Auto-Moto czyli o tym czym się poruszamy po drogach

To było, kurła, auto!
Zdjęcie z allegro, ja miałem takiego ciemno zielonego :antonio:

To było moje pierwsze auto, jako kawaler jeździłem nim do mojej obecnej żony.


2049f9674d368000767da8f0be13


Ale to była fura :jon:
Resortowe dziecko? W latach 90 mało kto mógł sobie pozwolić na taką furę na Podkarpaciu
 
A chuj tam... 16 lat ślęczę na tym cohones, to raz się mogę czymś pochwalić :)

View attachment 130193

Moja miłość od ponad roku, prawie 18kkm zrobione. Jeden z niewielu bezwypadkowych Challengerów w tym kraju, bo jak wiadomo najtaniej wychodzą ulepy zza oceanu.

Najlepszy antydepresant jaki znam.
W końcu jakieś auto z jajami. Przy wszystkich jego wadach: wykonanie, prowadzenie ma zajebisty silnik i skrzynię biegów oraz dźwięk. Na resztę można przymknąć oko.
 
W końcu jakieś auto z jajami. Przy wszystkich jego wadach: wykonanie, prowadzenie ma zajebisty silnik i skrzynię biegów oraz dźwięk. Na resztę można przymknąć oko.
I tak i nie :)
Prowadzenie w trybie Track (mam amory ze zmienną siłą tłumienia) jest naprawdę fajne. Oczywiście ten kloc nigdy nie będzie zawijał zakrętów jak 911, ale da się pobawić
Natomiast co do skrzyni to jest przedlift, więc pancerna NAG1 od Merca, a nie ZF. Tu juz trzeba się bawić łopatkami żeby mieć z tego zabawę.

A w kwestii silnika i dźwięku, to właśnie dlatego kupiłem ten samochód. Dla mnie żadne V8 nie brzmi lepiej niż 6.4 HEMI :devil smile1:
 
I tak i nie :)
Prowadzenie w trybie Track (mam amory ze zmienną siłą tłumienia) jest naprawdę fajne. Oczywiście ten kloc nigdy nie będzie zawijał zakrętów jak 911, ale da się pobawić
Natomiast co do skrzyni to jest przedlift, więc pancerna NAG1 od Merca, a nie ZF. Tu juz trzeba się bawić łopatkami żeby mieć z tego zabawę.

A w kwestii silnika i dźwięku, to właśnie dlatego kupiłem ten samochód. Dla mnie żadne V8 nie brzmi lepiej niż 6.4 HEMI :devil smile1:
W ogóle amerykańskie v8 pięknie brzmi. :heart: Ja też teraz mam zamiar iść w jakieś v8, bo po dwóch v6 3.6 i 3.7 kupiłem 2.0t, wkurwiają mnie strasznie te 4 cylindry, pomimo dość dobrych osiągów.
 
Jak już o pierwszych furach mowa...
Ja miałem coś takiego:
Seat_Ibiza_1.2.JPG

No, może trochę mniej obsrane :crazy:
Uczyłem się tym jeździć po okolicznej wiosce przed pójściem na kurs prawa jazdy.
Na silniku miało napis: coś tam "Porsche", co dawało + parę koni w pamięci :awesome:
 
Też zarzucę pierwsze auto po zdaniu prawka, mocarne 75KM za 1700 w 2015r. Ruda tak lubiła nadkola, że po zimie szkoda bylo myć samochód bo zrobił sie dwukolorowy, pomijając różne kolory niebieskiego przez schodzący klar :boystop:
13857.jpg
 
U mnie wszystko zaczęło się od Forda Focusa MK1 kupionego od jak się okazało przyszłego teścia :frankapprove:
Ale równolegle w pracy jeździłem fiatem palio weekend do którego na pakę lutowaliśmy ogromny bęben światłowodowy, wajcha od wycieraczek nie działała więc za włącznik robił kontakt ścienny a odpalać go trzeba było z plaka bo inaczej diabeł nie ruszył:beczka:
 
Jako drugie miałem błękitnego Escorta w kombi, 1992 rocznik. Benzyniak, w zimie pierdolony palił 14 litrów. Pracowałem wtedy w nadleśnictwie, wjebałem mu możliwie największe sprężyny i leciał jak dzik po lesie
:antonio:
Kiedyś mi się do niego włamali jak zostawiłem na weekend w Trzebnicy pod biedronką, ukradli mi adapter do kaseciaka za 5zł
:antonio:
 
150 tylko. Ale przyzwoicie śmiga, wcześniej miałem megane 95kM więc jest odczuwalna różnica
:beczka:
A to coś mi się pojebało,że masz benzynę 2.0T. Kumpel z pracy ma też b9 z tym silnikiem co Ty,czyli wersję 150 km i jeździ to całkiem sprawnie.
A jak już tak wrzucacie pierwsze auta to ja kupiłem w 2007,albo 2008 Forda Oriona rocznik 1991,silnik 1.6 benzyna 105 km,najbogatsza wersja Ghia.
Gniło i chlało olej na potęgę,ale kapciora potrafiło spalić jak trzeba. Auto oczywiście kupione na giełdzie,sprzed nosa uciekło mi BMW e30 i wziąłem Forda:beczka:
Fota z neta,ale mój też był srebrny.
images-1.jpeg
 
To jeszcze dorzucę taka anegdote. W wieku 14 lat Ojciec kupił mi malucha do latania pod drogach szutrowych niedaleko Dunajca w czasie wakacji na wiosce. Maluch kosztował 150zl a mial radio z mp3 i dodatkowymi głośnikami przekraczające wartość auta, do tego fotel "lotniczy" kierowcy, sprzedający chłop był ziomkiem ojca z tamtejszej wsi, który musiał udaną sprzedaż opić, więc w ten sam wieczór przepił pieniądze, a miał na nazwisko Fiut, w dowodzie było potwierdzenie. Koniec historii Malucha był marny, gdyż mój wujek zapchał malucha na pobliski złom,jak wrocilismy z wakacji, żeby mieć sie za co napić
Koniec. :crazy:
 
Jako drugie miałem błękitnego Escorta w kombi, 1992 rocznik. Benzyniak, w zimie pierdolony palił 14 litrów. Pracowałem wtedy w nadleśnictwie, wjebałem mu możliwie największe sprężyny i leciał jak dzik po lesie
:antonio:
Kiedyś mi się do niego włamali jak zostawiłem na weekend w Trzebnicy pod biedronką, ukradli mi adapter do kaseciaka za 5zł
:antonio:
Sasiad miał białe Scorpio, ale zazdro było
 
I tak i nie :)
Prowadzenie w trybie Track (mam amory ze zmienną siłą tłumienia) jest naprawdę fajne. Oczywiście ten kloc nigdy nie będzie zawijał zakrętów jak 911, ale da się pobawić
Natomiast co do skrzyni to jest przedlift, więc pancerna NAG1 od Merca, a nie ZF. Tu juz trzeba się bawić łopatkami żeby mieć z tego zabawę.

A w kwestii silnika i dźwięku, to właśnie dlatego kupiłem ten samochód. Dla mnie żadne V8 nie brzmi lepiej niż 6.4 HEMI :devil smile1:
No to skrzynia lipa. Myślałem że polify. Z drugiej strony przedlift ma lepszą dupę.
 
Jak już o pierwszych furach mowa...
Ja miałem coś takiego:
Seat_Ibiza_1.2.JPG

No, może trochę mniej obsrane :crazy:
Uczyłem się tym jeździć po okolicznej wiosce przed pójściem na kurs prawa jazdy.
Na silniku miało napis: coś tam "Porsche", co dawało + parę koni w pamięci :awesome:
Ja się uczyłem jeździć na Gran Turismo przez 8 lat. Nawet samochód wybierałem na podstawie gry. Szkoda że po wypadku nie było przycisku "restart". :juanlaugh:
 
U mnie pierwsza była Renia Clio rocznik 92. Kupiłem ją za 1600zł. Pojeździłem pół roku i pewnej niedzieli, gdy wracałem z meczu, jakiś małolat wjechał mi w tył samochodem ojca. Na skrzyżowaniu Bukowskiej i Bułgarskiej ruchem kierowała policja, zresztą jak po każdym meczu. Jechałem za jakimś typem i on tuż przed skrzyżowaniem zahamował. Ja ledwo się zatrzymałem z uczuciem dużej ulgi, że w niego nie przypierdoliłem, a po sekundzie czy dwóch zjawił się owy małolat. Jak zajebał to moje siedzenie rozłożyło się na płasko. Zjechaliśmy na pobocze i oceniliśmy straty. W Reni uszkodzona lewa lampa, pęknięty zderzak, trochę pogięta klapa w narożniku i tyle. U młodego jebnięta chłodnica, lampa, maska też rozjebana. Pytam czy piszemy czy dogadujemy się. Młody zadzwonił do starego, a ten żeby dał mi 300. Więc stwierdziłem, że piszemy :fjedzia: . Koniec końców kupiłem tylko lampę za 80zł. Odszkodowania dostałem 900, a Renię sprzedałem za 1000 :beczka:
 
Back
Top