W dużym skrócie kilka piw które dane było mi wypić w miniony weekend:
Żywiec "Saison" - w końcu udało mi się go dostać w Poznaniu, w dobrej cenie (3,49zł za butelkę w ALMA w Starym Browarze). Jak na saison to dupy nie urywa, jednakże jak na saison z browaru koncernowego, jest przyzwoicie. W smaku przypomina APA, jednak jest znacznie mniej nachmielony, ze znacznie niższym poziomem goryczki. Bardzo pijalne, zwłaszcza dla nie-beergeeków, tym bardziej że cena może zachęcać. Mam nadzieję, że w przyszłym roku Żywiec odważy zabrać się za RIS-a bo przykładowo porter jak na koncernowe standardy mają całkiem niezły.
Cornelius "Bananowy" - lekkie (3% alk.), przyjemne piwo, które nie smakuje jak piwo tylko jak gazowany napój bananowy. Idealne dla kobiet. Mi przysłowiowej dupy nie urwało, jednak było miłym przerywnikiem przed mocniejszymi piwami.
Praga "Dark Lager" - przykuwa cena (jakieś ok 3,50zł za butelkę). W smaku mocno zbliżone do Fortuna "Czarne", jednakże "bukiet" jest nieco bardziej bogatszy. Cholernie karmelowe. Chwilami ta karmelowość może przeszkadzać.
Lwówek "Jankes" - piłem po raz kolejny i kupiłem z ciekawości aby sprawdzić czy z tym piwem nie dzieje się przypadkiem coś złego. No i niestety moje obawy się sprawdziły, bowiem w smaku dostrzegłem żelazistość. Czapa piany momentalnie znikła i lacingu nie ma co mówić (a przecież Jankes miał świetną pianę i co najważniejsze, trwałą). Kolor piwa poszedł bardziej w kierunku miedzianego. Coś źle zagrało przy warzeniu.
Kraftwerk "Ur-Weissbier" - jak na wędzoną pszenicę to bardzo, ale to bardzo słabo. Kompletne rozczarowane, bo liczyłem na coś więcej. Tymczasem wędzoność można wyczuć jak się piwo dobrze zabełta. Jednym słowem: porażka!
Birbant "Huell Melon Pale Ale" - jak dla mnie, bardzo dobra APA od Birbanta. Melon jest bardzo wyczuwalny, zarówno w zapachu jak i smaku. Goryczka na przyzwoitym poziomie, może nie oszałamiająca jednak robi robotę.
Birbant "Kafirmacja" - piwo z pieprzem, liśćmi kafiru oraz trawą cytrynową. Nie wiem czy taki był zamysł ale piwo w smaku przypominało mi...kefir. Chyba przez tą przewijającą się nutę kwaskową. Mocno pijalne, jednakże z dosyć słabą goryczką.
Birbant "Curry Wurst" - piwo miało smakować kiełbasą i smakuje! Bardzo dobry saison i kolejne dobre piwo od Birbanta jakie piłem. Chmiele robią taką robotę, że faktycznie ma się wrażenie jakby ktoś do piwa wrzucił kiełbasę. Wielu może to przeszkadzać, jednakże wiele osób sobie to piwo chwali. Pomimo swojego specyficznego smaku, bardzo pijalne.
Pinta "Kwas Delta" - nie znasz stylu, bierzesz pierwszy łyk i stwierdzasz "o ku*wa, tego nie da się wypić!". Po kilku kolejnych łykach jest lepiej, piwo wolno ale wchodzi. Kwasowością przypomina mi Komesa "Poczwórnego Bursztynowego" z tą tylko różnicą, że tamtego kupiłem zepsutego, a Kwas Delta ma właśnie taki być! Kwasowość na prawdę jest na wysokim poziomie, przez co to piwo nie jest dla każdego. Dodatkowo charakteru nadaje fakt, że piwo jest dość mocno nasycone, przez co ma się wrażenie, że pije się gazowany...kwasek cytrynowy.
Solipiwko "Black Bicz" - konkretne Imperial Black IPA. Czarne jak smoła, z czapą piany rodem z dobrych stoutów. W smaku gorzkie, kawowe. Z drugiej strony wpada nuta orzeźwienia. Bardzo zdradliwe.
Piwoteka "Ucho od Śledzia" - powiem tak. Jak dla mnie, po prostu kapitalny stout! Po pierwsze - pomysł! Mamy tutaj do czynienia z Foreign Extra Stoutem, uwarzonego ze...śledziami! Jest grubo. Jako, że fanem śledzi nie jestem, to jednak kompletnie mi one nie przeszkadzały. Co więcej, w smaku piwo jest stosunkowo słodkawe, tj. dominuje chociażby laktoza. Czarne jak smoła. Piana - powala na kolana! Jakiś dowód? Poniżej fotka. Polecam!