Trzymaj się od tego z daleka. Cena używanych nie wzięła się z dupy. Pierwsza poważna awaria i leci na złom.
Obiektywnie patrząc na to auto jest to chyba najlepsza limuzyna swoich czasow jeśli chodzi o komfort i wyposażenie, ale...
silniki to takie gówno z szczególnym wyróżnieniem najmocniejszych jednostek. Średnio rozgarnięty uczeń po pierwszym roku przedmiotu budowa samochodu w zawodówce ogarnął by że to nie ma prawa działać, a jednak inżynierowie w szmelcwagenie byli innego zadania. Konstrukcja najmocniejszego diesla to jedno z większych kuriozów motoryzacyjnych. To samo W12. Oczywiście jest jeszcze 3.0 TDI który jest w miarę niezły ale nie po to kupuje się limo z wysokiej półki żeby miał sześć cylindrów na gnojówkę pod maską.
Drugą wadą jest jego wygląd i Marka. Nikt nie chciał limuzyny z logo szmelcwagena i wyglądzie passata na sterydach.
Natomiast wnętrze i wyposażenie śmiało staje do walki z konkurentami z Wielkiej trójki i Lexusa. Bynajmniej nie stoi na straconej pozycji bo pod tym względem jest naprawdę grubo.
Podsumowując to śmieć za parę groszy, nieopłacalny w serwisie a nawet niejednokrotnie niemożliwy do naprawy, bez prestiżu przez wygląd i markę za to z niepowtarzalnym wnętrzem i wyposażeniem. Oczywiście jeśli znajdziesz egzemplarz gdzie to wszystko działa bo nie jest to japońska trwałość elektryki. Delikatnie mówiąc.
Za każdym razem jak widzę Phaetona to myślę jaki mógł być fajny a jak bardzo go zepsuli.