Zresztą że tak sobie odpiszę - akurat w tym wypadku bardzo dobrze że wjazd jest na ostro. Będąc policjantem ostatnie czego bym chciał byłoby zostanie odjebanym albo właśnie przypadkowe odstrzelenie kogoś z domowników przy wymianie ognia z podejrzanym o jakieś chore kokodżambo, bo mi się zebrało na kulturę względem domowników. Już we Wrocławiu prawdopodobnie złe założenie kajdanek typowi skończyło się przecież na masakrze w radiowozie jakiś czas temu.
A kwestia czy musiał być to akurat wjazd na chatę, czy nie można było tego zrobić inaczej - NIE ZNAM SIĘ, NIE WYPOWIEM, MOJA LICENCJA NA GANSTERSKIE COHONEZ JEST NIEOPŁACONA