By żyło się lepiej: kariera/studia/przekręty;)

Czyli doradzasz by raczej iść w kierunku audytu/podatków ? Swoja drogą myślałem by spróbować z Pwc, ale nie mam za bardzo orientacji co do ich systemu doboru kandydatów. Wiesz może jak to tam wygląda i czy biorą każdego jak leci czy jakieś jednak "predyspozycje" już na starcie trzeba tam mieć by w ogóle startować?
 
I o takiego rodzaju podpowiedź mi chodziło. Dobrze, że są tu jeszcze i tacy którzy próbują pomóc a nie od startu cisną bekę i myślą że są fajni. Dzięki wielkie.



Chciałbym wiedzieć przynajmniej to, która branża (np. bankowość detaliczna, ubezpieczenia, księgowość) będzie dobra opcją dla świeżaka (którym mimo wszystko jestem) w sensie by tak jak @kokaina piszę. Dostać się, załapać podstawy, ogarnąć co trzeba, złapać trochę kontaktów i może w przyszłości myśleć o swoim biznesie w tej branży.

No i też pytam dlatego, bo chciałbym zmienić obecną robotę (praca bardziej fizyczna), która w dużym stopniu odbija się na moim zdrowiu
Wykształcenie wyższe ekonomiczne ? Jakie miasto (dosyć ważna rzecz) ?
Może na początek spróbuj korpo typu pwc, kpmg, ey, capgemini.
Ładny życiorys do korpo trzeba teraz mieć, łatwiej się dostać po/ w trakcie prawa niż po ekonomii/FIR/zarządzaniu
No to umie kazdy :p tylko ciezko sie celuje z penisa
W każdej kanapce w Warsie będzie kutas, w każdej herbacie w Warsie będzie kutas, a najgorsza będzie kawa z bitą śmietaną
 
Wykształcenie wyższe ekonomiczne ? Jakie miasto (dosyć ważna rzecz) ?

Zgadza się, choć póki co mam sam licencjat, ale planuję to kontynuować. Swoja drogą chciałbym też połączyć te dwa wątki żeby to miało jakiś sens w dalszej perspektywie.

Natomiast miasto (mniemam, że chodzi Ci o kierunek poszukiwań przeze mnie tej roboty) to najpewniej trójmiasto. I choć nie wykluczam większego spaceru do innego miasta, to raczej ta opcja jest brana pod uwagę
 
W każdej kanapce w Warsie będzie kutas, w każdej herbacie w Warsie będzie kutas, a najgorsza będzie kawa z bitą śmietaną

@Perfumiarz potwierdzi , że są takie dla który to by było nie najgorsze ale najlepsze.


By nie było offtopa - zdecyduje się na te dwa dni próbne, zobaczymy. Teraz na te dwa dni kursy chyba nad morze, także @Anonymous szykuj browary.
 
Fajnie się pracuje w klastrze biznesowym- gadałem z kolegą, który stworzył kilka systemów dla różnych firm ale nie wie jak to sprzedać. Od słowa do słowa przy kawce dogadaliśmy sie ze pomogę mu w wyszukaniu kontaktów i sprzedaży. Dwa miesiące pracy w jednym miejscu i już kilka pomysłów przyszło do głowy-wystarczy wspolna kuchnia i wspólne imprezy.
 
Fajnie się pracuje w klastrze biznesowym- gadałem z kolegą, który stworzył kilka systemów dla różnych firm ale nie wie jak to sprzedać. Od słowa do słowa przy kawce dogadaliśmy sie ze pomogę mu w wyszukaniu kontaktów i sprzedaży. Dwa miesiące pracy w jednym miejscu i już kilka pomysłów przyszło do głowy-wystarczy wspolna kuchnia i wspólne imprezy.
Ooo to musisz opowiedzieć co i jak, bom ciekaw.
 
Praca lekka, pewnie nudna, ale ze stala ekipa.
jeremy-clarkson-steam-train.jpg
 
Ja się na tym nie znam ale co drugi studenciak się chwali że dostał się do PWC czy KPMG więc to chyba nic trudnego.
Tylko musisz najebać w CV że działałeś w NZS, AZS, AISECu, samorządzie, organizowałeś jakieś eventy, a wolnych chwilach działasz w schronisku dla zwierząt jak chcesz mieć płatny staż, bo do roboty Cię nie wezmą od razu, bo ludzi z samym dyplomem jest od chuja. Studiowanie na SGH anno domini 2015 wygląda, tak, że możesz całkowicie zlać oceny i zajęcia , ledwo co przechodząc na następny semestr, a liczy się to co robisz poza zajęciami. W dodatku jak już pracujesz to pensja dupy nie urywa.
Zgadza się, choć póki co mam sam licencjat, ale planuję to kontynuować. Swoja drogą chciałbym też połączyć te dwa wątki żeby to miało jakiś sens w dalszej perspektywie.

Natomiast miasto (mniemam, że chodzi Ci o kierunek poszukiwań przeze mnie tej roboty) to najpewniej trójmiasto. I choć nie wykluczam większego spaceru do innego miasta, to raczej ta opcja jest brana pod uwagę
Zostaje Ci praca w sprzedaży i jakieś szeregowe pierdoły w audycie/ księgowości/doradztwie podatkowym. Praca w korpo w audycie to śmierć duszy, jest to miejsce dla najgorszego sortu Polaków. Większość co trafia do audytu, bywa 6 miesięcy i znajduje sobie nową fuchę. Jak planujesz zostać biegłym rewidentem to lepiej poszukaj mniejszego biura (nie korpo) gdzie cię czegoś nauczą. Księgowość - tak samo tylko małe firmy, docelowo lepiej płacą, masz kontakt z klientem (czytaj bazę do wyniesienia). Rynek doradztwa podatkowego jest stosunkowo mały. Ubezpieczenia - nie chcą zatrudniać na UOP, każdy wolałby wolnego agenta na samozatrudnieniu i z własnym biurem. W bankach masz parę opcji: możesz gówno robić i niewiele zarabiać (PKO BP, BGŻ) albo każą ci zapierdalać i mieć jakieś sensowne wynagrodzenie (Alior, GNB).
 
Tylko musisz najebać w CV że działałeś w NZS, AZS, AISECu, samorządzie, organizowałeś jakieś eventy, a wolnych chwilach działasz w schronisku dla zwierząt jak chcesz mieć płatny staż, bo do roboty Cię nie wezmą od razu, bo ludzi z samym dyplomem jest od chuja. Studiowanie na SGH anno domini 2015 wygląda, tak, że możesz całkowicie zlać oceny i zajęcia , ledwo co przechodząc na następny semestr, a liczy się to co robisz poza zajęciami. W dodatku jak już pracujesz to pensja dupy nie urywa.

Zostaje Ci praca w sprzedaży i jakieś szeregowe pierdoły w audycie/ księgowości/doradztwie podatkowym. Praca w korpo w audycie to śmierć duszy, jest to miejsce dla najgorszego sortu Polaków. Większość co trafia do audytu, bywa 6 miesięcy i znajduje sobie nową fuchę. Jak planujesz zostać biegłym rewidentem to lepiej poszukaj mniejszego biura (nie korpo) gdzie cię czegoś nauczą. Księgowość - tak samo tylko małe firmy, docelowo lepiej płacą, masz kontakt z klientem (czytaj bazę do wyniesienia). Rynek doradztwa podatkowego jest stosunkowo mały. Ubezpieczenia - nie chcą zatrudniać na UOP, każdy wolałby wolnego agenta na samozatrudnieniu i z własnym biurem. W bankach masz parę opcji: możesz gówno robić i niewiele zarabiać (PKO BP, BGŻ) albo każą ci zapierdalać i mieć jakieś sensowne wynagrodzenie (Alior, GNB).
Jak tak czytam, to praca w finansach to jakas masakra duszy generalnie...
 
Jak tak czytam, to praca w finansach to jakas masakra duszy generalnie...
Jakiej duszy ? Mentalność gorączki złota - Bigger, faster, stronger. Miałem etap w życiu, że autentycznie bardziej cieszyło mnie bycie najlepszym w firmie niż hajs z tego. Poczucie wyższości i ego rozbudowane do rozmiarów Gwiazdy Śmierci.
 
Jakiej duszy ? Mentalność gorączki złota - Bigger, faster, stronger. Miałem etap w życiu, że autentycznie bardziej cieszyło mnie bycie najlepszym w firmie niż hajs z tego. Poczucie wyższości i ego rozbudowane do rozmiarów Gwiazdy Śmierci.

A czy łatwo z sukcesu odnieść jakąś astronomiczną porażkę przekreślającą wszystko, dno? Coś jak zniszczenie gwiazdy śmierci?
 
A czy łatwo z sukcesu odnieść jakąś astronomiczną porażkę przekreślającą wszystko, dno? Coś jak zniszczenie gwiazdy śmierci?
Mogą cie wyjebać za lewizną i dojebać 40 koła kary za działalność konkurencyjną. A mi po drugiej z rzędu statuetce po prostu się znudziły pewne rzeczy.
 
Mogą cie wyjebać za lewizną i dojebać 40 koła kary za działalność konkurencyjną. A mi po drugiej z rzędu statuetce po prostu się znudziły pewne rzeczy.
To co robiles bylo w jakims konflikcie z Twoim systemem wartosci, czy nie?
 
To co robiles bylo w jakims konflikcie z Twoim systemem wartosci, czy nie?
40 koła to dojebali mojemu dyrektorowi. Robił lewiznę w głupi sposób i centrala się dowiedziała. Dyscyplinarne zwolnienie z pracy, kontrola Powiatowej Inspekcji Pracy, zajebane wynagrodzenie. I został sam z 8 tysiącami rat miesięcznych. Ja sam odszedłem, bo się znudziłem po 3 latach, plus z kumplami zakładaliśmy własny biznes.
 
40 koła to dojebali mojemu dyrektorowi. Robił lewiznę w głupi sposób i centrala się dowiedziała. Dyscyplinarne zwolnienie z pracy, kontrola Powiatowej Inspekcji Pracy, zajebane wynagrodzenie. I został sam z 8 tysiącami rat miesięcznych. Ja sam odszedłem, bo się znudziłem po 3 latach, plus z kumplami zakładaliśmy własny biznes.
Tzn nie pytalem czy robiles walki w swietle prawa, ale wiesz, czesto w uslugach sa takie sytuacje, ze sprzedaje sie produkt bezwartosciowy lub ryzykowny narazajac klienta na stratę, o czym on "nie do konca" jest informowany. Niektorych niszczy takie cos jezeli uwazaja siebie za ludzi uczciwych.
 
Panowie których interesuje sprzedaż-zastanówcie się czy dacie radę, w pewnym okresie życia, wykręcać po 60 telefonów dziennie, rozmawiać za każdym razem z tym samym entuzjazmem, wiedząc że 95% ludzi do których dzwonicie ma w dupie to co sprzedajecie.
 
Tzn nie pytalem czy robiles walki w swietle prawa, ale wiesz, czesto w uslugach sa takie sytuacje, ze sprzedaje sie produkt bezwartosciowy lub ryzykowny narazajac klienta na stratę, o czym on "nie do konca" jest informowany. Niektorych niszczy takie cos jezeli uwazaja siebie za ludzi uczciwych.
Sprzedawałem regsy jako doklejki do kredytów, jeśli o to ci chodzi. Większości klientów szczerze mówiłem, że to kasa dla mnie. Klient buja się rok, z tematem, a ty ogarniasz mu coś w tydzień i nie masz na tym zarobić ? Raz ordynarnie przyciąłem w chuja z klientem, ale on przyciął ze mną, plus brakowało mi składek, żeby lecieć na Karaiby, także zrobiłem kredyt inwestycyjny z prowizją i regularem Skandi na około 20% całości. Tak to każdy wiedział co dostaje, dlaczego to dostaje i co może z tym zrobić. W części regularów nawet znajdowałem nabywców na polisy (Aegon), żeby klienci mogli odzyskać hajs. Parę sprzedałem inwestycyjnie i tu klient zawsze wiedział co bierze.
Panowie których interesuje sprzedaż-zastanówcie się czy dacie radę, w pewnym okresie życia, wykręcać po 60 telefonów dziennie, rozmawiać za każdym razem z tym samym entuzjazmem, wiedząc że 95% ludzi do których dzwonicie ma w dupie to co sprzedajecie.
W cold calling bawiłem się przez pierwsze 2 miesiące pracy, od dawna nie potrzebuje poszukiwać nowych klientów, dostaje ich na tacy, taka specyfika branży.
 
Sprzedawałem regsy jako doklejki do kredytów, jeśli o to ci chodzi. Większości klientów szczerze mówiłem, że to kasa dla mnie. Klient buja się rok, z tematem, a ty ogarniasz mu coś w tydzień i nie masz na tym zarobić ? Raz ordynarnie przyciąłem w chuja z klientem, ale on przyciął ze mną, plus brakowało mi składek, żeby lecieć na Karaiby, także zrobiłem kredyt inwestycyjny z prowizją i regularem Skandi na około 20% całości. Tak to każdy wiedział co dostaje, dlaczego to dostaje i co może z tym zrobić. W części regularów nawet znajdowałem nabywców na polisy (Aegon), żeby klienci mogli odzyskać hajs. Parę sprzedałem inwestycyjnie i tu klient zawsze wiedział co bierze.

W cold calling bawiłem się przez pierwsze 2 miesiące pracy, od dawna nie potrzebuje poszukiwać nowych klientów, dostaje ich na tacy, taka specyfika branży.

O nic mi nie chodzi bo o nic nie posadzalem - pytanie bylo bardzo ogolne, motywowane ciekawoscia podworkowego psychologa ;)
 
Panowie których interesuje sprzedaż-zastanówcie się czy dacie radę, w pewnym okresie życia, wykręcać po 60 telefonów dziennie, rozmawiać za każdym razem z tym samym entuzjazmem, wiedząc że 95% ludzi do których dzwonicie ma w dupie to co sprzedajecie.
Mam to na codzień, tylko za o wiele mniejszy hajs niż Ty ;-)
 
Zostaje Ci praca w sprzedaży i jakieś szeregowe pierdoły w audycie/ księgowości/doradztwie podatkowym. Praca w korpo w audycie to śmierć duszy, jest to miejsce dla najgorszego sortu Polaków. Większość co trafia do audytu, bywa 6 miesięcy i znajduje sobie nową fuchę. Jak planujesz zostać biegłym rewidentem to lepiej poszukaj mniejszego biura (nie korpo) gdzie cię czegoś nauczą. Księgowość - tak samo tylko małe firmy, docelowo lepiej płacą, masz kontakt z klientem (czytaj bazę do wyniesienia). Rynek doradztwa podatkowego jest stosunkowo mały. Ubezpieczenia - nie chcą zatrudniać na UOP, każdy wolałby wolnego agenta na samozatrudnieniu i z własnym biurem. W bankach masz parę opcji: możesz gówno robić i niewiele zarabiać (PKO BP, BGŻ) albo każą ci zapierdalać i mieć jakieś sensowne wynagrodzenie (Alior, GNB).

:beer: Więcej pytań nie mam, rozjaśniłeś mi totalnie temat. Dzięki wielkie, liczyłem na taką pomoc
 
Jutro 16 h na podobno jednym z najcięższych kursów na jaki mogłem trafić. Także przekonamy się czy jest w tym coś fajnego :)
 
Back
Top