Bede grał w gre na:

PC czy konsola?

  • PC

    Votes: 15 53.6%
  • Konsola

    Votes: 13 46.4%

  • Total voters
    28
Widziałem coś takiego raz...
Niestety, w moim dzieciństwie, takie cuda to było sajensfikszyn :fjedzia:
Pierdolisz za przeproszeniem. Na każdym większym bazarze powstałym u schyłku komuny można było kupić "wilka i jajeczka" oraz "ośmiornice i płetwonurka". Nie było to zbyt drogie. Nawet ja to miałem a moja rodzina nie była zamożna.
 
Pierdolisz za przeproszeniem. Na każdym większym bazarze powstałym u schyłku komuny można było kupić "wilka i jajeczka" oraz "ośmiornice i płetwonurka". Nie było to zbyt drogie. Nawet ja to miałem a moja rodzina nie była zamożna.
Ja nie miałem :fjedzia:
 
W Bieszczadach nie było bazarów?
Zacząłem odpisywać i po chwili zorientowałem się, że piszę jakąś autobiografię i skasowałem :beczka:

No co mam powiedzieć? Jak dorastałem to rodzice mieli nas trzech, później czterech. Pilnowali bardzo swoich ciężko wyharowanych pieniędzy... zwłaszcza ojciec :mamed:

Mieli plan, a nie wizję życia z dnia na dzień w marazmie i ostatecznie wyszli z biedy, wykształcili synów (zwłaszcza pierwszego bo na niego szła cała kasa, stąd bida w moim dzieciństwie... choć ja poszedłem troszku inną ścieżką edukacji ale i ja, ostatecznie dotarłem do brzegu :awesome:) i podnieśli nam stopę życia do tej, od której my zaczynaliśmy i od której my się wybiliśmy jeszcze wyżej.

Z dzisiejszej perspektywy ich rozumiem bo dzięki temu osiągnęli to co osiągnęli zaczynając dosłownie od zera i myślę, że brak zabawek, własnych ubrań czy choćby własnego łóżka był ceną wartą zapłacenia żeby dzisiaj moje dzieci (i moich braci) startowały w życiu z kolejnego, jeszcze wyższego poziomu.


giphy.gif
 
mama oczy zasłaniała jak przechodził obok stoiska
:beczka:
Coś w tym stylu, zresztą u nas nie było roszczeniowego jęczenia jak te moje gównioki zasrane dzisiaj :boystop:
Trzeba przyznać, że musztrę to ojciec potrafił wprowadzić :mamed:

Pamiętam, że raz mi się udało mamę wyprosić żeby kupiła mi takie dwie plastikowe, całe czarne figurki jakichś wojowników.
Na stole stało ich dużo, kupiła mi dwa, jeden to był taki neandertal z maczugą w ręce a drugi z kamierdolcem w rękach :antonio:
Dla mnie one wtedy były duże.

Całe dzieciństwo się nimi bawiłem i jeszcze do późnych lat nastoletnich je miałem gdzieś tam w pokoju :redford:



o fuck, wyguglałem to

Tych dwóch miałem!

il_300x300.6812135788_6mb8.jpg
 
Zacząłem odpisywać i po chwili zorientowałem się, że piszę jakąś autobiografię i skasowałem :beczka:

No co mam powiedzieć? Jak dorastałem to rodzice mieli nas trzech, później czterech. Pilnowali bardzo swoich ciężko wyharowanych pieniędzy... zwłaszcza ojciec :mamed:

Mieli plan, a nie wizję życia z dnia na dzień w marazmie i ostatecznie wyszli z biedy, wykształcili synów (zwłaszcza pierwszego bo na niego szła cała kasa, stąd bida w moim dzieciństwie... choć ja poszedłem troszku inną ścieżką edukacji ale i ja, ostatecznie dotarłem do brzegu :awesome:) i podnieśli nam stopę życia do tej, od której my zaczynaliśmy i od której my się wybiliśmy jeszcze wyżej.

Z dzisiejszej perspektywy ich rozumiem bo dzięki temu osiągnęli to co osiągnęli zaczynając dosłownie od zera i myślę, że brak zabawek, własnych ubrań czy choćby własnego łóżka był ceną wartą zapłacenia żeby dzisiaj moje dzieci (i moich braci) startowały w życiu z kolejnego, jeszcze wyższego poziomu.

Szanuję. Jestem co najmniej te "kilka" lat młodszy, ale doświadczenia mam podobne.
Nie ma się czego wstydzić. W czasie mojego dzieciństwa Pegasus był luskusem o który moja mama musiała się targować ze sprzedawcą.
Stąd chyba zresztą moje ciśnienie na posiadanie wszystkiego na półce :beczka: .
 
Szanuję. Jestem co najmniej te "kilka" lat młodszy, ale doświadczenia mam podobne.
Nie ma się czego wstydzić. W czasie mojego dzieciństwa Pegasus był luskusem o który moja mama musiała się targować ze sprzedawcą.
Stąd chyba zresztą moje ciśnienie na posiadanie wszystkiego na półce :beczka: .
Ja się nie wstydzę :fjedzia:

Ja miałem bardzo dobre dzieciństwo.

Większym problemem było to, że zawsze byłem najmniejszy, najsłabszy i późno zacząłem dojrzewać fizycznie a to nie były letkie czasy na skinheadowskim osiedlu, na które chłopaki z innych osiedli nie mieli nawet wstępu, a nie tam jakiś brak zabawek :korwinlaugh:
 
że zawsze byłem najmniejszy, najsłabszy i późno zacząłem dojrzewać fizycznie

To tak jak ja, ale mi te 175 cm akurat już zostało :pjelen:.

No i pewnie też dlatego po raz pierwszy na siłkę "poszłem" mając 14 lat :pjelen:.
Chyba bym jednak tego nie zamienił na nic innego :antonio:.
 
Ok, wyniki stanęły.

Czyli mamy tu 25 nerdów.
Wyniki mniej więcej równe, 14 pc więc jest sens polecać gry na pc, a o to mi chodziło.
 
Back
Top