiada systemowe przykręcanie śruby w branży budowlanej. W planach są m.in. zmiany w wystawianiu faktur, bardziej ścisła kontrola płatności oraz prześwietlanie dzienników budowy.


Remont łazienki, nowa instalacja elektryczna czy kafelkowanie kuchni – dla wielu Polaków finał tych prac wiąże się z propozycją: "bez rachunku będzie taniej". Społeczna akceptacja dla szarej strefy w branży budowlanej urosła do takich rozmiarów, że państwo postanowiło wytoczyć przeciwko niej najcięższe działa.

Skalę zjawiska doskonale obrazuje raport przygotowany przez UCE Research oraz platformę Fachurra.pl. Wynika z niego, że prawie co trzeci klient (32,6 proc.) zlecający prace domowym fachowcom rozlicza się z nimi bez żadnego dokumentu. Jednoznaczne otrzymanie paragonu lub faktury deklaruje zaledwie 26,9 proc. ankietowanych. Reszta rynku to podatkowa szara strefa, w której krążą potężne pieniądze.a.pl.

Miliardy ukryte w ścianach​

Analitycy szacują, że w wariancie bazowym potencjalnie nieujawniony obrót w tej branży może sięgać 6,6 mld zł rocznie. Zastrzegają przy tym, że nie każda zatajona złotówka to od razu bezpośrednia strata państwa.

Jak tłumaczy Paweł Szumlański z platformy Fachurra.pl: „Nie jest to wysokość niezapłaconych podatków ani strata budżetu państwa. W modelu uwzględniono możliwość, że tylko część deklarowanych rozliczeń bez dokumentu wiąże się z nieujawnieniem przychodu". Jednak straty i tak są gigantyczne.


Głównym poszkodowanym jest budżet zasilany podatkiem VAT. Dr Grzegorz Poniatowski z Syntesia Policy & Economics ocenia, że „można bardzo orientacyjnie mówić o szarej strefie odpowiadającej mniej więcej jednej czwartej obrotów całej branży remontowo-budowlanej". Ekspert dodaje, że w skrajnych scenariuszach luka w samym podatku od towarów i usług sięga 4 miliardów złotych.

Fiskus dokręca śrubę i zmienia przepisy​

Ministerstwo Finansów przestało jedynie obserwować statystyki i przeszło do ofensywy. W resorcie działa specjalna grupa zadaniowa, która ma uszczelnić przepisy i zmusić budowlańców do legalnego fakturowania usług. Przedstawiciele ministerstwa wprost zapowiadają instytucjonalne zmiany.

- Na obecnym etapie bierzemy pod uwagę m.in. ewentualne zmiany regulacji w zakresie zasad wystawiania faktur i paragonów w odniesieniu do niektórych usług poprzez odstąpienie od kryterium wartości czy statusu nabywcy
– informuje resort finansów. Urzędnicy szukają też haków poza systemem podatkowym: „Rozważamy również możliwość rozszerzenia czy też wykorzystania informacji zamieszczanych w dzienniku budowy oraz analizujemy kwestię płatności bezgotówkowych" - wyjaśnia MF.

Działania te mają uzasadnienie w danych Głównego Urzędu Statystycznego. Branża budowlana to dziś drugi największy obszar szarej strefy w Polsce (w 2024 r. jej udział w całym budownictwie wyniósł 1,5 proc. PKB). Krzysztof Jedlak, rzecznik prezesa GUS, wylicza, że to na budowach i przy remontach najczęściej ukrywa się pracę – przyznaje się do tego łącznie ponad 24 proc. osób wykonujących zatrudnienie nierejestrowane.

Podatkowy "efekt ciągniony"​

Wymuszenie na fachowcach legalnych rozliczeń mogłoby wywołać lawinę zysków dla państwa. Wskazuje na to prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów. Zauważa on, że zmuszenie wykonawcy do wystawienia faktury zmusza go również do legalnego zakupu materiałów.

- Jeżeli nie wystawia faktury za usługę, to kupuje towary nieopodatkowane dla potrzeb wykonania swoich usług
– wyjaśnia ekspert.

Zyski budżetowe z naprawienia tej patologii byłyby natychmiastowe. - Gdybyśmy osiągnęli sukces, a więc osiągnęli wskaźnik fakturowania na poziomie 80%, bo nigdy nie będzie 100%, to przy stawce 8% VAT moglibyśmy spokojnie przyjąć dodatkowe dochody roczne powyżej 5 mld złotych" – dodaje prof. Modzelewski.


Klient płaci za ryzyko​

Warto też pamiętać, że działania resortu finansów to nie tylko pogoń za budżetowymi wpływami. Zjawisko omijania podatków ma też skutki dla samych konsumentów. Jak zauważa Marek Zieliński, były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, pozorna oszczędność przenosi całe ryzyko na zlecającego. Klient, który zgadza się na remont „bez papieru", w przypadku budowlanej fuszerki zostaje z niczym.

Brak rachunku drastycznie utrudnia udowodnienie zakresu prac, ustalonej kwoty, a przede wszystkim – pociągnięcie nieuczciwego wykonawcy do jakiejkolwiek odpowiedzialności.
 
Remonty "bez rachunku" kosztują państwo miliardy złotych. Ministerstwo Finansów mówi "stop" i zapowiada systemowe przykręcanie śruby w branży budowlanej. W planach są m.in. zmiany w wystawianiu faktur, bardziej ścisła kontrola płatności oraz prześwietlanie dzienników budowy.


Remont łazienki, nowa instalacja elektryczna czy kafelkowanie kuchni – dla wielu Polaków finał tych prac wiąże się z propozycją: "bez rachunku będzie taniej". Społeczna akceptacja dla szarej strefy w branży budowlanej urosła do takich rozmiarów, że państwo postanowiło wytoczyć przeciwko niej najcięższe działa.

Skalę zjawiska doskonale obrazuje raport przygotowany przez UCE Research oraz platformę Fachurra.pl. Wynika z niego, że prawie co trzeci klient (32,6 proc.) zlecający prace domowym fachowcom rozlicza się z nimi bez żadnego dokumentu. Jednoznaczne otrzymanie paragonu lub faktury deklaruje zaledwie 26,9 proc. ankietowanych. Reszta rynku to podatkowa szara strefa, w której krążą potężne pieniądze.a.pl.

Miliardy ukryte w ścianach​

Analitycy szacują, że w wariancie bazowym potencjalnie nieujawniony obrót w tej branży może sięgać 6,6 mld zł rocznie. Zastrzegają przy tym, że nie każda zatajona złotówka to od razu bezpośrednia strata państwa.

Jak tłumaczy Paweł Szumlański z platformy Fachurra.pl: „Nie jest to wysokość niezapłaconych podatków ani strata budżetu państwa. W modelu uwzględniono możliwość, że tylko część deklarowanych rozliczeń bez dokumentu wiąże się z nieujawnieniem przychodu". Jednak straty i tak są gigantyczne.


Głównym poszkodowanym jest budżet zasilany podatkiem VAT. Dr Grzegorz Poniatowski z Syntesia Policy & Economics ocenia, że „można bardzo orientacyjnie mówić o szarej strefie odpowiadającej mniej więcej jednej czwartej obrotów całej branży remontowo-budowlanej". Ekspert dodaje, że w skrajnych scenariuszach luka w samym podatku od towarów i usług sięga 4 miliardów złotych.

Fiskus dokręca śrubę i zmienia przepisy​

Ministerstwo Finansów przestało jedynie obserwować statystyki i przeszło do ofensywy. W resorcie działa specjalna grupa zadaniowa, która ma uszczelnić przepisy i zmusić budowlańców do legalnego fakturowania usług. Przedstawiciele ministerstwa wprost zapowiadają instytucjonalne zmiany.


– informuje resort finansów. Urzędnicy szukają też haków poza systemem podatkowym: „Rozważamy również możliwość rozszerzenia czy też wykorzystania informacji zamieszczanych w dzienniku budowy oraz analizujemy kwestię płatności bezgotówkowych" - wyjaśnia MF.

Działania te mają uzasadnienie w danych Głównego Urzędu Statystycznego. Branża budowlana to dziś drugi największy obszar szarej strefy w Polsce (w 2024 r. jej udział w całym budownictwie wyniósł 1,5 proc. PKB). Krzysztof Jedlak, rzecznik prezesa GUS, wylicza, że to na budowach i przy remontach najczęściej ukrywa się pracę – przyznaje się do tego łącznie ponad 24 proc. osób wykonujących zatrudnienie nierejestrowane.

Podatkowy "efekt ciągniony"​

Wymuszenie na fachowcach legalnych rozliczeń mogłoby wywołać lawinę zysków dla państwa. Wskazuje na to prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów. Zauważa on, że zmuszenie wykonawcy do wystawienia faktury zmusza go również do legalnego zakupu materiałów.


– wyjaśnia ekspert.

Zyski budżetowe z naprawienia tej patologii byłyby natychmiastowe. - Gdybyśmy osiągnęli sukces, a więc osiągnęli wskaźnik fakturowania na poziomie 80%, bo nigdy nie będzie 100%, to przy stawce 8% VAT moglibyśmy spokojnie przyjąć dodatkowe dochody roczne powyżej 5 mld złotych" – dodaje prof. Modzelewski.


Klient płaci za ryzyko​

Warto też pamiętać, że działania resortu finansów to nie tylko pogoń za budżetowymi wpływami. Zjawisko omijania podatków ma też skutki dla samych konsumentów. Jak zauważa Marek Zieliński, były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, pozorna oszczędność przenosi całe ryzyko na zlecającego. Klient, który zgadza się na remont „bez papieru", w przypadku budowlanej fuszerki zostaje z niczym.

Brak rachunku drastycznie utrudnia udowodnienie zakresu prac, ustalonej kwoty, a przede wszystkim – pociągnięcie nieuczciwego wykonawcy do jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Czyli bedzie drozej...
 
Remonty "bez rachunku" kosztują państwo miliardy złotych. Ministerstwo Finansów mówi "stop" i zapowiada systemowe przykręcanie śruby w branży budowlanej. W planach są m.in. zmiany w wystawianiu faktur, bardziej ścisła kontrola płatności oraz prześwietlanie dzienników budowy.


Remont łazienki, nowa instalacja elektryczna czy kafelkowanie kuchni – dla wielu Polaków finał tych prac wiąże się z propozycją: "bez rachunku będzie taniej". Społeczna akceptacja dla szarej strefy w branży budowlanej urosła do takich rozmiarów, że państwo postanowiło wytoczyć przeciwko niej najcięższe działa.

Skalę zjawiska doskonale obrazuje raport przygotowany przez UCE Research oraz platformę Fachurra.pl. Wynika z niego, że prawie co trzeci klient (32,6 proc.) zlecający prace domowym fachowcom rozlicza się z nimi bez żadnego dokumentu. Jednoznaczne otrzymanie paragonu lub faktury deklaruje zaledwie 26,9 proc. ankietowanych. Reszta rynku to podatkowa szara strefa, w której krążą potężne pieniądze.a.pl.

Miliardy ukryte w ścianach​

Analitycy szacują, że w wariancie bazowym potencjalnie nieujawniony obrót w tej branży może sięgać 6,6 mld zł rocznie. Zastrzegają przy tym, że nie każda zatajona złotówka to od razu bezpośrednia strata państwa.

Jak tłumaczy Paweł Szumlański z platformy Fachurra.pl: „Nie jest to wysokość niezapłaconych podatków ani strata budżetu państwa. W modelu uwzględniono możliwość, że tylko część deklarowanych rozliczeń bez dokumentu wiąże się z nieujawnieniem przychodu". Jednak straty i tak są gigantyczne.


Głównym poszkodowanym jest budżet zasilany podatkiem VAT. Dr Grzegorz Poniatowski z Syntesia Policy & Economics ocenia, że „można bardzo orientacyjnie mówić o szarej strefie odpowiadającej mniej więcej jednej czwartej obrotów całej branży remontowo-budowlanej". Ekspert dodaje, że w skrajnych scenariuszach luka w samym podatku od towarów i usług sięga 4 miliardów złotych.

Fiskus dokręca śrubę i zmienia przepisy​

Ministerstwo Finansów przestało jedynie obserwować statystyki i przeszło do ofensywy. W resorcie działa specjalna grupa zadaniowa, która ma uszczelnić przepisy i zmusić budowlańców do legalnego fakturowania usług. Przedstawiciele ministerstwa wprost zapowiadają instytucjonalne zmiany.


– informuje resort finansów. Urzędnicy szukają też haków poza systemem podatkowym: „Rozważamy również możliwość rozszerzenia czy też wykorzystania informacji zamieszczanych w dzienniku budowy oraz analizujemy kwestię płatności bezgotówkowych" - wyjaśnia MF.

Działania te mają uzasadnienie w danych Głównego Urzędu Statystycznego. Branża budowlana to dziś drugi największy obszar szarej strefy w Polsce (w 2024 r. jej udział w całym budownictwie wyniósł 1,5 proc. PKB). Krzysztof Jedlak, rzecznik prezesa GUS, wylicza, że to na budowach i przy remontach najczęściej ukrywa się pracę – przyznaje się do tego łącznie ponad 24 proc. osób wykonujących zatrudnienie nierejestrowane.

Podatkowy "efekt ciągniony"​

Wymuszenie na fachowcach legalnych rozliczeń mogłoby wywołać lawinę zysków dla państwa. Wskazuje na to prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów. Zauważa on, że zmuszenie wykonawcy do wystawienia faktury zmusza go również do legalnego zakupu materiałów.


– wyjaśnia ekspert.

Zyski budżetowe z naprawienia tej patologii byłyby natychmiastowe. - Gdybyśmy osiągnęli sukces, a więc osiągnęli wskaźnik fakturowania na poziomie 80%, bo nigdy nie będzie 100%, to przy stawce 8% VAT moglibyśmy spokojnie przyjąć dodatkowe dochody roczne powyżej 5 mld złotych" – dodaje prof. Modzelewski.


Klient płaci za ryzyko​

Warto też pamiętać, że działania resortu finansów to nie tylko pogoń za budżetowymi wpływami. Zjawisko omijania podatków ma też skutki dla samych konsumentów. Jak zauważa Marek Zieliński, były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, pozorna oszczędność przenosi całe ryzyko na zlecającego. Klient, który zgadza się na remont „bez papieru", w przypadku budowlanej fuszerki zostaje z niczym.

Brak rachunku drastycznie utrudnia udowodnienie zakresu prac, ustalonej kwoty, a przede wszystkim – pociągnięcie nieuczciwego wykonawcy do jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Właśnie zaczynam łazienkę na drugim kwadracie. Oczywiście, że wszystko bez faktury.

:beczka:
 
Back
Top